Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

przez cadarxx 30 paź 2008, 23:34
Weźmy przykład przeciętnego Polaka(o oryginalnym nazwisku- Kowalski ;) ) lub nawet takiego poniżej przeciętnej. Jak wygląda jego zycie? Praca-dom, praca-dom i tak w kółko. Po pracy je jakiś obiad, resztę dnia spędza przed telewizorem, od czasu do czasu żonka pozwoli mu wypić jakieś piwko. Pracę Kowalski ma monotonną, słabo płatną, bez możliwości awansu.

Wiecie co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Że człowiekowi bez ambicji często takie życie odpowiada, jest po prostu szczęśliwy, nie ma żadnych depresji, załamań nerwowych itp., do pełni szczęścia wystarczy mu mecz w telewizji i zimny browar.

A człowiek ambitny? Co niepowodzenie to spora flustracja, zamartwianie się, wieczne niezadowolenie z życia. Chce być we wszystkim najlepszy, a jak mu nie wychodzi, to się obwinia, że jest do niczego itd.

Wniosek? Zazdroszczę ludziom bez ambicji.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
23 maja 2008, 01:36

Re: Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

Avatar użytkownika
przez adam_s 31 paź 2008, 00:04
Dokładnie. Już nieraz rozmyślałem tym tropem. Zresztą do podobnych wniosków doszedłem. Chciałbym byc taki jak inni, nie zamartwiac się wiecznie wszystkim i nie analizować na okrągło wszystkich możliwych sytuacji, kreować czarnych scenariuszy itd. Ambicji co prawda już nie mam (zabrały je fobia & nerwica) ale pozostało ciągłe zastanawianie się nad wszystkim. Może to jakaś droga do wyjscia z tego wszystkiego?
GG: 5988000
Avatar użytkownika
Offline
Posty
852
Dołączył(a)
01 kwi 2008, 22:01
Lokalizacja
Górny Śląsk

Re: Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

przez cadarxx 31 paź 2008, 01:28
adam_s napisał(a): Może to jakaś droga do wyjscia z tego wszystkiego?


W sumie nie widzę żadnej drogi, aby z tego wyjść. Jedynie gwałtowna zmiana osobowości mogłaby tu pomóc, ale dorosły człowiek raczej nie ma co na to liczyć. Jako dzieciak czy nastolatek byłem zupełnie inny- wystarczyła jakaś nowa gra komputerowa i nic więcej do szczęścia mi potrzebne nie było, nawet to, że mi w szkole dogryzali aż tak bardzo mnie nie martwiło. Nie miałem wtedy jakihś wielkich planów na przyszłość, po prostu chciałem być przeciętniakiem. Potem mi się to odmieniło i stwierdzam, że jest coraz gorzej. Jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat będę załamany, gdy w telewizji będę rzadziej pokazywany niż np. Krzysztof Ibisz :roll: .
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
23 maja 2008, 01:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

Avatar użytkownika
przez Coltrane 31 paź 2008, 10:51
facet, którego opisujecie, kowalski, to gość zawsze otoczony jakimiś ścianami, w domu - pokój, kuchnia i kibel, w pracy zajęcie od-do, zależy od kierownika, w domu zależy od żony. facet nie ma ambicji, ale też nie ma wolności. z pewnością sam się na to zgodził. posiada spokój i ma pełną przewidywalność całego życia, chyba, że trzęsienie ziemi, koklusz lub wypadek coś zmienią. ale czy warto? czy warto mieć spokój a nie być szczęśliwym? dlaczego choć raz nie zaszaleć i nie skoczyć ze spadochronem? kowalski tego nie zrobi, bo prócz ryzyka jest to wysiłek - trza zaplanować, dowiedzieć się wszystkiego, odłożyć fundusze i pójść na kurs. a co potem? a jak mi się spodoba? jak zostanę spadochroniarzem? co z piwem i meczami? pomyślał kowalski i otworzył piwo. Jesteście kowalskim?
Jezus uzdrawia, serio.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
22 paź 2007, 17:29
Lokalizacja
ŁorsoŁ

Re: Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

przez Ridllic 01 lis 2008, 13:24
Zrobiłem kilka w życiu rzeczy ale poważnie bym się zastanowił czy nie zamienić się z "Kowalskim" na życia jeżeli jedno by mnie ominęło :!: :roll:
Ridllic
Offline

Re: Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

przez Pstryk 01 lis 2008, 18:07
Coltrane, nie wiem czy to przez te kałuże, w które wdeptłam w ciągu całego mojego życia ale mi się szczęście już tylko ze spokojem 'kowalskiego' kojarzy. Uprawiam alpinizm co dzień - pod górkę, czasem kulam się z i co dzień podejmuję wyzwania następnego podejścia... jeh jestem już zmęczona tym sportem wyczynowym :roll:
Pstryk
Offline

Re: Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

przez cadarxx 02 lis 2008, 20:45
Coltrane napisał(a):f facet nie ma ambicji, ale też nie ma wolności. z pewnością sam się na to zgodził. posiada spokój i ma pełną przewidywalność całego życia, chyba, że trzęsienie ziemi, koklusz lub wypadek coś zmienią. ale czy warto? czy warto mieć spokój a nie być szczęśliwym? dlaczego choć raz nie zaszaleć i nie skoczyć ze spadochronem? kowalski tego nie zrobi, bo prócz ryzyka jest to wysiłek - trza zaplanować, dowiedzieć się wszystkiego, odłożyć fundusze i pójść na kurs.


Właśnie to jest najlepsze, że wielu takich ludzi jest po prostu szczęśliwych. Oni nie potrzebują wrażeń do szczęścia.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
23 maja 2008, 01:36

Re: Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

przez Pstryk 02 lis 2008, 21:10
Jak to się mówi: jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma ;)
Pstryk
Offline

Re: Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

Avatar użytkownika
przez Pennywise 02 lis 2008, 22:19
skad pewnosc, ze ten Kowalski jest szczesliwy? skad bierze sie alkoholizm, zdrady małzenskie, rozwody, pobicia, maltretowanie współmałżonka, dzieci, pedofilia i inne patologie. myslicie, ze taki Kowalski to spokojny i swiety człowiek? kazdy ma problemy na własnym poziomie, on martwi sie, ze zona Zofia znowu sie spózniła i odwiózł ją Polonezem Staszek z pracy, a ja sie bawie w filozofa i mysle nad sensem zycia i takimi tam, nie to ze nie mam jakis wiekszych problemów, ale do nich dochodzi to jeszcze mędrkowanie :) ja nie zazdroszcze ludziom o ograniczonych horyzontach myslowych, ja zazdroszcze ludziom zdrowym psychicznie! :D
"Ja zabijałem tylko siebie, ale zawsze tym, który umierał był tego świadek." Dennis Nielsen
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lis 2008, 02:34
Lokalizacja
Mój Umysł

Re: Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

przez cadarxx 03 lis 2008, 01:30
Pennywise napisał(a):skad pewnosc, ze ten Kowalski jest szczesliwy?


Nie ma żadnej pewności, ale ktoś taki przynajmniej wygląda na szczęśliwego. Logiczne, że im mniejsze ambicje, wymagania od życia, tym łatwiej je zrealizować, a tym samym być szczęśliwy.

Podam prościutki przykład. Ktoś jeździ np. dobrym BMW i nie jest zadowolony, bo marzy mu się Porsche, a inny człowiek może jeździć "maluszkiem" i być dumnym z tego, że wogóle ma samochód.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
23 maja 2008, 01:36

Re: Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

Avatar użytkownika
przez Pennywise 03 lis 2008, 01:56
tylko, ze te "ambicje" to takze bardzo czesto u neurotyków jeden z objawów choroby, to sa takie "sztuczne ambicje" wiec nie wiem, czy mozna porównywac ich poziom do poziomu jakichkolwiek ambicji człowieka zdrowego.
"Ja zabijałem tylko siebie, ale zawsze tym, który umierał był tego świadek." Dennis Nielsen
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lis 2008, 02:34
Lokalizacja
Mój Umysł

Re: Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

Avatar użytkownika
przez Coltrane 03 lis 2008, 02:09
nie miałem na myśli, że warto być ambitnym ponad wszystko i że to oznaka zdrowego człowieka, przecież spotkałem się z osobą,, która miała przerost ambicji a to powodowało u wszystkich dookoła depresje. Chodzi mi bardziej o to, że zamykanie się w czterech ścianach domu, określonych i przewidywalnych znajomych, których jest liczba stała i niewielka i strach przed czymś nowym, zadowolenie z niczego, bo nawet nie z minimum, to może i jest bezpieczne, ale na pewno nie da szczęścia. Pracowałem w szkole przez 5 lat jako nauczyciel. Więcej niż połowa kolegów i koleżanek, mimo że dobrze wykształceni i przygotowani, ale znaleźli się w szkole z powodu znajomości środowiska i zasad oraz że to oni są na szczycie hierarchii. szkoła to taki mały, zamknięty świat, żadnych petentów, żadnych ludzi z ulicy, żadnych trudnych spraw. Wielu moich kolegów to po prostu frustraci. Było im z tym dobrze, choć nie byli szczęśliwi. Wiem to.

---- EDIT ----

Przed chwilą skończyłem oglądać film "Osada" z Williamem Hurtem i Adrienem Brodym w obsadzie. Jeśli kto nie widział - polecam. Tam jest ten problem pokazany jak na dłoni. Problem ucieczki od krzywdzącego świata, życie na marginesie potrzeb swoich i szczelne odgradzanie się od wszystkiego, co niebezpieczne. Ja tak nie chcę. Nie chcę być bezpieczny za cenę spokoju i szczelnych granic.
Jezus uzdrawia, serio.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
22 paź 2007, 17:29
Lokalizacja
ŁorsoŁ

Re: Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

przez Pstryk 03 lis 2008, 15:36
Pennywise napisał(a):tylko, ze te "ambicje" to takze bardzo czesto u neurotyków jeden z objawów choroby, to sa takie "sztuczne ambicje" wiec nie wiem, czy mozna porównywac ich poziom do poziomu jakichkolwiek ambicji człowieka zdrowego.


Oj, pod tymi słowami się podpisuję. To taki niekończący się ciąg wymagań - jedno się osiągnie to okazuje się, że to za mało.
Pstryk
Offline

Re: Człowiek bez ambicji to człowiek szczęśliwszy?

przez Marianoo 21 lut 2010, 11:28
Przepraszam, że tak staaaary kotlet odgrzewam, ale ten post mnie ruszył, bo jakbym czytał po części o sobie. Ciężko trochę będzie w skrócie opisać, ale postaram się bez długiego monologu.
Ano czy to ambicja??
Pracuję w dużej (paro tys) firmie na produkcji i tam jakieś 90 pare% ludzi to wg mnie Kowalski/ska. Od rana do popołudnia w pracy, potem do domu i niektórzy albo idą spać, bo nie mają co robić, albo komputer/tv. Normalnie taka codzienna monotonia :x Ja tego nie pojmuje i oni nie pojmują mnie. Gdyż ja po pracy generalnie nie mam czegoś takiego, że leżę sobie do góry brzuchem (no czasem). Uwielbiam siedzieć przy aucie coś poprawiać, modyfikować, komuś komputer naprawie
(jak przedwczoraj), zawsze coś tam dłubie (biurko sobie zrobiłem, bo w sklepie nic mi nie pasowało :D ).
Mnie ta monotonia bardzo irytuje, szczególnie, że zarabiają po max1200zł na rękę (ja też), ale im to pasuje. Nie wyobrażam sobie utrzymać samemu dom za tą kwotę :shock: Nie ma z nimi nawet sensu pogadać o jakichś planach/marzeniach, bo głownie to im się to nie opłaci, albo nie mają pieniędzy, albo coś tam. W firmie ostatnio jest ciekawie, bo w tyg mamy dzień wolny i trzeba odrobić ten dzień w sobotę. No to mus. Ale kierownictwo wymyśliło, że osoby nie mające odrobku też mają przyjść pracować, a firma da im za ten dzień wolny wg swojego uznania (czyli wtedy kiedy w tyg w przyszłości będzie wolne). Sprawa 2 to odbijamy się na palec (linie papilarne) przy wejściu/wyjściu z zakładu. W gazetach lokalnych opisują, że jest wyrok z sądu iż te czytniki są niezgodne z prawem. Ale władze firmy kazały odbijać się po pracy najwcześniej 4mniuty po czyli 14:04. Jeśli ktoś odbije się wcześniej to upomnienie pisemne. Ja dyrekcji powiedziałem,że za nadminuty mi nikt nie płaci. Pracuję8godzin jak umowa przewiduje i do widzenia. Przed czytnikami teraz kolejki po pareset osób się robią. dla mnie dobrze bo wchodzę się odbijam i wychodzę, a oni czekają :D Normalnie patologia, ale Kowalscy co bym im nie powiedział to łykają. Albo że trzeba szybciej pracować bo zyski maleją i ludzie mdleją przy linii, a zyski wiem, że nie malały to tylko ściema zarządu.
Jako chłopak lubię rozmawiać o motoryzacji i gdy słyszę jak chłopak wychwala swoją 20letnią fiestę, to skrętu kiszek można dostać. Jak mu odpowiadam, że mi się podobało Audi z 2005r (ostatnio hamulce w takim wymieniałem sąsiadowi) to koleś na mnie patrzył jak na wariata. Że takimi autami to tylko jacyś prezesi jeżdżą (sąsiad ma sklep spoż.), a w ogóle to takie furki to złomy bo jak się popsuje to nikt nie naprawi, a jego fiestę to każdy mechanik zrobi. Żal mi go :-| Mi ciągle chodzi po głowie mały warsztacik samochodowy. Nie jedno auto zrobiłem, jedno od podstaw, chodź z wykształcenia technik budowlany jestem. Niby poszedłem na studia rachunkowość bankowa (trendy :lol: ), ale mnie to w ogóle nie kręciło i nie dawałem sobie rady i olałem studia. I tu się chyba zaczęło, gdy moja edukacja się zakończyła, zaczęły chodzić myśli, że nawet za głupi jestem na jakieś podrzędne studia prywatne bo ich skończyć nie umiem. ludzie robią po dwa kierunki,a ja głupich prywatnych skończyć nie mogę. Moi kuzyni/nki a jest ich sporo ciut młodsi robią po dwa kierunki na dobrych uczelniach. A ja przy nich to ..... :cry:
Te chodzenie do roboty zaczęło mnie jeszcze dobijać bo tam nie ma z kim o czym pogadać, o jakichś planach, marzeniach. Zacząłem sobie myśleć, że to ja może nie jestem taki jak potrzeba. Szkoły brak, planów na przyszłość brak. No może ten warsztat, ale koło mnie już jest jeden (choć mało ogarnięci ludzie tam pracują). Nie mam jakoś siły, żeby wyjść z tego, bo zawsze myślę że mi się nie uda. Nie szukam tu pomocy, rad czy coś w tym stylu. Ruszył mnie ten post i postanowiłem napisać by się hmmm "wyżalić"
Myślałem, ze to ja jestem inny gorszy bo nie zgadzam się na takie życie. Chce coś zrobić w życiu, a nie tylko wstawać do roboty i patrzeć na marną wypłatę. Chociaż w moim mieście nie ma innej lepszej firmy. Dlatego myślę o swojej działalności ale sił mi brak i ciągła niepewność, która mnie przewyższa :-|
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
20 lut 2010, 20:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do