Ogromny dystans do ludzi

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Ogromny dystans do ludzi

przez Smutne Serce 03 mar 2008, 14:00
Witajcie:)Kiedyś byłam ufna.Szybko drugi człowiek stawał się mi bliski na tyle żeby nazwać go |ją Przyjacielem.Nie miałam znajomych ani kolrgów jak już ktoś się pojawiał kto spędzał ze mną dużo czasu to uznawałam taką osobe za Przyjaciela. Jednak za każdym razem okazywało się że Przyjaciółmi nazywałam nieodpowiednie osoby. Odkąd Ostatnia osoba deklarująca swoją przyjaźń odwróciła się ode mnie obserwuje u siebie gbrak chęci wchodzenia w jakiekolwiek relacje z kimkolwiek.Eiem ze to już trwa zbyt długo.Nie moge sie otrząsnąć po ostatniej stracie bo byłam ptrzekonana że to była szczera wzajemna relaja.Myślałam ona napewno mnie nie zostawi. Jednak stało się inaczej.Po Tym przestałam wierzyć w Przyjaźń.Niedługo miną dwa lata.Nie mam nawet znajomej.Boje się wchodzić w relacje i z kobietami zi z mężczyznami a jednocześnie moja samotnosc też mnie przerasta.Nie wierzę że poznam kiedyś kogoś kto będzie mi bliski i komu zaufam.I przeża mnie ta myśl ż edo końca swojego życia będę zamknięta w swoich 4 ścianach.Nie zbuduje z nikim więzi.Boje się wchodzenia z ludźmi w jakiekolwiek relacje za dużo doznałam cierpienia.Wszystkie moje kontakty to praktycznie net poza jedną osoba.Czy ktoś też się zamyka przed światem ze strachu jak ja?Pozdrawiam serdecznie
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
01 mar 2008, 20:04

Avatar użytkownika
przez julie 03 mar 2008, 20:34
Heh, ja też niestety się zamykam :cry:, choć nikt mnie nie skrzywdził w sensie chłopak/przyjaciółka, to jednak jest to raczej strach przed negatywnymi konsekwencjami takich znajomości; dziwne tym bardziej, że wychowałam się w "zdrowej" rodzinie, kochający rodzice, brat więc z takim kapitełem powinnam wystartować pewna siebie i beż żadnego strachu w życie; na początku tak było rzeczywiście, ale po tym jak dostałam po głowie od życia i od samej siebie (na deser) podobnie jak Ty nie wierzę, że uda mi się zbudować jakiś trwały związek z kimkolwiek;najchętniej (gdybym dysponowała odpowiednim kapitałem) wyprowadziłabym się gdzieś z dala od cywilizacji na jakiś dłuższy czas i wyruszyłabym też w jakąś podróż (piechotką:)
:arrow: co do przyjaciół to byłabym hipokrytką, gdybym powiedziała, że ich nie mam, ale co zabawne są to moi rodzice ;) przyjaźn to skarb, ale podobnie jak do miłości trzeba być po prostu dojrzałym i odpowiedzialnym za "to co się oswoi"
:arrow: co do tych 4 ścian to niebezpieczna twierdza: daje takie złudne poczucie bezpieczeństwa, bo jak trzeba gdzieś wyjść to człowiek czuje się dziko między ludźmi; nie warto się izolować, choć "kurewsko" wygodnie...
sama póki co choć funkcjonuję między ludźmi to nie mam siły na jakieś większe eskapady typu dyskoteka (gdzie te czasy?!!!)

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

U mnie jest to cały czas...

przez Sandy188 03 mar 2008, 21:38
:( Witam!Mam taki sam problem jak Ty.Też odczuwam ogromny dystans do ludzi...nie potrafię nikomu zaufać,tyle razy już zostałam zraniona,że nie potrafię już ufać.Ostatnio,w sumie już jakieś 6 miesięcy nie odzywam się z dziewczyną,którą uważałam za przyjaciółkę...odsunęła się ode mnie,poszła sobie do innego towarzystwa,a mnie zostawiła samą,a wiedziała,że jest dla mnie oparciem,kimś komu mogę w 100% ufać.Ale pomyliłam się.Zawsze wybieram na przyjaciół nieodpowiednich ludzi.Nigdy nie miałam szczerej przyjaciółki,każda była fałszywa....a ja zawsze zostawałam sama.Boję się teraz komuś zaufać,po prostu nie umiem,nie jestem taka jak kiedyś,kiedyś byłam wesoła,byłam duszą towarzystwa,teraz siedzę w domu,zamknięta w 4 ścianach,ciągle towarzyszy mi komputer i internet i boję się,że utracę kontakt z realnym światem...ale nie potrafię być inna,już nie,za bardzo zostałam zraniona przez osoby,na których mi zależało...czuję pustkę w środku:-(Nikt mnie nie rozumie.I odcinam się od wszystkich.
...ZagUbioNa W ReaLnyM świeCie...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
03 mar 2008, 21:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez socjopatia 06 mar 2008, 21:23
wiem co czujesz.. ja jestem chyba najlepszym przypadkiem odizolowania,dystansu do ludzi.. Jestem strasznie niesmiala i ciezko mi poznawac ludzi..boje sie tego..ale z drugiej strony smutno mi,bo nie mam nikogo bliskiego..
im jestem starsza,tym trudniej mi się będzie kiedyś przełamać..nie chce myśleć o przyszłości.. :( :(
Ostatnio edytowano 05 maja 2008, 20:49 przez socjopatia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
16 mar 2007, 21:02
Lokalizacja
Kraków

przez silly angel 06 mar 2008, 21:30
widać z nie jestem sama:( :cry: :( :( to smutne...


porponuje ustawić sobei taki opis:

fuckin lies
fuckin friends

i po co się starać?
wiersze jedynym moim słowem
nie mówie o swych uczuciach jeżeli nie chce ratunku
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 maja 2007, 21:46
Lokalizacja
szczecin

Avatar użytkownika
przez scrat 06 mar 2008, 21:37
A nie myśleliście o pozytywnych skutkach takiego dystansu? Wprawdzie przez to wszystkie głębsze relacje (albo potencjalne głębsze relacje) się rozwalają i jest smutno, ale przynajmniej nikt nas nie skrzywdzi.

Jak sobie przypomnę, jak po rozstaniu przez miesiąc dzień w dzień, noc w noc, ryczałem w poduszkę, spałem co dwa, trzy dni, bo bałem się tego, że przyjdzie do mnie we śnie i będzie nam w tym śnie dobrze, a rano będzie brutalne przebudzenie, a potem przez dwa lata nie mogłem się otrząsnąć... Koszmar. Nigdy więcej.

Tak jak jest teraz jest pusto, samotnie, brakuje, ale jednak jest bezpieczniej...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez xCarmen 06 mar 2008, 22:01
mam podobne doswiadczenia, tez nie angazuje sie w relacje z ludzmi .. głównie dlatego ze bardzo sie na nich zawiodłam... ciezko jest znalezc osobe wobec ktorej jestem zupelnie szczera i np nie ukrywam faktow z mojego zycia , ktorej moge powiedziec wszystko.

Kiedys bylam ostwarta oaoba , dzis jestem nawet dla tych ktorzy datad mnie znali tajemnica.

Ale mam plan na swoje zycie i wiem ze jak z tego wyjde to zacznie sie nowy okres w moim zyciu i wtedy postaram sie odnalezc milosc i przyjazn.. Narazie nie mam na to sil i watpie zeby sie udalo.
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

Nietypowy Problem mam

przez Smutne Serce 06 mar 2008, 22:29
Jestem osobą niepełnosprawna porażenie mózgowe mam od urodzenia.Z tego powodu i kilku innych nie akceptuje siebie.Mam dużo depresyjnych myśli właściwie mój krytyk wewnętrzny cały czas nadaje. Bardzo bym chciała poznać pewnego osobnika ale fakt że mam kłopoty z chodzeniem utrudnia mi to.Moja głowa mówi mi że nie mam prawa i że nie powinnam.
Czuje się zablokowa. Od czego mogłabym zacząć odblokowywanie się?
Jak sobie z tym poradzić? A może żrzeczywiście dać sobie spokój i nie zaczynać kontaktu?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
01 mar 2008, 20:04

przez silly angel 06 mar 2008, 23:27
Łatwiej jest się otworzyć przez internet nikt nie widzi tego co robisz i czy ją okłamujesz czy nie raczej od tego powinnaś spróbować...

Pamietam jak przysżłam do pierwszej klasy lo i widziałam jak dziewczyna z mojej klasy robiła sobie "dziure" w ręce nożyczkami potem jej sie o to spytałam okazało się że jest masochistką wiec stwierdziłam że jej powiem ze sie się tne ale nie z popędów masochistycznych.... potem dowiedziała się bliższa koleżnka z klasy i na poczatku ufałam obojgu im ale potem nagle chłopak z którym siedze na angielskim zaczął się nabijać z takich ludzi i mam pewnosć że to ta dziewczyna (masochistka) powiedziała mu... nie iwem co mam robić... zresztą nie nawidze takich ludzi którzy nabiją sie z ludzi którzy to robią którzy mają depresje lub inne zaburzenia!... gosh... to jest chore chce sie wyrwać z tego ciągu nieufnosci i autoagresji...

przepraszam za to wygadanie się;....
wiersze jedynym moim słowem
nie mówie o swych uczuciach jeżeli nie chce ratunku
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 maja 2007, 21:46
Lokalizacja
szczecin

Avatar użytkownika
przez scrat 06 mar 2008, 23:29
M.in. dlatego wolę słuchać, niż mówić o sobie :)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez silly angel 07 mar 2008, 15:44
albo gadać do siebie:]
wiersze jedynym moim słowem
nie mówie o swych uczuciach jeżeli nie chce ratunku
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 maja 2007, 21:46
Lokalizacja
szczecin

Avatar użytkownika
przez Tak to ja 07 mar 2008, 19:15
Ja z kolei być może z własnego wyboru nie ufam ludziom. Jak widze jak ukladają się relacje między ludzmi mnie otaczającymi. W pewnym sensie odczuwam swego rodzaju tęsknote za posiadaniem takiego przyjaciela, ale z drugiej strony chyba dystans bierze gore.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 mar 2008, 19:10
Lokalizacja
z mojej własnej wyobraźni

przez aleksa 25 mar 2008, 13:43
Ja też boje sie ludzi,boje sie ze mnie zrania,a zludzmi ktorzy sa bardzo pewni siebie boje sie nawet rozmawiac.

Ale mimo wszystko sa ludzie,ktorym mozna zaufac,ktorzy nigdy nas nie zawioda-ja po szarpaniu sie ze soba i innymi takch znalazlam,i Wam tego bardzo zycze:)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 12:36
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do