"Wątpliwy" dar

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: "Wątpliwy" dar

Avatar użytkownika
przez mariogangsta 30 cze 2008, 10:09
Najdziwniejsze jest to ,że znajomość z tymi przebojowcami(chociaż wielu z nich to "kawał skur....)jest na topie .Ludzie sie chwalą,tym że np.ten przebojowy człowiek jest moim kumplem,ja go znam a Ty nie(chociaż w duszy ich nie lubią,to podlizują sie im i włażą w tylki aby tylko być zauważonym przez takiego).Nie wydaje wam sie ,że tak bardzo często bywa?!
Oczywiście to nie reguła.Są ludzie przebojowi,którzy są naprawdę extra.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
29 maja 2008, 09:15
Lokalizacja
Kraków

Re: "Wątpliwy" dar

przez triste 01 lip 2008, 15:10
Trudno się z Tobą nie zgodzić mario... Trudno, żyjemy w takich czasach i choćbyśmy nie wiem jak bardzo chcieli tego nie zmienimy ;) (chociaż jak chłopski rozum to takie kontakty z 'gwiazdami' zawsze były w cenie). Czyli wychodzi na to, że mam coś dokładnie odwrotnego od uroku osobistego :lol: tylko jak to nazwać?
triste
Offline

Re: "Wątpliwy" dar

Avatar użytkownika
przez mariogangsta 02 lip 2008, 10:49
Oni wcale nie mają uroku osobistego(ci przebojowcy),ja bym to raczej nazwał inaczej: to dar zwracania na siebie szczególnej uwagi,dar dominacji- czy coś w tym rodzaju....
Akurat czuje teraz pustke, i nic innego nie przychodzi mi do głowy!

A Twej przypadłości triste niestety nie potrafię nazwać-przykro mi
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
29 maja 2008, 09:15
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "Wątpliwy" dar

Avatar użytkownika
przez pyzia1 02 lip 2008, 13:13
U mnie wygląda to tak, że na pierwszym spotkaniu wzbudzam w ludziach sympatię - tak mi się wydaje. Jestem otwarta na innych i już o wiele mniej nieśmiała niż kiedyś. Ale potem, jeśli znajomość trwa dłużej to zaczynam innych nudzić, nie umiem powstrzymać się od opowiadania im o swoich problemach. I tak zawsze po jakimś czasie tracę znajomych, a takich którzy się trzymają ze mną od lat są może 2 osoby. Tak więc też mam ten dar - a myślałam o sobie, że nie mam żadnych talentów ;)
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Re: "Wątpliwy" dar

przez triste 02 lip 2008, 13:51
pyzia1 napisał(a):U mnie wygląda to tak, że na pierwszym spotkaniu wzbudzam w ludziach sympatię - tak mi się wydaje. Jestem otwarta na innych i już o wiele mniej nieśmiała niż kiedyś. Ale potem, jeśli znajomość trwa dłużej to zaczynam innych nudzić, nie umiem powstrzymać się od opowiadania im o swoich problemach. I tak zawsze po jakimś czasie tracę znajomych, a takich którzy się trzymają ze mną od lat są może 2 osoby. Tak więc też mam ten dar - a myślałam o sobie, że nie mam żadnych talentów ;)



O, właśnie o to mi chodziło, opisałaś z dużą dokładnością i prosto to czego ja nie mogę wydukać od kilku dni :mrgreen: Pytanie teraz tylko jak zainteresować kogoś i utrzymać przy sobie? Ja wychodzę z założenia, że obie strony muszą coś wnosić do relacji, bo jeśli ja tylko się staram, a druga strona ma to gdzieś - daje mi czytelny sygnał, że jej nie bardzo zależy :?
triste
Offline

Re: "Wątpliwy" dar

Avatar użytkownika
przez pyzia1 02 lip 2008, 14:26
No właśnie, chyba tu o to chodzi, że za bardzo się starasz - przynajmniej ja na pewno staram się za bardzo.

Pytanie teraz tylko jak zainteresować kogoś i utrzymać przy sobie?


Tego niestety nie wiem. Ostatnio zauważyłam, że udało mi się trochę odpuścić i tak nie przejmować. Jeśli ktoś mnie olewa, nie odpisuje na smsa albo nie oddzwania to nigdy więcej do niego nie piszę/nie dzwonię. Na początku takie sytuacje były dla mnie rozczarowaniem i bardzo bolały. Teraz przynajmniej nie jestem zaskoczona gdy się tak dzieje więc boli mniej.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do