Zmęczenie życiem

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Zmęczenie życiem

przez sorensen 30 lis 2008, 14:56
Nie mam już sił. Czuję się jak zużyta bateria. Ostatnie kilka lat to były wizyty u psychiatrów, psychologów, lekarstwa, terapie, ciągłe stany depresyjne, nerwice i tak dalej. Naprzemienne stany poprawy i powracające doły.
A tak naprawdę kompletnie nic się nie zmieniło, nie nastąpiła żadna widoczna poprawa w stosunku do tego co było kilka lat temu. Tylko że wtedy miałem nadzieję że to się zmieni. Nie zmieniło się. Po prostu sobie jakoś żyję. Psychika "stabilna" niczym domek z kart, rozsypuje się pod wpływem choćby drobnego niepowodzenia czy nieprzyjemnych słów drugiej osoby. Chyba najbardziej lubię kiedy nic się nie dzieje. Wtedy jest w miarę ustabilizowana sytuacja, każdy dzień jest taki sam. Niewiele wrażeń i emocji ale względny spokój psychiczny. Z jednej strony dołuje mnie fakt takiego marazmu ale z drugiej właśnie czuję się przez to spokojniejszy i jestem w stanie funkcjonować.
Ciągle znerwicowany, podminowany, przypominam wulkan który może wybuchnąć w każdej chwili. I czekam kiedy dopadnie mnie znowu dół który zapewne znowu zaprowadzi mnie do gabinetu specjalisty. I tak bez końca. A na co dzień wielkie udawanie że niby jest ok. Naprawdę niemało wysiłku mnie to kosztuje. Do tego dorzucę samotność, poczucie wyobcowania, alienacji. I brak perspektyw na przyszłość.
Zero pomysłów co z tym zrobić, zwłaszcza że nie jestem już nastolatkiem a facetem przed trzydziestką.
Może ktoś jeszcze czuje się podobnie (a nie jest już nastolatkiem:)?
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

Re: Zmęczenie życiem

Avatar użytkownika
przez pajak 30 lis 2008, 21:11
sorensen, jakbym czytał o sobie. Zaraz 25 rok mego życia mnie czeka, a moje życie od paru lat to psychiatra, leki, stany ktrych nigdy nie znałem, raz lepiej raz gorzej, gdy innym razem jest lepiej to tak naprawde inaczej do poprzedniego. Już nie pamiętam co to tak naprawdę jest normalność. Sam już nie wiem czy mam depresje przez to że miałem nerwice, czy mam nerwice przez to że miałem depresję.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
240
Dołączył(a)
12 sty 2007, 00:30
Lokalizacja
Człuchów

Re: Zmęczenie życiem

przez Grzesiek30 01 gru 2008, 03:02
Tak mam a raczej miałem podobnie, wydajesz się sfrustrowany i zagniewany na cały świat, na ludzi, na prace, na niesprawiedliwość itd

Może żyjesz nie swoim życiem, podążasz za nie swoimi pragnieniami? chcesz spełniać nie swoje oczekiwania? Jakiekolwiek tego by nie były przyczyny............

Ja wybrnąłem z podobnych objawów przez intensywne poznanie siebie, zacząłem od czytania wielu cennych dla mnie poradników i książek o samopoznaniu o przyjaźni, relacjach, dużo się z nich dowiedziałem o samym sobie, potem zacząłem pisać do siebie - coś ala pamiętniki pisałem dużo, pisanie uwalnie twoje prawdziwe myśli i pragnienia, łączy podświadomość ze świadomością, to co piszesz sam do siebie tego nikt inny nie musi czytać to jest tylko dla ciebie i to nigdy ciebie nie okłamie......

Efektem tego było przewartościowanie życia, zmiana pracy, zmiana zainteresowań, zmiana sporej części znajomych i w dużym stopniu pomogło, życie zgodnie z włąsnymi pragnieniami - prawdziwymi pragnieniami (nie iluzjami z reklam i czasopism) jets zawsze najlepszym rozwiązaniem

nigdy nie jest za późno
wszystko jest mozliwe
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 lis 2008, 12:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zmęczenie życiem

Avatar użytkownika
przez muriel 01 gru 2008, 14:01
Grzesiek30 napisał(a):Ja wybrnąłem z podobnych objawów przez intensywne poznanie siebie, zacząłem od czytania wielu cennych dla mnie poradników i książek o samopoznaniu o przyjaźni, relacjach, dużo się z nich dowiedziałem o samym sobie, potem zacząłem pisać do siebie - coś ala pamiętniki pisałem dużo, pisanie uwalnie twoje prawdziwe myśli i pragnienia, łączy podświadomość ze świadomością, to co piszesz sam do siebie tego nikt inny nie musi czytać to jest tylko dla ciebie i to nigdy ciebie nie okłamie......


Ja pisałam pamiętnik jak byłam nastolatką :) wtedy faktycznie pomagał... ale jeszcze nie miałam takich problemów ze sobą jak teraz, po prostu byłam zamknięta w sobie i to pomagało mi zdefiniować siebie. Poradniki też mi się zdarzało czytać, ale jakoś nie mam do tego zapału, szybko się poddaję. Najbardziej lubię książki fabularne, które w jakis sposób opisują problemy ludzkie. tylko. czasem mnie to rusza, tzn chcę coś zmienić w życiu, ale szybko tracę zapał i nadzieję. bo jak się czyta, to wszystko się takie piękne wydaje, a życie zaraz daje kopa w d....
ja potrzbuję jakiegoś silnego bodźca, to może być cokolwiek, już kilka razy w życiu zdarzyło się z dnia na dzień, że poczułam nowe siły w sobie. szkoda tylko, że po jakimś czasie te siły się wyczerpują :(

Sorenen, ja czuję się podobnie, chociaż też często mam wrażenie, że tylko mnie na całym świecie jest tak źle :) wiele osób ma, niestety gorzej....
„Całe nasze życie to nie te długie lata, a tych kilka krótkich dni i tych parę chwil, z których.... niby nie wynika nic”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
12 lis 2008, 12:56
Lokalizacja
Warszawa

Re: Zmęczenie życiem

przez sorensen 01 gru 2008, 17:23
Grzesiek30 napisał(a):Tak mam a raczej miałem podobnie, wydajesz się sfrustrowany i zagniewany na cały świat, na ludzi, na prace, na niesprawiedliwość itd

Może żyjesz nie swoim życiem, podążasz za nie swoimi pragnieniami? chcesz spełniać nie swoje oczekiwania? Jakiekolwiek tego by nie były przyczyny............

Ja wybrnąłem z podobnych objawów przez intensywne poznanie siebie, zacząłem od czytania wielu cennych dla mnie poradników i książek o samopoznaniu o przyjaźni, relacjach, dużo się z nich dowiedziałem o samym sobie, potem zacząłem pisać do siebie - coś ala pamiętniki pisałem dużo, pisanie uwalnie twoje prawdziwe myśli i pragnienia, łączy podświadomość ze świadomością, to co piszesz sam do siebie tego nikt inny nie musi czytać to jest tylko dla ciebie i to nigdy ciebie nie okłamie......

Efektem tego było przewartościowanie życia, zmiana pracy, zmiana zainteresowań, zmiana sporej części znajomych i w dużym stopniu pomogło, życie zgodnie z włąsnymi pragnieniami - prawdziwymi pragnieniami (nie iluzjami z reklam i czasopism) jets zawsze najlepszym rozwiązaniem

nigdy nie jest za późno
wszystko jest mozliwe


Dzięki za odpowiedź. Problem w tym że chyba jest trochę inaczej. Nie mam jakichś przerośniętych ambicji ani nie realizuję czyichś planów bądź marzeń. Żyję życiem takie które mam, inaczej nigdy nie żyłem i nie potrafię sobie czegoś innego nawet wyobrazić. A najróżniejsze próby zmiany przerabiałem. Zapewne coś pominąłem ale załatwiłem zarówno poradniki jak i pamiętniki.
Nie robiło to na mnie żadnego wrażenia. Problem polega na tym że moja psychika choć bardzo słaba krucha jest jednocześnie sztywna, zupełnie nieplastyczna i raczej trudno ją kształtować. Może to mechanizm obronny ale nie znam kodu umożliwiającego jego deaktywację:) Najbardziej irytuje mnie fakt że trochę zmarnowałem najlepsze lata życia i wcale nie widzę szans na zmianę. Naprawdę próbowałem, wierzyłem że się uda ale cóż......nic z tego nie wyszło.
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

Re: Zmęczenie życiem

Avatar użytkownika
przez julie 02 gru 2008, 20:05
i ja mam podobnie-22 lata i zmęczona kompletnie życiem :shock: staram się to zmienić i wiem że nikt ani nic nie zrobi tego za mnie, ale świat mnie przytłacza i daje od czasu do czasu kopas w dupa* żeby nie było za miło; nie wacham się powiedzieć, że czuję się wręcz staro, jakbym przeżyła co najmniej ze 100 lat...co za obłęd! to przez tempo życia i nieustanne zmiany, człowiek nie może temu all podołać;

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Re: Zmęczenie życiem

Avatar użytkownika
przez Lariana 05 gru 2008, 17:58
Heh... ja mam 18 lat ,matura za chwilę i co mogę powiedzieć? to samo..
Zmęczenie usiłowaniem życia..
Boje się życia i zmian .. Każda decyzja zła ,takie mam wrażenie..
Boje się zmian bo zycie to ciągłe zmiany i czuje jakby mnie ktos baten smagał.. Jakby mnie ktoś bił i kopał nieustannie a ja nie umiem się podnieść ,a jak już podnosze się to za chwilę upadam i nie widzę w tym sensu i siebie i poprawy jako takiej..
'A ja za dużo widzę, zbyt mocno czuję'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
463
Dołączył(a)
13 sie 2008, 16:02

Re: Zmęczenie życiem

przez Pchła 06 gru 2008, 11:14
Ja co prawda nastolatką byłam jeszcze całkiem niedawno, teraz mam 21 lat, ale również czuję się jak cień człowieka... Co prawda leczę się dopiero od roku, ale depresję mam już chyba od kilku lat, chociaż wcześniej pojawiała się ona głównie jako depresja sezonowa - jesienią i zimą, na wiosnę robiło się lepiej. Ale rok temu spieprzyło się wszystko już konkretnie i jest źle do teraz. Nie wiem nawet dlaczego, bo nic się u mnie konkretnego nie wydarzyło, przynajmniej nic traumatycznego - nikt mi nie umarł, nie zostawił mnie facet... Załamałam się wprawdzie dokładnie wtedy, kiedy poszłam na studia, ale myślę że to była tylko kropla przepełniająca czarę - kolejny czynnik wywołujący u mnie stres. Rzuciłam studia po niecałym miesiącu, bo nie miałam siły nawet wstać rano z łóżka. Zaczęłam chodzić do psychologa, stamtąd trafiłam też do psychiatry i dostałam leki. Po pół roku się znacznie poprawiło, poczułam że znów żyję. Po konsultacji z lekarzem zaczęłam odstawiać leki i wszystko wróciło do "normy", albo raczej gorzej - w przeciągu tygodnia czy dwóch znowu stałam się wrakiem człowieka, błagającym niemalże o szybką śmierć. Wtedy znowu zaczęły się leki (na terapię chodziłam cały czas), znowu się poprawiło, chciałam znowu iść na studia, zacząć wszystko od nowa. I poszłam. Znowu odstawiłam leki, tym razem zupełnie niepotrzebnie, ale mądry człowiek po fakcie. Teraz od tygodnia biorę inny lek, na razie jest tylko coraz gorzej. Boję się własnego cienia, nie mogę się uczyć (co bardzo mnie martwi, bo studiuję naprawdę fajny kierunek i poznałam fajnych ludzi), moje emocje i uczucia to jeden wielki rollercoaster. Boję się znowu porzucić studia, bo wiem że za rok będzie mi jeszcze trudniej podjąć je z powrotem, a nie wyobrażam sobie życia w tym kraju bez wykształcenia (a wyprowadzać się nie chcę). Zapomniałam już co to normalność, moje nastawienie do życia zmienia się z minuty na minutę (dosłownie), chciałabym żyć tak jak inni ale w życiu wciąż widzę nieustające zagrożenie, czyhające za każdym rogiem. Boję się, że będę musiała już do końca życia brać leki, że będzie to swego rodzaju respirator podtrzymujący moje życie... Czuję, że moje istnienie z dnia na dzień staje się coraz bardziej żałosne...

Wybaczcie, że opowiadam swoją "historię" w kolejnym temacie, ale czasem (jak zapewne wiecie) człowiek ma taką potrzebę wygadania się, że mówi/pisze nawet nie zdając sobie sprawy z długości i złożoności tej wypowiedzi...
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 lis 2007, 14:52

Re: Zmęczenie życiem

przez Jola27 06 gru 2008, 12:08
ja tez juz mam dosyc zycia czuje sie nikomu nie potrzebna cale zycie wszystkich daze empatja a sama zbieram egoizm wszyscy mysla ze jestem robotem ktory nic nie czuje coraz czesciej dochodze do wniosku zeby zejsc jm zdrogi i nie byc nikomu ciezarem :cry:
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:32

Re: Zmęczenie życiem

przez Pchła 06 gru 2008, 15:41
Jola27 napisał(a):cale zycie wszystkich daze empatja a sama zbieram egoizm

O, właśnie - ja ostatnio potwornie zawiodłam się na mojej, tak myślałam, dobrej koleżance, która również ma depresję (a raczej ciut cięższą formę, borderline). Kiedy miała "doła" i mówiła że chce się zabić bo sobie nie poradzi, to ją uspokajałam, tłumaczyłam, oferowałam się że pójdę z nią do psychologa, starałam się do niej przynajmniej raz dziennie odezwać żeby zapytać jak się czuje. Teraz, kiedy sytuacja się odwróciła, tzn. ja mam nawrót depresji i jest mi cholernie ciężko, a jej jest lepiej bo się zakochała, to zamiast pomocy wysłuchuję tylko jej "ochów" i "achów" jaki to ON jest wspaniały i kochany, co to jej ostatnio nie powiedział i gdzie jej nie zabrał, a kiedy jej mówię, że źle się czuję i jestem w dołku, to rzuca coś w stylu "no coś ty, nie wolno się przejmować". I tak mają wszyscy ludzie wokół mnie chyba. Ja jestem bardzo empatyczna i staram się pomagać, w sumie bezinteresownie, bo po prostu nie umiem przejść obojętnie obok cudzego nieszczęścia, ale przykro jest ciągle dawać i nigdy nic nie dostać w zamian :(
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 lis 2007, 14:52

Re: Zmęczenie życiem

przez Jola27 06 gru 2008, 19:04
Pchla chyba mamy podobne serce tylko powiec czemu inni nas tak traktuja czy naprawde mozna jezdzic po czlowieku jak po lysej kobyle czy inni mysla ze to nie boli :?: przez takich ludzi nie chce zyc :cry:
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:32

Re: Zmęczenie życiem

przez Pchła 07 gru 2008, 15:39
Jolu, powiem Ci że nawet moja własna matka tak mnie traktuje... Kiedy ma lepszy dzień to mówi że rozumie, troszczy się o mnie itp., a kiedy ma zły humor to zaczyna mnie atakować, mówi że nie rozumie mojego zachowania, że muszę wziąć się w garść bo inni mają gorzej i "nie histeryzują tak". A sama zapewne wiesz co to znaczy dla człowieka z depresją usłyszeć "weź się w garść"... dla mnie to oznacza najpierw pulsującą żyłę na czole i setki bluzgów na ustach, a potem dół i poczucie niezrozumienia przez osobę, która powinna być mi najbliższa...
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 lis 2007, 14:52

Re: Zmęczenie życiem

przez Jola27 07 gru 2008, 17:35
Pchla bardzo ci wspulczuje i ja napewno cie rozumie bo ja wiem jak boli depresja i uwazam ze rodzice powinni dzieci wspierac
czemu ten swiat jest taki okrutny :?:
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:32

Re: Zmęczenie życiem

Avatar użytkownika
przez erich_zann 07 gru 2008, 20:43
sorensen napisał(a):Nie mam już sił. Czuję się jak zużyta bateria. Ostatnie kilka lat to były wizyty u psychiatrów, psychologów, lekarstwa, terapie, ciągłe stany depresyjne, nerwice i tak dalej. Naprzemienne stany poprawy i powracające doły.
[...]
Zero pomysłów co z tym zrobić, zwłaszcza że nie jestem już nastolatkiem a facetem przed trzydziestką.
Może ktoś jeszcze czuje się podobnie (a nie jest już nastolatkiem:)?

Ja w chwili obecnej mam 25 lat, jestem po studiach, obecnie zaś dokształcam się podyplomowo, aby zając czymś swoje myśli. Też byłem u psychiatrów, psychologów, przyjmowałem różnego rodzaju SSRI. Brak widocznych efektów działania. Zdrowie fizyczne dopisuje, wszelkie podstawowe badania wypadają dobrze (poza niestabilnym ciśnieniem, to pewnie wina znerwicowania).

Tak jak i Ciebie charakteryzuje mnie chroniczny brak energii do działania.Wszelkie czynności wykonuję nader wolno, gdyż zwyczajnie brak mi bodźców do ich szybkiego kończenia. Dni mi mijają zwyczajnie, nic wielkiego się nie dzieje. Jednakże czuję, że to wszystko to tylko pozorny spokój. Czuję rozżalenie, że najlepsze lata życia mi właśnie umykają, że poświęciłem cztery lata na związek, który jakiś czas temu zakończył się stwierdzeniem "sorry, ale nie chcesz brać udziału w wyścigu szczurów" (!)

Mała wiara w lepsze jutro, poczucie jakiejś formy bycia niezrozumianym oraz neurotyzm. To moje brzemię.

Ponadto witam wszystkich. Co jak co, ale lepiej chyba trafić nie mogłem. ;)
"All those moments will be lost in time like tears in the rain."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
13 wrz 2008, 11:32
Lokalizacja
Kotlina Kłodzka

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do