dalsze zycie ....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

dalsze zycie ....

przez anonim89 28 cze 2008, 15:32
witam . w sumie nie wiem jak mam zacząć, bo to pierwszy mój post na takiej stronie, ale czasem nachodzi czlowieka ogromna potrzeba zrozumienia, a jego niestety znalesc nie moge . To nie dlatego, że nikt mnie nie rozumie tylko ja nie potrafie tego wydusic z siebie. Mam 18 lat, na pozór wesoła, ale tak naprawde nikt nie wie jaka naprawde jestem i co mi w glowie siedzi. Moi rodzice rozwiedli sie jak bylam mała, ojca mało co pamietam, pijak, niestety mam za niego wyszla bo wpadla sobie , no i jestem ja... Ale tak naprawde nie o to chdzi, bo teraz mam normalna rodzine, ojczyma i jest naprawde dobrze. Wszystko sie zaczelo jak mialam 11 lat, osoba z rodziny ojczyma , "wujek" zaczol zwracac na mnie szczegolna uwage, bardzo go lubialam ale po jakims czasie zupelnie inaczej mnie traktowal, jak u nich spalam przed spaniem jak czytal swoim corkom, czesto dotykal mnie pop nogach, udach, wkladal reke pod koldre.. zawsze udawalam ze pierwsza zasypiam bo sie balam . tak to trwalo pare lat, nikomu nie mowilam. byl dzien w ktorym wziol mnie ze soba do lasku kolo domu i zaczol mnie dotykac i wogole, do gwaltu nie doszlo bo zdarzylam uciec, plakalam, nie wiedzialam co robic ale nikomu nie powiedzialam . wtedy pierwszy raz chcialam sie powiesic :( . minelo pare lat , nie widywalam go , ale byl pare lat temu na komuni mojego brata i jak przechdzil obok mnie w przed pokoju, chwycil mnie za tylek i sie usmiechnol. :( probowalam powiedziec mamie o tym ale za kazdym razem konczy sie tak ze placze bo nie umiem tego powiedziec, juz tyle razy jej podswiadomie podpowiadalam ze cos jest nie tak, ze chcialam bym isc do psychologa, tym bardziej ze od malego nie mam wyleczonej nerwicy, do tej pory mam tak ze wszystko jest ok i momentalnie placze, boje sie czegos, modle sie zeby Bog mnie zabral. w biurku mam nadal list pozegnalny ktory napisalam przed tym jak po raz kolejny chcialm sie zabic . nie radze sobie poprostu :( bardzo chcialam bym z kims pogadac ale nie potrafie. :( mam chlopaka ktory jest ode mnie o 8 lat starszy, wie o wszystkim i wiem ze moge na nim polegac ale nawet z nim nie umiem rozmawiac na ten temat. wczoraj przed spaniem same z siebie przyszluy mi mysli zeby stanac w oknie i zobaczyc jak to jest... :( chcialam bym sie udac do psychologa ale juz wiem ze ja nie bede umiala sie przed nim otworzyc . jak narazie walcze sama ze soba :( za wiele rzeczy sie obwiniam i nie potrafie sie odezwac jak cos chce , potrzebuje...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 cze 2008, 14:58

Re: dalsze zycie ....

Avatar użytkownika
przez whisper 28 cze 2008, 15:51
Witaj anonim89 :)
Dobrze, że chociaż tutaj na forum wyrzuciłaś to z siebie. Z tym psychologiem to jest dobry pomysł, według mnie możesz iść nawet jak od razu nie powiesz tego co byś chciała. Z czasem może nabierzesz zaufania i będziesz potrafiła się otworzyć. Warto spróbować.

Pozdrawiam
You never wanted
To share
Your concept of your creation
With any other gods or worshippers
Your book isn't burned
It was never written
Avatar użytkownika
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
26 mar 2008, 11:32

Re: dalsze zycie ....

Avatar użytkownika
przez Duran84 28 cze 2008, 16:08
Witam anonim89.
Powiem tak... Nie ma sensu się przez jednego WARIATA (bo inaczej takich ludzi nazwać nie można) sobie odbierać życia. Posłuchaj rady kol Whisper i idź do psychologa. A o Nim nie myśl. Wykasuj go ze swojej pamięci. Spróbuj zapomnieć... Wiem, że to trudne, ale musisz spróbować.
Pozdrawiam serdecznie
P.S. Powiedzcie mi skąd się tacy psychopaci biorą??:> Bo Ja tego nie potrafię zrozumieć... :x :x :x
http://rockmaniak84.blogspot.com/ Pierwszy mój blog od dawna. O muzyce i nie tylko...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
766
Dołączył(a)
24 cze 2008, 09:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: dalsze zycie ....

przez ewaryst7 28 cze 2008, 16:10
anonim89 napisał(a):witam . w sumie nie wiem jak mam zacząć, bo to pierwszy mój post na takiej stronie, ale czasem nachodzi czlowieka ogromna potrzeba zrozumienia, a jego niestety znalesc nie moge . To nie dlatego, że nikt mnie nie rozumie tylko ja nie potrafie tego wydusic z siebie. Mam 18 lat, na pozór wesoła, ale tak naprawde nikt nie wie jaka naprawde jestem i co mi w glowie siedzi. Moi rodzice rozwiedli sie jak bylam mała, ojca mało co pamietam, pijak, niestety mam za niego wyszla bo wpadla sobie , no i jestem ja... Ale tak naprawde nie o to chdzi, bo teraz mam normalna rodzine, ojczyma i jest naprawde dobrze. Wszystko sie zaczelo jak mialam 11 lat, osoba z rodziny ojczyma , "wujek" zaczol zwracac na mnie szczegolna uwage, bardzo go lubialam ale po jakims czasie zupelnie inaczej mnie traktowal, jak u nich spalam przed spaniem jak czytal swoim corkom, czesto dotykal mnie pop nogach, udach, wkladal reke pod koldre.. zawsze udawalam ze pierwsza zasypiam bo sie balam . tak to trwalo pare lat, nikomu nie mowilam. byl dzien w ktorym wziol mnie ze soba do lasku kolo domu i zaczol mnie dotykac i wogole, do gwaltu nie doszlo bo zdarzylam uciec, plakalam, nie wiedzialam co robic ale nikomu nie powiedzialam . wtedy pierwszy raz chcialam sie powiesic :( . minelo pare lat , nie widywalam go , ale byl pare lat temu na komuni mojego brata i jak przechdzil obok mnie w przed pokoju, chwycil mnie za tylek i sie usmiechnol. :( probowalam powiedziec mamie o tym ale za kazdym razem konczy sie tak ze placze bo nie umiem tego powiedziec, juz tyle razy jej podswiadomie podpowiadalam ze cos jest nie tak, ze chcialam bym isc do psychologa, tym bardziej ze od malego nie mam wyleczonej nerwicy, do tej pory mam tak ze wszystko jest ok i momentalnie placze, boje sie czegos, modle sie zeby Bog mnie zabral. w biurku mam nadal list pozegnalny ktory napisalam przed tym jak po raz kolejny chcialm sie zabic . nie radze sobie poprostu :( bardzo chcialam bym z kims pogadac ale nie potrafie. :( mam chlopaka ktory jest ode mnie o 8 lat starszy, wie o wszystkim i wiem ze moge na nim polegac ale nawet z nim nie umiem rozmawiac na ten temat. wczoraj przed spaniem same z siebie przyszluy mi mysli zeby stanac w oknie i zobaczyc jak to jest... :( chcialam bym sie udac do psychologa ale juz wiem ze ja nie bede umiala sie przed nim otworzyc . jak narazie walcze sama ze soba :( za wiele rzeczy sie obwiniam i nie potrafie sie odezwac jak cos chce , potrzebuje...

doskonale cię rozumiem.. Ja też mialam taką blokadę przed , otworzeniem się. Wiele przeszłaś i naturalne jest , że cierpisz. Idz do psychologa ...i bądż cierpliwa . Dobry terapeuta , powolutku spowoduje , że pękną tamy.A wtedy ..poczujesz ulgę...Nie trzymaj w sobie tego.Działaj .Nie marnuj czasu , bo goni niemiłosiernie .zacznij robić to , czego do tej pory nie robiłas. pozdrawiam cię cieplutko. trzymam za ciebie kciuki.pa
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: dalsze zycie ....

przez anonim89 28 cze 2008, 16:30
ja sie nad soba nie użalam, ale naprawde czasem dopadaja mnie takie dni ze poprostu zalamka. faktycznie tak jak radzicie pojsc do psychiatry ale on mi niestety przeszlosci nie naprawi, to w czlwieku siedzi do konca zycia :(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 cze 2008, 14:58

Re: dalsze zycie ....

przez PSYCHOPATA 28 cze 2008, 19:46
anonim89 napisał(a):...ale on mi niestety przeszlosci nie naprawi, to w czlwieku siedzi do konca zycia :(


Skoro już to wiesz...
Szukasz pocieszenia :mrgreen:
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
21 cze 2008, 02:00

Re: dalsze zycie ....

Avatar użytkownika
przez summer 28 cze 2008, 20:11
anonim89 masz rację psychiatra nie wymaże z pamieci przeszłosci i człowiek i tak musi do końca życia się z tym użerać, niektórzy poprostu całe życie mają przerąbane :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
28 maja 2008, 12:18

Re: dalsze zycie ....

przez anonim89 28 cze 2008, 21:11
PSYCHOPATA napisał(a):[Skoro już to wiesz...
Szukasz pocieszenia :mrgreen:


o to chodzi ze pocieszenia nie szukam tylko kogos kto faktycznie by mnie zrozumial ... tym bardziej ze sie gorsze w zyciu ludzia rzeczy przytrafiaja....
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 cze 2008, 14:58

Re: dalsze zycie ....

Avatar użytkownika
przez Duran84 29 cze 2008, 07:50
A co jest gorszego wg. Ciebie :?: Bo wg. Mnie to co Ci sie przydarzyło jest prawie, że najgorsze (do najgorszego na szczęście nie doszło) co może się człowiekowi stać. Ale to jest tylko i wyłącznie Moje Zdanie
http://rockmaniak84.blogspot.com/ Pierwszy mój blog od dawna. O muzyce i nie tylko...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
766
Dołączył(a)
24 cze 2008, 09:49

Re: dalsze zycie ....

przez anonim89 29 cze 2008, 10:53
sa naprawde gorsze sytuacje.. .np gwalty na dzieciach, zabojstwa... teraz mam swoj wiek i naprawde bardzo zaluje tego ze nikomu nie mowilam o tym.. teraz nie wiem czy ktos by mi uwierzyl w to bo wkoncu pare ladnych lat minelo. po tym wszystkim teraz zostala mi skromnosc zachowania... chodzi mi o usposobienie..
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 cze 2008, 14:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do