Szkolni dreczyciele powodem depresji

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez luthien 12 sty 2008, 20:14
Zagubiony148 ja doznałam w I klasie liceum takiego poniżania i gnębienia ze strony dwóch osób. Jedna osoba była z mojej szkoły i trwało to krótko, ale doszło do tego, że ten ktoś mnie bił, nie tylko wyśmiewał. Druga osoba poniżała mnie przy wszystkich w autobusie, trwało to tak długo, że załamałam się dość poważnie, bo zauważyli to moi rodzice i interweniowali i sprawa się skończyła. Powodów zachowania tych osób nie znam do dzisiaj. Jestem zwykłą dziewczyną i nie mam pojęcia co im we mnie przeszkadzało. Dziś nie pozwoliłabym na takie zachowanie w stosunku do mojej osoby, wtedy niestety byłam za słaba. Może takie osoby, których nazywasz dręczycielami czują, że osoba jest słaba i mogą się na niej powyżywać, bo ona i tak nie zareaguje, nie zawalczy.
Niestety nie wiem skąd takie zachowanie się bierze. Może ci ludzie mają jakieś kompleksy i chcą się w taki sposób dowartościować. Może to nie jest przyjemność, ale chęć zwrócenia na siebie uwagi innych, zaimponowania im, że "zobaczcie co potrafię". Może to chęć udowodnienia sobie, że jest się ważnym, mogącym wszystko, nawet zgnębić innych. Mnie też zadziwia to przyzwolenie innych na takie zachowanie, ale może ludzie się po prostu boją przeciwstawić takim osobom, bo po prostu boją się, że same zostaną ofiarami. W moim przypadku cały autobus (40 ludków z hakiem) widziało dzień w dzień tę sytuację, moi koledzy z klasy i nikt się nie odważył stanąć w mojej obronie, chociaż nie zauważyłam żeby także ich to bawiło. Byli obojętni.
Zagubiony148 nie zakładaj z góry, że temat wszystkich zbulwersuje. Nie wiem czy znajdziesz na tym forum dręczycieli, dręczonych na pewno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez luthien 12 sty 2008, 21:11
tekla napisał(a):No chyba że jakiś dręczyciel będzie żałował i z tego powodu wpadnie w depresję...


Ja czasem spotykam "mojego", bo mieszkamy dość blisko i widzę, że od paru lat nie ma śmiałości spojrzeć mi w oczy, wstydzi się tego co zrobił. Nie wiem czy tego żałuje, ale z jego zachowania przy mnie wynika, że pewne rzeczy zrozumiał, chyba... Tym bardziej, że tak ze dwa lata po wszystkim spotkała go kara - miał krwiaka mózgu. Było z nim krucho. Wyszedł z tego i chyba się zmienił, założył rodzinę... Wiem, że nie powinnam myśleć o tym, jak o karze dla niego, nigdy o karę dla niego nie prosiłam... pomimo tego ile krzywdy mi wyrządził, nigdy nie pomyślałam nawet, że mogłoby go coś spotkać za to co zrobił. Jednak, gdy usłyszałam, że jest z nim źle, to pierwsz co mi do głowy przyszło, to że to kara.
Może jego zachowanie wynika też z tego, że się zmieniłam, teraz umiałabym się bronić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez VTEC 12 sty 2008, 21:13
temat stary jak świat ....

chyba każdy doświadczył tego (z dwojga złego mam nadzieje widoku a nie ma własnej skórze) typu zachowań ... gdzie szukać powodów ? to proste :

- młody wiek , szczeniackie odruchy , prawo dzungli ....

Niestety mlodziez w tym wieku nie zdaje sobie sprawy , jak wielką krzywdę wyrządza innym , liczy się to kto jest najlepszy , kto wygrywa ..
Pedź na spotkanie śmierci , nim zajmą Twoje miejsce ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 10:05
Lokalizacja
Cloud Castle

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Zorki 12 sty 2008, 21:42
Skąd dręczenie w szkole?
Dzieci są okrutne. Nie mają jeszcze wpojonych kulturowych hamulców, a same metodą prób i błędów uczą się zachowań społecznych - a przecież masa zachowań społecznych opiera się na konkurencji. A dziecięca szczerość i brak konwenansów powoduje, że ustalanie hierarchii w grupie może przebierać bardzo brutalne formy.

Ja na przykład w podstawówce lubiłem powybierać w klasie ofermy batalionowe. Dlaczego? Kto ma kompleksy, ten lubi je wyładować na innych. Byłem mniejszy od kolegów i wydawało mi się, że żeby nie spaść na dno hierarchii stada muszę pokazać co to nie ja. I ponieważ nie miałem przewagi fizycznej, gnębiłem innych psychicznie, ciesząc się z uznania kolegów, że "Janek to ma dobre teksty". A jak już udawało mi się zgnoić kogoś większego i silniejszego ode mnie, ale mniej wygadanego, to miałem radości co nie miara.

Takie podejście do stosunków międzyludzkich mi zostało. Potem poszedłem do ogólniaka. Tam poziom ludzi już był trochę wyższy i choć poczatkowo próbowałem zdobywać szacunek w ten sam sposób, to nie skutkowało. Pierwsze półrocze było najcięższe, bo nie umiałem budować normalnych relacji z ludźmi. Potem znalazłem kolegów, którzy polubili mnie po prostu za to, jaki byłem (choć sam nie rozumiałem dlaczego).
I będąc na etapie szukania odpowiedzi na różne życiowe pytania, zacząłem sobie tłumaczyć, jak to w życiu ważna jest przyjaźń, przynależność do grupy. I tak to idealizowałem, że starałem się przed sobą samym ukryć, że wciąż postrzegam życie jako bellum omnia contra omnes. Z jednej strony chciałem uchodzić za świetnego przyjaciela. Z drugiej traktowałem przyjaciół jako uśpionych wrogów i co rusz wykorzystywałem okazję, by im dosrać. A z trzeciej nie dawałem sobie przyzwolenia na przyznanie, że rywalizuję z nimi, a to przecież normalne, że młode samce mogą się lubić i konkurować ze sobą na raz.

I tak ogólniak się skończył, a ja wszedłem w dorosłe życie z cholernym przekładańcem w głowie, kompleksami i uzależnieniem od opinii innych. I po kolei okazywało się, że ani nie potrafię wszystkich zjeść, ani wszystkim dogodzić. A w końcu przyszła nerwica i kilka zmarnowanych lat.

Dopiero rok temu w toku leczenia zacząłem dochodzić do wniosków, że nie z każdym trzeba walczyć. Że jak trzeba walczyć, to mogę wygrać. Że moja własna opinia jest ważniejsza niż opinia innych. I że ludzie moga mnie lubić i szanować za to, jaki jestem, a nie za to na jakiego pozuję.

I choć straciłem sporo nie budując w dzieciństwie normalnych kontaktów z ludźmi i wciąż jestem na etapie ich odbudowywania, to mam wrażenie , że w końcu robię to tak jak trzeba.

I wyszło "Urzekła mnie Twoja historia" ;]
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

przez estrella 12 sty 2008, 23:55
W moim przypadku było to dręczenie psychiczne. Gimnazjum i liceum to było czyste piekło. Jak usłyszy się parę słów za dużo trudmo sobie pozniej wmawiac ze jest ok. Wiem ze nie jest ok. Napewno nie ze mna. Ale probuje zrozumiec ze taki wiek, moze wlasne frustracje, ktore odbily sie na mnie.
Czasami mam ochotę zniknąć.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
20 gru 2007, 18:18
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez Zagubiony148 12 sty 2008, 23:57
probuje zrozumiec ze taki wiek, moze wlasne frustracje, ktore odbily sie na mnie.


Ja nie staram sie zrozumiec. Potepiam. Niektore rzeczy nie zasluguja na zrozumienie. Im przejdzie glupota ale tobie rysy na psychice ni
Po co nosić maskę, gdy nie ma się już twarzy?
Emil Cioran

Bo jest to znakomitym mężom nie honor, jak niewolnikom ślęczeć godzinami przy obliczeniach.
Gottfried Wilhelm Leibniz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
209
Dołączył(a)
29 gru 2007, 22:58

przez raven 13 sty 2008, 01:14
luthien nie wiem czy dobrze zrozumiałem że dręczycielem był facet, ale jesli tak to dla mnie taki ktoś to zwykły gnój (mówiąc łagodnie). Nie potrafie zrozumieć tego jak chłopak może bić i poniżać dziewczynę, wielu moich znajomych długo nie wachało by się aby takiemu "damskiemu bokserowi" spuścić wpie***** :evil: To co sie przydażyło tej osobie to na pewno dla niej tragedia. Ja również nie życzył bym nikomu źle. To prawda że trzeba się umieć bronić, bo inaczej ciągle będzie sie przez kogoś poniżany czy wykożystywany. Nie dotyczy to tylko szkoły, ale również są takie sytuacje w pracy czy gdziekolwiek indziej i w różnym wieku (nie koniecznie w wieku kilkunastu lat). Ja może nie byłem poniżany w szkole, ale nikt sie nigdy nie liczył z moim zdaniem. Trzeba się nauczyć "stawiać", bo inaczej ludzie zawsze będą wykożystywać takie "łagodne usposobienie"...
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

przez piko 13 sty 2008, 02:43
Chciałbym rzucić pare swoich refleksji.

Ja w swoim liceum (na pewno przez pierwsze trzy klasy) tez bylem cholernie złośliwy i wyśmiewałem sporo osób. Wynikało to z konkretnie z tego, iż na obozie między podstawówką i liceum (stary system) to ja byłem pośmiewiskiem. Było to straszne przeżycie, o którym nikomu nie powiedziałem, a sobie w głębi duszy stwierdziem: nigdy więcej nie będę na dole!

Wydawało mi się, że jestem cudowny: bo łączę naukę, sport i imprezy. Uważałem, ze to wszystko kwestia samozaparcia. Złośliwość tłumaczylem sobie w ten sposób, że jeśli ja wymagam dużo od siebie (na przykład miałem anoreksje) to mogę też i od innych. A kto nie wymaga od siebie ten jest nic nie wart.

Kiedy świat sprzedał mi informację na studiach, że wcale nie jestem "zajebisty", moja cała konstrukcja psychiczna runęła jak domek z kart. Popadlem w deprechę, której częścią było to, jaki podły byłem dla ludzi wcześniej.

Spotkałem kiedyś jednogo gościa (na zajęciach, na studiach), którego wyśmiewałem podczas licealnych wakacji.
Powiedziałem: Słuchaj stary, sory za tamte podśmiechujki.
On: Nie ma sprawy, jak ma się poczucie własnej wartości to jest się odpornym.

U mnie wyśmiewanie wynikało zdecydowanie z lęku i ambicji. Ja raczej sprzedawałem chamskie teksty prawie całej klasie a nie kozłom ofiarnym (taki byłem: "kozak"). Na spotkaniu klasowym 5 lat po, ludzie zobaczyli, że się zmieniłem, ale nic mi nie wypominali (nie mam pojęcia jak mnie pamiętają).

Mogłem dołożyć sporo cegieł do jakiś problemów innych osób (np. nerwic). Nie wiem czy można to jakoś naprawić. Czy moje samobwinie o to to odkupiło, wątpie? Nie wiem, ale już do tego nie wracam. Nikogo też nie wyśmiewam a ludzi staram się pocieszać, chwalić, wspierać...

Sory za tak długi wpis o sobie.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
11 sty 2008, 23:06

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 13 sty 2008, 09:36
No to ja chyba jestem z "tej samej serii" co i Ty :)
O okresie gimnazjum najchętniej bym w ogóle zapomniał.
Burza hormonów, chęć pokazania się, poniżanie innych, głupie odzywki do nauczycieli.. wiecie :/

No, ale karę odbyłem. Teraz kończę liceum i uważam się za odmienionego :) Czasami wydaje mi się tylko, że nie zasługuję na spełnienie moich marzeń,
bo w pamięci ludzi z gimnazjum już zostałem taki jaki wtedy byłem...
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Avatar użytkownika
przez luthien 13 sty 2008, 16:02
raven napisał(a):luthien nie wiem czy dobrze zrozumiałem że dręczycielem był facet, ale jesli tak to dla mnie taki ktoś to zwykły gnój (mówiąc łagodnie). Nie potrafie zrozumieć tego jak chłopak może bić i poniżać dziewczynę, wielu moich znajomych długo nie wachało by się aby takiemu "damskiemu bokserowi" spuścić wpie***** :evil:


Tak, ten który mnie klika razy w szkole uderzył to był facet (ten drugi, który poniżał mnie w autobusie zresztą też). Wiesz co było najbardziej absurdalne, że on to zrobił również na "pasowaniu kotów" na sali gimnastycznej pełnej uczniów i nauczycieli, bił mnie takim sznurem, poszturchiwał, a jego kumpele miały z tego radochę, potem kazały mu przestać. I ja się pytam w takim razie: nikt do cholery tego nie widział??? Kilkaset osób na sali i nikt nie zareagował??? Ja byłam za słaba, żeby z tym iść do kogoś, albo samej zareagować. Ojciec mnie całe życie tak traktował (nie bił mnie, ale poniżał) i po prostu byłam tak słaba psychicznie, że nie potrafiłam się nijak obronić. Na szczęscie on o mnie po jakimś czasie zapomniał, ja zakumplowałam się z kilkoma osobami i on chyba zauważył, że mam towarzystwo i odpuścił mi.
Czasem miałam chęć się zemścić, ale teraz jak go nie widuję od kilku lat, to całkiem zapominam o jego istnieniu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez agapla 13 sty 2008, 16:03
No właśnie a teraz horror sprzed lat powraca za sprawą nowego portalu o którym teraz wszędzie głośno,może ktoś wyrazi swoją opinię na ten temat ,najwidoczniej ,twórcy tego portalu nigdy nie byli poniżani w dzieciństwie i moze im się wydawać że szukanie znajomych z tzw ławy szkolnej to wielka frajda ,niestety nie dla wszystkich :twisted:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez luthien 13 sty 2008, 16:10
agapla ja jednego z moich oprawców widziałam na tym portalu, ale szczerze mówiąc tak jestem już zdystansowana do tej sprawy sprzed lat, że nie zrobiło to na mnie wrażenia, skupiam się na odnajdywaniu tych dobrych wspomnień. Jestem na tyle silna, że teraz chętnie bym mu spojrzała prosto w twarz i powiedziała kilka "miłych" słów. Ale pewnie to lepiej, że go nie widuję. Ten drugi mieszka blisko, ale nie obracamy się w kręgu tych samych znajomych, a jak go widzę, to też większego wrażenia na mnie to nie robi. Po prostu teraz wiem, że mogę (muszę) się bronić przed takimi zachowaniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez anonim 13 sty 2008, 16:14
Skąd dręczenie? Bo dzieciaki w gimnazjum zachowują się jak zwierzęta stadne, najsłabsi giną... Chormony w nich buzują, spotykają się osoby z różnych środowisk to bomba zegarowa która tylko czeka aż wybuchnie. Osoby które odnoszą się do najniższych instynktów czerpią przyjemność z tego że mogą udowodnić że są silniejsi od innych i mogą ich poniżyć publicznie, żeby być na topie przed resztą i nie spaść na dół hierarchii...
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 13 sty 2008, 16:54
Ja sobie wlaże na tamten portal po to aby zobaczyć że nie ma psrawiedliości na tym świecie.....Ci co byli i są okrutni mają zawsze lepiej od tych pozostałych.Mają mase znajomych,przyjaciół.itp.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do