bycie NAPRAWDE beznadziejnym

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

bycie NAPRAWDE beznadziejnym

przez wegurka 28 lis 2008, 18:58
witam wszystkich,
mam nadzieje, ze ktos tutaj mi pomoze... mam 16 lat, ucze sie w lo. Prosze tylko nie pisac ze to co przezywam to zwykle nastroje w okresie dojrzewania.
ma straszny problem ze soba. zaczne od mojej psychiki. miewam zalamki, za chwile popadam w euforia i ciesze sie zyciem. czesto mam napady glodu, moge wtedy zjesc cala lodowke i nie odczuje tego. czasami dopadaja mnie chwile takiej apatii, nie wiem co mam zrobic, czym sie zajac, dociera do mnie, ze mam duzo lekcji zaleglosci... po chwili "uswiadamiam" sobie ze w sumie to mam duzo czasu. nie jestem stanowcza ani konsekwentna. ciezko znajduje bliski kontakt z ludzmi.
jest tez cos co nie daje mi spokoju. mam ogromne problemy z nauka. czytam tekst i zapominam o czym byl. odpowiedzenie na pytanie do tekstu zajmuje mi bardzo duzo wysilku. ciezko mi myslec przyczynowo - skutkowo. ucze sie angielskiego i niemieckiego, ale poprawne napisanie zdania jest dla mnie niemozliwe. podobnie jak zastosowanie czasow i innych regul - jest to dla mnie niewykonalne, chociaz umiem regule, ha, wrecz mam ja wypisana przed soba. nie potrafie, nie wiem co jest w tym tak trudnego do ogarniecia. klopot sprawiaja mi tez przedmioty scisle. ZAPOMINAM jak powinnam zrobic konkretny typ zadania, chociaz doslownie przed chwila zrozumialam jak to sie robi. musze wtedy wielokrotnie wracac i analizowac od nowa. klopot sprawia mi zastosowanie wzoru. wogole jestem strasznie flegmatyczna, mozna by pomyslec ze "niegramotna"
to wszystko sprawia ze jestem tym mocno przygnebiona:( czuje sie glupsza od wszystkich, brak mi pewnosci siebie, nie mam osobowosci, ludzie nie licza sie z moim zdaniem, zawsze jestem tylko "dodatkiem" do reszty grupy. czuje sie teraz jak ktos naprawde baznadziejny i bezwartosciowy. wiem ze nie mowi sie tak o czlowieku, ale ja taka wlasnie jestem. tepa, glupia i bezbarwna.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 lis 2008, 21:48
Lokalizacja
Warszawa

Re: bycie NAPRAWDE beznadziejnym

Avatar użytkownika
przez anonimowa 28 lis 2008, 23:46
Hej ja również chodzę do LO i uczę się w II klasie. Bardzo dobrze cię rozumiem, a nawet dopatruję się podobieństwa. Prawdę mówiąc duży procent tego tekstu mówi o mnie, dlatego zaciekawił mnie twój post. Myślę sobie, że starsi właśnie podaliby argumenty typu dojrzewanie, albo powiedzieliby "dziecko już sobie nie dajesz rady? A jak w takim razie poradzisz sobie na studiach, że już o pracy nie wspomnę".
Nie chcę się chwalić, a prawdę mówiąc nie uważam tego jako powód do dumy, nie czuję się z tym lepsza od innych, ale miałam pasek na koniec roku i dostałam stypendium Prezesa Rady Ministrów. Myślicie, że czułam się dumna, lepsza od innych, wywyższałam się? Nie, czułam się dziwnie, źle. Wydawało mi się, że nie zasłużyłam, że inni mi zazdroszczą, po prostu było mi wstyd. Mimo to chciałabym znów dostać pasek, ale nie wiem czy podołam. Śmieszne, z moich słów wychodzi taka sprzeczność.
Ja jestem stanowcza i konsekwentna jeśli chodzi o szkołę. Jakiś wewnętrzny głos każe mi wszystko zrobić, na wszystko się nauczyć. To nie jest dla mnie proste. Czasem mi się już tak nic nie chce, jestem strasznie zmęczona, mam wszystkiego dość, najchętniej położyłabym się do łóżka i już nie wstawała. Może jednak dobrze, że w mojej duszy istnieje to coś, co nie pozwala mi się poddać i rzucić wszystkiego. Chce mi się płakać, krzyczeć, ale nie mogę dać upustu swoim emocjom, ukrywam, bo kto je zrozumie.
Mimo, że się dobrze uczę, a dużo osób uważa mnie za mądrą osobę, kujona, ja nie uważam się za osobę inteligentną, wręcz odwrotnie. Jak tak sobie teraz myślę, powodem, dlaczego się tak staram jest to, że chcę sprawiać moim rodzicom radość oraz reputacja (w sumie lepiej jak jestem dla innych kujonem niż, aby mieli plotkować, dlaczego pogorszyłam się w nauce).
czytam tekst i zapominam o czym byl. odpowiedzenie na pytanie do tekstu zajmuje mi bardzo duzo wysilku. ciezko mi myslec przyczynowo - skutkowo. ucze sie angielskiego i niemieckiego, ale poprawne napisanie zdania jest dla mnie niemozliwe. podobnie jak zastosowanie czasow i innych regul - jest to dla mnie niewykonalne, chociaz umiem regule, ha, wrecz mam ja wypisana przed soba. nie potrafie, nie wiem co jest w tym tak trudnego do ogarniecia. klopot sprawiaja mi tez przedmioty scisle. ZAPOMINAM jak powinnam zrobic konkretny typ zadania, chociaz doslownie przed chwila zrozumialam jak to sie robi. musze wtedy wielokrotnie wracac i analizowac od nowa. klopot sprawia mi zastosowanie wzoru. wogole jestem strasznie flegmatyczna, mozna by pomyslec ze "niegramotna"

Ja również zapominam. Nie lubię czytań ze zrozumieniem, bo zajmują mi strasznie dużo czasu. Z tym zadaniem też mi się czasem zdarza. Mam również coś takiego, że pisząc sprawdzian omijam 1 zadanie, bo nie umiem go zrobić, dopiero na koniec wracam. Poza tym zapominam co oznaczało dane słowo. Np. na polskim pani pyta co to anafora. Ja znam słowo, znaczy pamiętam, ale co oznacza, zapominam.
Ja jestem ociężała, za wolna. Mama mi ciągle mówi, że "ruszam się jak mucha w smole" :lol:
Jeśli chodzi o twój ostatni akapit:
to wszystko sprawia ze jestem tym mocno przygnebiona:( czuje sie glupsza od wszystkich, brak mi pewnosci siebie, nie mam osobowosci, ludzie nie licza sie z moim zdaniem, zawsze jestem tylko "dodatkiem" do reszty grupy. czuje sie teraz jak ktos naprawde baznadziejny i bezwartosciowy. wiem ze nie mowi sie tak o czlowieku, ale ja taka wlasnie jestem. tepa, glupia i bezbarwna.

Też się tak czuję, żyję w takim przekonaniu. Wydaje mi się, że ktoś musi cię podbudować, przekonać, że tak nie jest (wiem jednak, że niestety mimo, że ktoś będzie chciał zmienić twój sposób myślenia, ty będziesz to odrzucać, nie będziesz wierzyła jego słowom). Mnie nie ma kto podbudować, wesprzeć, ale i tak bym zaprzeczała jego słowom typu "jesteś mądra, trzeba tylko uwierzyć w siebie". Mimo to czuję, że przydałaby się taka osoba.
Ostatnio edytowano 28 lis 2008, 23:50 przez anonimowa, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Re: bycie NAPRAWDE beznadziejnym

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 28 lis 2008, 23:50
hejo!!:) nigdy nie jest za późno na prace nad sobą ;) po tym co napisałaś widać że masz straszne problemy z koncentracja, zastanów się co może być przyczyną tego, może jakoś można to wyeliminować?? jeśli chodzi o to że jesteś dodatkiem do grupy - chyba nie ma w tym nic złego, brak pewności siebie tu Ci nie pomoge bo sama z tym walcze ;) ale z tym trzeba właśnie walczyć, i nie mów o sobie że jesteś tępa i głupia, znajdź twoje zalety i ciesz się nimi :)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: bycie NAPRAWDE beznadziejnym

Avatar użytkownika
przez anonimowa 28 lis 2008, 23:59
Ech znów zaśmiecam :oops: Plotę tylko trzy po trzy, ale nie mam komu się żalić, powiedzieć co czuję to czasem piszę właśnie tu, bo może ktoś przeczyta. Wiecie co przyszło mi do głowy jakiś czas temu (często tak mam), że jeśli ktoś czytał co tu piszę uznał mnie za idiotkę itp. Dlatego boję się otworzyć przed ludźmi, aby mnie nie ocenili negatywnie. Z drugiej jednak strony nieśmiałe osoby są uznawane za wariatów (prawda?) Więc i tak źle i tak niedobrze :(

---- EDIT ----

Zdecydowałam się dodać zdjęcie i miasto, po co się ukrywać. Może kiedyś spotkacie mnie na ulicy i wytkniecie palcem: "to ta co pisała bzdury na forum". Wstydzę się samej siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Re: bycie NAPRAWDE beznadziejnym

przez wegurka 29 lis 2008, 13:00
anonimowa napisał(a):Ech znów zaśmiecam :oops: Plotę tylko trzy po trzy, ale nie mam komu się żalić, powiedzieć co czuję to czasem piszę właśnie tu, bo może ktoś przeczyta. Wiecie co przyszło mi do głowy jakiś czas temu (często tak mam), że jeśli ktoś czytał co tu piszę uznał mnie za idiotkę itp. Dlatego boję się otworzyć przed ludźmi, aby mnie nie ocenili negatywnie. Z drugiej jednak strony nieśmiałe osoby są uznawane za wariatów (prawda?) Więc i tak źle i tak niedobrze :(

---- EDIT ----

Zdecydowałam się dodać zdjęcie i miasto, po co się ukrywać. Może kiedyś spotkacie mnie na ulicy i wytkniecie palcem: "to ta co pisała bzdury na forum". Wstydzę się samej siebie.


hej, wydajesz sie byc stanowcza osoba, skad ten nastroj teraz?... Fajnie bylo przeczytac ze nie jestem jedyna ze swoim problemem, ale nie mozemy w to pchac sie coraz glebiej:) naprawde, wystarczy ze ja mam problem ze soba na wszystkich mozliwych plaszczyznach. Moze po prostu obie mamy natury flegmatyczek, co niestety rzutuje na wszystkie dziedziny zycia... Czy zawsze w lo musi dopadac takie przygnebienie i beznadzieja? czy to znaczy ze wlasnie przekonalam sie ze moje sukcesy w gimnazjum sa nic niewarte i dopiero pokazuja sie moje faktyczne mozliwosci? heh, ale charakter zawsze mialam zalamkowy.

pracuje nad koncentracja ale to sprawia mi straszna trudnosc... mam kilka objawow dysleksji, ale bez przesady, nie bede sobie tego wmawiac. nie wiem gdzie jest pierwsza przyczyna moich problemow. to chyba takie bledne kolo. nie wiem czy moje trudnosci to jakas choroba czy jestem po prostu tepa? w takim razie co robie w ogolniaku, powinnam uczyc sie stac przy kasie, chociaz sadze ze na to mam zbyt malo polotu. w takim razie od czego mam zaczac to zmienianie siebie??
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 lis 2008, 21:48
Lokalizacja
Warszawa

Re: bycie NAPRAWDE beznadziejnym

Avatar użytkownika
przez eligojot 29 lis 2008, 14:24
Czyli rozumiem, że Twoje problemy rozpoczęły się nagle. A czy czasem nie pamiętasz jakiejś grypy, po której już nic nie było takie samo?
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: bycie NAPRAWDE beznadziejnym

przez wegurka 29 lis 2008, 19:11
moze nie nagle... chociaz zawsze nauka szla mi dobrze, z tym ze w scislych bez rewelacji. A teraz odkrywam u siebie coraz nowsze wybrakowania, nie tyle w wiedzy co nowsze ograniczenia umyslu. nawet nie braki w wiedzy. niby cos umiem ale przez mgle, chociaz siedzialam nad tym caly wieczor.:(

co do choroby... niczego szczegolnego nie przechodzilam, w zerowce mialam ciezka angine, ale nie sadze zeby to teraz wyszlo.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 lis 2008, 21:48
Lokalizacja
Warszawa

Re: bycie NAPRAWDE beznadziejnym

przez marmarc 29 lis 2008, 22:02
wegurka ale tak w ogóle to jak ci idzie nauka - jesteś z czegoś zagrożona? dostajesz same jedynki? grozi ci wyrzucenie ze szkoły? czy tylko niezdanie do następnej klasy?
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Re: bycie NAPRAWDE beznadziejnym

przez wegurka 30 lis 2008, 01:01
nie nie jestem zagrozona... ale zmienilam klase bo mialam zla sytuacje z matmy. niby nie najgorsza... 2, 1, 1 (nie najgorsza bo ludzie mieli same paly mimo to zostali) ale ja po prostu nie czulam sie na silach, wiedzialam ze zawale sprawe przez ten moj umysl. poza tym nie mam zagrozen... ale czuje ze mnie NIE STAC na cos lepszego niz wypracowana ocena. kujon??
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 lis 2008, 21:48
Lokalizacja
Warszawa

Re: bycie NAPRAWDE beznadziejnym

przez marmarc 30 lis 2008, 21:41
wegurka napisał(a): ale czuje ze mnie NIE STAC na cos lepszego niz wypracowana ocena. kujon??


nie zabardzo rozumiem co chcesz powiedzieć...
rozumiem że nie nadążasz za swoimi ambicjami.
ja też się z tym męczę. cóż...
konkretnej rady nikt Ci tu nie udzieli. Trudno nawet obiektywnie ocenić Twój stan. Z tego co piszesz chyba nie jest tak źle jak Ci się wydaje.
Rozumiem, że pracujesz 10 x więcej od innych a ledwo ich doganiasz.
Pamiętaj że w dorosłym życiu nie pytają jakie kto miał w szkole oceny. Trzeba myśleć o studiach i o przyszłej pracy a nie załamywać się taką czy inną oceną, bo za 10 lat nie będzie to miało żadnego znaczenia, za 10 lat będzie trzeba zdybywać pieniądze na swoje utrzymanie...
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Re: bycie NAPRAWDE beznadziejnym

przez wegurka 30 lis 2008, 22:22
to znaczy zasadniczo moze troche chaotycznie sie wyrazam i ciezko mnie zrozumiec... sprobuje to zrobic sensownie. to moje przejmowanie sie ocenami nie wynika z wygorowanych ambicji moze, ale z tego ze nie czuje sie pewnie z moim umyslem. bardzo wolno kojarze fakty, nie mam refleksu, w dodatku mam straszne problemy ze sluchem... i to nie takie mechaniczne, tylko trzeba kilka razy mi cos powtorzyc zeby to do mnie dotarlo. dlatego tez jezyki slabo mi ida. to jest tak ze om bardziej probuje sie nad czyms skupic, tym bardziej to mi sie "rozmywa" w pamieci. stad ta frustracja ocenami. bo o ile inni mowia sobie:"naucze sie i poprawie" to ja wiem ze ja nie poprawie, bo dalam z siebie naprawde wszystko za pierwszym razem.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 lis 2008, 21:48
Lokalizacja
Warszawa

Re: bycie NAPRAWDE beznadziejnym

przez Grzesiek30 01 gru 2008, 02:22
Mam 30 lat obecnie i zawsze miałem bardzo podobne objawy do Twoich, w zasadzie mógłbym napisać że czytałem jakby to było o mnie, na dzień dzisiejszy mam bardzo mało znajomych którzy się do mnie nie odzywają ale nie przeżywam tego już tak jak to napisałaś........ Częściowo rozwiązaniem jest zająć się sobą (nie pisze że trzeba pokochać siebie bo to przychodzi pewnie z czasem i mam to jeszcze przed sobą) ale chodzi o to żeby zastanowić się nad sobą, swoimi pragnieniami zainteresowaniami i zająć się nimi, wszystko co robisz powinno być ukierunkowane pod nie (np marzę o wyjeździe za granicę to uczę się języków pod tym kątem/ chcę być archeologiem to muszę znać angielski itd) Zdobywasz kilka dziedzin które Ciebie fascynują czymkolwiek by nie były. Koncentracja i motywacja przenosza góry ale motywacją nie może być chęć podobania się innym- wtedy to nie działa.

To kim jesteś przyciąga ludzi albo ich odpycha, jesli nie lubisz samej siebie i myślisz ciągle tylko o tym jak wypadasz w opinii innych to wypadniesz na pewno xle, jak będziesz myślała o sobie, swoich zainteresowaniach i powiesz sobie że tak naprawdę nie interesuje Ciebie aż tak bardzo co myślą inni i zaczniesz zajmować się sobą wtedy zaczniesz nabierać tego co zacznie przyciągać innych do Ciebie
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 lis 2008, 12:27

Re: bycie NAPRAWDE beznadziejnym

Avatar użytkownika
przez Azotox 01 gru 2008, 14:52
Ja też jestem beznadziejna.. chociaż beznadziejna to chyba mało powiedziane!
nie znam takiego słowa którym mogłabym siebie określić.. pewnie takie nie powstało.. nikt nie przypuszczał że kiedyś narodzi się taka azotox która przeczy wszystkim ogólnie przyjętym regułom!
"Dalej i dalej na paraboli czasu wznoszę się, aby za chwilę opaść na dno"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
10 paź 2008, 17:46

Re: bycie NAPRAWDE beznadziejnym

przez wegurka 01 gru 2008, 18:14
To kim jesteś przyciąga ludzi albo ich odpycha, jesli nie lubisz samej siebie i myślisz ciągle tylko o tym jak wypadasz w opinii innych to wypadniesz na pewno xle, jak będziesz myślała o sobie, swoich zainteresowaniach i powiesz sobie że tak naprawdę nie interesuje Ciebie aż tak bardzo co myślą inni i zaczniesz zajmować się sobą wtedy zaczniesz nabierać tego co zacznie przyciągać innych do Ciebie

to co piszesz jest sensowne.... tylko nie potrafie zajac sie soba przez to ze mam zbyt duzo frustracji zwiazanych ze szkola i swoja osobowoscia. niby wiem ze gdybym to przelamala w ten sposob jak to opisales, mialabym inne podejscie do swiata i ludzi, a oni do mnie, tylko ze nie wiem, czy ta biernosc wynika z mojego lenistwa?? flegmatyzmu?? poza tym mam glupie zainteresowania, a nawet w kierunku ich rozwoju nic nie zrobilam. lubie kulture itp wschodniej europy, tylko ze ze swojej glupoty wyladowalam w szkole na niemieckim. komplikuje sobie wszystko.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 lis 2008, 21:48
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do