depresja a narkotyki/alkohol

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Radek 08 lut 2007, 20:55
Miałem psychozę amfetaminową. Objawiała się u mnie tym, że słyszałem głosy ludzi, którzy mnie obgadywali i spiskowali przeciwko mnie. Było to urojenie ale ja byłem święcie przekonany, że to prawda. Z kolei znam kolesia, który uroił sobie, że jest śledzony przez policję związku ze swoją "działalnoscią narkotykową". W obu przypadkach przeszło bez lekarstw po paru miesiącach abstynencji. Myśle, że po lekach przreszło by dużo szybciej ale najważniejsza jest abstynencja. Tu może pomóc ośrodek terapiu uzależnień. Namówić taką osobę na leczenie jest trudno gdyż ona nie wie, że jest chora.
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
13 gru 2006, 16:50
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Avatar użytkownika
przez wielokropek 10 lut 2007, 19:40
Radek napisał(a):Miałem psychozę amfetaminową. Objawiała się u mnie tym, że słyszałem głosy ludzi, którzy mnie obgadywali i spiskowali przeciwko mnie. Było to urojenie ale ja byłem święcie przekonany, że to prawda. Z kolei znam kolesia, który uroił sobie, że jest śledzony przez policję związku ze swoją "działalnoscią narkotykową". .

ja tak mam bez przeszłości amfetaminowej nawet :shock: może nie w takim nasileniu ale...

A teraz wracając do tematu... Do lekarza trzeba pójść... I brać leki... Niestety trudno jest namówić taką osobę, ale jak ją choraba przyciśnie to sama pójdzie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
14 sty 2007, 13:01

czy jestem alkoholiczka? :(

przez pasqda 02 mar 2007, 23:39
Czy ja jestem juz alkoholiczka?Ostatnio nie radze sobie ze soba, ze swoim zyciem a teraz tez i z alkoholem.Lubie pic, bardzo lubie i coraz mniej to kontroluje.To jest moj lek na smutki.Nie potrafie juz wypic jednego piwa, tylko najlepiej 2 albo 3, nawet jak mnie to wezmie to szybko trzezwieje i wtedy jestem rozdrazniona.To nie jest normalne chyba ze codziennie mam ochote na piwo i jestem zla jak nie moge go wypic :( Ze znajomymi spotykam sie juz chyba tylko po to :(
Co o tym myslicie?
Pozdrawiam.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
27 sty 2007, 12:49
Lokalizacja
Wrocław/Zamość

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 03 mar 2007, 00:17
Nie jesteś alkoholiczką. Znalazłaś sobie placebo na rozpacz i ból. Ale trzeba stanąć prawdzie w oczy. To placebo jest niebezpieczne, bo możesz naprawdę się uzależnić. Na razie to 2-3 piwa, potem może być więcej. Tak naprawdę używki zamazują obraz dookoła i niby jest lepiej. Ale to tylko na krótką metę. I wyniszcza. Nie warto...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

ja alkoholiczka?

przez scoorpio 13 mar 2007, 15:28
Ach jakże się cieszę że was tu znalazłam! Depresja + alkohol + upijanie się w samotności + histerie + płacz.... jaki będzie wynik?? boje się myśleć. Próbuję coś z tym zrobić - póki co sama. Na początek chciałabym chociażby nie upijac się w samotności bo czuję że to mnie najbardziej zeszmaca jak tłukę się po domu nawalona jak pies. po drugie jeśli idę na imprezę ze znajomymi to nie upić sie do nieprzytomności.

Codziennie obiecuję sobie poprawę i ciagle upadam póki co...
Będę tu zaglądać. Trzymajcie się!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 mar 2007, 23:33
Lokalizacja
pomorze nie całkiem nad morzem

przez Pstryk 13 mar 2007, 17:30
Hm, alkohol, fee...
Nawet nie wiem jak to się dzieje, że film mi się urywa.
Nie mam głowy do picia. Narkotyki lepiej przyswajam.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 14 mar 2007, 14:30
Hej, Piotrek ma racje-zresztą jak zawsze:)ja też przechodziłam etap znieczulania-również alkoholem.Dochodziło do tego że ciągle piłam i byłam taką imprezowa panienką:(pozornie dawało mi to luz,odwagę noi to o czym marzyłam-zapomnienie.No właśnie pozornie dopóki nie pojawiał się kac-ten rzeczywisty i ten moralny.Pomyślałam sobie że to co robię to apogeum upadku!Musiałam przewartościować całe moje życie-cele,pragnienia i pogodzić się z tym że znikną ludzie którzy mnie taką lubili.Alkohol sprawia że coś się dzieję a świat nie jest taki szary tylko że w miarę pogrążania się w picie ten świat jest coraz gorszy i trudniej do niego wrócić.Ja już dziękuje za takie praktyki-za dużo mam problemów aby dorzucać sobie jeszcze alkoholizm!
I wy też tego nie róbcie-to niczego nie rozwiąże a tylko dodatkowo skomplikuje i odbierze wam resztki godności.Proszę-zasługujecie na miłość a nie destrukcję.To że inni nas niszczą nie znaczy że my sami mamy robić to samo!NIE NIE NIE-poradzimy sobie:)
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Avatar użytkownika
przez IceMan 14 mar 2007, 16:05
Alkohol działa tak, że przez pewien czas jest lepiej. Ale nic za darmo. Bo o tyle na drugi dzień jest gorzej niż zwykle, o ile w trakcie picia było lepiej niż na co dzień. Czyli sumarycznie wychodzi na jedno i to samo, ale jeśli ktoś pije dla polepszenia nastroju, to na drugi dzień zapije kac, co spowoduje gorszy kac i znowy będzie musiał to zapić. I jest coraz głębiej, coraz gorzej. Nie piszę tego z własnego doświadczenia, ale gwarantuję, że tak jest. W sumie opisałem najgorszy scenariusz, ale nikt nie wie na ile jest silny jeśli nie spróbuje. A jeśli spróbuje, to może już być w niektórych przypadkach za późno.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez scoorpio 16 mar 2007, 00:09
a ja wczoraj nic nie wypiłam! jakże bosko sie czułam po obudzeniu dziś rano! taka silna! trzeźwa! pełna nadziei!
Oczywiście teraz mam "nagrodę" za wczorajszy wynik .... piję czwarte piwo... szmata ze mnie... fuck!!!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 mar 2007, 23:33
Lokalizacja
pomorze nie całkiem nad morzem

Avatar użytkownika
przez IceMan 16 mar 2007, 00:19
scoorpio powoli, ale konsekwentnie staraj się ograniczać alkohol
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez ameli 16 mar 2007, 00:23
przerabiałam związek z alkoholikiem. 2 lata walczyłam o niego i o to żeby być wazniejsza od wódki. przegrałam.
wiem, ze miał ma depresję. niestety alkohol i depresja zniszczyły nasz związek. i miłość.
nie wszyscy mają siłę by walczyć z takimi wrogami.

chyba każdy nadwrażliwiec miał problemy z promilami.
sama tez przerabiałam znieczulanie się alkoholem. mój tata był alkoholikiem, umarł w tamtym roku ;( .chyba dzieki Niemu mam awersję do alkoholu.
owszem, przez pewien czas alkohol pomagał. teraz nie mogę nawet lampki wina się napić, bo mnie mdli zaraz..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 mar 2007, 20:41
Lokalizacja
cynamonowe sny...

przez scoorpio 16 mar 2007, 00:36
staram sie... codziennie podejmuje walkę i postanawiam że "dziś nie", że "koniec z tym". Upadam co chwilę... ale będe sie podnosić bo każdy sukces mnie napawa nową siłą... ale wkurza mnie to że jak już wypiję odrobinkę (jedno piwko, lampkę koniaczku, whiskaczyka itp...) to zaraz uważam dzień za "stracony" i mam poczucie, że skoro tak - to juz mogę go starcić do końca i najebać się do cna... a przeciez nie ma nic złego w wypiciu piwa... złe jest to że na jednym nie może się skończyć... będę walczyc bo za dużo mam do stracenia, bo to za długo już trwa!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 mar 2007, 23:33
Lokalizacja
pomorze nie całkiem nad morzem

Avatar użytkownika
przez IceMan 16 mar 2007, 00:39
Wspaniale, że walczysz. I staraj się nie poddawać. Dasz radę!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez scoorpio 16 mar 2007, 00:44
a propos życia w związku z alkoholikiem to... nie wiem co napisać... to bardzo trudne i podziwiam wszystkich którzy "trwają"... alkoholik zawsze będzie egoistą... nawet jeśli tego nie chce... alkohol zawsze rozpycha się łokciami i chce byc najważniejszy. Niestety przeważnie mu sie udaje. Alkoholik ze swoją kochanką flaszką... a co ma zrobić "ten trzeci"? Jak walczyć z tak "wirualnym" przeciwnikiem?
Ja też mam partnera i nie chcę go stracić ale... póki co flaszka nie jest ważniejsza ale chwilami wypycha sie na pierwszy plan... będę walczyć o mojego faceta. A co ma zrobić ktoś o kogo alkoholik nie ma siły walczyć? Bo flacha jest tak silna że nie idzie po prostu?

Nie jestem w stanie potępić kogoś kto mimo ogromnej miłości odchodzi od alkoholika...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 mar 2007, 23:33
Lokalizacja
pomorze nie całkiem nad morzem

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: MSNbot Media i 9 gości

Przeskocz do