depresja a uczucia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Lena 30 lis 2007, 15:32
To dokladnie tak jest. Chcemy byc wtedy sami, choc tak naprawde pragniemy bliskosci. Zaproponuj mu wizyte u psychologa (mozesz pojsc z nim, zeby bylo mu razniej). Wspieraj go, badz przy nim, pokaz mu, ze moze Ci zaufac w kazdej sprawie.
Lena
Offline

przez Pstryk 04 gru 2007, 20:02
Mam problem.
3 tygodnie temu rozstałam się z chłopakiem, z którym byłam 4 lata. W międzyczasie poznałam kogoś i tak się jakoś potoczyło, że jesteśmy razem i o Matko, przeraża mnie to. Cóż tu wiele mówić, coś czuję do obecnej sympatii ale ciągle mam wątpliwości, a ostatnio - lęki: czy mam prawo, czy to uczciwe, co ja wyprawiam, znowu kogoś zranię, nic i tak z tego nie wyjdzie i największy: lęk przed tym, co mogłabym czuć do obecnego partnera... Rany :?
Pstryk
Offline

przez Pstryk 04 gru 2007, 21:12
Polina napisał(a):Bethi Ty chyba generalnie za dużo myślisz. Wink

Hehe, trafiłaś w sedno :lol: Dzięki ;)
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez morpheus 09 gru 2007, 03:56
Depresja ktora mialem i teraz tak jakos dziwacznie sie czuje jest spowodowana przez wlasnie osobe ktorej mi brak, wszystkie dziewczyny mowia ze niby jestem przystojniak i trudno sie mi oprzec i ze niby mam gadane, wiec co ja tutaj robie na tym forum huh ? no wlasnie ze wcale tak nie jest wiele razy slyszalem ze moglbym miec kazda dziewczyne z mojej szkoly bo mam wszystko to co trzeba...widocznie nie...nie mam dziewczyny przez to czuje sie pusty bo zaznalem juz milosci i bylo to dla mnie najwieksze przezycie...ale wiem ze sie meczylem wiec postanowilem zerwac to wszystko...od momentu w ktorym pogodzilem sie ze strata dziewczyny jestem sam...to juz trwa dosc dlugo...dla mnie chyba za dugo, lzy splywaja mi nocami po twarzy bo nie wiem czy to milosc ale czuje cos do kogos...lecz jestem bezradny wiem ze cierpliwosc powinna rozswietlic wszystko ale ja juz nie moge cierpie straszne katusze, na zajeciach siedze do nikogo sie nie odzywam, bo nie mam po co...kilka razy nawet sie poplakalem, na szczescie jakos to ukrylem przed grupa...uwierzcie jest mi strasznie ciezko zyc samemu... Obrazek
"...Gdyby były same piękne chwile, nie wiedział bym że żyłem..."

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
261
Dołączył(a)
05 sie 2007, 03:21
Lokalizacja
Fantazja

Avatar użytkownika
przez pan zolpidem 09 gru 2007, 04:04
morpheus napisał(a):nie mam dziewczyny przez to czuje sie pusty bo zaznalem juz milosci i bylo to dla mnie najwieksze przezycie...


Mam tak samo. Wydaje się, że to uczucie, które było to właśnie te jedyne. I wokół rozlega się pustka i bezsens.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
09 gru 2007, 01:33
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez morpheus 09 gru 2007, 15:29
dokladnie tak, kiedy mam kogos mam dla kogo zyc oddawac sie w calosci staje sie "kims" oddaje z siebie wszystko, to chyba zbyt wiele i chyba przez to dziewczyny sie mnie boja albo juz nie wime co...
"...Gdyby były same piękne chwile, nie wiedział bym że żyłem..."

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
261
Dołączył(a)
05 sie 2007, 03:21
Lokalizacja
Fantazja

Avatar użytkownika
przez fiufiu 09 gru 2007, 16:54
morpheus napisał(a):uwierzcie jest mi strasznie ciezko zyc samemu...

Bardzo dobrze wiem jak ciezko byc samotnym :(


morpheus napisał(a):Kiedy mam kogos mam dla kogo zyc oddawac sie w calosci staje sie "kims" oddaje z siebie wszystko


Echh....no wlasnie chyba najlepiej sie na poczatku za bardzo nie anagazowac, zeby nie wystraszyc dziewczyny.
"Oddaję się morzu,
Pozwalam się ponieść fali,
Niech mnie obmyje.
W obliczu strachu,
Pewnego razu uwierzyłem.
Łzy smoka,
Dla Ciebie i dla mnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
13 lis 2007, 17:39

Avatar użytkownika
przez pan zolpidem 09 gru 2007, 17:24
fiufiu napisał(a):morpheus napisał:
Kiedy mam kogos mam dla kogo zyc oddawac sie w calosci staje sie "kims" oddaje z siebie wszystko


Echh....no wlasnie chyba najlepiej sie na poczatku za bardzo nie anagazowac, zeby nie wystraszyc dziewczyny.


A my, ludzie wrażliwsi właśnie tak mamy, żyjemy uczuciami, którym poświęcamy się w pełni. Piękne może wydawać się to oddanie uczuciom, jednak świat nie zawsze do takiej postawy podchodzi przyjaźnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
09 gru 2007, 01:33
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez morpheus 09 gru 2007, 18:32
A my, ludzie wrażliwsi właśnie tak mamy, żyjemy uczuciami, którym poświęcamy się w pełni. Piękne może wydawać się to oddanie uczuciom, jednak świat nie zawsze do takiej postawy podchodzi przyjaźnie.


dokladnie tak swiat czasami nas nie rozumie, ja nie ganiam za materializmem i nie przywiazuje uwagi do rzeczy...to mnie gubi wsrod zwyklych ludzi...
"...Gdyby były same piękne chwile, nie wiedział bym że żyłem..."

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
261
Dołączył(a)
05 sie 2007, 03:21
Lokalizacja
Fantazja

zagubiona....czy uczucie moze przegrac z depresja?

przez capri 10 gru 2007, 04:07
Witam... zarywam wlasnie noc ad forum, szukajac sama nie wiem czego, odpowiedzi, pomocy...? Od czego by zaczac...moze odtego, ze depresja nie jest mi obca, otarlam sie o nia kilkakrotnie w zyciu i wiem ze ten potworek potrafi niszczyc:( Jakis czas temu pozznalam wspanialego czlowieka, przyjazn nasza jest jedna z najwspanialszych rzeczy jakie spotkaly mnie w zyciu. Czemu zatem jestam taka zagubiona? otoz, ktoregos dnia, z przyjazni zrodzilo sie rownie wspaniale uczucie, jednak przyszedl dzien, kiedy on podjal decyzje o rozstaniu. Nie rozumialam zupelnie, dlaczego uwazal ze mnie skrywdzi, dlaczego nie warto probowac, ze sie itak nie uda... Nie rozumialam,ale postanowilam zaakcptowac i uszanowac jego decyzje. Dzis nadal sie przyjaznimy, pozostalo to co nas polaczylo - zaufanie i zyczliwosc, wzajemna szczerosc i troska. Wiem dzisiaj ze kilkalat temu cierpial na depresje.. Wiem, ze ta choroba nie daje o sobie zapomniec, wiem ze lęki i obawy na zawsze pozostaja, ze tak czesto blokuja czlowieka.... Teraz zaczynam zalowac, ze wtedy poprostu pozwolilam odejsc, ze tak pokornie odeszlam... A moze wlasnie wtedy bal sie ze znow kogos zrani, ze zrani mnie swoja obecnoscia...bo wlasnie to uslyszalam :( A moze bal sie, ze to ja nie wytrzymam u jego boku, u boku osoby chorej ? Mozedlatego latwiej mu sie ze mna przyjaznic, niz budowac zwiazek.. ? A ja chciala bym byc u jego boku,nie tylko wtedy gdy swieci slance, ale i wtedy gdy smutki i troski, wtedy gdy trzeba by bylo sie zmierzyc z choroba -nie odwrocila bym sie! Chcialabym to wszystko mu powiedziec, ze mimo mijajacego czasu, ze nawet teraz, gdy wiem tak wiele, on nadal jest w moim sercu, to co czuje nie minelo. Niestety nie wiem, czy moge zadac mu te wszystkie nurtujace mnie pytania, ktore dotycza ucuc i jego choroby:( wiem, ze od jakiegos czasu znow zmaga sie z pogorszeniem nastroju, boi sie powrotu choroby. A ja nie chce przysparzac mu trosk moimi pytaniami.
Jestescie osobami, ktore maja wiecej niz ja doswiadczen z depresja. Prosze, mozecie cos powiedziec? Jakto jest, czy to mozliwe, by decyzja o rozstaniu mogla miec podloze w powracajacych objawach depresji? Ja przyznaje, ze poprostu sie gubie:( Wiem, ze mam prawo do romowy, do zadania pytan ktore przeciez dotycza i mnie. Jednak nie chce go skrzywdzic, nie chce tez wystraszyc, nie chce blokowac. Wiem, ze jemu ciezko jest uwierzyc w to, ze moze byc dla kogos, dla mnie, tak wazny, ze uwazam go za wspanialego czlowieka. Ja chciala bym, aby uwierzyl w to, by nie bal sie..... Niedlugo sie widzimy, ciesze sie na myslo spotkaniu jak dziecko widzace lizaka :) a jednak jest i maly lek, co powiedziec, i czy wogole wracac do tematu laczacych nas uczuc, do tego co ja nadal czuje... Ech.... jakie to wszystko jest :( niby blahostki, a jednak sprawiaja ze splywajalzy po policzkach :?
Rozpisalam sie chyab za bardzo.. upss... ;)
Jesli ktos odpisze - dziekuję ślicznie!!!!
pozdrawiam wszystkich:)
"open mind for a different view..."
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 paź 2007, 09:47

Avatar użytkownika
przez fiufiu 10 gru 2007, 19:15
capri Ja mam identyczna sytuacje jak ty. Jakby Cie kochal to by wszystko zrobil aby przy tobie byc. Ja mam depresje ale jestem nieszczesliwie zakochany i nic na to nie poradze....bo nie zmusze nikogo do kochania. Przyjazn jest bardzo ciezko zachowac jesli jedno cos czuje do drugiego...dla mnie osobiscie to niemozliwe :(
"Oddaję się morzu,
Pozwalam się ponieść fali,
Niech mnie obmyje.
W obliczu strachu,
Pewnego razu uwierzyłem.
Łzy smoka,
Dla Ciebie i dla mnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
13 lis 2007, 17:39

przez Pstryk 10 gru 2007, 19:58
capri, pomimo moich przedmówców uważam, że szczerość jest ważniejsza niż strach. Uważam, że powinnaś powiedzieć mu to, co napisałaś Nam. Zadawanie pytań jest bez sensu. W sytuacji, gdy druga strona cierpi na depresję pytania tylko pogorszą sprawę. Ale inną sytuacją jest powiedzenie mu tego, co czujesz. Poza tym możesz zrobić jeszcze coś. Pomóc mu w walce z chorobą.
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do