depresja a uczucia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Pstryk 04 sie 2007, 19:35
Damianrz napisał(a):no wlasnie chodzi o to ze na razie nie ma takiej mozliwosci:( eh

Na razie, tzn. że jest taka perspektywa. To już duży plus. A to, że czujesz się gorzej, gdy nie ma ukochanej przy Tobie jest wydaje mi się normalne w stanie zakochania - tęsknisz!
Ostatnio edytowano 04 sie 2007, 19:36 przez Pstryk, łącznie edytowano 1 raz
Pstryk
Offline

przez Damianrz 04 sie 2007, 19:40
tak napisalem na razie bo bede dazyl do tego bysmy mieszkali blizej siebie no ale moje samopoczucie jest straszne naprawde jest mi trudno wiem ze wytrzymam bo kocham ja z calych sil tylko boje sie ze ona nie wytrzyma:( masz racje ze tesknie i to bardzo
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:07
Lokalizacja
Rzeszów

przez Goplaneczka 04 sie 2007, 19:45
Damianrz-czyli nie możecie być razem. A czy ona wie o Twoim uczuciu?
Być może z powodu niespełnionej miłości cierpisz na depresję-wzkazywały by na to opisane przez Ciebie objawy.
Na bezsenność może zaradzić Ci lekarz internista, jesli przeszkadza Ci ona normalnie funkcjonować, może warto z nim porozmawiać? Jak się porządnie wyśpisz, być może troszkę jaśniej spojrzysz na swoje problemy.
Innym rozwiązaniem może być poszukanie sobie jakiegoś zajęcia, które pozwoliłoby zająć myśli, aż do Waszego spotkania.
Nie wiem, czy Cię zmotywuje ta myśl, ale pomyśl, że Twoja dziewczyna pyta Cię co robiłeś w czasie waszej rozłąki. Czy fajnie będzie stwierdzić, że nic? Czy też lepiej: nauczyłem się suahili i skończyłem kurs samoobrony?
Goplaneczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 04 sie 2007, 19:47
wiem ze wytrzymam bo kocham ja z calych sil tylko boje sie ze ona nie wytrzyma:( masz racje ze tesknie i to bardzo

Aha, to zmienia wiele. Związki na odległość są najtrudniejsze. Myślę, że powinieneś nabrać odrobiny dystansu i sporo cierpliwości. Jak często się widujecie? I jak długo będzie to trwało, zanim będziecie mogli być razem?
Pstryk
Offline

przez Damianrz 04 sie 2007, 19:51
ciagle rozmawiamy wie ze ja bardzo kocham w sumie to mam jakies zajecie ale co jesli zapominam o wszystkim tylko na jakies 2.3 h
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:07
Lokalizacja
Rzeszów

przez Damianrz 04 sie 2007, 19:55
bethi napisał(a):Jak często się widujecie? I jak długo będzie to trwało, zanim będziecie mogli być razem?


teraz na czasie mozliwe ze sie spotkamy a ile bedzie to trwalo nie mam pojecia oby jak najkrocej staram sie byc cierpliwy ale jak juz napisalem boje sie jednego ze ona nie wytrzyma
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:07
Lokalizacja
Rzeszów

przez Goplaneczka 04 sie 2007, 19:57
Wiesz, sądząc po Twoich postach, popełniasz dość poważny błąd, który mi też się popełniało nie raz. Jesteś zakochany i uważasz, że szczęście może dać Ci tylko osoba, którą kochasz, że ona wypełni Twoje życie, że stanie się jego sensem. Ponieważ nie jesteś w stanie z nią być-obwiniasz się o to. Uważasz, że gdybyś chciał, mógłbyś to zmienić.
Niestety, tak nie jest. Jeśli nie zaczniesz szukać samego siebie-doprowadzisz się do podobnego stanu co ja- depresja leczona farmakologicznie.
Goplaneczka
Offline

przez Damianrz 04 sie 2007, 20:02
Goplaneczka eh nie wiem ale jestem przekonany ze wkoncu bedziemy blisko siebie i bedzie dobrze
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:07
Lokalizacja
Rzeszów

przez Goplaneczka 04 sie 2007, 20:05
Będzie dobrze. Chodzi mi o Twój obecny stan- gdyby Cię nie niepokoił, nie byłoby Cię na tym forum, prawda?
Główny problem leży w mhh, jakby to nazwać, Twojej "obsesji"(myślę, że mogę to tak określić?) na punkcie Twojej ukochanej.
Jak długo trwa Twój stan odrętwienia?
Goplaneczka
Offline

przez Damianrz 04 sie 2007, 20:08
jakos 2 miesiace juz..
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:07
Lokalizacja
Rzeszów

przez Goplaneczka 04 sie 2007, 20:15
To zaczyna stanowić problem, prawda?
Ja byłam w podobnej sytuacji, ruszyć z miejsca pomogło mi dopiero odkrycie, że na punkcie mojego "obiekta" mam już natręctwa. Dlatego powtarzam- problem nie lezy w tym, że nie jesteście razem, lecz w tym, że uważasz, że nie umiesz bez niej żyć. Rozmyślasz cały czas, jak to będzie, gdy będziecie razem, albo, to już gorzej, co to będzie jeśli nigdy już razem nie będziecie.
Goplaneczka
Offline

przez Damianrz 04 sie 2007, 20:20
Goplaneczka masz racje ale ja nie umiem nie myslec :( nie da sie te mysli same przychodza

ale dziekuje zrobilo mi sie troszke lepiej :)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:07
Lokalizacja
Rzeszów

Avatar użytkownika
przez Twilight 05 sie 2007, 03:07
Niby nic złego w tym nie ma ale... Ale, to o czym pisze Goplaneczka - i ma rację.

Od siebie powiem Ci tylko, że rozumiem Twój "płomień", ale trwały związek nie polega na czymś takim, w ten sposób wypalisz siebie a może i Ją. Musisz umieć żyć sam i kochać siebie, oboje partnerzy muszą kochać wpierw siebie, żeby być razem i wspierać się.

Wiem, że wydaje Ci się pewnie nieco dziwne, co tu piszę, ale naucz się być swoim najlepszym przyjacielem, aby i Ona mogła zostać taką Przyjaciółką - przyjaźń w związku to podstawa, co to za związek bez przyjaźni. Obsesje niczemu nie służą ;) I lepiej, żebyś przekonał się o tym obserwując trudne i piękne doświadczenia innych, niż na sobie, czytaj na błędach.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

depresja a uczucia

przez aggie 29 lis 2007, 14:20
Hej, mam duży problem, który mnie męczy, może wy mi pomożecie przynajmniej to zrozumieć..... mam chłopaka, który wg mnie ma stany depresyjne - przy jakichś drobnych niepowodzeniach życiowych zamyka się w sobie, przesiaduje w domu, nie ma nergii, wszystko go męczy, drażni, mówi mi, że wszystko go przerasta, że nie daje rady, że ma mętlik w głowie, że nie wie co ma robić.... najgorsze dla mnie jest to, że w takich sytuacji zaczyna wątpić w sens naszego związku - mówi, że coś się wypaliło, skończyło. Wyprowadziłam się od niego, a wtedy już na drugi dzień zaczął mi pisać smsy, że żałuje, że mnie kocha, że chce naprawić swój błąd, że jestem kobietą jego życia. Tak było cały czas, kiedy nie mieszkaliśmy razem, w końcu wróciłam, a wkrótce potem znów załapał spadek formy psychicznej po konflikcie z ojcem i znów mówi to sam co co wcześniej na temat naszego związku...co o tym myślicie? czy to jest tak, że depresja chwilowo "zabija" uczucia i człowiek chce być sam? pomóżcie, już sama nie wiem co mam myśleć...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
29 lis 2007, 14:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do