Problem pierwszy - lawina.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Problem pierwszy - lawina.

przez dimou 02 paź 2008, 23:51
Siedze w domu i nie wychodze juz... chyba z kilka tygodni. Jedynie po cos do sklepu ide i to tak bardzo nie chetnie ze czesto zmieniam zdanie w trakcie ubierania sie i gdybym mieszkal sam prawdopodobnie umarl bym juz z glodu albo wazyl bym z 40 kilo albo mniej. Nie mam wogole znajomych teraz, postanowilem odseparowac sie od tego totalnego debilizmu i piepszonego narkomanstwa, alkoholu, cpunostwa i wiecznych problemow. Od okradajacych kolegow mowiacych "moj przyajcielu" i prowokujacych wiecznie do tego zeby mu ****** w twarz, na co czeka by moc zrobic opinie koledze... nienawidze tego wszystkiego i chetnie za to zacofanie umyslowe chcialbym ich wszytkich tutaj wysadzic c4... przyslowiowo.

nie wychodze tez, bo poobgryzalem tak paznokcie u rak ze strasznie mi wstyd isc do kobiet do sklepu. (u stóp nie obgryzam^^)

---- EDIT ----

yh zarty zartami, ale moje zycie to totalna porazka....

Nie pisze tego zeby ktos sie nademna uzalal i zeby wzbudzic czyjes zainteresowanie, to nie jest pruba zwrócenia na siebie uwagi. Pisze to bo czuje potrzebe wyrazania siebie, zeby nie zwariowac juz doszczetnie w tych 4 scianach z sufitem i podloga i meblami, na ktore juz nie moge patrzec. Zeby zapamietac o co mi chodzi i po drodze sie nie zgubic, jak juz raz mialo to miejscie... moze dwa.

... porazka i kompletne dno.
Nieskonczonosc niepowodzen zyciowych. Wieczne problemy ze mna zwiazane juz tak mnie mecza.
Meczy mnei to ze mam problemy, to dla mnie jest spory problem, ktory mnie meczy...
Nie mam prawie wcale znajomych, dołuje mnie to, ale nie chce ich do konca miec, bo nie lubie nikogo praktycznie. Na pytanie dla czego nie mam znajomych odpowiedz jest u gory w poscie.
Na domysł dedykcyjny o tresci "Pewnie nie chce miec znajomych bo sie zrazil do ludzi i uwaza ze wszyscy tacy sa" odpowiadam: Tak zrazilem sie ale nie uwazam ze wszyscy tacy sa, anwet mam kilku znajomych ktorzy nie sa tacy jak cala reszta, ale jeden siedzi w warszawie i tez nie chce mu glowy zawracac moja osoba a reszta jest resztą i maja swoje zycia a ja tam mam ostatnio wiecznego dola i nie chce mi sie z nikim nawet gadac, a na pytanie "co u ciebie?" nie wiem co bym odpowiedzial... wolal bym chyba nie odpowiadac.

---- EDIT ----

wogole to moze moderator usunac tego posta uwazam ze pisanie tego tutaj to bezsens, musze sam sie z tym wszystkim uporac. pozatym tresc jest nudna...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
01 paź 2008, 15:47

Re: Problem pierwszy - lawina.

przez buuuu 03 paź 2008, 12:52
Nie mów tak dobrze że piszesz, każdy musi czasem się wyżalić.. nie wiem co ci powiedzieć, bo trudno mi trochę ciebie zrozumieć.. znaczy nie wiem czemu nie wychodzisz z domu, czy masz jakieś lęki czy ci się po prostu nie chce! jeśli dobrze rozumiem powodem twojej depresji są niepowodzenia życiowe tak? każdy jakieś ma np moje życie to totalna porażka ! i też mam takie dni że nie chce mi się wychodzić z domu czy nawet wstać rano z łóżka, ale muszę bo chodzę do szkoły, przez jakiś czas pracowałam.. jednak trzeba coś robić! Powiem ci że ostatnio nawet to wolę, jak już zaczynam mieć doła to idę sobie na spacer czy gdzieś żeby tylko nie być sama.. więc może ty też spróbuj! nie wiem ile masz lat ale poszukaj sobie jakieś pracy albo zapisz się do szkoły poznasz nowych ludzi.. jakoś to będzie zobaczysz!
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
15 wrz 2008, 12:45

Re: Problem pierwszy - lawina.

Avatar użytkownika
przez gabriel 03 paź 2008, 15:01
Pocieszycielka sie znalazła, heh. Trzeba docenić życie młotki, macie je tylko jedne i nie będzie powtórki, nie nawidzę pseudosamobójców, zakatrupiłbym z chęcią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
25 maja 2008, 19:47
Lokalizacja
Wrocław nadal aktualny:)

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Problem pierwszy - lawina.

przez dimou 03 paź 2008, 20:16
gabriel napisał(a):Pocieszycielka sie znalazła, heh. Trzeba docenić życie młotki, macie je tylko jedne i nie będzie powtórki, nie nawidzę pseudosamobójców, zakatrupiłbym z chęcią.

bo jestes tepy jak nie wiem co, uwazam ze kazdy ma prawo sie zalamac i nawet jak mialem dobre dni rozumialem tych ktorzy chcieli skonczyc z zyciem. Ostatnio kolega mojego kumpla sie powiesil w lesie, nei weim czy nie pijde w jego slady, tylko ze ja nie chce wisiec, moze sobie zyly podetne. Bez sensu.

---- EDIT ----

z reszta... kompletnie jestem zalamany, nie mam nadzieji na nic. Nie mam pracy a jedyna jaka mnie czeka to machanei łopata, bo skonczylem tylko zawodowke, mimo ze wiem wiecej od studentow w roznych dziedzinach i tych zyciowych rowniez, jestem traktowany jak "nikt", liczy sie tylko papier. Nie mam dziewczyny i nie zanosi sie na to zebym ja sobie znalazl. Jestem przystojny i ogolnie podobam sie kobietom, ale jakos tak nic nie wychodzi nigdy. Mieszkam w malym miasteczku, z ktorego wszyscy uciekli do londynu albo na studia, bo tutaj jedynie liceum i technikum. Z mojego rocznika nie ma tutaj na prawde praktycznie nikogo. Zostali moi staryz znajomi narkomani zlodzieje i cala reszta gowna do ktorego wstyd sie przyznawac z ktorymi trzymaja prawie wzsycy, bo tuaj kazdy zna kazdego. W domu mam przerabane, matka tylko drze sie na mnie ze jestem trutniem, ze powinienem sobie znalezc w koncu prace i nie siedziec bezczynnie w domu. W szkole mnie nie nawidza nauczyciele. Na osiedlu mam samych wrogow, bo to wiesniaki j***e i ograniczency, ktorzy robia sobie z ludzi jaja i sami na siebie nagaduja wielcy przyjaciele od lat do obcych ludzi... boze. Teraz zastanawiam sie dla czego jestem takim tchurzem i do tej pory kazda pruba samobujstwa skonczyla sie tym ze zyje nadal. Nie mam odwagi zakonczyc swojego zycia, bo po prostu jestem cienias. Caly czas mam okruchy nadzieji ze cos sie zmieni, ale to takie dziwne jest... bo sciska mi gardlo i mam ochote sie poplakac z tego powodu ze jestem zenujacy. za samo to ze tutaj pisze i nie moge sobie z niczym poradzic mam ochote podciac sobie zyly, ale problem w tym ze nei mam za bardzo ostrych rzeczy w domu i wogole jak tu sobie zyle preciac, samemu?.. mysle o tabletkach na sennych, czytalem ze to dobry sposob, po prostu sie zasypia. Na prawde mam to gdzies czy komus sie to podoba ze to pisze czy nie, nie interesuje mnie "ej zycie jest jedno jedyne i nie warto sie zabijac" bo zycie jest jedno i jedyne ale na takim chujowym swiecie ze wogole najlepiej sie nie urodzic, czasami jak ogladam telewizje i slysze ze kobieta poronila i jest prawie ze zaloba narodowa to mam mieszane uczucia, bo z jednej strony pamietam jak nie mialem dola to strasznie mnie to lamalo, ale teraz? mysle sobie ze dziecko mialo szczescie bo jesli by mialo siedziec wlasnie tutaj przed komputerem na moim miescju, to z tego punktu widzenia na prawde mialo szczescie.

---- EDIT ----

co do tego "ze zabijesz sie to jestes tchurz... ze zrobi sie komus przykrosc i mozna kogos tym zniszczyc, np matke" czy zastanawialiscie sie czy osobe ktora po prostu ma dosc wzsystkiego to interesuje? albo czy wlasnie te osoby ktore domniemanie beda poszkodowane niesa prowodyrami calego przerąbu?

---- EDIT ----

"jescze sie w zyciu ulozy, nei martw sie.. wszystko bedzie ok" moze powiedziec kazdy, ale kto moze wyciagnac tak na prawde reke? nikt, bo wiekszosc ludzi tylko potrafi pie****lic a nie potrafi [przyjsc i po prostu poswiecic j****ych 15 minut dla kogos, mimo ze ma czas ale woli go spedzic pijac piwo ze znajomymi...

---- EDIT ----

nie mam nikomu za zle niczego, no moze rodzinie ale wiem ze oni po prsotu zniszczyli mi zycie bo chcieli dla mnie dobrze. Uwazam siebie aktualnei za wrak czlowieka i wszystkie ambicje jakie mialem zostaly pogrzebane razem z rozsadkiem przez moja ukochana rodzine, nauczycieli w szkole - tudziez nie wzsystkich, i czas i miejscie w jakim sie aktualnie znajduje i znajdowlaem do tej pory a na samam mysl ze znadowac sie bede, mam ochote po prostu od razu machnac gilotyna.

---- EDIT ----

najbardziej zastanawia mnei teraz nie to czy mi sie uda w zyciu kiedys czy nie, ale to, czy lepiej odejsc z hukiem czy lepiej po prostu zniknac. Jesli z hukiem to jakim? moze zabic paru ludzi zeby rozglos byl, ale i tak moje nazwisko juz jest przeklete tutaj, bo ciagnie sie za mna historia mojego ojca, ktory zabil jakiegos tam goscia... powtorka z rozrywki? synek jednak byl taki jak mu matka mowila... taki sam jak ojciec. albo moze najpierw obrabowac jakis punkt i szybko porozdawac ludziom pieniadze, tym ktorym wisze i tym ktorzy wydali na moja operacje, na samochod ktory mam i stoi przed blokiem bo nei mam kasy go naprawic... i oszukac wzystkich innych ze te pieniadze zostaly zakopane, zeby im ich nie odebrali... rozne dziwne mysli.

---- EDIT ----

po prostu jestem zmeczony. musze teraz szybko zaliczyc szkole, bo juz rozpoczal sie trok szkolny a jestem w klasie maturalnej a jeszcze nie mialem odwagi isc tam do tych ludzi i zaliczyc zeszly rok, z reszta na pewno beda mi sprawili problemy, nie beda znowu chciali mi pomoc z materialami... bo moglem chodzic... ale ja nie chodzilem, bo kazdy dzien od kilku lat jest jednakowy, warty tyle co wy***anie sie i spuszczenie wody. Rano kiedy budzilem sie i myslaem ze musze isc tam siedziec 8 godzin z debilami i sluchac tego zasranego pier****nia o elektryce ktora mnie totalnie nie obchodzi... powodowalo ze wolalem siedzec w domu i bmyslac plan wzbogacenia sie, np jak zalozyc firme itd itd... ale nigdy nic z tego nie wychodzilo, juz na samym poczatku to wszsytko byl fiask.

---- EDIT ----

jedyne co sie dzieje teraz w moim zyciu, to to, ze odchodze od komputera wykompac sie, zjesc cos i wracam spowrotem. Kiedy trzymam mojego braciszka 2letniego na kolanach i on taki jescze jest nieswiadomy wszytkiego, mysle sobie jak on sobie da rade w zyciu, skoro ma wade serca i ledwo co udalo mu sie przezyc od urodzenia, przzyl juz tyle operacji i szpitalnego bolu a tu jeszcze przed nim nastepne tyle i pewnie jeszcze wiecej... Nie bedzie mogl cwiczyc ani uprawiac sportu... ma blada skore z tego powodu na pewno beda ludzie mu dokuczali, a boje sie ze poszedlbym wtedy do podstawowki i bym te wszystkie bachory poroz****** po scianach bo pamietqam jakie dzieciaki byly dla mnei kiedy bylem w podstawowce...

---- EDIT ----

probowalem znalezc psychiatre. bylem juz u kilku ale kazdy powiedzila ze wszystko ze mna ok i nie jestem chory, ze mam tylko stany depresyjne czasem a reszte symuluje i nie wiedzialem czy mu czy jej to mam udowodnic ze sobie juz nei radze tym ze bym je***l w nia biurkiem? albo krzeslem czy po prostu wyjsc... pewnie myslala ze chce uniknac wojska, ale glupia kretynka nie wiedziala ze odroczony jestem...

---- EDIT ----

nei mam nadzieji na jutro. moze okazac sie tak, ze nastepny moj post berdzdie o tym komu dziekuje za co... albo moze juz nie bedzie zadnego.

---- EDIT ----

na pewno to wszytko co tu pisze brzmi idiotycznie, na prawde wiem, bo samemu kiedy bylo mi czasami dobrze, kiedy slyszalem "zabije sie" to mnei takie odretwienie przechodzilo i myslaelm sobie jakie to glupie jest i jak to brzmi, ze nigdy wiecej nie wypoiwme takich slow... heh

---- EDIT ----

calyc zas sciska mi gardlo. nieawno jeszcze mialem taka nieciekawa arytmie serca i czasami tak mocno bilo ze w nocy nie moglem spac bo mna trzepalo jakbym sie naspidowal. aha, probowalem w zyciu roznych narkotykow - tak to tego wina na pewno -_-' < to dla wszytkich madrych ksiazkowych psychologow. Probowalem amfetaminy, kiedys nawet mialem takich kilka miesiecy ze bralem prawie codziennie, no moze 2-3 razy w tygodniu, palilem trawe i pale czasami do tej pory, raz w miesiacu moze. Nie pije alkoholu prawie wcale, jedno piwo na miesiac moze 2... pilem kiedys sporo ze znajomymi, nie mialem nigdy pociagu fizycznego do alko ani do innych uzywek, jedynie psychiczne uzaleznienie od ganji. uwielbiam ja palic, bo wogole nie mysle o tym wszytkimi wydaje mi sie to takie,.... nierealne i nieprawdziwe ze mam dola, tak czuje sie lepiej, artystyczne rzeczy sie we mnie uwidaczniaja i gram sobie na instrumentach albo tworze muze w kompie i mysle sobie ze kiedy bede kims slawnym i ze ludzie mnei szanuja i powazaja a ja mam co chce..., heh... marzenia. , sprubowalem 2 razy grzybow ale po nich jest taka jazda ze wole juz nie prubowac, bylem za peirwszym razem mnichem i odkrylem jak wyglada nieskonczonosc, czym jest i jak mozna ja zobrazowac itd.. ale to nie wazne. bralem jeszcze extasy kilka razy ale to tylko na dyskotekach, od kad dostalem od ochroniarzy juz nie jezdze na zadne oprawie dyskoteki, ajesli sie zdarzy to pije tylko drinka albo kilka. rymik srymik.

---- EDIT ----

dzisiaj sie wzialem w garsc! wyszedlem z domu! JEEEE!! jestem kims... -_- poszedlem do sklepu gdzie pracuej moja kolezanka i pyta sie, czemu ja cie tak dawno ine widzialam... heh i co mialem jej powiedziec, bo mam defa i nie wychodze z domu od 3 tygodni mniewjecej? aklbo i dluzej? po bo mam jej takie rzeczy mowic, zreszta nie jest az taka znajoma...z reszta2 nei powiedzila bymt ego, ale sie zamylilem i mwoie "ze tak bywa" i nie wiedzialem co gadac, powidzilaem zeby mi podala chleb, ziemniaki itd podziekowalem i wyzsedlem... nie mialem ochoty nawet tam zostawac ani sekundy dluzej, bo juz zauwazyelm ze od tego siedzenia w domu to kompletnie zdziczalem i jak stoja ludzie obok mnie to czuje ze to jakies dziwne jest.... przeraza mnie to ze tak czuje.

---- EDIT ----

nie moglem sie nawet wyslowic w sklepie, bo wczesniej zanim rozmawialem w sklepie nie odzywalem sie werbalnie czyli moim glosem i ustami do nikogo przez... prawie tydzien. i tak zdanie jedno na tydzien i styka... -_-' zenada.

---- EDIT ----

dobra moze cos pozytywnego z zycia. Jestem muzykiem. Skonczylem skole muzyczna na klarnecie i pianiniie i spiew. Wygyrwalm konkursy zajmujac pierwsze miejsca, gdziekowleik nie pijecvhalem to wygrywalem. Przestalem sppierwac bo dla meni to byla siara. Teraz gram tylko na gitarze czasem i na bebenku a tak bardzo chcialbym znowu wyjsc na scene i rozjebac wszytkich ludzi tak jak robilem to kiedys, ale stracilem "jaja" i teraz to sie nadaje tylko do tego zeby posprzatac po kims, kiedy zejdzie ze sceny/... ah mialo byc pozytywnie.,.. mam dwie prawe rece, umiem lewa reka poslugiwac sie prawie tak samo jak prawa, jedynie nie umiem tak ladnie pisac, a wzsytko inne wychodzi mi super. Robilem fireshow jeszcze niedawno ale sie podpalilem bo zbieglem w benzyne i mialem poparzenie 2 stopnia na lewym piszczelu... nie zrazilem sie ale od tamtej pory jakos nie mialem okazji nawet zrobic fireshowu i nawet z kim, z rezsta kogo tu zaprosze... tych kretynow punkow wielce tolerancyjnych, ktorzy tak na prawde nie wiele sie roznia od zwyklych nietolerancyjnych ludzi...? POZYTYWNIE MIALO BYC!!!!
hmmm umiem machac pojkami i kijem, nauczylem sie w tym takich trikow, ze nie widzialem zeby ktos takie rzeczy umial na SWIECIE! moze kiedys jak mi przejdzie nagram to i pokaze ludziom... jak sie zbiore na odwage i dopracuje choreografie. Jedynie kilka ludzi na siwecie umie niektore z tych rzeczy co ja robilem, psrawdzam to na youtubie i innych serwisach zwiazanych z kultura... ostatnio nie na biezaco. - ale co z tego ze to umiem.. nei pomoze mi to w zyciu.
jestem zabawny, tak slyszalem. Kiedy nie mam dola potrafie byc bardzo smieszny i jestem takim glupkiem:) rozmawialem z polonistami wiele razy ktorzy koncza juz studia lub skonczyli dawno, i ci co nie stali sie ĘĄ i sa nadal luzni czaja baze i potrafie ich rozwalic, moj poziom smiesznosci byl rowny prawie ze kabaretom wystepujacym an scenie, mialem nawet kilka pomyslow na 2-3 wyjscia, ale to takie moje mysli sobie w glowie upataczam... i sobie zalegaja bezsensu.

---- EDIT ----

umiem robic grafike na niezlym poziomie bo do tego najwazniejsza jest wizja, projektowac strony internetowe, animowane lub nie, prezentacje, loga i reklamy.. z walsna muzyka tora robie od podstaw wykrecajac dzwieki z sinusoidy i nakladajac filtry... po to zeby stworzyc jeen dzwiek, a ich ma byc duzo i jesce w rytmach przejsciach... potrafie wzssytko z tycvh rzeczy posklejac do kupy i zrobic z niecego cos...ale pytanie" to dla czego nie idziesz w tym kierunku i nie zatrudnisz sie w firmie ktora sie tym zajmuje" odpowiadam: bo oni chca produkcje zrobic a nie cos konkretnego. zeybm nawalal jak maszyna obrobione zdiecia z wesel, a mnei to upokarza i nie chce tak pracowac. chce tworzyc wlasne prjekty ktore pooprostu porozwalaja wsyzstkich, a oni zawze nawalaja kiczem totalnym i tandeta. Mam wiele wizji, poprsotu gdybym zrobil chociaz jeden spektakl, najlepiej taki z swiatlami, ogniami i szctucznymi ogniami, zeby byla w tym moda i muzyka alternatywna np electronica itd itd.. .ahhhhhhhh pisania... to pewnie bym byl juz ustawiony... ale nie wiem anwet od czego zaczac... nie mam pojecia jak wystawrtowac i nie ma kto mi z tym pomoc...

---- EDIT ----

ogolnie ostatnio mialem test inteligencji, wyszlo ze jestem inteligentny powyzej przecietnej..... i co z tego skoro inteligencja nie idzie w parze z madroscia, a raczej czesto powoduje ze rezygnuje sie z zastosowania dotychczasowych rozwiazan w zyciu tylko kombinacje.. i potem sie pieprzy. Czym jest inteligencja? jest to stopien szybkosci przyswajania informacji, przekalkulowywania i oddawania rezultatu, wynik. Jak procesor identyko. Czym jest Madrosc? jest to cala wiedza jaka sie dotychczas zdobylo, doswiadczenie w postaci danych, wyniki i jesli cos bylo zaliczone, to odpowiedz jest juz zakodowana w naszej pamieci, stosowanie tych pozytywnych rezultatow... jestem glupi, nie jestem madry, bo nigdy nie stosuje sie do tego czego doswiadczylem, tzn zadko, w wybranych przypadkach tylko. Nie stosuje sie bo zawsze biore pod uwage, ze moglem sie pomylic lub ze istnieje jeszcze wydajenisze rozwiazanie i tak kombinuje. Jerstem niestabilny przez to. Moje zycie to totalny balagan. Moj pokoj wyglada zaraaz po tym jak posprzatam , jak przed tym jak posprzatalem mimo ze bylo na rpawde czysto. eh... dobrze tylko ze tutaj nie smierdzi.

---- EDIT ----

i dochodza do tego wszytkiego talenty. Nie wiadomo z kad informacje o czyms, latwosc przyswajania pewnych rzeczy lub po prostu jzu zakodowana wiedza chyba genetycznie o roznych rzeczach, np spiewanie, manualne zdolnosci, rozumienie i tolerantywnosc, malowanie (nie weim jak sie mowi ze ktos ma zdolnosci malarskieXD) i wiele innych. .........
dochodzi sila fizyczna dochodzi szybkosc i zwinnosc itd itd... jest tego sporo, to sa cechy clzowieka i mam z nich zasadniczo WIEKSZOSC

to dla czego jestem taki bez sensu?....

edit:Bethi/// mod.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
01 paź 2008, 15:47

Re: Problem pierwszy - lawina.

przez buuuu 03 paź 2008, 21:43
nie słuchaj gabriela on jest złośliwy! ja mam podobny stosunek do życia naprawdę jak to czytałam to jakby o sobie, nie śmiej się ale tak jest.. idź do tej szkoły zdaj maturę i będziesz miał z głowy a tak to będzie się za tobą ciągło.. ja zadałam to tobie tym bardziej się uda..
no mówię ci jakoś to będzie. Może nie powinnam tego mówić ale ja też ostatnio chciałam się zabić ale tak naprawdę już wymyśliłam sobie nawet jak to zrobię i kiedy.. ale jakoś zabrakło mi odwagi, następnego dnia byłam jeszcze bardziej wściekła na siebie, że do niczego się nie nadaję nie potrafię się nawet zabić..straszneee ale dzisiaj jest lepiej naprawdę, postanowiłam że muszę wziąć się w garść bu dłużej tak nie mogę, wczoraj zmieniłam fryzurę, przefarbowałam włosy, dzisiaj postanowiłam że będe wesoła i serio w szkole tak lachałam że rozbolał mnie brzuch niby nic a jednak

a jakbyś chciał pogadać to napisz dam ci nr gg mi też sie czasami nudzi :)
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
15 wrz 2008, 12:45

Re: Problem pierwszy - lawina.

przez dimou 03 paź 2008, 21:43
kiedys tanczylem breaka, szlo mi dobrze, a z tetgoco mi goscie mowili, to w bardzo krotkim czasiwe opanowalem niezle triki i inne... nawet ostatnio sprawdzilem sobie w domu co bym potrafil zatanczyc z tance innego niz dotychczas, czyli electro boogie, to calekim cos nowego dla mnie i z tego co zatanczylem spodobalo mi sie nawet i mysle ze ludzipom tez by sie spodobalo, nawet nei moglem uwierzyc ze to takie proste, tylko potrzeba nad tym posiedziec zeby wymyslic wyjscia i troche poobczajac zeby sie nie przewracac bezsensu jak jakis lamer.... ale nawet gdybym to wzsytko umial i dawal bym rade... to co z tego skoro tutaj sie nie dzieje nic i nie mam nawet jak sie z tym uwidocznic, poza tym zawsze jak msyle o calym moim bezsensownym zyciu to mi sie odechciewa wszytkiego.....

---- EDIT ----

buuuu napisał(a): nie śmiej się ale tak jest..


buuu.. nie mogl bym sie smiac z tego . Bardzo chetnie z Toba pogadam:)

---- EDIT ----

zauwazylem wogole ze czesto jest tak ze jestem w czyms lepszy od kogos, np w grach komputerowych, kiedy gralem z kolega wnerwial sie co powodowalo ze obrazal sie na mnie, niby z innego powodu wymyslnego pozniej.. omg. pozniej wolalem mu dawac wygyrwac zeby sie cieszyl bo strach bylo z nim grac. Kiedy mnie zdenerwowal bo zaczals ie wywyzszac ze jest nie wiadomo jaki dobry, i to nie w zartach to go zjechalem najpierw w grze, potem we wszystkim innym co robilismy i zdolowalem go. przeprosilem go potem bo bylo mi glupio a on wolla zalatwic cala sprawe tak, ze obgadywal mnie i mowil wszystkim jaki jestm zje**ny. mowil wsyztkim zawsze tylko ta czesc, ktora byla finalem i mowila o tym ze go zwyzywalem albo cos, ale nie powiedzial nigdy dla czego nikomu (koledzy mi potem mowili) tylko mowil ze tak z niczego wyskakiwlaem.... i co najgorsze powowli wszyscy zaczeli mu wierzyc, ato taki placek byl, nikt sie z nim nie chcial nigdy kolegowac bo byl tzw "zmulony" i tylko ja jeden jedyny bylem jego kolega od dawnaaa dawna... i rozczarowal mnie gosciu, ale co ta amfetamina robi z ludzmi jak sie ja bierze latami...

---- EDIT ----

i poprawil mi sie humor, nabralem troche nadzieji ze jednak jeszcze cos sie zmieni, napewno tez dzieki Buuu :) nie wiele mi do szczescia czasami brakuje. Czasami musze sobie uswiadomic ze cos potrafie i ze to nie moja wina do konca ze jestem sam... tzn bardzow to wierze, bo jesli to moja jednak wina... to powrot do stanu z przed godziny. ... puki co czuje sie ok.

dla czego taka szybka zmiana nastrojow? to pewnie dalszy ciag deprechy... hm musze o tym czytnac cos.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
01 paź 2008, 15:47

Re: Problem pierwszy - lawina.

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 03 paź 2008, 22:29
hej!!:) przeczytaj wszystko co napisałeś i uwierz w siebie... z tego co mówisz jesteś naprawdę zdolny, wiec szkoda życia na siedzenie przed kompem.. nie mówiąc już o tym żeby się zabijać... ;) zdasz maturę i wyniesziesz się z tej wiochy, ja też tylko na to czekam, narazie mieszkam w takiej wiosce że wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą... masz motywację, teraz tylko trzeba zacząć działać ;) trzymam kciuki ;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Problem pierwszy - lawina.

przez dimou 03 paź 2008, 22:36
dzieki:) ale wole nie czytac bo zawsze jak czytam to co napisalem czuje sie jak kretyn. i dzieki za podtrzymywanie na duchu. Chwilowo czuje sie lepiej i na prawde jakos tak wierze ze mi sie uda... ale jak dlugo to zalezy od przyszlych powodzen lub niepowodzen...

---- EDIT ----

....


---- EDIT ----

o fak... nie w to kono pisalem... :oops: :shock: mam przesrane...

edit: Bethi/// Kolego, weź se na powstrzymanie - nie publikujemy na forum czyjegoś PW :evil: Żeby to się więcej nie powtórzyło. Zastanów się trochę co robisz a i propo - pisz staranniej swoje posty bo są niezrozumiałe :?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
01 paź 2008, 15:47

Re: Problem pierwszy - lawina.

Avatar użytkownika
przez gabriel 04 paź 2008, 12:28
No właśnie, nawet nie musiałem z tobą dyskutować i przekomarzać się, sam pokazałeś jaki jesteś banalny. Komentarz z PW na otwartym forum. Żałosne. Skąd się tacy ludzie biorą?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
25 maja 2008, 19:47
Lokalizacja
Wrocław nadal aktualny:)

Re: Problem pierwszy - lawina.

przez buuuu 04 paź 2008, 13:03
ej po co ty piszesz coś takiego, przecież to jest głupie.. jakbyś mógł to usuń to bardzo proszę!
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
15 wrz 2008, 12:45

Re: Problem pierwszy - lawina.

przez Misiek 04 paź 2008, 13:27
Po co Ty to piszesz ??
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Problem pierwszy - lawina.

Avatar użytkownika
przez gabriel 04 paź 2008, 13:32
Ale kto? Mam nadzieję, że macie na myśli ...?

edit: Bethi/// bez takich epitetów.
No to posprzątane - wracamy do tematu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
25 maja 2008, 19:47
Lokalizacja
Wrocław nadal aktualny:)

Re: Problem pierwszy - lawina.

przez buuuu 04 paź 2008, 16:55
kto co po co pisze ? jaa? nie wiem po co to piszę !
gabriel daj już spokój ok? nie wiem o co ci w ogóle chodzi! może nie rozumiesz lub nie lubisz takich ludzi jak my ale nie musisz nas obrażać! wiem że masz problemy i pewnie większe niż ja ale pewnie umiesz sobie z nimi radzić ja nie! ja nie radzę sobie z niczym, u mnie mały problem zamienia się w mega ogromny, od razu sie załamuje płacze itd. nie mam wsparcia w nikim, nie mam na kogo liczyć zostało mi tylko to głupie forum! czasem ma takie dni, że wystarczy że w szkole spadnie mi długopis na podłogę a ja mam ochotę płakać i błagać ludzi żeby mnie dobili.. zresztą nie możesz sobie nawet wyobrazić co czuję codziennie, nie mam już sił ani ochoty do życia! ostatnio jestem rozdrażniona i zła na cały świat.. wściekłam się na jakiegoś kolesia że usiadł obok mnie w busie, na koleżankę, że znalazła sobie prace.. a tak naprawdę byłam zła na siebie że nie potrafię nawet się zabić.. nawet tego heh jestem totalnie porąbana i mam już dość! Możesz nabijać się z jak to nazywasz pseudosamobójców i mówić że jestem żałosna mam to gdzieś.. i tak już więcej nie będę tutaj pisała..
ach a jak w końcu znajdę w sobie tyle odwagi i siły żeby odebrać sobie życie, to napiszę na karteczce żeby ktoś was powiadomił.. będziecie mieli powód do radości.. przynajmniej tyle!
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
15 wrz 2008, 12:45

Re: Problem pierwszy - lawina.

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 04 paź 2008, 17:02
dziewczyno, ale po co ty to piszesz wogóle?? jedyną osobą która napisała coś tutaj nie tak, jest dimou... nie wiem po co napisał to co napisał, ale skoro dało się zrobić jeszcze jeden EDIT żeby to skomentować, to na pewno dało się usunąć ten tekst, więc... bardzo to dziwne i trudno uwierzyć że przypadkowe ;> także buuuu, gabrielowi chodziło nie o Ciebie, że to piszesz ;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 17 gości

Przeskocz do