Depresja a rodzice...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja a rodzice...

przez tututu 13 mar 2009, 20:06
Mam 15 lat i prawdopodobnie mam depresję od kilku miesięcy. Od jakiegoś czasu wszystko się wali, nie mam przyjaciół i bardzo zawiodłam się na ludziach, w domu nie wytrzymuję, brat mi dokucza a rodzice go popierają, gdy powiedziałam rodzicom, że mam depresję i chce się zabić zareagowali śmiechem. codziennie mnie pogrążają. jaka to ja jestem zła, leniwa, naburmuszona i niegrzeczna. nigdy nie obchodziły ich moje uczucia. wychodziłam kilka razy z domu na kilka godzin ale oni traktowali to jak wybryk a ja chciałam już nie wrócić niestety nie odważyłam się. gdy już nawet znalazłam sobie bliższą osobę, to i tak oni zawsze wszystko popsują. byłam u psychologa, którego zalecił neurolog z podejrzeniem depresji, ale teraz żałuję, że nie powiedziałam wszystkiego ze szczegółami, tak jak to widzę, gdy mam zły humor, a wtedy na nieszczęśćie miałam dobry. poza tym nie mogę na siebie patrzeć, bez przerwy boli mnie gardło i często mam anginy, poza tym lecze się na bóle głowy, które mam od jakiś 2 lat, nie wiadomo czym spowodowane, może hormonami. ale to inny problem. ogólnie nie chce mi się żyć, bo rodzice o wszystko mnie obwiniają. nie chcę popełniać samobójstwa, ale rodzice nieraz mówią takie rzeczy, że aż sie proszą zebym to zrobiła. nie liczę tutaj na jakąś szczególną pomoc, ale nie zaszkodzi napisać.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 lut 2009, 19:02

Re: Depresja a rodzice...

Avatar użytkownika
przez LucidMan 13 mar 2009, 20:25
poza tym nie mogę na siebie patrzeć

Wydaje się, że masz problem z samoakceptacją. Usilnie szukasz akceptacji na zewnątrz, starasz się zwrócić na siebie uwagę (ucieczki, chęć zabicia się), a dokładnie na swoje uczucia. Niestety, im bardziej nie akceptują i nie zwracają uwagę na Ciebie na zewnątrz, tym bardziej przestajesz siebie akceptować. Błędne koło się zamyka, Ty cierpisz.
Wszystkie objawy jakie teraz masz, bóle głowy i anginy są związane z jednym i tym samym problemem.
Masz dopiero 15 lat, a już toksyczność rodziców tak Cię niszczy ...
Spróbuj na początek przerwać błędne koło. Weź lusterko, popatrz sobie głęboko w oczy i powiedz: "[swoje imię] kocham Cię, akceptuje Cię taka jaka jesteś". Gdy to wypowiesz, zastanów się nad swoimi uczuciami, które się pojawiły gdy chciałaś to wypowiedzieć. Ćwicz to codziennie, jeśli zaakceptujesz siebie we wszystkich aspektach, przerwiesz błędne koło i zobaczysz jak zmieni się Twoje życie :smile:
Po drugie, pamiętaj, że te negatywne przekonania, które wmawiają Ci rodzice są całkowicie błędne. NIE jesteś zła, leniwa, naburmuszona, niegrzeczna. Nie pozwól, żeby Ci się utrwaliły w głowie, bo będziesz całe życie tak sądzić i uznasz to za prawdę... Jesteś jaka jesteś!

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Depresja a rodzice...

przez tututu 13 mar 2009, 22:33
właśnie. też myślałam, błędne koło... nie ma co walczyć, bo i tak nie zrozumieją. ale nieraz powinni zrozumieć, że nie mam humoru, a oni na mnie krzyczą mimo że nic nie robię.

również pozdrawiam .
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 lut 2009, 19:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja a rodzice...

przez chloe 22 mar 2009, 22:53
tututu, widzisz, moi rodzice byli toksyczni całe moje życie, a ja sobie z tego nie zdawałam sprawy. myślałam, że skoro coś mówią, to tak musi być, że muszę być grzeczna, ambitna, zawsze najlepsza, że nic innego się liczy, lepiej nie mieć znajomych a mieć osiągnięcia, etc. etc. potem coraz usilniej ingerowali w moje życie, mimo że robiłam się coraz starsza i chciałam się usamodzielnić.

gdy poszłam do psychiatry, nakłamałam matce, bo wiedziałam, jak histerycznie zareaguje. musiałam jej powiedzieć dlatego, że nie wyrabiałam finansowo. pierwsze co zrobiła to zabrała mi leki i zaczęła mną dyrygować, co, kiedy, w jakich ilościach, do kogo mam chodzić. sprzeciwiłam się, powiedziałam, że nic jej więcej nie powiem, bo nie zasługuje. co z tego, że mogę z matką pogadać o seksie albo coś w tym stylu, jak jej jedynym komentarzem do moich zaburzeń jest "jak będziesz dorosła, nie będziesz miała czasu na takie pierdoły jak depresja".

Reasumując, może to co napisałam, Ci pomoże. bądź ponad to, zrób sama to, co uważasz za najlepsze, tj. idź do lekarza, poproś rodziców o pieniądze i nie wtrącanie się w Twoje życie. oni mogą sobie nie zdawać sprawy, jak ciężko jest osobie w tym stanie. wiadomo, że potrzebujesz ich wsparcia, zwłaszcza że masz 15 lat, a nie - dajmy na to, 30, ale jeśli oni nie potrafią Ci go dać, bagatelizują Twój problem, to nie może być powodem, dla którego czujesz się jeszcze gorzej. odsuń to na bok, szukaj pomocy i wsparcia gdzie indziej. wiem, że to nie brzmi za dobrze, ale tak chyba należy zrobić.
(...) Jest ciemno
jest ciemno jak najciemniej
mnie nie ma
nie ma spać
Nie ma oddychać
Żyć nie ma (...)
Offline
Posty
217
Dołączył(a)
09 gru 2008, 18:19
Lokalizacja
Poznań

Re: Depresja a rodzice...

Avatar użytkownika
przez Sorrow 23 mar 2009, 05:14
Taa...
Nie ma nic gorszego od rodziców bez empatii...
Do gazu z nimi wszystkimi :smile: .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Depresja a rodzice...

Avatar użytkownika
przez Zosiek 23 mar 2009, 16:55
tututu, jest szansa żebyś mogła po prostu powiedzieć "Mamo, czuję się fatalnie, nie praw mi morałów tylko proszę Cię chodź ze mną do lekarza"? Wiem, że to trudne, jak się nie uda to idź sama, jesteś niepełnoletnia więc lekarz będzie musiał (prosze mnie poprawić jeśli sie myle) poinformować Twoich rodziców o leczeniu. Możesz umówic się z lekarzem tak, że po prostu zadzwoni i wyjaśni wszystko Twojej mamie.
Rozumiem jak Ci ciężko, ja mam Tatę choleryka, który bardzo co prawda o nas dba ale nie da się z nim pogadać, po prostu się nie da. Mama... od kilku miesięcy próbowałam jakoś zasygnalizować że sobie nie radzę, dopiero po kilku niekontrolowanych wybuchach płaczu w czasie rozmowy z nią i jej dociekania, czemu opuściłam się w nauce i jestem taka "odizolowana" i moim przekonywaniu że nie umiem jej wytłumaczyć, co się ze mną dzieje, oświadczyłam po prostu że idę do lekarza, może iść ze mną lub nie. Poszła. Czekała na korytarzu, po wizycie lekarka z nią pogadała i wszystko się zmieniło, Mama nawet powiedziała Tacie bo dawno nie był przy mnie tak spokojny i nie robi mi już żadnych wyrzutów o naukę czy bałagan... Moja mama zawsze wygłaszała mowy w stylu "w tym wieku tak sie ma" albo "jak zachorowałam na tarczycę miałam tak samo, zbadamy ci tarczycę..." tudzież "to na pewno hormony" -_- teraz jest lepiej.

Dlatego dam Ci taką radę, idź do psychologa/psychiatry, ale mów wszystko... jak już będzie wiedział co Ci jest to niech pogada z Twoją Mamą. Musi się udać, trzymamy kciuki :***
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 mar 2009, 12:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do