Obojętność/otępienie w depresji

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez asiekxp 30 paź 2009, 13:38
no dokladnie. mam tak samo;]
dolaczam sie do pytania co z tym zrobic;\
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
29 paź 2009, 15:55
Lokalizacja
Legnica

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez pk-pk 30 paź 2009, 13:52
a co wam psycholodzy mowili? podawali jakies konkretne przyczyny?
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
29 paź 2009, 19:30

Re: Obojętność/otępienie w depresji

Avatar użytkownika
przez sebastian86 31 paź 2009, 12:23
witam was :) jestem w podobnym polozeniu co wy . anhedonia i brak pomyslu na cokolwiek. farmakologia slabo pomaga ( z nerwicy troszke wyciagnely mnie leki) psychoterapia indywidualna tez nie wiec moze sproboje grupowej i bedziez przelom...pzdr was
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Obojętność/otępienie w depresji

Avatar użytkownika
przez zalamka87 02 lis 2009, 09:26
do tej pory mialam wszystko poukladane szczesliwy zwiazek z moim wymarzonym facetem, studia, plany na doktorat, slub dzieci i odstawilam leki bo bylam szczesliwa i silna i bach nawrot nie czuje nic chlod obojetnosc, nie czuje milosci szczescia radosci wrocilam do citabaxu jeszcze wieksza obojetnosc, zaczelam terapie boje sie ze uczucia niw wroca tak bardzo sie boje
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Obojętność/otępienie w depresji

Avatar użytkownika
przez sebastian86 04 lis 2009, 16:13
hej jakies zmiany u kogos na lepsze?
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez Autodestrukcja 09 kwi 2010, 19:48
witam
ja juz od jakis 3 lat jestem w potwornej kondycji intelektualnej... regres, dno.
ciezko mi z tego wybnąć byc moze tez dlatego, że akurat źle zaczeło się dziać pod koniec gim... więc w liceum poleciało z górki, przywarła do mnie metka i teraz jestem oblepiona tym byciem ograniczonym debilem, choć wczesniej wyprzedzałam wiekszość rówiesników...

srtasznie się boję że to nieodwracalne, że mój umysł sie nie ma juz jak otwierać... że po prostu jestem głupia... to nie do wytrzymania. to poczucie że jestem obok, ze nie ogarniam, nie wiem blabla chaos pustka.
zimno ciemno i we mgle :/
czasem myslę, ze wszystkie przyczyny mojego stanu sa logiczne i stan ten mozna nazwac nienormalnym co oznaczaloby ze moze byc inaczej- normalnie tylko potrzeba czasu i pracy... ale przewaznie czuję że nie ma perspektyw...
pomijajac juz fakt że przez to wszystko narobiłam sobie takich zaległości że.... eh ;) to potęguje stracj etc etc błędne koło

ale sport polecam :D
Autodestrukcja
Offline

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez zawilinski 09 kwi 2010, 22:34
wg mnie to ze ktos jest samotnikiem zalezy od jego mozgu, jego percepcji, postrzegania swiata, potrzeb. jesli ja jestem samotnikiem tzn. ze nie mam potrzeby, po prostu nie czuje ze musze sie z kims spotkac i tyle. ale nie teraz wciskaja ludziom, ze jak sa sami (tak sami, bo sam nie oznacza samotny) to im sie dzieje krzywda i specjalnie robia ludziom metlik w glowie, zeby dazyli do rzeczy, ktroa jest dla tego czlowieka niemozliwa. czlowieku jezeli przez zalozmy szkole srednia nie spotykales sie z kolegami tzn. ze taki sie urodziles i juz. w swiecie zwierzat zalozmy taki jastrzab sam zyje, a z kolei kaczka zyje w stadzie i nikt nie mowi, ze cos jest nie tak z tymi zwierzetami. ale jak czlowiek sie nie spotyka z innymi to mowia od razu, ze chory. czlowiek jest taki jak mu na to jego mozg pozwala i caly jego uklad nerwowy.
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
11 lip 2009, 13:50

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez piterek1989 11 kwi 2010, 17:26
zawilinski napisał(a):wg mnie to ze ktos jest samotnikiem zalezy od jego mozgu, jego percepcji, postrzegania swiata, potrzeb. jesli ja jestem samotnikiem tzn. ze nie mam potrzeby, po prostu nie czuje ze musze sie z kims spotkac i tyle. ale nie teraz wciskaja ludziom, ze jak sa sami (tak sami, bo sam nie oznacza samotny) to im sie dzieje krzywda i specjalnie robia ludziom metlik w glowie, zeby dazyli do rzeczy, ktroa jest dla tego czlowieka niemozliwa. czlowieku jezeli przez zalozmy szkole srednia nie spotykales sie z kolegami tzn. ze taki sie urodziles i juz. w swiecie zwierzat zalozmy taki jastrzab sam zyje, a z kolei kaczka zyje w stadzie i nikt nie mowi, ze cos jest nie tak z tymi zwierzetami. ale jak czlowiek sie nie spotyka z innymi to mowia od razu, ze chory. czlowiek jest taki jak mu na to jego mozg pozwala i caly jego uklad nerwowy.


Oczywiście niektórzy lubią czasami pobyć sami, to bywa nawet potrzebne. Ktoś może być bardziej lub mniej towarzyski - owszem. Jednak uważam, że człowiek potrzebuje człowieka i dlatego
nie zgadzam się z Tobą - samotność to cierpienie.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 kwi 2010, 16:36

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez Autodestrukcja 12 kwi 2010, 21:26
Zdarzają się ludzie którzy najlepiej się czują żyjąc samotnie - to fakt. Ale często samotność nie jest decyzją i wynika z blokad albo niedostosowania... Obydwie sytuacjie w przyrodzie występują...
Autodestrukcja
Offline

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez montechristo 12 kwi 2010, 22:18
sebastian86 napisał(a):hej jakies zmiany u kogos na lepsze?



Witam. Tak u mnie zmiany na lepsze. A w grudniu było tak źle że mogłem tylko leżeć w łóżku cały dzień. Nie byłem w stanie zrozumieć smsa i wiele innych sytuacji. Od ponad 4 miesiecy biorę antydepresanty, chodzę na terapię coraz rzadziej...., pracuję od prawie 2 miesiecy, kończe ostatni semestr studiów doktoranckich na SGH, ćwiczę regularnie, pomagam rodzinie... jest OK.
Nie często zaglądam na forum bo juz mam tzw. ,,swoje życie" w realu i tu się realizuję czego życzę każdemu.
Natomiast uważam za swoją powinność oddać pomoc którą tu zastałem innym osobą z forum.

Da rade wyjść z depresji!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez roberto120 07 cze 2010, 19:01
No to prawda również na niczym skupić się nie mogę mam teraz sesje i prawdę mówiąc nie wiem czy będę w stanie ją zdać ostatnio jedną regułkę próbowałem nauczyć się przez 30 min. i nic... Jeśli chodzi o obojętność to jest to największy problem. Gdyż całe moje otoczenie zaczeło to wykorzystywać, zawsze byłem osobą twardą zdecydowaną pewną siebie ani na chwilę nie dawałem komuś do zrozumienia że jest we mnie krzta nie pewności, zawsze uważałem że trzeba mieć dupę twardą i wszystkim dokoła mnie wpajałem taką idee. A teraz...... wszyscy wykorzystują moją nie pewność z obojętnienie myśląc że poprostu się zmieniłem z nie wiadomych przyczyn. Mój brak zainteresowania każdy odbiera personalie, a nie wie że to ze mną jest coś nie tak i to dodatkowo mnie męczy. Brak wyrażania ideałów i poglądów w moim świecie stawiają mnie w roli takiej że nie jestem wart tego co cenią sobie inni. Chodź nie wiedzą oni że przyczyna nie leży w moim charakterze, lecz w depresji. Przez to każdy sobie coś tam myśli na mój temat.
Pozdrawiam
roberto120
Offline

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez Natascha 07 cze 2010, 21:51
Jak ja miałam depresję, nie potrafiłam podjąć żadnej decyzji. Spałam a właściwie leżałam w ciuchach gapiąc się w sufit albo ścianę i wstawałam tylko do toalety i ew. piłam. Ojciec polał mnie wodą żebym wstała i wyszedł do pracy. Kiedy wrócił i zobaczył, ze leżę na ciągle wilgotnej poduszce zaczęło się dzwonienie po psychiatrach.
Na wizycie lekarka zapytała mnie czy myślałam o samobójstwie, powiedziałam że tak ale zarówno życie jak śmierć wydaję mi się kompletnie bez sensu.
Napisała mi skierowanie do psychiatryka i nastraszyła mamę, że jak tam szybko nie trafię to istnieje wysokie ryzyko samobójstwa.
W szpitalu zrobili mi tomografię, potem naszpikowali lekami i położyli w sali zaraz obok dyżurki, żeby pielęgniarki mogły łatwo kontrolować czy przypadkiem się nie zabijam.
Po roku szpitalnego leczenia depresji i zaburzeń odżywiania wróciłam do życia. Chodziłam tylko co jakiś czas na wizyty kontrolne.
Wyleczyli mnie! Później już nigdy nie wpadłam w depresję. Także można z tego wyjść! :smile:
Natascha
Offline

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez roberto120 07 cze 2010, 23:21
Przyznam szczerze, że z tym leczenie szpitalnym to mnie nie pocieszyłaś... ale dzięki za odzew myśle że u mnie nie będzie ono konieczne.
roberto120
Offline

Re: Obojętność/otępienie w depresji

przez Natascha 07 cze 2010, 23:32
W szpitalu wcale nie jest tak źle. Ja tam odpoczęłam i stanęłam na nogi.
Gdybym tam wtedy nie trafiła to chyba bym zdechła gapiąc się w sufit.
Natascha
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do