Znudzenie życiem :(

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Znudzenie życiem :(

Avatar użytkownika
przez Justina 02 kwi 2008, 18:15
Na samym początku chciałabym sie z Wami przywitac.Jestem tutaj nowa.Długo szukalam takiego forum.I na szczescie znalazłam.Napisze troszke o sobie.Ale juz od dluzszego czasu zaczynam miec bardzo przygnebiajace mysli.

Zawsze odkad pamietam byłam osóbką spokojną,wesołą,radosną,cieszącą sie życiem.Ale pewnego dnia to wszystko gdzies zniknelo,prysnelo jak bańka mydlana.

To zaczelo sie w maju zeszlego roku.Obudzilam sie zwyczajnego ranka.I nagle w ciagu sekundy doznalam dziwnego olśnienia.Uswiadomilam sobie,ze to wszystko jest przeciez bez sensu,ze to cale zycie czlowieka jest bezsensowne.Bo coz jest sensownego w ciaglym budzeniu sie,funkcjonowaniu za dnia i zasypianiu,skoro przeciez to wszystko i tak prowadzi do śmierci.A śmierć przyjdzie po cichutku,"na paluszkach".
Od tamtego dnia,inaczej zaczelam spogladac na to wszystko.Nie cieszyly mnie rzeczy,ktore kiedys wywolywaly u mnie ogromna radosc,nie cieszyly mnie osiagniecia,cele-do ktorych tak wytrwale dążyłam,a ktore w koncu udalo mi sie osiągnąć.Nie cieszyly mnie nowo poznane osoby,nowa lepsza praca,zdany egzamin,nowa sukienka-to wszystko wydalo mi sie takie przelotne,chwilowe.Teraz czuje dokladnie to samo,tylko to sie coraz bardziej nasila.Mysle sobie,dlaczego mam sie z tego wszystkiego radowac-z przyjaciol,rzeczy-skoro to i tak kiedys przeminie?Boje sie do tego wszystkiego przywiązywac,bo to i tak kiedys pójdzie w zapomnienie .
To,co obecnie czuje,nie pozwala mi normalnie,spokojnie zyc.Ciagle zasmucam sie,ze czas tak szybko plynie,ze wszystko tak szybko sie dzieje.A ja nie potrafie sie skupic na niczym,nie potrafie nic z tego zatrzymac dla siebie.Nie biore nawet tego,gdyz i tak kiedys to opuszcze.Nie potrafie sobie przetlumaczyc,ze nalezy zyc pełnią życia,cieszyc sie kazdym dniem,(gdy sie ciesze to momentalnie sie smuce,bo to z czego sie ciesze i tak przeminie)to do mnie nie dociera.To takie smutne i beznadziejne,te moje odczucia.To takie znudzenie życiem.Życie ludzkie jest dla mnie takie krotkie.Czuje,ze nie zdaze wszystkiego zrobic.Ono pedzi tak szybko.Nie nadazam,nie potrafie sie nim cieszyc w pelni .

Codziennie,dzien w dzien mysle o przemijaniu,ze to,co robie i tak kiedys przeminie,nie bedzie po tym śladu.To nie pozwala mi normalnie zyc.Ciagle sie zasmucam.Do tego wszystkiego dolączyla sie jeszcze straszna samotnosc,ktora dodatkowo mnie w tym wszystkim pogrąża.Dziwie sie,ze jestem ciagle sama,bo przeciez jestem fajna dziewczyna.A tu taki los :(.Jakby tego wszystkiego bylo malo.
Budze sie i coraz bardziej nie mam sil wstac z łóżka,bo do czego mam wstawac?Ja juz nie wiem co robic. :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
01 kwi 2008, 17:22

przez szatz 02 kwi 2008, 19:10
Witaj Justina!
Może Twoje smutki są właśnie spowodowane samotnością.Nie masz z kim dzielić radości i dążyć do wspólnych celów.Kiedy się zakochasz wszystko nabierze innego wymiaru.Rozejrzyj się dobrze dookoła,może ktoś czeka na Twoje życzliwe spojrzenie.Powodzenia :!:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Avatar użytkownika
przez Jovita 03 kwi 2008, 11:41
Witaj Justina , po przeczytaniu tego co napisalas musze ci powiedziec ze ja mam tak samo doslownie , tak samo nie potrafie sie cieszyc z nowych rzeczy , a najbardziej przeszkadza mi to ze po co cokolwiek robic skoro i tak kiedys umre, po co zakladac rodzine jak kiedys umre itd , ze zycie szybko przeleci i bedzie trzeba umrzec , moglabym tak pisac i pisac dluugo o tym uczuciu.

Jak bylo w dziecinstwie czy oby ktores z rodzicow nie bylo nadopiekuncze?
Wydaje mi sie ze boisz sie zycia po prostu.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez SebastianWaWa 03 kwi 2008, 12:15
Justina poprostu potrzebujesz osoby z którą będziesz szczęśliwa ,inaczej ci odrazu minie czas . Tak działa samotnośc prowadzi do wegetacji.

Życze ci z całego serca żebyś znalazła to szczęście i zaczeła się cieszyć życiem, chociaż może tobie los da szanse bo niestety jesteśmy tylko marionetkami w rękach losu.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 mar 2008, 16:59

Avatar użytkownika
przez Jovita 03 kwi 2008, 12:20
Nie wiem czy to jest wina samotnosci , jesli tak to dobrze , ja nie jestem sama i mam takie same odczucia.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez SebastianWaWa 03 kwi 2008, 12:24
Może to nie ta osoba z którą powinnaś być albo chwilowa depresja.
Albo brakuje ci czegoś ?

Naogół według mnie takie stany daje samotnośc
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 mar 2008, 16:59

Avatar użytkownika
przez Jovita 03 kwi 2008, 12:30
SebastianWaWa napisał(a):Może to nie ta osoba z którą powinnaś być albo chwilowa depresja.
Albo brakuje ci czegoś ?


Ogolnie mam nerwice lekowa, depresje i zaburzenia osobowosci , co do osoby to raczej to jest wlasciwa osoba , a jesli chodzi o to co napisalam to wydaje mi sie ze justina boi sie zycia tylko na razie nie wiadomo co jest tego powodem?? kierowalam sie soba bo u mnie wlasnie nadopiekunczosc matki jest powodem takim ze teraz boje sie zycia ze sobie w zyciu nie poradze jestem jak male dziecko , nie radze sobie z emocjami drobnymi sparwami doslowmnie niczym..nastomaist do tego oprocz nadopiekunczosci matki bylo psychiczne znecanie sie mojego ojca nade mna, ale niekonbiecznie u niej tez musi byc nadopiekunczosc byc moze cos innego , ale widac to od razu ze boi sie zycia.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez Justina 03 kwi 2008, 15:41
Po czesci macie racje.Jestem samotna.Mimo,ze mam kochajaca rodzine,ktora naprawde sie o mnie troszczy,to nie jestem szczesliwa.Strasznie brakuje mi tej osoby ktorej moglabym sie zwierzac,z ktora moglabym snuc wspolne plany,itd.Najgorsze jest to,ze na mojej drodze jak na złość nikt taki sie niepojawia :(.To juz chyba taki los.
Natomiast druga sprawa to moja mama.W dziecinstwie byla strasznie nadopiekuncza,we wszystkim mnie wyreczala,nie posylala mnie do przedszkola bo chorowalam.I tutaj od samego poczatku strasznie trudno mi bylo budowac relacje z otoczeniem.Na dodatek z natury jestem troszke niesmiałą osoba,ale ciagle z tym walcze.Jak na razie wygrywam ta walke :).Chociaz mam jakis sukces na koncie.

Wydaje mi sie sie,ze teraz to wszystko zaczyna wychodzic.Tylko szkoda,ze w takiej postaci.Bo to strasznie meczace,to wszystko.Najgorsze sa te chwile,kiedy ogarniaja mnie te smutne mysli-wtedy nie mam sil na nic.A potem przychodza wesole chwile-wtedy czuje sie normalnie.A pozniej znow ten smutek i tak w kolko.Takie zycie to nie zycie :(.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
01 kwi 2008, 17:22

przez SebastianWaWa 03 kwi 2008, 19:37
heh mam to samo .

Nadopiekuncza matke,jestem niesmialy i tez staram sie walczyc oraz te cholerne napady nastrojowe .Chyba szukamy tego samego.

skad jestes tak btw moze pogadamy na gg ?
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 mar 2008, 16:59

Avatar użytkownika
przez Ordinary 03 kwi 2008, 21:25
Miałem to samo przez pewien okres czasu i cząstka z tego okresu została mi do dzisiaj. Stałem się trochę bardziej "melancholiczny" że tak powiem w oczach innych osób. I nadal mam częste napady takiego stanu kiedy wszystko wydaje mi się bez sensu. Czuję się wtedy jak roślina a co najgorsze nie mam mobilizacji do wykonania żadnego nawet najgłupszego działania, gdyż jak już wspomniałem wydaję mi się to bezsensu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 kwi 2008, 17:06
Lokalizacja
Zawiercie

Avatar użytkownika
przez blindmessiah 03 kwi 2008, 22:20
Najgorsze jest to jak przez całe dzieciństwo mamusia prowadzi za rączkę.
Jesteś jej oczkiem w głowie takim słodkim skarbem.
Jak już skończy się te 18 lat odwraca się plecami i mówi "radź sobie".
Normalnie COLD SHOWER!!
Tak jest i u mnie. Jeszcze trochę i z chaty wylecę.
Boję się zamieszkać sam bo wtedy już będę...sam.
Lubię zwierzęta ale one tylko słuchają i mało co kumają.
O związku trudno w takim stanie myśleć (depresja/nerwica).
Po co jeszcze kogoś męczyć?
Kobiecie jest troszkę łatwiej :P bo od niej nie wymaga się by była twarda i pewna siebie. Facet ma przekichane :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
26 mar 2008, 23:46
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez julie 03 kwi 2008, 22:52
blindmessiah napisał(a):
Kobiecie jest troszkę łatwiej :P bo od niej nie wymaga się by była twarda i pewna siebie. Facet ma przekichane :/


Masz rację, choć ten fakt jest jak najbardziej krzywdzący dla obu płci :evil: gdyby rodzice dobrze wychowali dzieciaki (w sensie hartowania i radzenia sobie z nieprzyjemnymi sytuacjami) zaoszczędzili by im wiele cierpień...a tak każde dziecko jest dla swojej mamy zazwyczaj oczkiem w głowie i gdy puści je takie wypieszczone w świat (pierwszy świat to właśnie ogólnie rozumiana szkoła) to zaczynają się nieprzyjemności...wiem sama po sobie...heh, rodzicielstwo to poważna sprawa, powiesz dziecku coś głupiego i tak może mu wbić się w psychikę, że w wieku dorosłym jedynym odczarowaniem okazują sie wszyscy dobroczyńćy związani z psyche :roll: a wystarczyłoby po prostu przygotować się do rodzicielstwa jak należy, by nie skrzywdzić małego człowieka :!: oczywicha nie zrzucam swoich problemów na barki rodziców, bo byłoby to czystą hipokryzją, choć żałuję że nie nauczyli mnie jak wyrobić sobie grubą skórę, muszę uczyć się tego teraz jako grown-up person :evil:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez blindmessiah 03 kwi 2008, 23:57
Są malutkie plusy takiego wychowania ;)
Mianowicie wiemy dokładnie jak nie należy wychowywać naszych dzieci.
Trzeba poświęcać im dużo czasu jednocześnie ucząc jak pokonywać problemy.
Jeszcze dobrze by było jakby wychowały się w pełnej rodzinie z przejrzystym podziałem ról ojca/matki. Inaczej mogą powstać anomalie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
26 mar 2008, 23:46
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez julie 04 kwi 2008, 19:58
blindmessiah napisał(a):Są malutkie plusy takiego wychowania ;)
Mianowicie wiemy dokładnie jak nie należy wychowywać naszych dzieci.
Trzeba poświęcać im dużo czasu jednocześnie ucząc jak pokonywać problemy]

:arrow: Ha, też mi się o tym pomyślało, tzn, jak nie wychowałabym własnych dzieci


[Jeszcze dobrze by było jakby wychowały się w pełnej rodzinie z przejrzystym podziałem ról ojca/matki. Inaczej mogą powstać anomalie.


:arrow: tutaj się nie zgadzam-właśnie przejrzysty podział ról kreuje wizję chłopca-macho i dziewczynki-lolitki...osobiście wpajałabym swoim dzieciom elastyczność w tych sprawach ;) przeciec klarowny podział ról to już historia, znam to choćby z rodzinnej autopsji, gdzie pałeczkę matki w nastoletnim wieku moim i brata przejął ojciec, podczas gdy mama harowała za granicą...
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do