Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez blazej84 14 sie 2008, 10:39
Witam,

Chciałam się zapytać czy ktoś zna najlepsze sposoby na ZAPOMNIENIE o kimś można powiedzieć najważniejszym w ŻYCIU - największej MIŁOŚCI jaka mnie kiedykolwiek spotkała????

Czy ktoś to już kiedyś przerabiał....pomóżcie :-| bo wykończę się psychicznie...
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
13 sie 2008, 14:37
Lokalizacja
Łódź

Re: Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez blazej84 14 sie 2008, 14:18
tak mi źle :-|
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
13 sie 2008, 14:37
Lokalizacja
Łódź

Re: Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez insua 14 sie 2008, 21:21
no właśnie dokładnie to samo pytanie mnie zadręcza?? to samo przechodze...gehenne,mękę nie do zniesienia ..strata, porzucenie,jednostronne uczucie to koszmar,gorszy od bólu fizycznego.dusza serce rozrywa na kawałki .a najgorsze jak pomyśle ,że on ma sie dobrze płonie z nowego porządania.....pisz do mnie błażej...bedzie mi lżej...proszę .chodze do psychologa ale w tej kwestii ulgi nie ma...
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lip 2008, 10:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez myska244 17 sie 2008, 09:09
Tez mam to samo co wy koszmarnie sie czuje nic mi sie nie chce czesto placze i jestem tym wszystkim zmeczona :-| :( wychodzilam czesto na spacery myslalam ze to cos pomoze ale nic sie nie polepszylo ciagle sie pogarsza nie chce mi sie juz wstawac rano wychodzic z domu :-| przynajmniej tutaj moge sie wyzalic :roll:
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 sie 2008, 08:32
Lokalizacja
szczecin

Re: Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez midzi11 17 sie 2008, 13:53
kochani bardzo dobrze was rozumiem niedawno przechodziłam przez to samo..to minie prędzej czy pozniej.ja tez myslałam ze to nigdy nie minie i bedzie trwało wieczne az w koncu ktoregos dnia sie zabije z tego wszystkiego.nie bede opisywac tego co czułam bo chyba dobrze jest wam to znane a pozatym ciężko to ubrać w słowa.ale wiem jedno:nic nie trwa wiecznie!bol minie albo zycie przyzwyczai nas do zycia z tym bolem i tyle.nie robcie zadnych głupstw.wiem ze cięcie sie przynosi ulge(z autopsji)ale tylko na chwile i szpeci na zawsze nasze ciało.nie bede gadała bzdur typu:wezcie sie w garsc etc..dajcie sobie czas na załobe po utracie kogos bliskiego.cierpienie to rzecz ludzka-ale mija jak wszystko.zycze wam wytrwałości i zrozumienia własnego bolu.pozdrawiam
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 sie 2008, 00:24

Re: Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez blazej84 18 sie 2008, 11:31
Dzięki za miłe słowa....

Doskonale sobie zdaję sprawę, ze CZAS LECZY RANY. Ale on był całym moim życiem, a teraz wszystko mi się wali....na łeb, na szyję.

Ja na razie nie potrzebuję psychologa, bo o dziwo....sama studiuję PSYCHOLOGIĘ, i próbuję sobie jakoś to racjonalnie wytłumaczyć...typu: spotkam na pewno kogoś kto będzie mnie kochał i chciał być dla mnie najlepszym partnerem nad życie.

I na pewno nie popełnię już tych samych błędów co teraz popełniłam :( życie nas uczy i co nas nie zabije to nas wzmocni - wychodzę z takiego założenia :)

Pozdrawiam
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
13 sie 2008, 14:37
Lokalizacja
Łódź

Re: Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez Pstryk 18 sie 2008, 12:49
Czy nie ma żadnych szans na wyjaśnienie sytuacji pomiędzy Wami :?:
Pstryk
Offline

Re: Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez blazej84 18 sie 2008, 14:03
bethi napisał(a):Czy nie ma żadnych szans na wyjaśnienie sytuacji pomiędzy Wami :?:

oczywiście, ze są :)

nawet zaczęliśmy ze sobą rozmawiać.....ale tylko telefonicznie, bo niestety mieszkamy w innych miastach i to z kolej inny problem.....ON nie jest gotowy na to, żeby się do mnie przenieść :-|

i dlatego nie wiem czy warto TO ratować, mimo, że tak bardzo mi smutno .....

może, kiedy spotkam kogoś nowego to ON zrozumie, ze byłam (jestem???) dla niego ważna :smile:
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
13 sie 2008, 14:37
Lokalizacja
Łódź

Re: Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez midzi11 18 sie 2008, 18:13
blazej84 a powiedz czy między wami to bylo coś powaznego?długo to trwało? z doswiadczenia wiem ze nie jest sie łatwo do kogos przeprowadzic tym bardziej jesli to inne miasto.na takie kroki przychodzi odpowiedni czas i ktos musi byc na to gotowy.jesli ze sobą rozmawiacie to moze jest jeszcze jakas szansa :smile:
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 sie 2008, 00:24

Re: Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez blazej84 18 sie 2008, 18:55
midzi11 napisał(a):blazej84 a powiedz czy między wami to bylo coś powaznego?długo to trwało? z doswiadczenia wiem ze nie jest sie łatwo do kogos przeprowadzic tym bardziej jesli to inne miasto.na takie kroki przychodzi odpowiedni czas i ktos musi byc na to gotowy.jesli ze sobą rozmawiacie to moze jest jeszcze jakas szansa :smile:


Czy było?????? Było wszystko.....Przez osiem lat byliśmy dla siebie opoką i najlepszymi przyjaciółmi....od dwóch i pół roku jesteśmy razem ..... On się zakochał a ja postanowiłam w końcu wszystko na jedną kartę i rzuciłam mojego ówczesnego partnera dla NIEGO właśnie, a On teraz mówi mi, ze się zmieniłam i że jestem inna. Ale ON też jest inny....każdy się zmienia zwłaszcza w takim wieku jak MY (24-27 lat)

Chciałabym, żeby było tak jak na początku....a tu o porobiło się na same wakacje...ja wyjazd nad morze z koleżankami, on ucieka w góry (w duchu mam nadzieję, że z kolegami, ale przecież nie bedę pytać, bo bym nie zniosła, gdyby było inaczej).

A to wszystko wynikiem kłótni i pewnej dziewczyny, która jest w miejscowości, w której on mieszka i pewnie doradza mu to i tamto.....

Wiem, że ON się boi, bo mieszka z mamą i mu dobrze. Gdyby zamieszkał ze mną mogłoby już tak nie być (wiadomo mama to mama ).

No cóż mi pozostaje...czekać jak rozwinie się sytuacja. W przyszłym tygodniu mamy się zobaczyć.......
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
13 sie 2008, 14:37
Lokalizacja
Łódź

Re: Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez insua 18 sie 2008, 19:05
dziękuję wam ,że jesteście!!! każdy czytana od was wiadomość dodaje sił--przynajmniej w jakimś stopniu!! piszcie , tym bardziej ,że błażej.. jest psychologiem,pocieszam sie ,że nie jestem sama w tym klubie!! jak mi jest żle!!! piszcie proszę !!!! bo nie wytrzymam tej pustki,zazdrości, obrzdliwego samopoczucia, nicości.jałowe dni--to straszne!!
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lip 2008, 10:41

Re: Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez blazej84 18 sie 2008, 20:21
insua napisał(a):dziękuję wam ,że jesteście!!! każdy czytana od was wiadomość dodaje sił--przynajmniej w jakimś stopniu!! piszcie , tym bardziej ,że błażej.. jest psychologiem,pocieszam sie ,że nie jestem sama w tym klubie!! jak mi jest żle!!! piszcie proszę !!!! bo nie wytrzymam tej pustki,zazdrości, obrzdliwego samopoczucia, nicości.jałowe dni--to straszne!!



nie martw się...jestem do dyspozycji... :)

pomogę i sobie mam nadzieję :) i innym :)
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
13 sie 2008, 14:37
Lokalizacja
Łódź

Re: Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez midzi11 18 sie 2008, 21:07
blazej84 chciałabys zeby bylo tak jak na początku...wiesz ze to niemozliwe-co było nie wroci pamiętaj ale...moze byc jeszcze lepiej :D wiesz czasem ludzie potrzebują od siebie troche odpocząć,czasem potrzebna jest rozłąka płacz i tupanie nogami-taki kryzys.ja kiedy mialam taki kryzys spytałam sama siebie:"czego ty chcesz dziewczyno,czy chcesz z nim byc wogole"?i jesli nie bardzo potrafilam sobie odpowiedziec na to pytanie to znaczylo ze chyba to jednak nie jest ten.ale to jest moje prywatne zdanie.mysle ze jesli trafie na tego jedynego to bede sobie umiala o kazdej porze dnia i nocy chocby sie waliło i paliło odpowiedziec na to pytanie:tak!kocham go!warto chyba tez zadac takie pytanie jemu...jesli bedzie sie zastanawiał to jak dla mnie nie wrozy to nic dobrego po tylu latach znajomosci i bycia ze sobą.ale jesli to wasz pierwszy taki powazny kryzys to moze poczekaj,nie podejmuj pochopnie decyzji o rozstaniu.czlowiek czasem sie gubi i sam juz nie wie czy jest na tak czy na nie.ale jesli gubi sie zbyt czesto to chyba nie ma sie co oszukiwac.


insua jesli chodzi o twoje uczucia to calkiem niedawno temu czułam dokładnie to co ty.coz...moja historia skończyla sie dosc tragicznie,musialo sie stac cos bardzo niedobrego zebym przejzala na oczy i przestała sie zadręczać.a moze napiszesz cos więcej o twojej sytuacji?chętnie wysłucham i jako stara weteranka postaram sie jakos pomoc ;)
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 sie 2008, 00:24

Re: Depresja po rozstaniu (utrata najlepszego przyjaciela)

przez blazej84 19 sie 2008, 08:20
midzi11 napisał(a):blazej84 chciałabys zeby bylo tak jak na początku...wiesz ze to niemozliwe-co było nie wroci pamiętaj ale...moze byc jeszcze lepiej :D wiesz czasem ludzie potrzebują od siebie troche odpocząć,czasem potrzebna jest rozłąka płacz i tupanie nogami-taki kryzys.ja kiedy mialam taki kryzys spytałam sama siebie:"czego ty chcesz dziewczyno,czy chcesz z nim byc wogole"?i jesli nie bardzo potrafilam sobie odpowiedziec na to pytanie to znaczylo ze chyba to jednak nie jest ten.ale to jest moje prywatne zdanie.mysle ze jesli trafie na tego jedynego to bede sobie umiala o kazdej porze dnia i nocy chocby sie waliło i paliło odpowiedziec na to pytanie:tak!kocham go!warto chyba tez zadac takie pytanie jemu...jesli bedzie sie zastanawiał to jak dla mnie nie wrozy to nic dobrego po tylu latach znajomosci i bycia ze sobą.ale jesli to wasz pierwszy taki powazny kryzys to moze poczekaj,nie podejmuj pochopnie decyzji o rozstaniu.czlowiek czasem sie gubi i sam juz nie wie czy jest na tak czy na nie.ale jesli gubi sie zbyt czesto to chyba nie ma sie co oszukiwac.


insua jesli chodzi o twoje uczucia to calkiem niedawno temu czułam dokładnie to co ty.coz...moja historia skończyla sie dosc tragicznie,musialo sie stac cos bardzo niedobrego zebym przejzala na oczy i przestała sie zadręczać.a moze napiszesz cos więcej o twojej sytuacji?chętnie wysłucham i jako stara weteranka postaram sie jakos pomoc ;)



Midzi11 dziękuję za tak trafne rady. Wiesz, ja z tego wszystkiego zdaję sobie sprawę...tak to nasz taki pierwszy poważny kryzys (nie licząc tych kiedy byliśmy jeszcze przyjaciółmi). WIEM, ZE MUSZĘ PRZECZEKAĆ I JUŻ SIĘ CHYBA DO TEGO PRZYZWYCZAIŁAM - myślami :) Mam nadzieję, ze uda się to jeszcze uratować..... nie wiem....potrzebny jest CZAS CZAS i jeszcze raz CZAS.

Mój humor się trochę poprawił i myślę, ze to trochę dzięki WAM. Pozdrawiam i buźka 8)
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
13 sie 2008, 14:37
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do