Twierdza samotności

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Twierdza samotności

Avatar użytkownika
przez Magdalenka81 27 maja 2008, 12:41
Ja tez szukalam kogos przez bardzo dlugo -5lat.I kiedy stracilam nadzieje to on sie pojawil,najgorsze jest to ze to tak szybko mija,na poczatku bylam szczesliwa ze kogos mam,bylam bardzo szczesliwa,ale szybko stracilo to znaczenie bo moja depresja powrocila,dopiero w tedy zrozumialam,ze moja samotnosc i moj smutek nie pochodzily z tego ze bylam sama,ja przez caly czas myslalam ze jak kogos znajde to bede szczesliwa,a to nie jest takie proste.Szukanie milosci nie pomoze wam w wyleczenu,tego sie nauczylam,milosc nie uleczy was z choroby chodz bardzo bym tego chciala :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 15:40
Lokalizacja
Colchester

Re: Twierdza samotności

przez kabaretka 06 cze 2008, 12:48
ja niestety uwazam ze tylko bedac z kims moge byc szczesliwa. nigdy nie bylam sama, zawsze ktos obok mnie byl, zawsze. nie wiem co to znaczy nie miec kogos przy sobie. przez to - ten moj strach, ogromny lek przed byciem sama powoduje ze niszcze moje zwiazki. obecnie jestem tak jakby w trakcie rozpadu zwiazku, przez moja zaborczosc i nie tylko. przed podjeciem leczenie dostalawalam atakow paniki, histerii - i teraz wiem, ze to ten starch przed byciem sama. nie wyobrazam sobie co to znaczy, nie byc w zwiazku, i mysle ze to strasznie okropne, ze nie potrafie zyc sama ze soba, ze uwazam ze jak bede sama to bede nie szczesliwa, mniej warta. boje sie strasznie ze nikt mnie nie bedzie chcial.
mieszkam w anglii i caly czas jestem w zwiazku z anglikiem, jednak ten zwiazek wiemy oboje ze sie konczy. on podjal ta decyzje, ja bym w zyciu jej nie podjela, bo przeciez ten starch przed byciem sama - jest silniejszy, niz bol zadawany kazdego dnia. jednak teraz odkad tak naprawde biore leki, czuje sie lepiej, zaczynam wierzyc ze moze bedzie ok. przeprowadzam sie do mojej siostry do barcelony. nie wiem jak to bedzie byc sama. skazana na siebie. panicznie sie tego boje, co robic, jak mysle to o tym, to nie moge sobie wyobrazic ze mozna byc sama i byc szczesliwa.
przepraszam ze troche zboczylam z tematu, ale naprawde musialam to gdzies napisac.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
15 maja 2008, 12:20
Lokalizacja
Anglia

Re: Twierdza samotności

Avatar użytkownika
przez pyzia1 07 cze 2008, 19:46
Magdalenka81, strasznie mądrze to napisałaś, zgadzam się z każdym słowem.

kabaretko, dobrze Cię rozumiem. Jednak myślę, że strach przed samotnością wynika z jakichś zaburzeń lub kłopotów ze sobą, a nie odwrotnie.
Bycia samotną (tzn bez partera bo tak za prawdę to samotnym można być także mając kogoś) boję się panicznie. I może dlatego w związkach mi nie wychodzi. Za bardzo się angażuję, zresztą nie tylko w kontaktach z facetami ale chyba w ogóle z ludźmi. I jestem już tym angażowaniem się i staraniem tak zmęczona, że myślę sobie, że taka samotność totalna byłaby dla mnie wybawieniem.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Twierdza samotności

Avatar użytkownika
przez whisper 07 cze 2008, 20:00
pyzia1, ja natomiast mam zupełnie na odwrót - panicznie boję się wejścia w zaiązek i utraty mojej "niezależności", doświadczenia bliskości, całkowitego poznania... A mój kontakt z otoczeniem jest kiepski, trzymam większość ludzi na dystans nie pozwalając im się zbliżyć do siebie; boję się angażować.
Nasze skrajne postawy choć tak różne zapewne są w podobnym stopniu męczące i niszczące nas...
You never wanted
To share
Your concept of your creation
With any other gods or worshippers
Your book isn't burned
It was never written
Avatar użytkownika
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
26 mar 2008, 11:32

Re: Twierdza samotności

Avatar użytkownika
przez julie 07 cze 2008, 20:11
Anja01 napisał(a):Kiedy zlamiesz sobie nogę, nikt nie każe ci biegać.
Kiedy masz raka, ktoś potrzyma cię za rękę jak cierpisz.
Kiedy masz depresję, każą ci wziąć się w garść.


->Nie można było ująć tego lepiej...
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Re: Twierdza samotności

przez Mrówa 07 cze 2008, 22:57
Gdyby nie dentysta to nie było by do kogo gęby otworzyć :D
A tak naprawdę to ja też tak miałem że się bałem być sam ale jednocześnie bardzo chciałem zobaczyć jak to jest no i teraz tak się właśnie stało. Mniejsza z tym dlaczego ale powiem Wam że szczęście nie zależy od tego czy się jest samemu czy nie - pamiętam jak byłem z kimś i też bywałem nieszczęśliwy jak bywam teraz. Myślę że czy się jest samemu czy nie to trzeba próbować sobie poradzić ze swoimi problemami, pracować nad sobą (psychoterapia) a dopiero potem myśleć o tej drugiej osobie bo tylko kochając siebie jesteśmy w stanie w pełni kochać innego człowieka.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 sty 2006, 16:03

Re: Twierdza samotności

Avatar użytkownika
przez mOniSia 09 cze 2008, 18:12
rzeczywiście jeżeli ktoś nie zaakceptuje samego siebie, ten nie zaakceptuje innych. Samotność nie jest zła, bo każdy jej potrzebuje od czasu do czasu. Czasami więcej, a czasami mniej... To zależy od nastroju, ale i czynników zewnętrznych. Natomiast nie uważam, aby wyniesienie się na bezludną wyspę, było czymś dobrym dla człowieka. Po prostu wydaje mi się, że by kompletnie zdziczał. Sam fakt, że mówiąc o samotności zwierzasz sie innym ludziom, wskazuje na to, że chcesz, aby Cię ktoś rozumiał, żebyś sie mógł wyżalić, otrzymać wsparcie, pomoc. Czasami pragniemy być niezależni-mieszkać samemu, mieć dobrą pracę, ewentualnie psa i tyle wystarczy. Jednak bez drugiego człowieka nie można żyć. Zawsze znajdzie się chwila, w której np. będziemy chcieli się przytulić, nawet pomilczeć w towarzystwie bliskiej osoby. Dobrych ludzi nie trzeba unikać :smile:
"Nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy tuż przed oczyma"
Aby uwierzyć w drugiego człowieka, należy najpierw uwierzyć w siebie. Żyć w harmonii ze światem widzialnym i niewidzialnym. Odnaleźć prawdziwe oblicze Boga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
20 maja 2008, 13:18

Re: Twierdza samotności

Avatar użytkownika
przez Sorrow 09 cze 2008, 21:22
Ja nie mogę żyć bez netu, ponieważ przez niego kontaktuję się z ludźmi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Twierdza samotności

Avatar użytkownika
przez Justina 23 cze 2008, 17:12
Ja juz stracilam wszelka nadzieje,na to,ze kiedykolwiek spotkam kogos własciwego.Taka jest smutna prawda :( .
I follow the night,can`t stand the light..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
01 kwi 2008, 17:22

Re: Twierdza samotności

przez Mrówa 23 cze 2008, 20:38
Ja juz stracilam wszelka nadzieje,na to,ze kiedykolwiek spotkam kogos własciwego.Taka jest smutna prawda :(

:szukam:
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 sty 2006, 16:03

Re: Twierdza samotności

przez PSYCHOPATA 23 cze 2008, 20:56
whisper napisał(a):pyzia1, ja natomiast mam zupełnie na odwrót - panicznie boję się wejścia w zaiązek i utraty mojej "niezależności", doświadczenia bliskości, całkowitego poznania... A mój kontakt z otoczeniem jest kiepski, trzymam większość ludzi na dystans nie pozwalając im się zbliżyć do siebie; boję się angażować.
Nasze skrajne postawy choć tak różne zapewne są w podobnym stopniu męczące i niszczące nas...


Ja z kolei lubię być Sam ze Sobą głównie dlatego, że trudno spotkać kogoś tak wyjątkowego jak Ja. Ludzie na ogół się tacy niedoskonali, nudni, mają różne wady itp.
No, ale przecież gdyby nie kontakt z ludźmi to któżby inny mógł Mnie adorować, podziwiać...
To sprawia, że jednak nawiązuję kontakty o ile czuję taką potrzebę.
Zresztą nie mam z kontaktami żadnych problemów bo nie posiadam żadnych zahamowań. Podchodzę, mówię konkretnie o co Mi chodzi :mrgreen:
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
21 cze 2008, 02:00

Re: Twierdza samotności

przez Mrówa 23 cze 2008, 22:34
Kod: Zaznacz cały
udzie na ogół się tacy niedoskonali, nudni, mają różne wady itp.

popatrz lepiej na siebie, potrzebujesz ludzi tylko do podniesienia poczucia swojej wartości, a nie wolał byś zamiast podziwu ludzi którzy Cie prawdopodobnie jeszcze dobrze nie znają zobaczyć miłość w oczach swojej dziewczyny? Źle trafiłeś tutaj są bardzo wrażliwi i uczuciowi ludzie, nie sądzę żebyś tu znalazł podziw którego potrzebujesz.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 sty 2006, 16:03

Re: Twierdza samotności

przez PSYCHOPATA 23 cze 2008, 22:54
Mrówa napisał(a):nie sądzę żebyś tu znalazł podziw którego potrzebujesz.


Podziw to Ja mam na codzień. Intryguje Mnie to co tu piszecie, może dlatego, że tak bardzo się różnimy.
Chwilami trochę wam zazdroszę, bo was jest aż tylu... a Ja tylko jeden. No i tak się doskonale rozumiecie...

Trudno spotkać psychopatę podobnego do Mnie. Choć nie cierpię z samotności ( bo doskonale się czuję w każdych warunkach ) - bywa, że mam ochotę wymienić z kimś poglądy. Z powodów czysto "poznawczych" :D
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
21 cze 2008, 02:00

Re: Twierdza samotności

przez Mrówa 23 cze 2008, 23:15
Kod: Zaznacz cały
Z powodów czysto "poznawczych"

poczytaj Karen Horney albo Kępińskiego a zaoszczędzisz niemiłych uwag.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 sty 2006, 16:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do