depresja a narkotyki/alkohol

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez korres1 18 mar 2007, 11:43
scorpio, a moze ten czas, potworne wieczory bedziesz starac sie spedzac z tym na kim Ci zalezy? Jak trwoga...
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez scoorpio 18 mar 2007, 11:51
nie zawsze jest to niestety możliwe, ale niedługo zamieszkamy razem i wierzę że wówczas będzie mi łatwiej
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 mar 2007, 23:33
Lokalizacja
pomorze nie całkiem nad morzem

Avatar użytkownika
przez korres1 19 mar 2007, 22:17
No widzisz!
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez kasztan 26 mar 2007, 15:43
ja chruję na tą chorobe przez ok 2 lat, do tej pory nie chodził do psychologa ani wogóle się nie podejrzewałem o depresję... poprostu myślałem że tak ma każdy a ja poprostu trochę częściej tzn. smutek ciągły smutek, przygnębienie anhedonia, ciagłe zmęczenie, bezsenność, leki nerwy niemożność rozmawiania z ludzmi o czymkolwiek bo siedzisz martwo wpatrzony w jakiś punkt w końcu histeria i wrażenie że nie podołasz nioczemu, wszytko cie denerwuje że autobus za wolno jedzie żę zapomniałęś książek do szkoły, palisz po paczce marlboro dziennie i tracisz przyjació i kolegów bo zamykasz się w sobie... a potem jest taka chwila że sięgasz po alkohol albo uciupujesz się jakimiś prochami... ja tak miałęm miesiac temu to był pounkt kulminacyjny chba tej choroby bo sięgnąłem po alkohol nie mogąc sobie poradzić z nauką i wogóle życiem nachodziły mnie myśli samobujcze i chciałm skończyć naszczęście zabrakło mi odwagi... jak się czułem po jeszcze gożej, zjad po alkoholu jest gorszy od zjeżdżania po trawie na sankach... ma się poczucie że jest się smieciem i nie potrafi się sprostać problemowi, kac przez cały dzień stracony czasd a problemy z wczoraj nadal wiszą nam nad głową do tego jeszcze porzerażenie tego poczucia bezradności... jak ktoś już sięga po alkohol żeby uciec od problemó to powinien skontaktować się z psychologiem... bo tak długo nie pociągnie... :? :? :?
http://siemianswir.blog.onet.pl/
zapłodnij mnie szczęściem jak wiatr swym podmuchem zapładnia kwiaty...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
26 mar 2007, 15:11

przez wiatr 26 mar 2007, 19:38
kasztan napisał(a):ja chruję na tą chorobe przez ok 2 lat,


kasztan napisał(a):sięgasz po alkohol albo uciupujesz się jakimiś prochami... ja tak miałęm miesiac temu to był pounkt kulminacyjny chba tej choroby



kasztan napisał(a):bo sięgnąłem po alkohol


kasztan napisał(a):czułem po jeszcze gożej,


kasztan napisał(a):ak ktoś już sięga po alkohol żeby uciec od problemó to powinien skontaktować się z psychologiem.
kasztan, zupełnie się z Tobą zgadzam, alkohol nigdy nie załatwi za nas żadnego problemu. Nie pozwoli racjonalnie myśleć, pragnąć i nawet tak prawdziwe cierpieć czuć nawet ból.
.
On jest największym podstępnym oszustem. On nigdy nie zaleczy nasze rany znajdujące się w naszych sercach. On nawet nie pozwala kochać prawdziwą miłością. Spoglądać na drugiego człowieka z przyjaźnią. A zobacz ilu dookoła znajduje się ludzi pragnący zagadać, pośmiać się.

Ale my możemy rozpocząć walkę jego bronią. Alkohol nie lubi ludzi odważnych, pragnących się go pozbyć. A dlaczego? Boi się bardzo że będzie samotnie stał na zakurzonej półce w kredensie i nikt nawet nie spojrzy w jego stronę. On tego panicznie się boi. Nienawidzi ludzi uśmiechających się tak naturalnie, spontanicznie ciepło.

A za największego wroga uważa psychologa, ponieważ jak tylko człowiek zaufa psychologowi, on stoczy się na dno i zniknie
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez korres1 29 mar 2007, 19:45
WIATR napisał: Alkohol nie lubi ludzi odważnych, pragnących się go pozbyć. A dlaczego? Boi się bardzo że będzie samotnie stał na zakurzonej półce w kredensie i nikt nawet nie spojrzy w jego stronę.

noo, tak napisałeś o tej biednej butelczynie samotnej, że mi jej się żal zrobiło :cry:
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez wiatr 29 mar 2007, 21:30
korres1 napisał(a):że mi jej się żal zrobiło
, nie ma kogo żałować i rozczulać się nad tą butelczyną. Skoro przynosi zło tak wielu wspaniałym ludziom, nie należy żałować. Najlepiej spojrzeć w lustro na tych którzy kochają , lub już tracą siły by pomóc , komu człowiekowi,który potrafi kochać, byc wrażliwym na drugiego człowieka, ma uczucia)
Jakie wartości posiada
korres1 napisał(a):tej biednej butelczynie
jakie? niszczy człowieka , podstępnie, pomalutku stopniowo. Nie wydaje mi się , by trzeba było go żałować. Przecież ono nie myśli. Natomiast wszystko zależy tylko od nas samych.To my jesteśmy najważniejsi, a nie używki. To my zawsze, w każdej chwili możemy dokonać 100% wyboru. Wyboru siebie na lepsze jutro. Ja jestem najważniejszy i to ja będę decydować o sobie i tylko ja.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Alkohol i ja!

przez sinema 29 mar 2007, 22:35
wiecie że ja sobie też nie zdawałam sprawy z tego że pije za dużo a raczej nie dopuszczałam tej myśli do siebie. Kasztan napisał swój post a ja poprostu czuje dokładnie to samo.Tyle że ja pije w ukryciu. Mój mąż pracuje jako kierowca nie ma go w domu ale on dowiedział sie o tym dopiero tydzień temu. Niestety nie mogę na niego liczyć dla niego jest coś albo czrne albo białe zresztą on nie lubi gadać o moich dołach.Czuje sie potwornie i z dnia na dzień jest coraz gorzej. Ostatnio to już mi się w ogóle wstawać nie chce gdyby nie praca nie wychodziłabym z łóżka bo i po co.Śpię po 2-3 godz. dziennie i jestem wykończona.Niem mam w ogóle ochoty na kontakty ze znajomymi rodziną poprostu nikim.Nie odsłaniam już rolet.Nadal licze że stanie sie cud ale jestem głupia. Parę dni temu zginęło w wypadku dwoje moich znajomych to mnie jeszcze bardziej dobiło.Ja nie wiedze sensu życia to inna sprawa.Nie mamy dzieci bo nie możemy ich mieć. Mojemu M. wydaje sie że to nie jest taki problem że można tak się zachowywać jak ja.Dzisiaj miałam taki koszmarny nastrój i zadzwoniłam do mojej przyjaciółki która wyprowadziła sie daleko i taka rozćwierkana oznajmiła mi że jest w ciąży. Rozjebało mnie to kompletnie nie radze sobie z tym.Moje dwie kuzynki zaszły niemalże równocześnie a że to są siostry to wpadają z rodzinkami czasem w niedziele.Wmawiam sobie że się pozbieram że wszystko sie ułoży ale jest jeszcze gorzej.Wszedzie widze tylko dzieci i wózki i kobiety w ciąży nawet w tej nie zaawansowanej ciąży. Tylko to widze nie chce mi sie nigdzie wychodzić.Jeżeli ktoś ma podobny problem proszę o odzew.
Joanna
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
29 mar 2007, 21:58
Lokalizacja
Kujawsko-Pomorskie

przez wiatr 29 mar 2007, 23:31
Kochana sinema
sinema napisał(a):gdyby nie praca nie wychodziłabym z łóżka
i dlatego dobrze,że masz pracę. Staram się zrozumieć Ciebie jak się czujesz.
Wiem, zdaję sobie sprawę że nie ma na świecie kobiety która by nie chciała by mieć dziecko. Wiem, wiem, jest Ci bardzo ciężko.
Sory .jak długo jesteście małżeństwem ( jeszcze raz przepraszam, nie musisz odpowiadać jak nie chcesz )

sinema napisał(a):ja pije w ukryciu
i bardzo, a to bardzo Cie proszę wylej to dziadostwo. Kochanie, czy kiedykolwiek próbowałaś skontaktować się z psychoterapeutą. Spróbuj, on pomoże Ci uporządkować i przywrócić radość życia. Nie zadręczaj się, a to coś wylej. Alkohol nigdy, a to nigdy nie pomaga i nie pomoże w niczym. Nie pozwól na to
.Bardzo Cie proszę, zrób to dla siebie.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez GRACJA 30 mar 2007, 00:00
sinemo - myśle że jest Ci potrzebna rozmowa z jakimś psychologiem. Alkohol pogarsza tylko stany nerwicowe. W pierwszym momencie rzeczywiście przynosi ulgę ale później jest jeszcze gorzej. Myśle że powinnaś zrobić porządek ze swoim życiem-psychiką, a wtedy będziesz mogła pomyśleć z mężem o dziecku. Jeśli nie możecie mieć swoich dzieci to przecież można adoptować dziecko. Ale do tego musisz być zdrowa i silna. I tego Ci życzę.
wiatr napisał(a):czy kiedykolwiek próbowałaś skontaktować się z psychoterapeutą. Spróbuj, on pomoże Ci uporządkować i przywrócić radość życia. Nie zadręczaj się,
Przede wszystkim musisz zacząć od siebie. Jak będziesz zdrowa to i poprawią się stosunki z mężem i będziecie mogli planować dalsze życie. Śmiało do boju. Powodzenia.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez sinema 30 mar 2007, 00:21
Witam Cię Gracjo masz racje z wszystkim co napisałaś. Ja jestem zmęczona tak bardzo zmęczona.Moje starania o dzidzie trwały 1,5 roku w tym czasie spłukalismy sie doszczętnie a nawet zapożyczaliśmy się a mnie nie obchodziło nic żyłam od cyklu do cyklu.Skończyłam z tym bo po 1 popaprało nam się z finansami a po drugie czułam się podle ponieważ ze wstydem przyznaje iż mąż w tym czasie istniał tylko w dni płodne.Życie od nadziei do nadziei mnie wykończyło.Jestem osobą rozsadnie patrzącą na życie i kwestie adopcji rozważaliśmy wielokrotnie jednakże jest pare warunków że nie sprostamy ich wymaganiom(narazie).Wierze że będzie co ma być.Narazie próbuje dojść do jakichś wniosków a co jeśli dziecka nie będzie wcale czy będę potrafiła to życie jakoś pięknie przeżyć.Pozatym teraz nie jest mi lekko bo jestem w wielku gdzie moi rówieśnicy rozmnażają się jak króliki.Pozdrawiam Cię gorąco

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:44 am ]
Witaj Wietrze. Dlaczego nie miałabym ci powiedzieć ile jesteśmy małżeństwem.Otóż w lipcu mija 5 lat ale ogólnie staranka zaczeliśmy już przed ślubem tz.rok wcześniej.A co do alkoholu masz całkowicie racje.Dobrze że do was trafiłam teraz zamiast do księżyca w samotności z alkoholem mogę powyć do monitora ale z wami.Do takich oto doszłam wniosków. Pozdrawiam
Joanna
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
29 mar 2007, 21:58
Lokalizacja
Kujawsko-Pomorskie

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 30 mar 2007, 05:50
posiadanie dziecka niczego wielkiego nie wnosi, tzn wnosi wiele zmian, ale to nie jest jakieś wielkie spełnienie, po którym będziesz szcześliwa

każda kobieta ma w biologii to 'wbudowane' - chęć urodzenia dziecka, prędzej czy później każda tego chce, ale to się nie przekłada na szczęście... możesz mi wierzyć lub nie, ale posiadanie dziecka mimo pięknych chwil niesie ze sobą też mnóstwo stresów

jeśli chcesz mieć dziecko to powinnaś się wg mnie zastanowić 'dlaczego' chcesz je mieć? jaki masz motyw? to bardzo istotna kwestia wbrew pozorom... kilka pytań (odpowiedz sobie sama)
chcesz mieć dziecko, bo:
- nie czujesz się spełnioną kobietą
- zazdrościsz kobietom mającym dzieci
- chcesz mieć kogoś do kochania, opieki
- chcesz mieć zabawkę
- dziecko rozwiąże jakieś Twoje własne problemy
- mąż odejdzie jak nie będzie miał dziecka
- chcesz pozostawić potomka
itp
widzisz tutaj jakiś sens? w tych pytaniach jest jeden główny sens - TY, tutaj nie liczy się dziecko, liczysz się TY, twoje pragnienia, dziecko jest tu tylko 'narzędziem' do spełnienia twoich 'zachcianek', 'marzeń', 'oczekiwań'

przemyśl to
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

przez wiatr 30 mar 2007, 08:17
Sory ze się wtrące do wyszczegolnionych pytań - Dlaczego kobieta chce mieć dziecko, no chyba nie tylko kobieta :roll: . Poprostu małżeństwo. Kobieta natomiast bardziej emocjonalnie przeżywa czas oddalający bez dzieciątka. Nie wydaje mi sie by to miala by byc spełnienie. To radość, odpowiedzialność. Oczywiście nie należy mylic uchowanie od wychowania. I to jest najpiękniejsze dla każdej kobiety ,która staje się matką a współmalżonek ojcem. Doskonale rozumie kobiety które tęsknią za macieżyństwem. Ojciec co prawda w pożniejszym okresie dorastania dziecka zaczyna calkowicie się wlanczać w wychowanie dziecka. Na szczęście są inne drogi by mieś wlasne dziecko, które zacznie na naszych oczach dorastać, rozwijac sie. I nie dobrze jest jak zaczynamy uciekac po środki odużające, one nmie pomagają w niczym, tylko odurzają, otumiają. I nie sądzę by dziecko było zachcianką, przecież to malutki człowiek.......................za którego pragniemy być odpowiedzialni, pomó w rozwoju i wkroczyć w dorosle życie. I tylko dlatego wylac należy wszystkie używki.
GRACJA napisał(a):Jeśli nie możecie mieć swoich dzieci to przecież można adoptować dziecko. Ale do tego musisz być zdrowa i silna.


sinema napisał(a):Dobrze że do was trafiłam teraz zamiast do księżyca w samotności z alkoholem mogę powyć do monitora ale z wami
i tylko jak będzie Ci ciężko to natychmiast wpadaj na forum masz tu wielu przyjaciól
sinema napisał(a):teraz nie jest mi lekko
zdaję sobie całkowicie sprawę jak możesz się czuć . Tak mi przykro. Ale jak tylko to dziadostwo odrzucisz zacznie się pomalutko wszystko ukł
sinema napisał(a):Otóż w lipcu mija 5 lat
, a cha jeszcze jedno , osobiście znam wiele par , jedne żeczywiście zaczęly starać sie o adopcję, a inne również o tym myślalo i tak myślalo ok.7 lat i mają wlasne dziecko. Nie mam pojęcia jak to się dzieje. Ale psychika skoncentrowala się w innym kierunku. bynajmniej tak mi opowiadali. Ale z tego co mi mówili korzystali , a szczególnie znajome z porad psychoterapełty, by się wyciszyć, pozbierać Pa. serce ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 30 mar 2007, 08:42
chcieć dziecka może każdy, ale ja mówiłem tylko o biologii w tej kwestii
może się mylę (wątpię), ale w przypadku kobiet tak jak przychodzi pierwsza 'miesiączka' tak też przychodzi pragnienie rodzenia dziecka, to jest biologicznie jakoś zaprogramowane

mój post w całej reszcie był tylko do zastanowienia, ja nikogo nie chcę oceniać, czy też denerwować, po prostu sądzę, że takie decyzje powinny być przemyślane
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do