Autoagresja/agresja w depresji

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Estreva 25 kwi 2007, 00:35
Kobitki kazda z nas jest rozna ale jednak ma identyczne objawy i boryka sie z tymi samymi problemami :( Nikt "normalny" nie potrafi mnie zrozumiec,pojac w jak szybkim czasie choroba zapanowala nad moim cialem i psychika...Bliscy zadaja sobie pytanie co sie stala z ta usmiechnieta,pelna zycia i pomyslow dziewczyna...Depresja uwolnila moja druga twarz..bardzo zla twarz,ktora skrywalam gleboko w sobie,byla tylko dla mnie,ujawniala sie tylko wtedy gdy komus dziala sie krzywda,lub w obronie wlasnej :( Pozbawiajac mnie tych najbardziej pozytywnych i mocnych stron ktore kiedys we mnie byly...Odebrala mi szczescie i prawo do niego...Mowi do mnie codziennie ,sterujac mna jak marionetka,slysze ja jak tylko zamykam drzwi od domu i zostaje z nia sam na sam..Przywoluje do mnie najgorsze problemy,nieszczescie i bol..a ja uginam sie pod ich ciezarem.Czesto lapie sie za glowe jak bym chciala zedrzec wlasna twarz myslac ze wraz z nia zedre brudna depresje...
To ona obudzila we mnie agresje..Powodujac ze chcialabym krzywdzic wszystkich niby niewinnych uwazajacych sie za ludzi bez grzechu...Gdybym miala nadprzyrodzone moce podczas napadu szalu nikt by nie przezyl w promieniu kilku kilometrow :evil:
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Avatar użytkownika
przez Marla_30g 25 kwi 2007, 06:55
Estreva Bardzo dobrze,że o tym wszystkim piszesz co się z Tobą dzieje ..a jeszcze lepiej jak byś o tym wszystkim powiedziała psychologowi lub psychiatrze..jeśli nie będziesz w stanie mu tego powiedzieć to wydrukuj poprostu sobie to co nam mówisz i daj do przeczytania...
Poza tym Ty też jesteś normalna,jesteś napewno fajną i ładną dziewczyną tylko gdzieś tam po drodze swojego życia się zagubiłaś..tak jak większość z nas...I teraz przyszedł moment abyś zaczeła szukać tej własciwej,prostej drogi,którą będziesz dalej podążać..To wymaga ogromnej pracy i wysiłku,ale myślę i wierzę że dasz radę przezwyciężyć to co Cię tak wykańcza.Zacznij myśleć o sobie tak jakby w drugą stronę..Jesteś silna i sobie poradzisz..Dasz radę i ja w Ciebie wierzę i trzymam za ciebie kciuki.Tylko proszę,obiecaj że pójdziesz do lekarza...Pozdrawiam i ściskam Cię mocno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Estreva 25 kwi 2007, 13:10
Marla_30g dziekuje za twoja odpowiedz ,dalas mi powod do wtornego zastanowienia sie nad soba :( napisalas racje..Gdzies sie zagubilam :cry: Dziekuje Ci za twoja wiare we mnie :lol: :lol: Jednak na swiecie sa jeszcze zyczliwi ludzie :*
Ake wracajac do tematu powiedzialas ze dobrze ze sie wam zwierzam..Musze powiedziec jeszcze jedno...Dzis od bliskiej mi osoby uslyszalam ze nic mnie w zyciu nie czeka,ze nadchodza dla mnie zle czasy i wiele innych bolesnych zdan :cry: :cry: Chcialam rozpoczac dzien w miare normalnie ale po tym co uslyszalam poprostu znow sie zalamalam :cry: :cry: Moze to zabrzmi glupio ale przez bita godzine zastanawialam sie czy nie podciac sobie zyl :cry: :cry: Moje poprzednie proby samobojcze sie "chowaja" ...Dalej mam ochote to zrobic..Bo jesli sie cielam i nie byl duzy bol to moze by chwycil za cos ostrego i poprostu przecial sie..raz porzadnie...Cos mnie jednak powstrzymuje..Chcialabym to jakos przygotowac...Chcialabym wiedziec w ile czasu mozna sie wykrwawic..Ile starczy mi czasu jesli faktycznie sie podetne a pozniej zaczne panikowac..Moge zrobic cos pod wplywem chwili a pozniej bede chciala to cofnac a czas bedzie mnie naglil ...w internecie nie co poczytalam o podcinaniu ale nie jestem pewna czy to prawda...ze najlepiej po podcieciu zyly wlozyc reke do goracej wody,ze krew niby krzepnie albo ze najlepiej nie podcinac zyly na nadgarstku bo mozna uszkodzic nerwy,lepiej podciac sie gdzies dalej...Czy ktos z was tutaj obecny zrobil juz cos takiego :?: :?: Prosze nie potepiajcie mnie za to... :cry:
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ashley 25 kwi 2007, 15:36
Sasanka napisał(a):No niby tak, ale mi sie wydaje, że walczę z tym juz kilka lat i niewielki efekt. Ale pewnie za mało w to pracy wkładam, albo za często się zniechęcam.

U mnie podobnie :/ Ale grunt że idziemy do przodu ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez jevii 25 kwi 2007, 18:27
Odbiegnę nieco od tematu -dzisiaj oglądałam program o chłopcu.
Teraz ma lat 16, cierpi na porażenie
mózgowe. Matka oddała go do domu opieki dla takich dzieci. Chłopca,
traktowano jak 'roślinę'. Leżał całymi dniami, jadł na leżąco itp.;Z czasem
okazało się, że w tym zniszczonym ciele jest zdrowy psychicznie człowiek
i jak na swój wiek niezwykle inteligenty. Chłopiec desperacko dawał znaki,
że mimo porażenia jest normalny, jednak na początku źle odczytywano sygnały-
ignorując je, przez co się nacierpiał. Dziś komunikuje się ze światem za pomocą
pisma symbolicznego (zapomniałam nazwy), piszę poezję, jeden z wierszy
doczekał się piosenki...Jest teraz szczęśliwy.

Tak się zaczęłam zastanawiać - skoro ten chłopiec, znajdujący się
w naprawdę beznadziejnej sytuacji dał sobie radę, to czemu ja... czemu Ty
mielibyśmy się poddawać?

Może jestem jeszcze pod wpływem tego programu i tych pozytywnych
emocji i brzmi to wszystko jak bredzenie - nie miejcie mi tego,proszę,za złe.:smile:


Estreva, właśnie. słowa osób które się kocha najbardziej ranią.
Wiem jak to boli - potrzebujesz wsparcia, a tu otrzymujesz głębszą dziurę.
U mnie wówczas rodzi się taki gniew wynikający z bezsilności.
A bezsilność wynika z tego, że ktoś nie zrozumiał mojego problemu, czy
wołania o pomoc. Cieszę się, że piszesz o tym co w Tobie huczy,
widzisz - u mnie jest podobnie z tym, że nie znajduję słów by się
określić - jak kolwiek - dziękuję, bo tym co piszesz pomagasz i mi.

Pozdrawiam Cię cieplutko :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Avatar użytkownika
przez Estreva 28 kwi 2007, 14:12
słowa osób które się kocha najbardziej ranią.
Wiem jak to boli - potrzebujesz wsparcia, a tu otrzymujesz głębszą dziurę.
U mnie wówczas rodzi się taki gniew wynikający z bezsilności.
A bezsilność wynika z tego, że ktoś nie zrozumiał mojego problemu, czy
wołania o pomoc. Cieszę się, że piszesz o tym co w Tobie huczy,
widzisz - u mnie jest podobnie z tym, że nie znajduję słów by się
określić - jak kolwiek - dziękuję, bo tym co piszesz pomagasz i mi.

Pozdrawiam Cię cieplutko :smile:[/quote]


Wy rowniez mi w jakis sposob pomagacie..Dziekuje wam za to ze sluzycie rada i jestescie w stanie mnie zrozumiec..Czasem sama bredze i wiem ze to co pisze moze byc bezsensowne ..ale jak normalnie ma zyc dusza zawladnieta depresja jesli sie chociaz nie wyzali wiedzac ze nie ma sil i mozliwosci zmienic siebie i zyc jak ze swych marzen :cry: Dziekuje za to ze jestescie :* Co do tego nienawidzenia siebie to rozumiem sama swoje "Ja"....Przez moja nienawisc i agresje jaka we mnie siedzi skrzywdzilam wiele ziemskich stworzen nP; wlasnego kota.Dostawal lanie za byle co...To ja zaniedbywalam jego i siebie...Ale zawsze jego uwazalam za winnego nie patrzac na siebie..Zrobil cos czego ja nie dopuszczalam i zaczynal sie Horror.Dopoki nie zobaczylam okropnego strachu w jego oczach przede mna ... Spojrzalam w lustro i zobaczylam potwora ,ktory krzywdzi niewinne stworzenia twierdzac ze je kocha...Nie zasluguje zeby zyc...Krzywdze siebie i innych ..Nie mialam szacunku do ludzi i siebie,wiedzialam ze jedyne stworzenia do jakich bede miala szacunek sa zwierzeta..Ale nie dotrzymalam obietnicy :cry: Od tamtego zdarzenia przysieglam sobie ze wiecej nie podniose reki na zadne zwierze w tym mojego kota..Wiem jak by moja dusza umierala gdybym stracila tego bialego wariata :cry:
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Avatar użytkownika
przez Marla_30g 28 kwi 2007, 14:21
Estreva Byłaś u psychologa lub psychiatry?Rozmawiałas z nim?
Twoje ostatnie zdanie:"Wiem jak by moja dusza umierala gdybym stracila tego bialego wariata Crying or Very sad"mówi że jednak nie jest z Tobą aż tak źle.:) masz sumienie i poczucie winy że wyrządzasz krzywde.Masz tego świadomość a to jest ważne.Wyjdziesz z tego tylko Ty sama MUSISZ TEGO CHCIEć.:) Pozdrawiam Cię mocno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:12
Lokalizacja
Katowice

depresja a agresja

Avatar użytkownika
przez Burza 07 maja 2007, 10:21
Jeśli ten temat już był, to bardzo przepraszam, ale trafiłam na to forum wczoraj i trudno mi ogarnąć wszystkie tematy, a zależy mi na odpowiedzi w tej kwestii.

Otóż mam problemy z agresją. Kiedyś gdzieś czytałam, że jest to związane z depresją, ale czy to możliwe, żeby aż w takim stopniu?! Czasem wystarczy drobiazg, żebym wybuchnęła. Zachowuję się jak kompletna wariatka-furiatka, a jak już złość mi przejdzie, czuję się wyczerpana, jakbym tonę węgla przerzuciła, wybucham płaczem, jest mi wstyd i nienawidzę siebie. Obiecuję sobie, że już będę nad tym panowała, a potem... znowu nie panuję. To takie uczucie, jakby moja złość była niezależnym organizmem, który czasem przejmuje nade mną kontrolę. I jest to tak silne, że mam ochotę zabijać. :? Naprawdę chciałabym kogoś skrzywdzić. Najczęściej jednak wyładowuję to na sobie...

Nie chcę taka być, bo ranię ludzi, których kocham, a wobec obcych ludzi jest mi po prostu strasznie głupio.

Nie wiem, czy moje zachowanie wiąże się z depresją, na którą choruję, czy może bardziej wynika z tego, że doświadczyłam kiedyś przemocy.

Czy można to jakoś wyleczyć?...

-------
Dzięki za przeniesienie. Trochę mi lepiej, gdy czytam, że nie tylko ja mam ten problem. :)
"Im ciemniej dookoła, tym wyraźniej widać światło nawet najbardziej oddalone".

..."niewiele trzeba, by się w samym sobie dać żywcem zagrzebać"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 maja 2007, 22:55

Avatar użytkownika
przez Mona75 14 maja 2007, 09:14
Moja agresja pojawia się znienacka. Kiedy mnie dopada nienawidzę ludzi. Nie jestem w stanie wejść do autobusu lub tramwaju, wkurza mnie że ci ludzie stają tak blisko mnie i naruszają moją przestrzeń powietrzną. Mam ochotę zrobić im krzywdę. Żeby nie wywoływać niepotrzebnych awantur potrafię wysiąść i po prostu iść "z buta". Nie radzę sobie z tym, leki nie pomagają, już nie wiem co robić
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Róża 14 maja 2007, 09:23
Kurcze,zazdroszczę wam tej agresji poniekąd.Nieraz tak by mi się przydała :( W piatek w autobusie chłopaczek jakiś omal nie wybił mi zębów plecakiem,a ja się tylko odsuwałam bez słowa.We mnie wstepuje tylko diabełek,gdy bronię swoich dzieci.A tak-można mi po głowie skakać :(
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Estreva 14 maja 2007, 19:40
Roza Tak naprawde nie ma czego zazdroscic...Agresja bardziej szkodzi niz pomaga....Sprawia ze zaczynasz niszczyc wszystko i wszystkich bo nie potrafisz nad soba panowac ,bo nie potrafisz wyzbyc sie nienawisci do calego swiata...Ona sprawia ze zapominasz co to jest litosc,zrozumienie,dzieki niej zaczynasz tracic "zasady i granice" :!: A to sygnal ze dzieje sie z toba naprawde zle..Ja tak wlasnie mam...
I chyba w twoim problemie nie lezy brak agresji tylko brak smialosci i brak wlasnego zdania?
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Avatar użytkownika
przez Róża 14 maja 2007, 19:47
Estreva,nie nie mam problemów ze śmiałością i z własnym zdaniem :mrgreen: Po prostu zawsze każdego potrafię wytłumaczyć przed samą sobą.Tak jak z tym chłopcem-już miałam go opieprzyć,ale spojrzałam na twarz-sympatyczna,w wieku moich synów i pomyślałam,że nie będę się zachowywać jak histeryczka.Po prostu się odsunę i już.Dopiero jak ktoś mi porządnie zajdzie za skórę-potrafię być nieprzyjemna,chociaż po pewnym czasie i tak dochodzę do wniosku,że należy postawić się na miejscu tej drugiej osoby,być może ma trochę racji albo problem leży zupełnie gdzie indziej.No jeśli ta agresja wygląda tak jak piszesz,to wolę jednak swój punkt widzenia i sposób reagowania.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Estreva 14 maja 2007, 19:53
Roza i wlasnie miedzy nami jest pewna roznica ze ja pod wplywem choroby juz nie potrafie myslec w sposob w jaki ty myslisz ( a ten jest naprawde przydatny i prawidlowy) przestalam usprawiedliwiac kogokolwiek..przestalam litowac sie nad innymi bo gdy to robilam inne osoby przygniataly mnnie jak insekta do ziemi...Jezeli oni nie mieli litosci i byli tak okrotni to ja dzieki depresji powrocilam ze zdwojona nienawiscia i agresja....Stracilam zasady...I nie zawachalabym sie skrzywdzic innych...Przeciwnie jeszcze napawalabym sie radoscia ze ktos niewobrazalnie cierpi ....
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Depersja moze byc agresywna?

przez lilalo 13 lip 2007, 15:09
Na moj stan umyslu ma wplyw srodowisko zewnetrzne tzn. bulimia, gwalt, samotne wychowywanie dziecka, rozpad rodziny, odrzucenie od strony matki, bezdomnosc, rozpad kolejnych zwiazkow. Chyba za duzo przezylam i to wszystko przez te lata kumulowalo sie w mojej glowie. Obecnie jest zle. Bardzo zle. Wpadam w stany agrsji raz na kilka tygodni. Zaczynam niszczyc wszystko dookola mnie, bije wszystkich dookola mnie, krzycze i placze. Okaleczam siebie- z kazdym atakiem coraz mocniej. Jestem cala podrapana i pobita. A teraz najgorsze wiem ze do obecnego stanu doporowadza mnie maz a jednak wyrzywam sie na dziecku, bije moja coreczke i krzycze na nia. I ten ostatni aspekt powoduje to ze boje sie z kazdym kolejnym dnie coraz bardziej. Nie jem przez kilka dni a potem objadam sie i wszystko zwracam w toalecie. Aby nie niszczyc siebie i corki lykam codziennie leki byle by tylko jak najwiecej z dnia przespac. Wydaje mi sie ze nie mam odwrotu tylko lekarz a to sie laczy ze szpitalem a tego z koleji chce uniknac i tak jestem w zamknietym kregu. Tylko nie wiem czy to depresja czy cos gorszego. Dodam ze jestem w takim amoku ze nic nie sprawia mi bolu i od kilku dni wszystko co widze jest zamazane. Dwa lata temu probowalam leczenia u psychiatry, ten stwierdzil ze to depresja jednak jego metody czyli lykanie pelno lekow nie pomogly mi. Czuje ze jestem coraz blizej konca. Za ktoryms razem uderze sietak mocno ze juz sie nieobudze a jednak nei moge tego powstrzymywac poniewaz to jest trans w ktorym nie mam zadnej kontroli nad soba.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 lip 2007, 13:11
Lokalizacja
Essen

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do