Umieram, ale naprawdę... to juz nie są żarty...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Umieram, ale naprawdę... to juz nie są żarty...

przez p3ter 21 mar 2009, 14:34
Witam,
Zakładam kolejny temat bo ja już naprawdę nie wiem gdzie szukać pomocy.
Leki nie pomagają, psychoterapeutów nie rozumiem... Mam strasznie opóźnioną analiże i nie nadążam nad tym co mówią... Zadają mi proste pytania typu:
Co jest dla Ciebie ważne? A ja potrafię odpowiedzieć tylko: teraz chyba już nic. Po prostu dno totalne. Wszystko jest dla mnie suche i bez wyrazu.

Ostatnio doszły jeszcze problemy z trawieniem.

Aktualnie leżę w szpitalu bo nie wiadomo co mi jest.

Nie radze już sobie. Jestem strasznie lękliwy. Chłopak na sali coś ruszy a ja się strasznie przestraszam i podskakuję w łóżku.
W nocy kiedy już nie wytrzymywałem napisałem na komórce coś takiego:
Lękam się nawet bardzo cichych odgłosów. Kiedy się budzę cała moja uwaga skupiona jest na biciu serca które jest naprawdę bardzo słabe. Chcę to jakoś kontrolować i czuję się winny za to. jestem wtedy bardzo slaby, obraz jest dosyć niewyraźny. Nie mam siły otworzyć oczu, same się zamykają. Jestem pogrążony w jakimś strasznym myśleniu. Oddech jest płytki i cały czas sobie go uświadamiam. Musze świadomie brac wdechy i wydechy. Mam duży niesmak połączony z brzydkim oddechem. nie jestem śpiący, mam wrażenie, że tonę w jakiejś głębi, rozpływam się w czarnej nicości. Jestem wtedy pewien, że mój czas kończy się już niedługo. Często wyobrażam się wtedy z pętlą na szyi. Nie chcę sie poddać snu, bo mam wrażenie, że sie już nie obudzę. Nie boję się, jestem po rpostu bardzo bardzo słaby, psychicznie i fizycznie.
NIE DA SIĘ MYŚLEC POZYTYWNIE, myśli plyna same, tak jak zresztą w ciągu dnia.

Nie wiem już co robić. potrafię mówić straszne rzeczy mamie i w ogóle się tym nie przejmuję. Jestem już całkowicie bez emocji. Czasami jak coś pawiem zaczynam płakać i jest mi wtedy trochę lepiej ale te łzy tez już są takie suche...

Jeśli ktoś coś pomoże, miał to samo to naprwdę dziękuję.
Pokażę ten tekst lekarzowi bo zawarłem nim mniej więcej połowę tego jak się czuję... Reszty nie potrafię opisać...

Może dodam jeszcze że plącze mi się trochę język, na pytania odpowiadam tylko tak/nie, nie wiem i ptorafię rozmawiac i mysleć tylko na jeden temat.

Pozdrawiam

[*EDIT*]

Każdy dzień jest naprawdę dużym cierpieniem i jest coraz gorzej... Powiedzcie po co żyć z taką głową? Mam czekać i cierpieć czy przyspieszyć może śmierć? boję się, że dostanę za to jakąś karę, jeśli istnieje życie po śmierci, bo zawsze jest taka szansa.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
14 lut 2009, 23:19

Re: Umieram, ale naprawdę... to juz nie są żarty...

Avatar użytkownika
przez Ropi7 22 mar 2009, 13:54
Idź natychmiast i pokaż to lekarzowi co napisałeś, myślę że jesteś w głębokiej depresji i tylko lekarze przez odpowiednie leki mogą Ci pomóc.
Jest coś czego nie mogę zatrzymać - to czas.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 mar 2009, 23:50
Lokalizacja
Przemyśl

Re: Umieram, ale naprawdę... to juz nie są żarty...

przez p3ter 22 mar 2009, 14:26
wysłałem to lekarzowi na maila bo aktualnie jestem w szpitalu. Odpisał, że mam przyjść. Wiem, że chce mi zmienić asentre na bioxetin ale to raczej nic nie da. To jest depresja, nerwica, zaburzenia osobowości i myślenia oraz procesów poznawczych.
Z tego nie da się wyjść. Zawsze w tym siedziałem
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
14 lut 2009, 23:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Umieram, ale naprawdę... to juz nie są żarty...

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 23 mar 2009, 15:11
p3ter, z którego konkretnie nie da się wyjść? :roll: bo znam takich co powychodzili...

Nie wiem z jakiego powodu jesteś w szpitalu, ani jak długo tam pozostaniesz, ale nie poddawaj się czarnym myślom. W końcu okaże się co Ci jest, będziesz miał właściwie dobrane leczenie i będzie lepiej.

Czy powiedziałes lekarzowi o problemach ze snem? W domu masz to samo?

Mało nam napisałeś, a ja bym Ci chciała coś mądrego napisać, ale naprawdę za mało wiem...
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do