depresja a uczucia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Zakochany, podejrzewający depresję

przez Drachu12 14 gru 2006, 17:53
Jak sie czujecie z depresją? Chodzi mi o całokształt. Od początku gdy zaczeliscie ją mieć do tej chwili, bo podejrzewam u siebie depresje, albo przewlekły stres. Tylko stres moze trwa 2 miesiace ??? Mam dolegliwości fizyczne i psychiczne. Prawie nic mnie nie bawi, wole posiedziec w domu przed komputerem albo w łóżku niz spotykać sie z przyjaciółmi, nie moge sie zkoncentrować, czuje niepokój, lek, napiecie i przygniebienie, boli mnie w klatce piersiowej, kołacze mi serce, ciezko mi sie oddycha, czuje sie senny a jak sie połoze spac to wstaje o 4:00 z rana, wszystkie moje miesnie sa napiete. Dodam jeszcze ze jestem młody, w nastoletnim wieku. To wszytko przez pewną rzecz albo jasniej osobe. Niby mała rzecz dla was i u wiekszosci z was nie spowodowała by zadnej ociezałosci psychicznej ale dla mnie jest to cos waznego. Zauroczyłem sie w pewnej dziewczynie, od razu mówie ze od zauroczenia do nieczego szerszego nie doszło. Dodam ze jestem troche niesmiały. Jest chyba najlepszą dziewczyną w szkole, rzadko z nia rozmawiają chłopacy przewaznie ja zaczepiają, lekko kopią itd.
Z pocztku ja podpatrywałem jak sie zachowuje, lecz tak nie mogło byc. Porozmawiałem z nią i jak sie nie myle to mi lekko rece drgały. Gdy podeszłem do niej to sie usmiechneła i zaczelismy ze soba rozmawiac pozniej po rozmowie jak odchodziła, obróciła sie i za pleców na mnie spogladala. Jest chyba najlepszą dziewczyną w szkole, rzadko z nia rozmawiają chłopacy przewaznie ja zaczepiają, lekko kopią itd.

"Jak tam Daniel w szkole sobie radzi"
"A rozmawiałam z nim dzisiaj, rece mu troche drgały"
"Poje.... jest co nie ??"
"Nie nie taki zly, fajnie sie z nim rozmawia"

Pozniej mi napisała zebym z nią jutro porozmawiał, i ja napsiałam ze zagadam do niej. W szkole patrzała sie. Jednak nie zrobiłem tego nie wiem czemu pojawiła sie we mnie blokada. Po prostu po tamtej rozmowie czułem ze jak do niej nastepny raz podejde to zaniemówie. Najgorsze jest to ze napisałem jej przez gg ze mogłem do niej nie podchodzic i ze juz wiecej chyba nie porozmawiamy :(. Od tamtej pory ona na mnie przestała patrzec, a ja zaczełem czuc żal ze zrobiłem cos takiego. Nie chce mi sie długo pisac, czuje sie zle z tym. Czuje ze jak z nia porozmawiam nastepny raz jej reakcja bedzie obojetna
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
14 gru 2006, 16:47

Nie potrafię zapomnieć dawnej miłosci.

przez paulaaa 09 mar 2007, 16:10
witam jestem tu nowa,chcialam opisac swoj beznadziejny prypadek. sadze ze mam depresje nic mnie nie cieszy,jestem ciagle zdenerwowana,placze wlasciwie non stop....ciagle czuje jakis niepokoj trwa to juz jakies 5lat :( mialam w tym czasie wspaniałego chlopaka Roberta ktory mnie kochal bardzo mocno zerwalam z nim(sadze ze z powodu depresji) jestem juz 2 lata z kims innym,moje stany lekowe nie znikneły...ale ja ciagle mysle o moim poprzednim zwiazku,on sni mi sie co noc,ciagle mysle i mysle...mam wyzuty do tego chlopaka z którym jestem teraz,poniewaz on jest bardzo dobry dla mnie a ja myslami ciągle jestme przy Robercie.niewiem co robic,poniewaz zerwałam z nim,nie mialam powodu poprostu zle sie czulam, myslalam ze to jego wina a dzis sadze ze juz wtedy cierpiałam na depresje...jak zyc,co zrobic kogo wybrac,pomozcie mi bo sobie nie radze z tym wszystkim,placze ciagle i mam zle mysli, boje sie przyszłosci, nie czuje sie szczesliwa juz od dawna....co ze mna jest :(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 mar 2007, 15:45
Lokalizacja
Jarocin

Avatar użytkownika
przez gina 09 mar 2007, 17:15
Witaj paulaaa !
No własnie, to są zyciowe rozterki..życiowe i miłosne...
Sama musisz wiedzieć kogo tak naprawdę kochasz, no i czy oczywiście jest możliwośc i sens powrotu do Roberta...piszesz, że jesteś nieszczęśliwa...a co musiałoby się stać, żebyś była?
Jeśli możesz, to walcz o siebie i o własne szczęście..
Może jeszcze nic straconego...
Miłość czyni cuda..
Uwierz..
Pozdrawiam gina
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 09 mar 2007, 20:06
W życiu poznałam mnóstwo mężczyzn. Byłam w wielu związkach. Uważam, że miałam wiele szczęścia. Oni wszyscy byli dla mnie bardzo dobrzy. Troszczyli się o mnie, opiekowali się mną, pomagali. Z żadnym z nich nie wytrzymałam dłużej niż rok. Po pewnym czasie uciekałam. Bałam się, że prędzej czy później oni sami odejdą. Wolałam pierwsza odejść.
Od 4 lat jestem z pewnym facetem. On twierdzi, że mnie bardzo kocha, że chce spędzić ze mną życie ale prawda jest okrutna. On ciągle mnie okłamuje. Nie mogę na niego liczyć. Nie mamy o czym rozmawiać. Parę razy dowiadywałam się, że z kimś się spotyka. I wiesz co...
Nie potrafię od niego odejść!!!
Od tylu dobrych mężczyzn uciekałam a od jednego złego nie mogę odejść!
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez gina 09 mar 2007, 20:35
widzisz...to niewytłumaczalne zjawisko...to się nazywa toksyczny związek..razem źle, a osobno jeszcze gorzej...
Cztery lata to kawał czasu..
Czasem najbardziej zaskakujemy sami siebie...
Czasem lepsze słodkie kłamstwo, niż gorzka prawda...
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

przez edurbi 09 mar 2007, 20:35
Witajcie,
Paula wydaje mi sie ze rzeczywiscie masz depresje. Tesknisz za Robertem i masz wyrzuty sumienia ze z nim zerwalas i to dodatkowo poteguje Twoje kiepskie samopoczucie. Przeanalizuj jeszcze raz ten zwiazek... Czy powodem zerwania byla Twoja depresja i widzialas wszystko w czarnych barwach, czy na prawde cos bylo niedobrego w tym zwiazku.?? Porozmawiaj szczerze z Robertem i zobacz jak on to widzi... Moze dojdziecie do wspolnych wnioskow i zejdziecie sie?? Nigdy nic nie wiedomo. Tylko w role wchodzi tez terazniejszy Twoj partner. Jaki on jest??
pozdrawiam
Bethi tkwisz w bardzo trudnym zwiazku. Troche toksycznym. Sama przezywalam cos podobnego, ale cale szczescie mam to za soba. Zerwalam calkowicie kontakt z tym czlowiekiem i odetchnelam z ulga. Nie bylo latwo, ale gdyby nie ta decyzja to nie bylabym teraz szczesliwa mezatka.

Buziaki i trzymam za Was kciuki
"Jesli sie skupisz na tym co zle,zabraknie miejsca na to co dobre"
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
02 mar 2007, 09:30
Lokalizacja
slask

przez Pstryk 09 mar 2007, 21:19
Gina trafiłaś w sedno. Problem w tym, że panicznie boję się samotności. Absurdem jest to, że jeszcze bardziej boję się ludzi.
Gdy poznałam Qube 4 lata temu był zupełnie innym człowiekiem. Dwa lata zmagał się z moimi odchyłami. Widział nawet jak usiłuje się zabić. Jestem pewna, że to go zmieniło. Walczył o mnie. Dzięki niemu i jego rodzicom trafiłam do najlepszych psychiatrów. Udało mi się. Teraz, gdy wychodzę na proste, każdy mój sukces to dla mnie wieka szansa. Ale tylko dla mnie. Dla Quby już nie. Wszystko co robię mu nie pasuje. Wszystko krytykuje, poprawia, opiep...mnie, gasi. Od pół roku nie zrobiłam nic dobrze. Praca, która spadła mi z nieba (lepszej nie mogłam sobie wymarzyć), przestała mnie cieszyć, przestałam chodzić na terapię, zaczęłam pić, ćpać, okaleczać się... Usiłuje odejść od Quby, ale nie potrafię żyć bez niego...
zresztą on mi nie pozwoli odejść...
Pstryk
Offline

przez paulaaa 10 mar 2007, 10:31
Edurbi wolnosc pytasz jaki jest ten partner z którym jestem, jest opiekunczy,dobry,mily,mysle,zabawny, mówi ze mnie kocha i ja to widze....tylko jakos nie ma chemi miedzy nami nie ma namietnosci;( wiem ze kazda dziewczyna chciałaby takiego faceta ale ja (chyba jestem jakas głupia) ciagle mysle o ROBERCIE:(z nim było inaczej, byla namietnosc...strałam sie nie raz zapomniec o nim nie potrafie tym bardziej ze mamy mały kontakt ze soba.Wydaje misie tez ze duuuzy wpływ na to co dzieje sie w moim zyciu miały i maja tabletki antykoncepcyjne,brałam je jak bylam z Robertem i teraz tez biore, nie chce ich brac ale tez nie chce byc juz mama,boje sie ze moge nie zdązyc podjac odpowiedniej decyzji...ciezko z tym wsystkim;(.
Edrubi mowisz ze mam porozmawiac z Robertem a ja sie boje tej rozmowy:(bo potem bede miec problem co zrobic, nie chce juz krzywdzic:(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:32 am ]
a i Dziekuje wam za to co napisaliscie!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 mar 2007, 15:45
Lokalizacja
Jarocin

przez Pstryk 10 mar 2007, 18:56
paula bez chemii ani rusz. Jak nie zaiskrzy od razu to nie ma co się łudzić, że to się zmieni. Kobieta wiele może. Może nauczyć się kochać z facetem którego nie kocha, który ją nie pociąga anie nie podnieca. Może przez wiele lat ale prędzej czy później pewnego dnia obudzi się z ręką w nocniku. Stwierdzi, że zmarnowała sobie życie. Na własne życzenie. Nie musisz godzić się na nic co nie sprawia ci przyjemnośći. Pamiętaj o tym. Ta presja wokół to tylko slogany. Bariery wybudowane przez wieki. To w nas siedzi bardzo głęboko. Szczególnie w kobietach.
Bla bla bla
Fajnie się komuś pisze takie wyniosłe tezy.
Szkoda że sama nie umię z nich korzystać :(
Pstryk
Offline

przez Martusia 10 mar 2007, 23:23
paulaaa
Nie jestem w takiej sytuacji, ale radziłabym porozmawiać mimo wszystko z Robertem.
I tak się zadręczasz i nie jesteś szczęśliwa.
Nic gorszego się nie stanie.
Dla mnie sprawa jest trudna ale oczywista.
Jak długo jeszcze wytrzymasz, jak długo zamierzasz krzywdzić obecnego partnera udawanym zaangażowaniem.
Kochasz Roberta, więc powiedz mu jak się sprawy mają.
Nie jest powiedziane, ze szczęśliwy Twoimi wyznaniami rzuci Ci się na szyję , ale przynajmniej rozmową możesz zmniejszyć ciężar jaki dźwigasz. I wydaje mi się, ze bardziej ranisz obecnego partnera taką sytuacją, bo ile jeszcze będziesz go zwodzić.
Jedyne co mi przychodzi do głowy i wydaje się słuszne to szczerość.
a pierwszym krokiem, moim zdaniem, powinna być szczera rozmowa z Robertem.
Życzę Ci powodzenia i odwagi.
Trzymaj się.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez justynak26 11 mar 2007, 04:21
Paulaa, szczerość jest najważniejsza, nawet wtedy kiedy może boleć. Mój były partner tego nie rozumiał dopóki nie udowodniłam mu, że tak musi być. Fakt, nie jesteśmy razem, ale teraz po jakimś czasie wiem, że nigdy nie byliśmy, to były złudzenia. Czy go kochałam? tak, o tak, jak ja bardzo go kochałam, oddałabym życie za niego. A teraz? a teraz najchętniej zniszczyłabym go, właśnie za brak szczerości z jego strony. Więc pogadaj z Robertem, jeżeli jest "inteligentnym" facetem :mrgreen: to zrozumie sprawę. Życzę Ci powodzenia i wytrwałości
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
10 lut 2007, 21:40
Lokalizacja
Ostróda

przez paulaaa 11 mar 2007, 10:58
wiem wiem rozmowa ale ja boje sie co potem zrobic z obecnym zwiazkiem, on sie nic nie domysla jak jest ma zwiazane plany ze mna na przyszłosc,jest bardzo fajny,ma dobre serce.......nie umiałabym go zranic :( :cry: no i wlasnie dlatego jest ze mna coraz gorzej.A dzis znów po raz kolejny snił mi sie Robert, jak sie budze nie mam chceci do zycia, nie umiem nawet sie usmiechnac, nie potrafie sobie tego jakos wytłumaczyc, nie umiem sobie pomóc, widze i czuje ze to jest sytuacja bez wyjscia :( a ja tak bardzo tesknie za szczesciem,za tym zeby byc odwazna, nie bac sie zycia....ja poprostu chce byc w przyszlosci szczesliwa.ale nie chce dokonac złej decyzji.Czasami sobie mysle ze powinnam byc sama,całkowicie sama to by bylo chyba najlepsze wyjscie,ale nie potrafie powiedziec tego mojemu chlopakowi :( ....
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 mar 2007, 15:45
Lokalizacja
Jarocin

przez justynak26 11 mar 2007, 11:17
Paulaa, nie piszesz nic na temat tego czy Robert ułożył sobie jakoś życie czy nie. Od tego zależy możliwość postępowania. Jak sądze nie będziesz chciała mu niszczyć życia. Jeżeli jest w jakimś związku, przyjmijmy, że szczęśliwym, to po prostu spotkaj się, powiedz o co chodziło. On teraz może okazać się zupełnie innym facetem i wraz z tym spotkaniem Twoja miłość pryśnie jak bańka mydlana. A jeżeli chodzi o obecnego faceta to sprawa jest dużo bardziej skąplikowana. Może powinniście odpocząć chwilkę od siebie, może powinnaś gdzieś wyjechać tak aby nabrać dystansu do całej sprawy. A na pewno jeżeli podejrzewasz u siebie depresję, chociaż wiele objawów jej masz, to wybierz się do lekarza albo psychologa, wtedy na pewno spojrzysz na wiele spraw pod innym kątem.

paulaaa napisał(a):Czasami sobie mysle ze powinnam byc sama,całkowicie sama to by bylo chyba najlepsze wyjscie,ale nie potrafie powiedziec tego mojemu chlopakowi ....


też doszłam do takiego wniosku, najlepiej jest żyć samemu, może to takie pójście na łatwiznę, ale wczoraj zadzwoniła do mnie kumpela. Facet po 4 latach wspólnego życia, jej poniesionego wkładu w remont domu, po prostu ją wyrzucił. Zresztą ja miałam podobnie. Wyszłam z jego domu bez niczego, tak jak stałam, wszystko co kupiłam do jego mieszkania tam zostało, a on teraz gdy mnie widzi udaje, że mnie nie zna. Zastanawiałam się wielokrotnie czy warto ponosić jeszcze kiedyś ryzyko budowania związku z kimś. Przeżyłam 25 lat i chyba nie mam już siły ryzykować. Dobrze jest tak jak jest teraz, jestem sama dla siebie, nie muszę się nikomu tłumaczyć ze swoich poczynań, do szczęścia brakuje mi jedynie dziecka, ale to i tak pozostaje w sferze marzeń.
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
10 lut 2007, 21:40
Lokalizacja
Ostróda

przez paulaaa 11 mar 2007, 11:27
Caly czs mysle o szczerej romowie z Robertem ale tak bardzo,bardzo sie jej boje :cry: i mysle co dalej zrobie?czy wogule warto porozmawiac? musze jeszcze dodac ze ja przy tym człowieku miekne,nogi mi sie uginaja,czerwienie sie,i serce mi tak mocno bije jakby miało wyskoczyc,i tak mam za kazdym razem kiedy go widze (sama niewiem czemu mam takie objawy fizyczne i jak je interpretowac?) i w tym calym strachu ciezko mi sczerze porozmawiac i sie otworzyc,powiedziec co sie ze mna dzieje.......a jesli sie osmiesze?No i jeszcze obecny facet,co mu potem powiem"wiesz musimy zerwac, nie kocham Cie!"-ja tak nie potrafie,nie jestem taka odwazna i silna a nawet nie jestem tego pewna :cry: :cry: niczego nie jestem pewna,prosze Boga zeby mi jakos pomógł,cudem mi pomógł.............
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 mar 2007, 15:45
Lokalizacja
Jarocin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do