Doskwierająca samotnosć :(

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Doskwierająca samotnosć :(

Avatar użytkownika
przez ktos 06 maja 2008, 00:50
Witam jestem tutaj nowy i nie bardzo wiem gdzie sie wpisać :?
Czasami zastanawiam się czy to dobre miejsce żeby to napisać ale czuje że muszę to z siebie wylać nie chce dusić tego w sobie :?

Hmm nie wiem jak zacząć może tak mam 20 lat jak sam temat wskazuje czuje się bardzo samotny i nie jest to samotność spowodowana brakiem towarzystwa, brakiem bliskiej osoby. Może się to komuś wydać głupie ale jestem strasznie nieśmiały (ehm jak to brzmi) od roku próbowałem sie zebrać aby podejść do dziewczyny i powiedzieć że bardzo chciał bym ją poznać. Była\jest ona dla mnie jak anioł. Jak tylko ją zobaczyłem nie potrafiłem o niczym innym myśleć była tylko ona i nic innego się nie liczyło. (Znając życie połowa nawet tego nie doczyta do końca bo pisze bzdury i strasznie zamulam :? )
Ze względu na to że jestem nie śmiały i mam przy tym niską samo ocenę stwierdziłem że kończę szkołę dam sobie z tym spokój zapomnę oho i żeby to było takie proste przez dwa tygodnie w przerwie przed maturą dzień w dzień mi się śniła normalnie obsesja momentami myślałem boże mam świra. Jak to możliwe żebym miał takie fazy nawet jej nie znająć <sciana>. No i dziś po maturze wychodze ze szkoły stała na przystanku myślałem podejsć czy żałować że tego nie zrobiłem. Podszedłem okazało się że ma chłopaka itd zresztą pewnie większość z was spodziewała się takiego zakończenia. Hmm czuje się trochę do dupy wiadomo nie udało się ale wszystko było by pięknie gdyby na tym był koniec ale jak zwykle włączył mi się myśliciel: "kolejny raz po dupie","a czego ty się kur** spodziewałeś","skazany na samotność?" tego typu myśli i wiele innych przechodziły/przechodzą mi po głowie. Wiem jestem nie pierwszy i nie ostatni zaraz mi pewnie ktoś wyskoczy z tym że jestem młody itd ehm nie chce słyszeć schematów nudzą mnie one :cry:

Kolejnym z moich problemów jest ucieczka w alkohol jak tylko coś mi nie wyjdzie piję. Naj większym moim powodem do picia jak nie ciężko zgadnąć jest samotność ,a może dlatego że jestem synem alkoholika nie wiem sam juz nie wiem czemu tak jest ,wiem że sobie z tym nie radzę piję coraz więcej i coraz częściej boję się tego.
Piję by paść, padam by wstać, wstaje by żyć, żyję by pić.

Dość już dziś tu naskrobałem mam dosyć dzisiejszego dnia idę spać.
Muszę jeszcze dodać że wiem że tekst ma kiepska składnie itd ale nigdy nie byłem dobry z polskiego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
06 maja 2008, 00:10

przez keram 06 maja 2008, 01:08
witam ! a ja jednak przeczytałem to dokonca.
Nie wiem co Ci powiedziec, z tą dziewczyna to spróbój o nia powalczyc- może nei bedzie długo z tym chłopakiem i wszystko przed tobaxD

po każdej porazce trzeba ja zanalizowac, zastanowic sie gdzie sie popełniło błedy, aby ustrzec sie ich na przyszłosc, odpocząc i ponownie stanąc do walki:)( patrz moje motto)

a ucieczka w alkohol nie jest własciwa drogą, ale powiem ze czasami to pozwala choc troche odreagowac, trzeba miec umiar i wiedziec kiedy powiediec sobie stop!

Zreszta zawsze sie możesz napic z nami , bo my tu często libacje urządzamy xD;P
"Dopóki walczysz, jestes wygrany"
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
31 mar 2008, 23:18

Re: Doskwierająca samotnosć :(

przez janek80 06 maja 2008, 01:24
ktos napisał(a):Witam jestem tutaj nowy i nie bardzo wiem gdzie sie wpisać :?
Czasami zastanawiam się czy to dobre miejsce żeby to napisać ale czuje że muszę to z siebie wylać nie chce dusić tego w sobie :?

Hmm nie wiem jak zacząć może tak mam 20 lat jak sam temat wskazuje czuje się bardzo samotny i nie jest to samotność spowodowana brakiem towarzystwa, brakiem bliskiej osoby. Może się to komuś wydać głupie ale jestem strasznie nieśmiały (ehm jak to brzmi) od roku próbowałem sie zebrać aby podejść do dziewczyny i powiedzieć że bardzo chciał bym ją poznać. Była\jest ona dla mnie jak anioł. Jak tylko ją zobaczyłem nie potrafiłem o niczym innym myśleć była tylko ona i nic innego się nie liczyło. (Znając życie połowa nawet tego nie doczyta do końca bo pisze bzdury i strasznie zamulam :? )
Ze względu na to że jestem nie śmiały i mam przy tym niską samo ocenę stwierdziłem że kończę szkołę dam sobie z tym spokój zapomnę oho i żeby to było takie proste przez dwa tygodnie w przerwie przed maturą dzień w dzień mi się śniła normalnie obsesja momentami myślałem boże mam świra. Jak to możliwe żebym miał takie fazy nawet jej nie znająć <sciana>. No i dziś po maturze wychodze ze szkoły stała na przystanku myślałem podejsć czy żałować że tego nie zrobiłem. Podszedłem okazało się że ma chłopaka itd zresztą pewnie większość z was spodziewała się takiego zakończenia. Hmm czuje się trochę do dupy wiadomo nie udało się ale wszystko było by pięknie gdyby na tym był koniec ale jak zwykle włączył mi się myśliciel: "kolejny raz po dupie","a czego ty się kur** spodziewałeś","skazany na samotność?" tego typu myśli i wiele innych przechodziły/przechodzą mi po głowie. Wiem jestem nie pierwszy i nie ostatni zaraz mi pewnie ktoś wyskoczy z tym że jestem młody itd ehm nie chce słyszeć schematów nudzą mnie one :cry:

Kolejnym z moich problemów jest ucieczka w alkohol jak tylko coś mi nie wyjdzie piję. Naj większym moim powodem do picia jak nie ciężko zgadnąć jest samotność ,a może dlatego że jestem synem alkoholika nie wiem sam juz nie wiem czemu tak jest ,wiem że sobie z tym nie radzę piję coraz więcej i coraz częściej boję się tego.
Piję by paść, padam by wstać, wstaje by żyć, żyję by pić.

Dość już dziś tu naskrobałem mam dosyć dzisiejszego dnia idę spać.
Muszę jeszcze dodać że wiem że tekst ma kiepska składnie itd ale nigdy nie byłem dobry z polskiego.

Trzeba bylo sprobowac sie z nia zaprzyjaznic , zamiast isc na zywiol ;) CO do alku to tez chleje i nie wiem , co z tym zrobic ;]
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
01 mar 2008, 23:20

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez anonimowa 06 maja 2008, 12:33
No nie poddawaj się. Ja szanuję ludzi, którzy są nieśmiali (sama jestem nieśmiała i czasem mnie to już denerwuje, ponieważ nie potrafię być taka jak inni: zdecydowana, pewna siebie, śmiała w każdej sytuacji. Próbowałam "wyleczyć" się z nieśmiałości, ale dochodzę do wniosku, że ta nieśmiałość bardziej do mnie pasuje.) Ja mam 17 lat i nie mam chłopaka (stara panna ze mnie?), bo (właśnie to może wydać się strasznie głupie, nienormalne) jakoś boję się z kimś związać, boję się tego, że zostanę skrzywdzona, bo po co się narażać, ale inni mówią "żyje się raz, dlatego trzeba korzystać z życia, a jak nie spróbuję, to się nie przekonam." Tak, ale nie chcę się przekonywać, nie chcę później łatać dziur w sercu... zresztą mam bardzo niską samoocenę i nie liczę, że kogoś kiedyś poznam, a nawet jeśli, to "ucieknę" od tej znajomości (trochę płochliwa jestem :oops: ). Jak dla mnie to fajny chłopak jesteś, tylko szkoda, że pijesz. Według mnie to nie jest wyjście z sytuacji, ponieważ mam w rodzinie kogoś kto jest alkoholikiem. Boję się alkoholików i nie popieram takiego postępowania. Mówienie, że to nałóg i trudno z tego wybrnąć, też mnie nie przekonuje, ponieważ jeśli się do czegoś dąży, to można wszystko przezwyciężyć, nawet własną słabość. Na twoim miejscu, a zwłaszcza, że jesteś synem alkoholika (choć dla mnie dziwna wymówka) nie piłabym, właśnie ze względu na niego. Brzydziłabym się tym i nie chciałabym być taka jak mój ojciec. Uciekałabym od takiego życia. Zamiast schlać się jak świnia wolałabym kupić sobie coś, jakąś bluzę, nie wiem czekoladę, to chyba lepsze rozwiązanie?. Ja oczywiście nie mam żadnych nałogów, ponieważ sama tak zdecydowałam. Uważam, że popadanie w alkoholizm, nikotynizm, albo narkomanię to nie jest dobry sposób na ucieczkę od zmartwień. Może mam takie podejście do życia z obserwacji innych ludzi, a nie chcę być taka jak ci inni. Chcę być inna, jestem inna i czasem jednak twierdzę, że dzięki temu jestem wyjątkowa i dobrze mi z tym, i najlepiej, aby tak pozostało.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

przez Riot Grrrl 06 maja 2008, 13:35
ja także jestem nieśmiała, więc doskonale Cię rozumiem... ja uważam, że 'co Cię nie zabiję to Cię wzmocni' i że na każdego czeka miłość, ona sama przyjedzie:) ja dawniej też miałam takie myśli, że nigdy nikogo nie będę miała, ale On zjawił się zupełnie nie spodziewanie, jesteśmy razem już 3 lata i za pewne już tak zostanie;)
Głowa do góry chłopaku, nie pij często, bo możesz skończyć jak Twój ojciec - popaść w alkoholizm, a sam wiesz najlpiej, że to nic ciekawego... Zamiast zabierać się za butlę z alkoholem gdy złapiesz doła zajmij się czymś innym, czymś pożytecznym... w końcu na pewno masz jakieś hobby! Oddaj się swojej pasji, a wtedy na pewno łatwiej Ci będzie przetrwać trudne chwile... poza tym zawsze możesz odezwać się na forum, wyżalić doslownie ze wszytkiego- to także bardzo pomaga i nie bedziesz się czuł taki osamotniony:)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
05 maja 2008, 10:47

Avatar użytkownika
przez ktos 06 maja 2008, 14:20
anonimowa napisał(a):Jak dla mnie to fajny chłopak jesteś, tylko szkoda, że pijesz. Według mnie to nie jest wyjście z sytuacji, ponieważ mam w rodzinie kogoś kto jest alkoholikiem. Boję się alkoholików i nie popieram takiego postępowania. Mówienie, że to nałóg i trudno z tego wybrnąć, też mnie nie przekonuje, ponieważ jeśli się do czegoś dąży, to można wszystko przezwyciężyć, nawet własną słabość. Na twoim miejscu, a zwłaszcza, że jesteś synem alkoholika (choć dla mnie dziwna wymówka) nie piłabym, właśnie ze względu na niego. Brzydziłabym się tym i nie chciałabym być taka jak mój ojciec. Uciekałabym od takiego życia.


Widzisz nie chciałem żeby to zabrzmiało że piję przez niego chodziło bardziej mi o to że nie wiem czy podświadomie nie biorę z niego przykładu na pewno nie chce być taki jak on dlatego napisałem że się tego boję ale nie jest to takie proste jak może się wydawać. Nie jest tak że pujde do sklepu i kupie czekoladę i będzie ok. Jestem zdołowany a to dla mnie jedyne wyjście wtedy o niczym nie myślę, nic się nie liczy.

Riot Grrrl napisał(a):ja także jestem nieśmiała, więc doskonale Cię rozumiem... ja uważam, że 'co Cię nie zabiję to Cię wzmocni' i że na każdego czeka miłość, ona sama przyjedzie:)


Hmmm na każdego czeka miłość wybacz ale nie chce mi sie w to wierzyć zresztą czasami ciężko mi wierzyć w co kolwiek. Napisałaś że miłość sama sama przychodzi hmmm wiekszosć mnie utwierdza w przekonaniu że tak nie jest po za tym nie spotkam jej w domu a powiem Ci szczerze że ostatnio nawet mi się z niego nie chce wychodzić mam wszystkiego dosyć.
Mógł bym napisać dobrze mi jest w mojej samotności ale tak nie jest. Jestem kimś kto potrzebuje bliskiej osoby której będe mógł powiedzieć wszystko u której będe mógł szukać wsparcia. Chciał bym aby ktoś mnie od czasu do czasu przytulił i powiedział że będzie lepiej. Ehm może za dużo wymagam :(

Riot Grrrl napisał(a):Zamiast zabierać się za butlę z alkoholem gdy złapiesz doła zajmij się czymś innym, czymś pożytecznym... w końcu na pewno masz jakieś hobby! Oddaj się swojej pasji, a wtedy na pewno łatwiej Ci będzie przetrwać trudne chwile... poza tym zawsze możesz odezwać się na forum, wyżalić doslownie ze wszytkiego- to także bardzo pomaga i nie bedziesz się czuł taki osamotniony:)


Tak jak pisalem to nie jest takie proste jak sie wydaje :roll:
Co do tego forum jest to chyba jedyne miejsce gdzie mogę się wyżalić do końca :D <- uśmiech cos nowego u mnie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
06 maja 2008, 00:10

Re: Doskwierająca samotnosć :(

Avatar użytkownika
przez nadin-1 11 maja 2008, 00:55
Hmmmm odwieczny problem - miłość. Najpierw odnośnie alkocholu - uważaj , bo jeżeli ktos ma geny , to naprawde może się w tym zatracić, wiem jak to jest uciekać w alkochol też czasem w momentach gdy czuje się samotna, jak problemy mnie przerastają otwieram sobie piwko,
ale wiem że to nie rozwiąrze moich problemów a ulga jest chwilowa.

Co do Twojej nieśmiałości , hmmm wiem że czujesz że świat Ci się zawalił


Na pocieszenie powiem Ci tyle że znam chłopaka który był bardzo ale to bardzo nieśmiały przy dziewczynach młodszych czy starszych wogóle się nie odzywał , ale tak na maksa odpowiadał tylko tak lub nie.
Teraz ma 35 lat piękną żone i córeczke, jak poznał ją??? na stódjach to ona go poderwała , w dzisiejszych czasach tak czasami jest że dziewczyny biorą inicjatywe.

Nic nie jest w życiu przesądzone , to że jesteś nieśmiały nie znaczy że nie będzieś miał pięknej inteligentnej kobiety.


Serdecznie pozdrawiam trzymaj się cieplutko
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
23 lip 2007, 13:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do