Depresja? Nie sądzę...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja? Nie sądzę...

przez kropa 10 kwi 2008, 22:41
Witam Was.
Chciałabym Wam opisać mój problem, choć nie umiem go nazwać. Liczę na to, że może ktoś zna takie objawy i coś mi zasugeruje...

No więc generalnie wszystko jest dobrze, nie mam problemów, nie widzę ich, nie czuję, dobrze mi w życiu. Tylko moje ciało mówi co innego. Zaczęło się od problemów jelitowych ponad pół roku temu. Wykryto zespół jelita nadwrażliwego. Przyczyna? Zwykle stres. Ale zbagatelizowałam to, bo nie mam powodów do jakiegoś wyjątkowego stresu.
Potem lekarka zwróciła mi uwagę na wysokie tętno i skoki ciśnienia. Dostałam Sectral, który biorę do dziś. A mimo to tętno skacze mi nadal, oczywiście już nie do 130, ale skacze. Następny krok to był kardiolog. Facet wydumał, że moje zaburzenia rytmu serca są emocjonalne, bo anatomicznie tam jest wszystko ok, funkcjonalnie też. Jestem nerwowa, pobudzona, pocę się, więc przyszła pora na endokrynologa. I też nic. Moja tarczyca ma się lepiej niż kiedykolwiek.
Internistka wymyśliła burzę hormonalną i wygnała mnie do ginekologa. Ten przyczepił się do mojego zgrzytania zębami w nocy, odesłał mnie do dentysty, a dentysta do psychologa.

Niby jestem zdrowa, ale poza problemami rytmu serca mam: bóle w klatce piersiowej, mokre ręce, stopy, zgrzytam zębami, wspomniany już zespół jelita wrażliwego. A do tego wykonuję masę zbędnych gestów, poprawiam włosy, coś gmyram przy ustach, uszach, coś tam naciągam, wycieram, jak bałwan jakiś. Potrafię czytając książkę obgryźć sobie śluzówkę policzków tuż przy ustach. Jarzę dopiero gdy boli. Cały czas coś wywijam językiem po zębach, potrafię go sobie mocno podrażnić wędrując po ostrych krawędziach. Tak samo z innymi dziwnymi gestami, wiem że je robię, ale kontroluję to dopiero po ich wykonaniu. Mam świadomość, że są i że są zbędne.

Jestem DDA, ale tę sprawę uważam za załatwioną. Chodziłam do terapeuty, ale nigdy nie miałam typowych problemów DDA, tzn. miałam część ale dobrze sobie radziłam. Mam raczej cechy DDD - zdaniem terapeuty. Odkąd wyprowadziłam się z rodzinnego domu było mi tylko lepiej. Teraz nie wiem co się dzieje, bo zewnętrznie nic się nie zmieniło. Potrafię załapać dołek i cały wieczór przeryczeć do smętnej muzy. Nic mi się nie chce. Trzy tygodnie temu zrobiłam przemeblowanie i do dziś został syf, bo nie mam ochoty tego układać. :(

Byłam u psychiatry. Dał mi Tegretol. Nie wiem po co, bo nic nie zdiagnozował. W każdym razie brać go nie mogę. Po nim wzmagają się bóle zamostkowe i przeraźliwie kłuje mnie serce.

Nie mam pomysłu co dalej. Inny psychiatra? Inny terapeuta? Czego mam szukać? Pojęcia nie mam. :(
"jest jak jest, los dał ile chciał;
obym tylko wiarę w cuda aż do końca miał..."
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 21:50
Lokalizacja
...

przez karuzela 11 kwi 2008, 00:06
To co opisujesz to bardziej jak nerwica wygląda niż depresja.
Jeżeli somatyzacja jest bardzo uciążliwa - to chyba warto rozejrzeć się za innym psychiatrą. Ale ja zaczęłabym od terapeuty.

Wiem ze nie to jest Twoim problemem, ale jak bedziesz u dentysty, poproś niech Ci zrobi szynę NTI. Taki jakby aparacik na zęby, zaklada się na noc i nie ścierasz sobie zębów, mięśnie się tak nie napinają i glowa nie boli rano. (kosztuje ok 120 zl)
Trzymaj się!!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 23:38

przez kropa 11 kwi 2008, 08:17
Też mi przyszło do głowy, że może nerwica. Ale wydawało mi się, że za mało objawów. Poza tym w mojej przychodni napisane jest, że leczą nerwice z objawami somatycznymi po 2 latach ich trwania, z potwierdzeniem braku chorób.
2 lata to ja na karku nie mam z tym problemem. :?

Ale masz rację, spróbuję do innej placówki. Jest u mnie jedna dobra (i droga) gdzie są sami specjaliści, psychiatrzy, terapeuci (superwizorzy), psycholodzy itd. Leczy się tam nerwice, zaburzenia odżywiania, nawet zaburzeniami osobowości się zajmują, to pewnie coś tam mi powiedzą mądrego.
Tyle że tam stać mnie będzie na 1 spotkanie w miesiącu. Nie jestem pewna czy to ma sens. :(

Z dentystą rozmawiałam o tym. Stwierdził, że oczywiście możemy robić wkładkę, ale to nie leczenie i samo nic nie da, tzn. powstrzyma ścierania ale nie wyleczy. Wiem, że ma rację.
A nad samą wkładką miałam się zastanowić i przyjść znowu.

Dziękuję za odp.
"jest jak jest, los dał ile chciał;
obym tylko wiarę w cuda aż do końca miał..."
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 21:50
Lokalizacja
...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez laven 11 kwi 2008, 12:46
Również myślę, że to nie jest depresja. Ta choroba objawia się zupełnie innymi rzeczami. Z kolei nerwica jak najbardziej. Możliwe, że masz jakieś nieuświadomione obawy, lęki, problemy. Czegoś próbujesz się wyprzeć, zapomnieć. Może rodzina wciąż gdzieś tkwi Ci w pamięci. Codzienne życie może Cię również zbytnio stresuje. Przyczyn może być wiele, a dojrzeć wszystkie odrazu jest ciężko. Proponowałabym udać się na psychoterapię. Do psychiatry również można chodzić, jeśli objawy somatyczne są uciążliwe. Jakieś leki je załagodzą w początkowej fazie, zanim się poukładasz. Mogę jeszcze doradzić jakieś treningi relaksacyjne. Warto spróbować kupić jakąś książkę dot. tego tematu i/lub płyty z muzyką relaksacyjną i odprężać się. To pomoże zredukować poziom stresu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

przez kropa 01 maja 2008, 21:22
Teraz to już mam dwa w jednym. Jakieś przeczucie czy jaka cholera... posypało mi się życie.
Od 10 dni jestem na Neurolu. Wiem, że nie mogę tego brać za długo.
A lepiej nie jest nijak.

Czy internista może mi włączyć do tego antydepresant i dopiero powoli odsuwać Neurol? Wizytę u psychiatry mam dopiero na 12 maja...
"jest jak jest, los dał ile chciał;
obym tylko wiarę w cuda aż do końca miał..."
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 21:50
Lokalizacja
...

przez karuzela 03 maja 2008, 18:10
cholerka. no nie bardzo, bo antydepresanty są chyba na "różowych" receptach, które są ściśle policzone i rozliczane co do sztuki.
I mają je tylko psychiatrzy.
Ale: moze są antydepresanty które są na zwykle recepry. albo internista do którego trafisz wspolpracuje z jakims psychiatrą i jakos to się da zalatwić.
takze do dziela.
No i co z tego?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 23:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do