Czy to jest depresja czy przelotny dół? :|

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Czy to jest depresja czy przelotny dół? :|

przez Mam_Dola 19 cze 2008, 02:55
Ciemny, zimny poranek rozbudził mnie mokrym pstryczkiem w nos. Jezu, znowu leje!
Rozejrzałem się powoli po ulicy. Co ja tu robię? Jeszcze przed chwilą byłem w łóżku, tak
ciepłym, przytulnym i… moim. To chyba jedyna zaleta dwuosobowego łóżka, które dzieli
się z samym sobą – jest duże, można się na nim dowolnie układać. Wolnym krokiem
ruszyłem w stronę nieuniknionego, w stronę tak znienawidzonej pracy, znienawidzonych
ludzi. Nawet kawy nie miałem czasu wypić. Znów będą do mnie gadać. Niech gadają, pal
ich licho. Gorzej, że będą wymagać ode mnie jakiejś reakcji, odpowiedzi. Skinienie głową
nie wystarczy. Nigdy nie wystarcza, zawsze trzeba wydobyć z siebie jakiś dźwięk, tak
męczący i przybijający do podłogi. A nie daj Boże przyjdą klienci, trzeba będzie się
uśmiechać. Klienci zawsze przychodzą, zawsze wymagają uśmiechu i dobrego słowa, słowa
otuchy na powitanie. Jakbym własnych problemów nie miał. Dlaczego ja mam się
uśmiechać, płaszczyć i improwizować, żeby im było dobrze a mną nikt się nie
zainteresuje? Dlaczego zawsze przychodzą i zrzędzą? Zrzędzenie to zawsze wzmaga się
podczas niepogody, dziś będzie ciężki dzień. A później przerwa na obiad. Zjem
hamburgera. Albo nie, lepiej pójdę do Chińczyków. A może nie? Może to zły pomysł?
Miałem ostatnio problemy z żołądkiem przez to ich żarcie. Mówisz takiemu: „tylko proszę,
żeby nie było ostre” a ten pokiwa głową i dowali jeszcze więcej pieprzu niż zwykle. A
może to wcale nie jest kwestia pieprzu? Może karmią te swoje… /cenzura/, auto! Prawie mnie
przejechało! „A żeby ci tak dzieci oparszywiały, baranie jeden!” drę się za nim, ludzie
patrzą na mnie jak… jak na niedoszłą ofiarę jakiegoś nastoletniego pirata drogowego.
Siądzie taki łepek za kierownicą i myśli, że Hołowczycem jest. Teraz dochodzi do mnie, jak
głupim życzeniem jest oparszywienie dzieci. Przecież taki młokos nie ma jeszcze dzieci.
Może powinienem krzyknąć: „a żeby ci tak olej wyciekł!”? Nierozsądnym wydaje mi się być
wpadanie pod koła jakiegoś rozpędzonego kretyna. Jest tyle pięknych sposobów, żeby
skończyć z tym światem. Jakbym to zrobił, gdybym miał to robić? Tabletek nie wezmę,
teraz farmaceuci wycwanili się i do tabletek dodają środków powodujących wymioty.
Zeżresz takich pięćdziesiąt, popijesz setką i jedyne co możesz zrobisz, to wyrzygać
wszystko. Łącznie z wczorajszym śniadaniem. A dławienie się własnym śniadaniem nie ma
w sobie nic pięknego. Zresztą, o czym ja myślę? Nie, nie. Trzeba skupić się na
rzeczywistości. O proszę, kiosku obwieszony gazetami. Znów pedofil jakiś. A nie, nie
pedofil. Trzymał córkę w piwnicy, to ci dopiero historia! O, ten tamtego do sądu. Tylko za
co? A kogo to obchodzi? Liczy się, że będzie nowa afera, ludzie będą mieli o czym gadać.
Jak zwykle, będziemy przejmować się rzeczami, które najmniej powinny nas interesować.
Człapię dalej, w stronę nieuniknionego. Już tuż, tuż, widzę szyld. Jeszcze dobrze nie
doszedłem a już czuję, jak zamyka się pewna przegródka w mojej głowie. To chyba ta
odpowiedzialna za emocje. Przecież gdybym jej nie zamknął to doszłoby do morderstwa, i
to z mojej ręki! Brzydzę się przemocą, nie lubię jej pod żadną postacią. Ale uwielbiam
snuć w czasie przerwy wizje, w których z mojej ręki giną całe setki. Demoluję ten
parszywy sklep, każdy najmniejszy detal ulega destrukcji. A szefowi krzyczę prosto w
twarz to, czego nie odważyłbym się wykrzyczeć nawet wtedy, kiedy niemiałbym nic do
stracenia. Już wiem. Wezmę kilka dni wolnego, muszę mieć czas dla siebie. Zrobię coś…
zrobię coś twórczego, wyżyję się artystycznie! Chociaż… pewnie guzik z tego wyjdzie, jak
zwykle. Całe twórcze myślenie znika za mgłą rzeczy, które miałem zrobić a których i tak
nie zrobię. Boje się, odkąd pamiętam, nie wiem czego. Kiedy siadam, by coś zrobić zaraz
kłębią się miliony myśli. Myślą przewodnią jest to, że ja nic nie umiem i czegokolwiek nie
zacznę i tak nie skończę. Zabraknie mi wytrwałości, nie skupię się na zadaniu. Przez całe
życie najbliżsi wmawiali mi, że „po co to robisz, skoro nie będziesz miał z tego
pieniędzy?” albo „Nie zaczynaj, i tak nie skończysz. Z tym twoim słomianym zapałem…”. I
tak mi zostało. Nic nie umiem, nawet szkoły nie potrafiłem skończyć, teraz nie potrafię
zdobyć wiedzy, znaleźć sobie pasji. Wszystko, czego się tknę skazane jest na porażkę.



Budzik dzwoni. I koniec przerwy. Znów nic nie zjadłem. Stałem na moście, jak jakiś palant
patrzyłem gdzieś za horyzont! Jeszcze tylko cztery godziny i
… mogę wracać do domu. Co za ulga! Tylko… co ja będę robił wieczorem? I przez cztery
następne, wolne od pracy dni? Przecież ja nie wiem, jak zająć sobie czas wolny, nie mam
hobby, nie wiem na czym się skupić… nie mam pojęcia o niczym, więc cóż mógłbym
zacząć? Nawet satysfakcji nie będzie mi sprawiać, bo komu mam się pochwalić owocami
twórczej pracy?


Nadchodząca z naprzeciwka dziewczyna przykuła moją uwagę. To jest właśnie ten typ
kobiety, to jest właśnie ten typ, z którym chciałbym spędzić najbardziej ekscytującą
randkę w moim życiu. To o takiej właśnie marzę przed zaśnięciem. Ale to są tylko
marzenia… nawet znajomi ode mnie uciekli. A może to ja od nich zwiałem? Jedno jest
pewne. Nie potrafię przyciągnąć do siebie ludzi, a tych nielicznych, których przyciągnę
zaraz tracę. Nie potrafię się bawić, nie potrafię się śmiać, nie potrafię się rozerwać. Może
granat mógłby mi pomóc…? Rozerwałbym się wtedy, raz a porządnie. Już nie musiałbym
myśleć o tym, że nowo zawarta znajomość jest tylko przelotną znajomością. Bo o czym ja
mogę porozmawiać z ludźmi? Czym mógłbym ich zainteresować? Niczym. Jeśli ktoś widział
człowieka nudniejszego ode mnie niech podniesie rękę. Rozglądam się smętnie po ulicy.
Ani jedna ręka nie uniosła się w powietrze, nikt nawet nie zwrócił uwagi na to, że idę
łykając łzy wielkości grochu.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
19 cze 2008, 02:43

Re: Czy to jest depresja czy przelotny dół? :|

Avatar użytkownika
przez atabe 19 cze 2008, 09:34
moim zdaniem powinieneś udać się do psychologa, jemu powiedzieć o wszystkim...niech oceni czy to jest depresja, napewno dobierze odpowiednią dla ciebie i twojego problemu terapie...nie zwlekaj z tym, jeśli to jeszcze nie jest depresja, to nie znaczy że nie wpadniesz w nią lada dzień, wiem co pisze bo sama sie z nią zmagam i za dlugo wszystko bagatelizowałam, teraz jest mi bardzo trudno...za bardzo...życze powodzenia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
27 maja 2008, 09:27

Re: Czy to jest depresja czy przelotny dół? :|

przez betty_boo 19 cze 2008, 11:46
Witam. Bardzo wruszył mnie Twój post. Widac że jesteś bardzo inetligentnym i wrażliwym człowiekiem. Poza tym, czyta sie go jak literaturę piękną! To nieprawda, że nie masz talentów:) potrafisz wruszyć i wciągnąć czytelnika (trzeba Ci wiedzieć, że taki twór społeczny jakim ja jestem omija prawie wszystkie dłuzsze i wymagające skupienia teksty).
Faktycznie powinieneś pogadać z psychologiem,mógłbys znaleźć odpowiedzi na wiele Twoich pytań. Jeśli ten stan powtarza się u Ciebie często albo trwa długo to chyba jestes gdzieś blisko depresji, widać że nie satysfakcjonuje Cie ani praca , ani Twoje życie osobiste, ani nawet Ty sam.
Zyczę powodzenia. Jeśli jesteś z okolic Katowic moge dac Ci namiary na dobrych terapeutów.Pozdrawiam.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Czy to jest depresja czy przelotny dół? :|

przez Mam_Dola 19 cze 2008, 17:05
Dziękuję... pewnie kogoś poszukam, jak tylko wrócę z anglii.
A do Katowic mam spoory kawałek.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
19 cze 2008, 02:43

Re: Czy to jest depresja czy przelotny dół? :|

przez betty_boo 19 cze 2008, 20:37
w takim razie postaraj się zadbac o swoje zdrowie psychiczne juz na wyspach, ja też ciągle odkładalam pewne rzeczy i mówiłam sobie: jeszcze to zrobię, to załatwię, itd. az w końcu doszłam do granic wytrzymałości i poajwiła się nerwica i depresja.
potem to już nie było na co czekać, straciłam apetyt na zycie.

a co do terapetów to filie tego instytutu który chce Ci polecić istnieją we wszystkich miastach w Polsce, więc myśle że da radę:)

pozdrawiam
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Czy to jest depresja czy przelotny dół? :|

Avatar użytkownika
przez whisper 19 cze 2008, 21:53
Racja, bardzo dobrze się czyta tego posta :) Napewno nie jesteś nudnym człowiekiem; już po samym stylu pisania można wywnioskować, że jesteś inteligentny i masz wiele ciekawych przemyśleń, poprostu jesteś bogaty wewnętrznie nie to co Ci, którzy się "rozrywają" ;) Znajdziesz jeszcze kogoś kto dostrzeże Twoje piękno i Cię doceni, a teraz do psychologa marsz!

Pozdrawiam
You never wanted
To share
Your concept of your creation
With any other gods or worshippers
Your book isn't burned
It was never written
Avatar użytkownika
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
26 mar 2008, 11:32

Re: Czy to jest depresja czy przelotny dół? :|

przez Mam_Dola 20 cze 2008, 02:09
Dziękuję za słowa otuchy. Chętnie poszukałbym jakiejś pomocy tutaj, ale ceny takie, że proszę siadać. Do państwowego się nie zgłoszę, bo przede mną stoi 3000 innych polaków, więc możliwość wizyty za parę tygodni... niezależnie od tego, czy to polsko- czy anglojęzyczny psycholog.
A za parę tygodni będę już w domu. Ania: czy mogę Cię prosić o namiary w Krakowie?

Pozdrawiam.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
19 cze 2008, 02:43

Re: Czy to jest depresja czy przelotny dół? :|

przez maartynka 20 cze 2008, 11:43
a może spróbuj zająć się czymś ,jak masz odrobine wolnego czasu?? według mnie masz talent. Potrafiisz zainteresować czytelnika i wzbudzić w nim emocje.. Moze spróbuj napisac jakieś opowiadanie. Oczywiście nie odwlekam cie od pomyslu poprzedniczek dotyczącego wizyty u psychologa bo mają racje, wizyta powinna byc odbyta i moze ci pomoc, ale tak oprocz tego wszystkiego skup sie na sobie, na swoim darze i może uda cie sie zająć tym te złe i bolesne myśli..Gorąco pozdrawiam i wierze w poprawe :)
ps. jak coś to pisz tutaj o tym jak sie czujesz, bo przecież wszyscy tutaj jesteśmy aby nawzajem siebie wysluchiwac i pomagac
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
16 cze 2008, 18:10

Re: Czy to jest depresja czy przelotny dół? :|

przez betty_boo 20 cze 2008, 16:27
Podaję namiary na Instytut http://www.p-i-e.pl/main.php?url=tresc& ... c7c96768ce. Niestety, maja filie tylko w Katowicach, Łodzi i Poznaniu, chociaż podają rekomendacje dla psychologów z innych województw. Szkoda, bo osobiście mam bardzo dobre doświadczenia z terapeuta z Katowic.
Jeśli zdecydujesz się na terapię w Polsce, to wiedz że róznież długo sie czeka na pierwszą wiztytę (w Instutucie myślę że min 3 tygodnie, do niektórych terapeutów pewnie jeszcze dłużej). Koszt spotkania to 70 zł. Jeśli zalezy Ci na czasie to najlepiej wcześniej zapoznaj się z możliwościami, bo ja bylam zaskoczona że tak długo czeka sie na wizytę.
Na jak długo przyjeżdzasz do Polski, jeśli moge zapytać? Czy da Ci to czas na rozpoczęcie terapii?
Pozdrawiam
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Czy to jest depresja czy przelotny dół? :|

przez Amy Lee 20 cze 2008, 23:39
Mam_Dola napisał(a):przede mną stoi 3000 innych polaków, więc możliwość wizyty za parę tygodni... niezależnie od tego, czy to polsko- czy anglojęzyczny psycholog.

To bardzo ciekawe zjawisko. W negatywnym sensie ale warte opisania - dlaczego depresja łapie za granicą?

Póki co zgadzam się z przedmówczyniami.
To, że potrafisz pisać to duży atut, pomóc również powinna ci świadomość, że planujesz coś sobie poukładać i znaleźć wyjście z tego doła. Powodzenia!
Amy Lee
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Frozen21 i 10 gości

Przeskocz do