Zmęczenie życiem

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Zmęczenie życiem

przez Pchła 08 gru 2008, 21:49
Myślałam, że już spadłam na dno, ale wczoraj przekonałam się że może być jeszcze gorzej... W "bonusie" do mojej dotychczasowej depresji mój chłopak zostawił mnie po 5 latach związku, powiedział że jest już zbyt zmęczony tym związkiem i że już nie kocha... To potwornie boli, bo ja nadal go kocham i tak prędko nie przestanę, nie wiem kompletnie co mam ze sobą zrobić i jak długo jeszcze będę upadać, zanim odbiję się od tego cholernego dna... Nie mam już chyba sił by wstać jutro rano z łóżka... nie mam już łez...
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 lis 2007, 14:52

Re: Zmęczenie życiem

Avatar użytkownika
przez erich_zann 08 gru 2008, 22:13
Pchła napisał(a):Myślałam, że już spadłam na dno, ale wczoraj przekonałam się że może być jeszcze gorzej... W "bonusie" do mojej dotychczasowej depresji mój chłopak zostawił mnie po 5 latach związku, powiedział że jest już zbyt zmęczony tym związkiem i że już nie kocha...

To jest całkowicie pewne? Może miał zły dzień i powiedział coś takiego? Jeśli on nie ma nikogo innego na horyzoncie, to wciąż jest szansa, że słowa o rozstaniu to bardziej deklaracja aktu bezsilności niż rzeczywiste porzucenie. Zachowaj zimną krew i spróbuj zadziałać. W końcu nie masz niczego do stracenia.
"All those moments will be lost in time like tears in the rain."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
13 wrz 2008, 11:32
Lokalizacja
Kotlina Kłodzka

Re: Zmęczenie życiem

przez Pchła 08 gru 2008, 22:55
Nie, to jest absolutnie pewne. Od jakiegoś czasu nam się już nie układało i on mówił że nie jest do końca pewien czy jest sens to dalej ciągnąć, aż w końcu stwierdził że już nie ma to sensu. I być może nie ma, jeśli naprawdę przestał mnie kochać to ja na pewno nie chcę żeby był ze mną z litości, nie zasługuję na to. A znam go dobrze i wiem że nie mówiłby takich rzeczy gdyby nie był pewien, nigdy nie mówił niczego pochopnie.
A przy okazji wiem, że to był toksyczny związek, i między innymi dlatego tak cholernie teraz tęsknię - uzależniłam się od niego ze strachu przed samotnością i porzuceniem (paradoksalnie), zresztą był moim pierwszym - pierwszym, któremu podarowałam swoją miłość, swój wolny czas, swoją intymność.
Serce oczywiście rozrywa mi się z rozpaczy i kiedy mam gorsze chwile to mam ogromną ochotę do niego zadzwonić i wykrzyczeć mu że go kocham, ale rozum mówi, żebym nie pchała się w to bagno znowu, że nie warto płaszczyć się przed kimś kto już nie chce mojej miłości i mówi mi o tym wprost.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 lis 2007, 14:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zmęczenie życiem

Avatar użytkownika
przez erich_zann 09 gru 2008, 15:34
Grunt, że wiesz, że nie należy błagać, szantażować emocjonalnie czy wzbudzać litość do siebie. To nie działa, przynosi wręcz efekt przeciwny do zamierzonego.

Może Ci będzie lżej z tym, że mój związek też rozsypał się przez toksyczność, przy czym miała ona charakter dwustronny. Moje uczucie gasło systematycznie, bowiem ileż można znosić wieczorne zapowiedzi samobójstwa i w konsekwencji nocne wyłączanie telefonu?
Cóż, to także był mój pierwszy poważny związek, w którym pojawiały się wielkie słowa o wielkiej przyszłości...

Musisz przetrwać te pierwsze dni, ale nie radzę wyciągać listów, pamiątek, prezentów i umierać duchowo wraz z nimi. Ja pozbyłem się wszystkiego, ale to raczej radykalny krok. C'est la vie, niemniej osoby wrażliwe mają przewalone podwójnie.
"All those moments will be lost in time like tears in the rain."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
13 wrz 2008, 11:32
Lokalizacja
Kotlina Kłodzka

Re: Zmęczenie życiem

przez Pchła 09 gru 2008, 21:24
A Ty jak sobie poradziłeś? Ile czasu Ci to zajęło? Pytam, bo jestem pierwszy raz w takiej sytuacji i nie wiem czego się spodziewać... jak sobie radzić...
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 lis 2007, 14:52

Re: Zmęczenie życiem

Avatar użytkownika
przez erich_zann 10 gru 2008, 00:01
Ja w zasadzie również pierwszy raz doświadczyłem takiego rozstania. Jak najmniej myślałem o tym i starałem się za wszelką cenę unikać bycia samemu (wsparcie rodziny, jakieś podróże po okolicznych miejscowościach). Najgorzej było nocami, bo wtedy ta od dawna nieznana samotność doskwierała szczególnie. Z tym sobie radziłem najgorzej. Najlepiej byłoby zasypiać jak najwcześniej. Na szczęście nie doświadczałem przykrych snów...
"All those moments will be lost in time like tears in the rain."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
13 wrz 2008, 11:32
Lokalizacja
Kotlina Kłodzka

Re: Zmęczenie życiem

przez Pchła 10 gru 2008, 01:18
No ja właśnie mam problemy ze snem - tzn. nie mogę zasnąć, bo jak tylko się położę to dopadają mnie myśli o nim, zwłaszcza jak zasypiam w łóżku, w którym wcześniej sypiałam z nim. Ale oglądanie tv dopóki nie zasnę zdaje egzamin, bo zajmuje mi myśli.
Ja też nie mogę zostawać sama, wtedy jest najgorzej. Na szczęście mam dwie przyjaciółki, mamę, siostrę, które mnie wspierają, a na święta na 2 tygodnie wyjeżdżam za granicę więc zmienię otoczenie i może to mi przyniesie jakąś ulgę, bo tutaj wszystko niemal kojarzy mi się z nim.
Wkurza mnie tylko, że tak się tym przejmuję, nie śpię, nie jem, podczas gdy on żyje dalej swoim życiem i w zasadzie jak sam stwierdził "tęskni tylko z przyzwyczajenia". Ale to wkurzenie daje mi siłę i pozwala wyzbyć się bezsensownej nadziei, że on jeszcze do mnie wróci - czego w głębi duszy wcale nie chcę, "bo to zły człowiek był", to tylko mój organizm będący teraz "na głodzie" się tego domaga.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 lis 2007, 14:52

Re: Zmęczenie życiem

Avatar użytkownika
przez erich_zann 10 gru 2008, 10:28
Zatem dobrze, że okoliczności czasowe sprzyjają temu, że nie będziesz pogrążona we wspomnieniach. Dobrze też, że masz wsparcie, że są bliskie Ci osoby obok Ciebie. Grunt, by nie być samemu...

Ja do tej pory boję się odwiedzać swojej kawalerki w sąsiedniej miejscowości, gdyż te 25m2 stanowi zapis jednej wielkiej nostalgii. Nie tylko zresztą to, także okoliczne szlaki turystyczne będące udokumentowaniem, że to, co kiedyś było, stracone jest bezpowrotnie...

W kilka dni po rozstaniu straciłem 5 kg, łącznie 10. Też mnie wkurzało, że ja umieram duchowo a ona w najlepsze na nowo układa sobie życie. I to dość skutecznie. Jak łatwo niektórym przychodzi zastąpienie kogoś kimś nowym...

A ten nagły przypływ energii połączony ze wściekłością wykorzystaj konstruktywnie do pozałatwiania różnych zaległości, jeśli takowe masz. On bowiem minie, przynajmniej u mnie już minął.
"All those moments will be lost in time like tears in the rain."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
13 wrz 2008, 11:32
Lokalizacja
Kotlina Kłodzka

Re: Zmęczenie życiem

przez Pchła 10 gru 2008, 14:56
erich_zann napisał(a):Ja do tej pory boję się odwiedzać swojej kawalerki w sąsiedniej miejscowości, gdyż te 25m2 stanowi zapis jednej wielkiej nostalgii. Nie tylko zresztą to, także okoliczne szlaki turystyczne będące udokumentowaniem, że to, co kiedyś było, stracone jest bezpowrotnie...

Ja mam ten sam problem, z tym że większość wspomnień łączy się z moim domem, w którym cały czas mieszkam, bo to w nim spędzaliśmy razem najwięcej czasu, w nim często pomieszkiwaliśmy ze sobą. Dlatego tak ciężko mi jest zasnąć w swoim łóżku bez niego obok, oglądać film który oglądałam z nim, przypominają mi o nim piosenki, przedmioty, miejsca... Niemal wszystko, bo przez te 5 lat robiliśmy masę rzeczy razem, w wielu miejscach razem byliśmy. I czasem nie da rady po prostu tych miejsc nie odwiedzać, zwłaszcza jak w jednym z nich się mieszka...

erich_zann napisał(a):W kilka dni po rozstaniu straciłem 5 kg, łącznie 10. Też mnie wkurzało, że ja umieram duchowo a ona w najlepsze na nowo układa sobie życie. I to dość skutecznie. Jak łatwo niektórym przychodzi zastąpienie kogoś kimś nowym...

Ja też schudłam, ale to akurat jest mi na rękę, bo wcześniej dość sporo przytyłam. A jego mina, jeśli kiedyś przypadkiem zobaczy mnie szczuplutką, piękną, idącą u boku innego - bezcenna ;)
Inna sprawa że właśnie myśli o tym, że on znajdzie sobie inną kobietę - innej będzie mówił "kocham", patrzył czule w oczy, inną będzie dotykał, sypiał z nią - są najbardziej męczące i bolesne, a w dodatku bardzo trudne do "przepędzenia". Byliśmy dla siebie pierwszymi pod każdym względem i może dlatego nie potrafię przywyknąć do myśli że on mógłby być z inną, to jest coś co najbardziej mnie boli i zżera od środka. Choć wiem że i tak nie mam na to najmniejszego wpływu, on już nie jest mój.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 lis 2007, 14:52

Re: Zmęczenie życiem

Avatar użytkownika
przez erich_zann 10 gru 2008, 17:40
Pchła napisał(a):Inna sprawa że właśnie myśli o tym, że on znajdzie sobie inną kobietę - innej będzie mówił "kocham", patrzył czule w oczy, inną będzie dotykał, sypiał z nią - są najbardziej męczące i bolesne, a w dodatku bardzo trudne do "przepędzenia". Byliśmy dla siebie pierwszymi pod każdym względem i może dlatego nie potrafię przywyknąć do myśli że on mógłby być z inną, to jest coś co najbardziej mnie boli i zżera od środka. Choć wiem że i tak nie mam na to najmniejszego wpływu, on już nie jest mój.

Trudno jest mi napisać coś nowego, bowiem oddałaś tutaj to wszystko, pod czym mógłbym się podpisać. Z tym, że ja wiem, że moja eks używa już tych wszystkich słów, spojrzeń, gestów względem nowego. To, że była moją pierwszą poważną miłością, utrudnia dodatkowo proces usuwania jej z pamięci... Ale tam już zaręczyny, pieśni miłosne a u mnie jeno stypa.

Kilka dni po porzuceniu obroniłem się (upragnione zwieńczenie studiów) i był to symboliczny dzień rozpoczęcia nowego życia, które - póki co - nie za bardzo ma chęć ruszyć do przodu. Ale do starego juz nie ma powrotu. Nawet się już nie złoszczę, pozostaje jedynie rozczarowanie i wypalenie.

Nie mam teraz pomysłu na cokolwiek a także i sił do konstruktywnego działania, gdyby się już taki pomysł pojawił. Zdaję się na upływ czasu...
"All those moments will be lost in time like tears in the rain."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
13 wrz 2008, 11:32
Lokalizacja
Kotlina Kłodzka

Re: Zmęczenie życiem

przez Pchła 10 gru 2008, 18:28
Podziwiam Cię i gratuluję obrony - wątpię, czy ja dałabym radę. Na razie mam problemy ze skupieniem się na nauce, żeby nie uwalić zwykłego kolokwium, a nie wyobrażam sobie że miałabym się teraz bronić. Ja też zdaję się na upływ czasu, cóż innego mi pozostało - i wierzę, że kiedyś, w bliższej lub dalszej przyszłości, trafię na kogoś o wiele lepszego, kto będzie mnie kochał taką jaka jestem, komu się nie odwidzi bycie ze mną po kilku latach. Czego i Tobie z całego serca życzę.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 lis 2007, 14:52

Re: Zmęczenie życiem

Avatar użytkownika
przez erich_zann 10 gru 2008, 23:18
Dziękuję Ci serdecznie i z całego serca życzę Ci spełnienia powyższych marzeń.

Studia były moim najlepszym okresem w życiu i chociaż bywało ciężko, to już pisanie mgr nie było takie złe. Sam wybrałem promotora jak i temat. Ale to już temat na inną rozmowę...
"All those moments will be lost in time like tears in the rain."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
13 wrz 2008, 11:32
Lokalizacja
Kotlina Kłodzka

Zmęczenie życiem

przez paweł2137 04 gru 2013, 00:27
Poczytałem wasze posty i muszę stwierdzić jedno że lękałem się podobnych spraw jak wy wszyscy.
Życie się zmieniło kiedy okazało się że zostałem jedynie ja moje lęki zmartwienia realne i namacalne.
Może w obecnej chwili zapomniałem o tamtych czasach ale było żle. Co pozostało we mnie to że jedna osoba kiedyś bardzo dawno miała gorzej niż my poniosła śmierć za nas wszystkich.
Generalnie bieda może zmienić sposób myślenia, zaczynasz myśleć że gorzej być już nie MOŻE. A jednak może :) nie masz zimowego odzienia, nie masz domu, nie masz do kogo się zwrócić. Śpisz na klatkach schodowych , ukochana osoba którą jest żona zdziera z ciebie ostatni łach i zabiera kasę dając ci 10zł na dzień byś miał na jedzenie. Chodzisz zimą przez las mając w d.... czy coś ci się stanie. A na koniec miesiąca wypłata która też dobija bo wchodzi całe 1200 zł . Więc po co to wszystko po co jestem?
Lecz zmiana przychodziła powoli bardzo powoli . A zaczęło się od chodzenie do Kościoła i modlitwy w głębi duszy myślenie że co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Co najważniejsze w tym była i jest WIARA w to że będzie lepiej. Oczywiście spotkanie na swej drodze ludzi którzy potrafią w pewien sposób człowieka pocieszyć. Nie pamiętam w obecnej chwili gdzie wyczytałem te słowa '' w każdym miejscu na ziemi niebo tak samo wygląda'' czasami jak mi smutno spoglądam 10 -15 min w niebo i myślę ja się zmieniam, wszystko się zmienia ale NIEBO JEST TAKIE SAME. I taka ciekawostka byłem w całej naszej EU i powiem że gdzie byś nie był ono jest takie same. Czy ja się będę dołował czy nie:( ja minę i ze mną przeminą wszystkie zmartwienia. Życie jest jak chwila :)
W obecnej chwili wyznaje zasadę Carpe Diem chwytaj chwile , oddech , czerp z każdego dnia garściami wszystkiego co daje nam życie i ciesz się małymi rzeczami. Nadal jak mi ciężko czy to w pracy czy w życiu... modle się ale w głębi duszy, przy czym spoglądam w Niebo i mówię że będzie lepiej.
Nie śmieje się z nikogo i chylę czoła przed każdą osoba mieszkająca na ulicy, jak ktoś poprosi o jedzenie idę i kupuje by się posilił. Muszę powiedzieć że życie się zmieniło jeszcze parę lat i będzie bardzo dobrze. I tak się zastanawiam że czasami możemy przeczytać że :) MIŁOŚĆ MOŻE PRZENOSIĆ GÓRY i to samo można powiedzieć w stosunku do WIARY.
Wstań wyjdz i zrób kilka wdechów powiedz sobie że każda chwila jak nie złapiesz jej to będzie stracona, jeśli nie zdasz egzaminu zdasz go następnym razem. Stracisz prace dostaniesz nową, być może nie w kraju ale zagranicą . Nie wmawiaj sobie ze coś jest strasznego bo nie ma takiej rzeczy co się nie da zrobić. A bać to jedynie można się ludzi i to kim są jakie prawdziwe oblicza maja, są i dobrzy i ci zli. Najważniejsze ustal sobie cel ile z niego osiągniesz to będzie Twoje.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 gru 2013, 22:42

Zmęczenie życiem

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 04 gru 2013, 00:36
sorensen napisał(a):Nie mam już sił. Czuję się jak zużyta bateria. Ostatnie kilka lat to były wizyty u psychiatrów, psychologów, lekarstwa, terapie, ciągłe stany depresyjne, nerwice i tak dalej. Naprzemienne stany poprawy i powracające doły.
A tak naprawdę kompletnie nic się nie zmieniło, nie nastąpiła żadna widoczna poprawa w stosunku do tego co było kilka lat temu. Tylko że wtedy miałem nadzieję że to się zmieni. Nie zmieniło się. Po prostu sobie jakoś żyję. Psychika "stabilna" niczym domek z kart, rozsypuje się pod wpływem choćby drobnego niepowodzenia czy nieprzyjemnych słów drugiej osoby. Chyba najbardziej lubię kiedy nic się nie dzieje. Wtedy jest w miarę ustabilizowana sytuacja, każdy dzień jest taki sam. Niewiele wrażeń i emocji ale względny spokój psychiczny. Z jednej strony dołuje mnie fakt takiego marazmu ale z drugiej właśnie czuję się przez to spokojniejszy i jestem w stanie funkcjonować.

Bo właśnie to jest najgorsze, że do beznadziei można przywyknąć. I że lepsza wydaje się się czasem beznadzieja niż zmiany. Zmiany mogą przynieść coś lepszego, ale (często) coś o wiele gorszego niż wcześniej.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do