Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

Avatar użytkownika
przez Sevi 31 sty 2009, 18:35
Nie miałam pojęcia, w jakim dziale umieścić mój problem. Nadal mam wątpliwości, jednak ze wszystkich tutaj, ta nieszczęsna depresja jest chyba najbliżej...

To brzmi dziwnie. I nie umiem tego do końca opisać... Przez moje otoczenie jestem odbierana jako osoba bardzo pozytywna, o sporym poczuciu humoru, radosną i zabawną. Tylko, że te wszystkie emocje, radość, smutek, złość i inne są mi zupełnie obce. Ja ich nie odczuwam. Czuję się jak więzień we własnym ciele. Jakbym była zamknięta w grocie, do której dochodzi odrobina światła, i z której mogę kontrolować jakoś otoczeniem. Nie wiem jak to opisać... Trochę tak, jakby te emocje przeżywało tylko moje ciało, nie ja. Ja nie potrafię się przywiązywać do ludzi, nie potrafię kochać, wszystko jest mi obojętne. Ja jako ja, jednak pewna moja fizyczna część reaguje na różne bodźce, widzę jak trzęsą mi się ręce w sytuacjach stresowych, jak płynął mi łzy w momencie, kiedy jest smutno. Czasem mam jakieś drobne przebłyski... Jednak to nie to. Nie lubię siebie. Nie znoszę. Kompletnie tego nie rozumiem. I ta sytuacja trwa już około czterech lat... Przez to zawaliłam szkołę, straciłam wielu znajomych, duża część rodziny się ode mnie odwróciła. A mi jest to tak... Przerażająco obojętne. Co ja mam zrobić...? Proszę, pomóżcie...
Where The Wild Roses Grow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
31 sty 2009, 18:09

Re: Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

Avatar użytkownika
przez Hans 31 sty 2009, 22:47
Może nie tyle, że nie potrafisz, a tak naprawdę nie chcesz potrafić, też mam z tym problem, staram się go rozwiązać, tyle tylko, że pewnych emocji się wstydziłem i do tej chwili starałem tłumić, inne tak jakby wcale nie istniały+zoobojętnienie na ludzkie krzywdy i to co dotyczyło kogoś, a nie mnie.

Co zrobić? Do psychiatry i potem do psychologa na terapię ja bym poszedł :)

Pozdrawiam.
Feed your head
Feed your head
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
28 lis 2008, 09:30

Re: Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

przez wojtala 01 lut 2009, 11:36
Witam,

Też mam coś podobnego. U mnie to wynikało z tego, że w ogóle nie interesowało mnie życie w zgodzie z sobą. Chciałem się przypodobać innym, robiłem to co innym pasuje i co jest popularne w towarzystwie. Było to spowodowane brakiem poczucia akceptacji w jakiejś grupie. Wydaje mi się, że takie niezwracanie uwagi na własne potrzeby, odczucia i emocje powoduje ich powolne zamieranie. To chyba normalne, że jak czegoś nie wykorzystujemy, przestaje się to liczyć, to zaczyna to powoli zamierać. Wydaje mi się, że to jest bardzo złe, bo ponieważ żyjemy my, mamy odrębne życie powinniśmy przede wszystkim żyć tak jak my uważamy a nie tak jak oczekują tego inni. Tutaj jest jeszcze jeden paradoks, który zauważyłem. Że lepsze i bardziej trwałe związki z ludźmi kształtują się nie wtedy, kiedy się dopasowujemy do ludzi/grupy, ale wtedy kiedy w sposób kulturalny (licząc się ze zdaniem innych i ich innymi poglądami) wnosimy swoją osobę jako kogoś innego, nowego, również ciekawego dla innych. Ludzie nie chcą, żeby się do nich dostosowywać, oczywiście jak są to ludzie na poziomie i nie mają podobnych do nas problemów (tzn. nie szukają akceptacji). Jeśli mają to inny rozdział, ale nie chcę go poruszać bo tutaj może być wiele scenariuszy pewnie.
Doszedłem do takich wniosków już jakiś czas temu z psychologiem. Niestety to nie jest takie łatwe, żeby to wdrażać w życie. Po pierwsze do końca nie wiem kim ja jestem, łatwo nadal ulegam presji grupy, łamię się w swoich postanowieniach i łatwo ulegam sugestiom. To wynika z mocno zakorzenionego poczucia, że inni mnie ciągle oceniają i że chcę żeby ta ocena wyglądała za każdym razem najlepiej. Tak nie jest, nie powinno być i nigdy nie będzie, żeby wszystkim 'zrobić dobrze'. Zauważyłem nawet radość jak udało mi się wyrazić czasem moje odmienne poglądy, trzymać się ich. Radość wynikała z tego, że po wymianie myśli, czułem, że one są moje i wcale nie straciłem w oczach innych (myślę, że nawet zyskałem).
Moja rada jest taka, żeby poznać jak najlepiej siebie, swoje cechy i osobowość. Warto poświęcić na to trochę czasu i UCZCIWIE odpowiedzieć sobie na pytania: co lubię? co akceptuje? co jest dla mnie nie do przyjęcia? jakimi wartościami się kieruję? na te pytania można odpowiedzieć w przypadku wielu dziedzin życia: pracy, związków, przyjaźni, mieszkania itp. Warto spisać to porządnie. To nam zagwarantuje, że będziemy musieli (i chcieli) się tego trzymać (będzie to coś co my sami stworzyliśmy, uczciwie i dodatkowo spisaliśmy, a nie będziemy przecież przeczyć sobie i żyć przeciwko sobie).
Myślę, że warto spróbować i zacząć się kierować bardziej tym co ja chcę. Myślę, że żyjąc w zgodzie ze sobą zmienia się nasz pogląd na świat. Powoli zaczynają wracać nasze uczucia, emocje. Postrzegamy świat ze swojej perspektywy a taka uczciwość spowoduje, że nie będziemy mieli odwagi i chęci żyć przeciwko tym emocjom i uczuciom. Myślę, że po jakimś czasie takiej pracy wróci spokój, zadowolenie z siebie i nasze życie będzie inne. Wrócą nieoceniani już ludzie, związki będą głębsze przez poczucie nasze wartości i jej świadomość. Tak musi być, ale potrzebna jest praca. Nie można iść drogą na skróty, do celu. Bez poznania siebie i uczciwości nie będziemy mogli być uczciwi wobec innych i stosunki z ludźmi będą powierzchowne. Dlatego taki schemat moim zdaniem: 1. Jaki ja jestem? -> 2. Życie uczciwie zgodnie z punktem 1. -> 3.Czekać na powrót emocji, uczuć i umacniać swoją wartość. -> 4.Budować lepsze relacje z innymi nie zatracając siebie i żyć w zgodzie z sobą. -> 5. Jestem happy.

Uh dużo, ale mam nadzieje, że pomoże. Ja właśnie na tym się skupiam. To wszystko można osiągnąć jak przedtem postanowisz sobie że CHCESZ i że MOŻESZ. Ja wierzę, że każdy może i chce :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
27 mar 2008, 13:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

przez verdemia 01 sie 2009, 23:11
tez mialam problem z brakiem emocji. Bylam zwiazana z pewnym facetem przez ktorego sporo wycierpialam i pewnego dnia powiedzialam sobie dosc...nigdy wiecej to sie nie przydarzy. I zamknelam sie w sobie. Nic...zadnych uczuc, wszytko z daleka, obojetne, zadnego placzu, zadnego szczescia lub usmiechu. Nic. Do czasu. Minely chyba dwa czy trzy lata, nie pamietam i spotkalam pewna osobe, akurat gdy bylo mi ciezko fizycznie w pracy i zaczelam plakac. Placze do tej pory (juz rowne dwa lata) prawie codziennie, objadam sie kompulsywnie, wymiotuje, zloszcze sie. Odkad tamy puscily jest fatalnie. Dlatego z doswiadczenia wiem, ze nie warto trzymac emocji w sobie. Mozna je wydobyc tylko trzeba sobie pozwolic. Mozna sie tego nauczyc. Trzeba ciagle probowac np rozesmiac sie naprawde lub zaplakac.
verdemia
Offline

Re: Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

przez ewaryst7 02 sie 2009, 16:36
Też jestem taka wyprana z uczuć.W środku , prawie pustka...Jakieś tam pyłki latają w powietrzu.Ale tak jak Ty , jestem wesola , potrafię się bawić.A w duszy... Szkoda slow.Ten stan ma na imię " depresja".moja stara " przyjaciółka".Pozdrawiam cię.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

Avatar użytkownika
przez hanca84 04 sie 2009, 11:53
Moja pani psycholog wczoraj mi uświadomiła, że trzeba się nauczyć nazywać uczucia, potem o nich mówić. Jeśli sami nie wiemy co czujemy, nie będziemy w stanie się przyjaźnić, przywiązać, kochać. Ona twierdzi, że obojętność to zamykanie się w sobie, robimy to celowo (choć ja uważam że nie do końca świadomie), żeby w bliższą relację nie wejść, żeby nikt nas nie zranił. Dlatego tworzymy taką otoczkę obojętności.

Psycholog podczas rozmowy pytała mnie co teraz czuję, jakie uczucia, emocje. A ja choć jestem osobą wygadaną, nie potrafiłam nic powiedzieć. Chciałam powiedzieć "nic nie czuje" ale to przecież śmieszne, bo cos musiałam czuć. Psycholog zasugerowała, że własnie jestem taka obojętna, że jest mi wszystko jedno co czuję.

Potem nazwała emocje: znużenie, zmęczenie, bezradność, zagubienie, osamotnienie, zdezorietnowanie - i rzeczywiście te wszystkie emocje mi w tamtym momencie towarzyszyły, ale nie potrafiłam ich okreslić.

Psycholog kazała mi wielokrotnie w ciagu dnia starać się nazywać swoje emocje, nawet jeśli trzeba nad tym trochę pomyśleć. Dopiero jak sami będziemy wiedzieć co czujemy to całkiem bezpiecznie bedziemy wchodzić w relacje z innymi.

Często mówimy, że się źle czujemy, albo jest nam smutno, ale co to tak naprawdę znaczy?
"Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie zabraknie...
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
09 maja 2009, 13:47

Re: Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

przez ewaryst7 04 sie 2009, 13:29
A to mi zabiłaś ćwieka.. No właśnie co znaczy?
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

przez verdemia 04 sie 2009, 16:40
to taki ogolnik zeby odpowiedziec szybko na pytanie. Ja umiem nazywac emocje i to fakt, ze pomaga to wyjsc z obojetnosci. Kiedys lapalam sie bardzo czesto na tym ze wydawalo mi sie ze czulam jedna wielka pustke, ktora pczatkowo byla fajna bo nic nie bolalo i nic nie przeszkadzalo, ale potem widocznie pragnienie pozytywnych emocji dalo o sobie znac. Teraz juz tak nie jest. Wiem co czuje i kiedy, wiem czemu sie objadam wiem czemu wymiotuje i czemu jestem smutna.
verdemia
Offline

Re: Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

Avatar użytkownika
przez hanca84 04 sie 2009, 18:53
Ja też wiem, czemu płaczę i czemu jest mi smutno, ale czy to zawsze tylko smutek?
"Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie zabraknie...
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
09 maja 2009, 13:47

Re: Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

przez verdemia 04 sie 2009, 18:56
Nie, to nidgy ni ejest tylko jedno uczucie. To niemozliwe. Zawsze jest jakas kompilacja uczuc. Jak placzesz to moze byc smutek, ale np powodowany roznymi rzeczami wiec rozne sa rodzaje smutku. A poza tym mozesz tez byc zla, zaniepokojona, moze byc ci przykro, mozesz czuc sie samotna, opuszczona itp itd..Smutek to bardzo ogolna nazwa prawda?
verdemia
Offline

Re: Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

przez ewaryst7 04 sie 2009, 19:04
tak Verdemio.Smutek , to zbior różnych uczuć.Ale ten depresyjny smutek ma zupelnie inny wymiar.Jaki? Wiecie to do bolu.Nie cieszy nowy ciuch ,nie cieszy slońce , nie cieszą pieniądze, ani wymarzona praca....
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

przez verdemia 04 sie 2009, 21:06
ten depresyjny jest wyjatkowy, nawet powiedzialabym ze to nie smutek...tylkoj akies takie moze otepienie?
verdemia
Offline

Re: Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

przez alien 09 sie 2009, 10:54
Witam,
Jestem nowa na tym forum.. od pewnego czasu szukałam takiego miejsca gdzie mogłabym napisać o swoim stanie, bo o uczuciach to chyba nie mam co pisać.
Czytając Wasze wypowiedzi poczułam, że nie jestem sama, że ktoś może zrozumieć co przeżywam.
Od pół roku szukam odpowiedzi dlaczego tak sie dzieje, że jestem w takim stanie. Próbuje sobie z tym radzić.. rodzice uważają, że problemu nie ma, ale co mogą wiedzieć o tym gdy nie mieszkamy razem? Chodzę do psychologa, odbyłam już 3 sesje, staram się trzymać w pracy, w szkole, tak aby ludzie nie wiedzieli co mi jest tak naprawdę. Mam 2 bliskie osoby, przyjaciółkę - ale ona do końca nie umie tego zrozumieć, bo fakt jest taki, że ten kto tego nie przeżyje - niezrozumie.. Mam chłopaka, jesteśmy razem od 4 miesięcy, jest naprawdę wspaniały, wspiera mnie, ale coś jest nie tak.. nic nie czuję.. źle mi z tym.. nie mogę wydobyć z siebie żadnych emocji, do nikogo. Może dla ułatwienia zrozumienia sytuacji powiem, że rozstałam się po 4 latach z innym mężczyzną, i ten związek wyglądał jak wyglądał.. niechce tu się rozdrabniać.. obecny partner pomógł mi z tego wyjść, ale po jakimś czasie to całe załamanie ze mnie wyszło :( odizolowałam się od innych, w tym od niego.. boję sie tego, nikomu nie życze takiego doświadczenia, to chyba najgorsze ze wszystkiego - nic nie czuć.. są dni kiedy jest lepiej.. ale zaraz złe powraca, wspomnienia, które nie pozwalają żyć od nowa, docenić to że życie dało mi szanse.. ten mętlik jest nie do wytrzymania, poczucie winy wobec niego, że nie mogę wykrzesać żadnych uczuć.. boję się, że coś zepsuje, znowu coś zepsuje :(
dziękuję, że mogłam chociaż trochę tutaj się wypowiedzieć, wśród Was.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości, bo to nam chyba najbardziej w tym potrzebne..
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 sie 2009, 10:23

Re: Chyba dziwny problem... (nie odczuwam emocji)

przez verdemia 09 sie 2009, 23:20
Alien witamy na forum. jezeli dreczy cie cos z przeszlosci, to psycholog na sesjach powinien ci pomoc to wydobyc i jakos uporzadkowac. Tylko, ze potrzeba czasu!! Musi minac przynjamniej kilka miesiecy zeby jakos sie oswic ze soba i uczuciami.
Bedzie lepiej!
verdemia
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do