właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

przez Rozmarzona 24 gru 2008, 15:08
Na poczatku wypadało by sie przywitac , a wiec dziedobry.

Pisze chyba wlasciwie po to zeby troche z siebie wyrzucic... Sa swieta wszyscy biegaja weseli i usmiechnieci a ja juz w niczym nie widze radosci. Nie potrafie juz z niczego sie cieszyc/... Dlugo myslalam o swoim zyciu, moze jakis planach, marzeniach... I doszlam do wniosku ze najlepsym rozwiazaniem bedzie smierc..
NIe chce tu pocieszan anie tekstow w stylu jestes glupia nie rob tego moze cos tam bla bla bla...

Moje poczatkowo ''małe'' smutki zaczely sie jakies 3 lata temu.... poprostu nie mialam ochoty wychodzic bo jakos tak nie mialam nigdy zbyt wiu przyjaciol. nie jestem jakims wrednym odludkiem wrecz przeciwnie jak juz gdzies wyszlam zawsze bylam dusza towarzystwa.... ale wkoncu bylam zbyt zmecozna noszeniem tej rozesmianej maski...

Jakiś rok temu zdalam sobie sprawe ze moj problem nazywa sie depresja.... ilekros przepelnia mnie sila i chec walki z nim - wybrac sie do psychologa, oddac jakies pasji , zapelniac czas, po chwili caly zapal peka jak banka... w domu zyc sie nie da.. ojciec ciagle chleje a matka wciaz powtarza ze nie wie po co ja wogole do niego wracam.. ael kiedy przychodzi z wywiadowki szczesliwa ze ma corkew najlepsza uczennice to juz wtedy na 5 nimut potrzebna jestem...

pewnie psze troche chaotycznie i bezsensownie ale to nie jest teraz najwazniejsze.. potrzebuje poprostu z kims pogadac.. pobyc z kims... czuje ze juz odpadam.. z enie mam juz sily.. nie chce psuc rodzinie swiat.. ubiore jak zwykleodswietna bluzke i odswietny usmiech .. niech sie cieszą...
wiem ze moze wyda wam sie to cale gadanie zalosne albo smieszne.. ale wkoncu mam jakis cel.. cos do czego moge dazyc.. zaczne spokojnie nowy rok w domu bvo na sylwestra nigdzie nie ide i postaram sie wcielic swoj plan "w zycie"...
Rozmarzona
Offline

Re: właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

przez Dziewczyna_18 24 gru 2008, 17:13
Jaki plan, jaki cel??? Śmierć nie jest wyjściem, to tylko ucieczka. Ale póki żyjesz na świecie nie możesz się poddawać i uciekać. Musisz spróbować, do upadłego próbować się wydostać z tej całej matni. Wiem, co to znaczy, gdy nic nie potrafi cieszyć... Ale skoro miałaś już raz zapał, by to zmienić, przywołaj go znowu i wykorzystaj, póki jest silny. Idź do psychologa, spróbuj po raz kolejny coś zmienić. Jesteś w stanie. A rodzina... Przychodzi czasami taki moment, kiedy trzeba się oddzielić od próblemów rodzinnych. Ty nie musisz być powiązana z innymi osobami, jeżeli one nie chcą zmienić swojego postępowania. Jesteś odrębnym bytem i tak samo zasługujesz na szansę i szczęście, jak każdy inny człowiek na całej ziemi. Postaraj się w to uwierzyć. I daj sobie nadzieję i szansę. Ja trzymam za Ciebie kciuki :*
"Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko [...] Ze mną można tylko w oddali znikać cicho"

Jako że mimo upływu czasu mój login się nie zmienia, a ja się starzeję;)to dodam że jestem z rocznika89:P (Wiek jest czasem istotny:P)
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
01 lis 2007, 23:09

Re: właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

przez Beksa 24 gru 2008, 19:13
siema rozmarzona. Ja się czuje niemal identycznie od jakiegoś roku. Próbuję wspierać się lekami antydepresyjnymi już zażywam 3 z kolei ale na razie nic nie pomagają. Po świętach spróbuje zapisać się na jakąś psychoterapie może to mi jakoś pomoże. Najgorsze jest to ze nie bardzo mam z kim pogadać o tych problemach moi znajomi zaczynają się ode mnie odwracać, bo wydaje im się ze ich nie lubię, a mnie po prostu nic nie cieszy nawet przebywanie z nimi, udawanie wesołego i wspólne żartowanie jest męczące. Oni się cieszą gdy wspólnie wychodzą do baru i wypiją 2 piwa a dla mnie jest to katorga a alkohol tylko pogarsza mój stan.
A w domu tak jak i ty sielanki nie mam. Ale jakoś moim siostrom układa się życie towarzyskie i zawodowe tylko mi nie wychodzi.
Ale nie ma się co poddawać niedługo idę po jakiś inny lek coś w końcu musi podziałać. Jak pisałem spróbuje psychoterapii. Nie można się poddawać bo do wygrania jest całe życie.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
04 gru 2008, 23:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

przez Rozmarzona 24 gru 2008, 20:32
[quote="Beksa"] Najgorsze jest to ze nie bardzo mam z kim pogadać o tych problemach moi znajomi zaczynają się ode mnie odwracać, bo wydaje im się ze ich nie lubię, a mnie po prostu nic nie cieszy nawet przebywanie z nimi, udawanie wesołego i wspólne żartowanie jest męczące. Oni się cieszą gdy wspólnie wychodzą do baru i wypiją 2 piwa a dla mnie jest to katorga a alkohol tylko pogarsza mój stan.
[quote]

otóż to Beksa... Nic mnie tak nie denerwuje jak ich glupie zarty, ta bijaca od nich radosc.. beztroskosc...
Cala chodze przepelniona agresja ... kiedys szukalam pocieszenia w cieciu sie i przez pewien czas pomagalo... potem zrozumialam ze to nie to...
Alkohol tak samo - poprawia humor chwilowo a potem dopada mnie kilku godzinny moralniak.. poza tym wydaje na niego kupe kasy a nie chce skonczyc jak moj ojciec...

Mam 17 lat i czuje sie jak zalosna szmata... bez perspektyw, szans, kogos do kogo moze sie przytuli, wyplakac.... zaufac.
Rozmarzona
Offline

Re: właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

przez Dziewczyna_18 24 gru 2008, 20:49
Masz dopiero 17 lat i całe życie przed sobą, o które warto walczyć, a nie oddawać walkowerem. Masz przyszłość i musisz mieć nadzieję. A inni...? Nie rozumieją, nie akceptują, tak jest. Jednak nie wszyscy są tacy. Jestem pewna, że znajdują się wokół osoby, ktore bardzo dobrze rozumieją. Dowodem jest chociażby to, jak licznych użytkowników ma to forum i jak wielu z nich ma podobne odczucie co do świata i ludzi.

Trzymaj się i staraj. Naprawdę nie warto marnować tego wszystkiego, co masz przed sobą.
"Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko [...] Ze mną można tylko w oddali znikać cicho"

Jako że mimo upływu czasu mój login się nie zmienia, a ja się starzeję;)to dodam że jestem z rocznika89:P (Wiek jest czasem istotny:P)
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
01 lis 2007, 23:09

Re: właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

przez douek 24 gru 2008, 22:12
Rozmarzona napisał(a):
Beksa napisał(a): Najgorsze jest to ze nie bardzo mam z kim pogadać o tych problemach moi znajomi zaczynają się ode mnie odwracać, bo wydaje im się ze ich nie lubię, a mnie po prostu nic nie cieszy nawet przebywanie z nimi, udawanie wesołego i wspólne żartowanie jest męczące. Oni się cieszą gdy wspólnie wychodzą do baru i wypiją 2 piwa a dla mnie jest to katorga a alkohol tylko pogarsza mój stan.

otóż to Beksa... Nic mnie tak nie denerwuje jak ich glupie zarty, ta bijaca od nich radosc.. beztroskosc...
Cala chodze przepelniona agresja ... kiedys szukalam pocieszenia w cieciu sie i przez pewien czas pomagalo... potem zrozumialam ze to nie to...
Alkohol tak samo - poprawia humor chwilowo a potem dopada mnie kilku godzinny moralniak.. poza tym wydaje na niego kupe kasy a nie chce skonczyc jak moj ojciec...

Mam 17 lat i czuje sie jak zalosna szmata... bez perspektyw, szans, kogos do kogo moze sie przytuli, wyplakac.... zaufac.


Mowisz ze nie chcesz pocieszan, nie bede pocieszal, ale Tylko Ci powiem ze nie jestes jedyna w takim punkcie, ze juz naprawde nie wiesz co zrobic ze swoim zyciem, sam mam takie momenty bardzo czesto, a mam tez dopiero 21 lat, ucze sie bardzo dobrze w zagranicznej szkole i mam tez prace (gowniana to gowniana, ale dobrze platna) najpierw bralem prozak, a teraz wcinam lorafen i mam niedlugo zaczac kuracje lexapro, i sam fakt brania lekow tez mnie doluje, a w domu tez nie ma nikogo by mnie wesprzec, ojciec mowi zebym przestal wymyslac sobie choroby i wzial sie w garsc, a mama jak mowie jej cos w stylu ze mam mysli samobojcze, to woli to zignorowac, nie mam nawet do niej zalu, dla niej to abstrakcja

Czy probowalas jakiejs terapii? pamietaj jestes mlodziutka, mozesz wrocic do zdrowia i w pelni cieszyc sie zyciem!!!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 gru 2008, 22:01

Re: właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

przez chadwao 24 gru 2008, 23:37
Rozmarzona - Dziewczynko, całe życie przed Tobą; piszesz, że jesteś najlepszą uczennicą, świetnie, choćby w tym możesz znaleźć perspektywy; niedługo się usamodzielnisz; a teraz szybciutko na terapię - tam znajdziesz zrozumienie (chociaż i tutaj wszyscy Cię rozumiemy) i pomoc.
Wyjdziesz na prostą, odetchniesz pełną piersią i życie nabierze smaku.
Przytulam mocno i gilgam w piętę, bo w takiej sytuacji uśmiech zawsze przychodzi:)
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
19 gru 2008, 17:17

Re: właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

przez Beksa 25 gru 2008, 16:09
aga8420 napisał(a):Kurczę, niektórzy to mają problemy. Zdolni, inteligenti, zaradni, ładni i prochy łykają. Boże, gdybyście mnie zobaczyli! Nikt by się nie zdziwił, dlaczego ja jestem na prochach od kilku lat. Bo jestem w stanie zrozumieć, jeśli ktoś sobie z niczym w życiu nie radzi, nie ma zdolności, talentów, ledwo się uczy albo i nie i wszystko, co najgorsze... Chyba ludziom się w głowach poprzewracało, ja naprawdę tego nie rozumiem. Dlaczego tacy ludzie mają problemy takie jak ja? To co dopiero ja mam powiedzieć?


a dlaczego niby ty masz mieć gorzej :p
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
04 gru 2008, 23:53

Re: właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

przez douek 27 gru 2008, 02:13
aga8420 napisał(a):Bo kompleksy mają ludzie, którzy nie powinni ich mieć i stąd te wszystkie lęki itd.


kompleksy maja to do siebie, ze nie zawsze musza byc uzasadnione, tak samo jak depresja.. chcesz miec monopol na wspolczocie to sobie zaloz swoje forum gdzie bedziesz sobie adminem i niepotrzebne posty bedziesz kasowac :) pozdrowka
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 gru 2008, 22:01

Re: właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

przez Rozmarzona 27 gru 2008, 21:23
Dzisiaj szperałam na struchu i ''odkurzylam'' gitare. staram sie nie myslec o zlych rzeczac i czyms zapelnic czas.
zawsze chcialam naucyzc sie na niej grac i pomyslalam ze to nawet dobry czas...


Obiecalam sobie ze keidy przyjdzie nowy rok pojde do psychologa. takiego u ktorego nie bylam. nic nie strace bo wlasciwie co... nigdy nie bylam tam bo moi rodzice sa przeciwnie takim rzeczom (uwazqja ze tam xchodza tylko wariaci) i zabardzo nie wiem co trzeba zrobic ale sa w olsztynie jakies poradnie czy cos i raczej przyjmuja nieletniech. chociaz od nowego roku bede zaczynac doroslosc wiec nie bedzie chyba rpoblemow...
boje sie zaufac komukolwiek a tym bardziej komus obcemu. w koncu bede musiala mowic o problemach i takich tam..
czy psychoog bedzie kontaktowal ise z moimi rodzicami ? bardzo bym tego nie chciala bo ojciec bedzie zly...
i czy musz emiec jakies skierowani albo cos?

nigdy tego nie robilam i gdyby ktos mogl mi wyjasnic byla bym bardzo wdzieczna...

dziekuje strasznie za slowa pocieszenia i nie chce zebyscie sie tutaj przeze mnie klocili - przepraszam bardzo mocno, nie chcialam...



od 3 dni nie pilam alko... moze to wyda wam sie glupie ale taki moj maly sukces i pomyslalam ze sie nim podziele z wami...
Rozmarzona
Offline

Re: właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

Avatar użytkownika
przez midaa 28 gru 2008, 00:09
pulver napisał(a):
zaczne spokojnie nowy rok w domu bvo na sylwestra nigdzie nie ide i postaram sie wcielic swoj plan "w zycie"...

Trzymam kciuki kochanie bo wiem, że tego pragniesz najbardziej. Oby ci się udało :D



Nie wiem, czy to ma byc jaks ironia czy co. ?? :-|

---- EDIT ----

Rozmarzona napisał(a):

Obiecalam sobie ze keidy przyjdzie nowy rok pojde do psychologa. takiego u ktorego nie bylam. nic nie strace bo wlasciwie co...



Wkońcu jakies mądra decyzja.Gratuluje, bo to i tak juz bardzo duzo.Psycholog nie powinien informowac rodzicow,mozesz zreszta o nim z tym porozmawiac.
Malutkimi kroczkami do celu-wyjdziesz z tego ,zobaczysz ;)
MICHAEL JACKSON 1958-2009 [*] Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
13 gru 2007, 12:52

Re: właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

Avatar użytkownika
przez pulver 28 gru 2008, 14:26
Nie wiem, czy to ma byc jaks ironia czy co. ?? :-|

Nie, chciałem ją jedynie wesprzeć i pogratulować jedynej słusznej decyzji. Cóż okazuje się, że to znowu był blef. Nerwicowcy są tacy banalni...
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
59
Dołączył(a)
29 paź 2006, 18:13

Re: właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

przez chadwao 28 gru 2008, 18:52
zimny prysznic? :)
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
19 gru 2008, 17:17

Re: właściwie to nie wiem.. chyba smutne pozegnanie...

Avatar użytkownika
przez pulver 28 gru 2008, 21:39
Śmierć?
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
59
Dołączył(a)
29 paź 2006, 18:13

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do