niezaleznie od...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

niezaleznie od...

przez chlorchlor 28 lis 2008, 22:20
czy znacie to uczucie , kiedy po skonczonym glosnym, radosnym przyjeciu (np. rodzinnym, czy z przyjaciolmi)wychodza wszyscy goscie?? zostaje sie samemu z bolesna cisza...


nie wiem jak wy ale mnie te chwile przepelniaja gorycza.podobne emocje towazysza mi jednak nie tylko jak rodzinka juz sobie poszla, ale ... codziennie w szkole. taki kontrast miedzy radoscia bycia z kims a calkowita samotnoscia.oni wszyscy sie tam ciesza , wydurniaja, smieja a ja siedze sama i gapie sie w swoj piornik.


jak juz zdazylam zauwazyc (dzieki temu forum:)))) najlepszym wyjsciem jest wtedy wylaczenie sie , uniezaleznienie od reszty osob, zycie wlasnym zyciem a nie stadnym, radosc z przebywania samej ze soba.
no i tu znowu musze sie was poradzic, bo ja mam umysl "socjalnie" malo lotny.

jak zaakceptowac taka sytuacje?? ja siedze sama ze soba a obok sielanka smiechow i radosci , mlodosc, przyjazn, i jak suuuuuuuuper.
naprawde mozna sie cieszyc w takiej sytuacji?? jak sie uniezaleznic, nieprzejmowac co mysla inni??

jak siebie taka brzydka, szara, sztywna polubic??macie jakis pomysl?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
26 lis 2008, 00:14

Re: niezaleznie od...

przez betty_boo 29 lis 2008, 17:11
jak siebie taka brzydka, szara, sztywna polubic??macie jakis pomysl?


hmmmm...szczerze mówiąc nie mam ,ale znam to uczucie. tez czasami czułam sie inna w towarzystwie, nawet wiele razy. jestem dda i nigdy nie umiałam sie wyluzowac i bawic na imprezach tak jak inni, nie upijałam sie i chyba tez krepowałam tych pijacych swoja obecnoscia.

mysle ze powinnas sie byc zyczliwa (sorki jesli to jakies slogany), starac sie w przebywac w towarzystwie osób które cie akceptuja i z którymi czujesz sie bezpiecznie. nawet nie chodzi o to, zeby rozmawiac, co o to, zeby ci bylo z nimi dobrze.
i nic za wszelka cene, zadnego lizuostwa.

posłuchaj tez co o tobie mówia inni . na pewno sa cechy, które w tobie cenia. zrób z nich atuty i buduj na tym.np jesli mówia że zawsze jestes usmiechnieta, usmiechaj sie, bo znaczy ze to lubia w tobie. i polub w sobie to co lubia inni. to zabiera troche czasu ale działa! postaraj sie tez znalezc swój styl jesli chodzi o wyglad, ubranie, zachowanie, jakąs taka swiadomosc siebie jako osoby i swojej odrebnosci, ale w takim pozytywnym znaczeniu.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: niezaleznie od...

przez Dziewczyna_18 05 gru 2008, 21:05
Też jestem osobą "wyłączoną". przez jakiś czas sprawiało mi to problem i zastanawiałam się, co z tym zrobić. Od niedawna jednak zaczęłam to postrzegać jako jakieś wyróżnienie: jestem INNA, ale w pozytywnym sensie, jestem sobą, jestem niepowtarzalna i wyjątkowa, nie muszę się nikomu podporządkowywać, robić to, co inni, nie muszę być taka jak wszyscy... Zaakceptowałam to i polubiłam. Jest mi z tym dobrze, bo to ja kieruję swoim życiem, wybieram własne ścieżki i mam przyjaciół- niewielu ale zaufanych, mam swoje ideały i priorytety i żyję w zgodzie ze swoją innością. Nie ma w niej nic złego. :)
"Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko [...] Ze mną można tylko w oddali znikać cicho"

Jako że mimo upływu czasu mój login się nie zmienia, a ja się starzeję;)to dodam że jestem z rocznika89:P (Wiek jest czasem istotny:P)
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
01 lis 2007, 23:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: niezaleznie od...

Avatar użytkownika
przez Matilde 06 gru 2008, 17:16
Ja też prawie zawsze byłam sama. Nie było mi z tym dobrze, i do tej pory niezupełnie jest ale z dugiej strony przyjrzyj się kolegom - niby są dla siebie tacy mili, tak się lubią ale wystarczy małe nieporozumienie i potrafią się znienawidzieć, wyzywać nawzajem od najgorszych, obgadywać... Ciebie nikt nie sponiewiera. Jesteś ponad to.
Ja bym proponowała rozejrzeć się czy nie ma w pobliżu kogoś podobnego do Ciebie - Kto też jest na uboczu, zawsze siedzi w kącie i nikt z nim nie rozmawia. Możesz zapytac czy obok niego jest wolne miejsce na ławce, i po prostu usiąść obok niego jeśli nie masz odwagi zagadać. Może ten ktoś się pierwszy odezwie, może zainteresuje się tym, co czytasz...
Ja na uczelni sama się odcinałam od ludzi, i nie zauważyłam drugiego outsidera na roku. On mnie za to zauważył - zapytał parę razy czy może obok mnie usiąść. Potem zapytał jak mi idzie praca zaliczeniowa. I teraz mam z kim zamienić słowo, mam się do kogo uśmiechnąć, mam z kim usiąść na wykładzie. Mam komu ponarzekać na wykładowcę :D żadne się drugiemu przy tym nie narzuca, samo tak wychodzi. Jeśli nie mamy ochoty nic mówić albo tematu do rozmowy to po prostu siedzimy obok. I nie czujemy się już tak strasznie opuszczeni. Inni ludzie też zaczęli na nas inaczej patrzeć, chętniej się odzywają. Może zobaczyli w nas normalnych ludzi, takich jak oni. I jest dużo łatwiej
"Bo tak naprawdę jedyna droga do tajemnicy prowadzi przez rozpacz. Można by wręcz powiedzieć, szczęśliwi, których stać na rozpacz"
W. Myśliwski - Widnokrąg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
27 lis 2008, 00:16
Lokalizacja
CK

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do