ZWIĄZEK: chory - zdrowy czy chory - chory?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Selma 22 lis 2007, 01:29
no, dopiero ostatnie posty były nieco bardziej sensowne:P
jak to jakie zwiazki? z osobamy ktore kochamy! MIŁOŚĆ
czy mysla przewodnia tego tematu jest: jestem chory na depresję.. zawsze będę wiec musze znalezc sobie takiepo partnera z ktorym bedzie mi dobrze. tak egoistycznie; z takim ktory zaspokoi moje potrzeby?
czy czasem u podstawy takich rozwazan nie kryje sie sie przekonanie ze depesja ('w moim przypadku') jest nieuleczalna, czy nie ma tu zupelnej zerygnacji z prob zmiany swojej sytuacji z prob wyleczenia sie?
ozywiscie mozna rozwazac dlugo teki problem z klim lepiej zdrowy zdrowy czy moze chory chory dla przygladu; sadysta z masochista tworza idealna parę..
Tylko po co, po co takie rozwazania? szkoda energii naprawde
kochamy sie- jestesmy razem na dobre i na zle
nie mamy nikogo? nie szukajny na sile zajmijmy sie w tym czasie SOBA zuzyjmy te niewielkie zapasy sil jakie mamy na poprawe wlasnej sytuacji bysmy kiedys w przyszlosci mogloi zbudowac ZDROWY zwiazek
to nie recepta oczywiscie
to pewna propozycja tematu nad jakim warto sie w skupieniu zastanowic..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
333
Dołączył(a)
14 lis 2007, 23:20

Avatar użytkownika
przez morpheus 28 lis 2007, 01:01
Selma napisał(a):nie szukajny na sile zajmijmy sie w tym czasie SOBA zuzyjmy te niewielkie zapasy sil jakie mamy na poprawe wlasnej sytuacji bysmy kiedys w przyszlosci mogloi zbudowac ZDROWY zwiazek
to nie recepta oczywiscie
to pewna propozycja tematu nad jakim warto sie w skupieniu zastanowic..


tak masz rację Salema, t nie recepta ale bardzo wazna rada, bo nie wolno szukac na sile bo przez to mozemy anic innych a co gorzej samych siebie a w stanach depresyjnych kazdy wstrzas tylko pogarsza aytuacje.
Ja byłem w zwiazku ktory to znow mi nie dawal zadnych zaspokojen potrzeb, bo juz nie chodzi o seks samw sobie ale nie czulem sie spelniony, jak bym poprostu byl, patrnerka zachowywala sie troche jak by musiala akceptowac wszystko to co zrobie...nie odpowiadalo mi to calkowicie i czesto wracalem od Niej zaplakany, ale wciaz wierzylem ze bedzie lepiej oszukiwalem sie bardzo dlugo, az kiedys przemoglem sie i opowiedzialem o tym wszystkim starszej siostrze, tzn Ona wszystko ode mnie wyciagnela. Uswiadomila mi ze takie ciulanie sie z kims nie ma sensu bo ranimy sie wzajemnie, ale nadal siedzialo cos we mnie co nie pozwalalo mi zerwac, jak bym szukal pretekstu i Ona go stworzyla skonczylem wszystko i poczulem sie naprawde wolny...zanim bylismy razem mialem problemy z dziewczynami i teraz one tez sa zawsze mnie rani zdanie typu "zostan moim przyjacielem..."
"...Gdyby były same piękne chwile, nie wiedział bym że żyłem..."

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
261
Dołączył(a)
05 sie 2007, 03:21
Lokalizacja
Fantazja

Avatar użytkownika
przez PoeMman 23 gru 2007, 00:50
to tylko sen: rozbawiłeś mnie. Dziękuję Ci za to.

Człowiek nie jest stworzony do życia w samotności.

Piszesz jakoś nerwowo z wyrzutami.
Jeśli chcesz być lub jesteś pustelnikiem, to Twoja sprawa.

Jak widzisz - większość pisze sensownie.

KAŻDY DO ŻYCIA POTRZEBUJE DRUGIEGO CZŁOWIEKA, nawet jakby nie miałby się z nim wiązać na całe życie.

Nie oceniaj człowieczku mojego stanu zdrowia. To nie licytacja, kto bardziej chory a kto mniej.

Moja pointa do Twojej prześmiesznej wypowiedzi: 'lekarzu - ulecz się sam'.

BEZ ODBIORU.


Zapraszam innych nielicytujących się do udziału w dyskusji wątek z tego tematu.
Zapraszam do kontaktu osoby cierpiące na depresję, nerwicę, fobię społeczną, zaburzenia osobowości ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 lis 2007, 03:25
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Radek 24 gru 2007, 00:09
Moim zdaniem chory z chorym to dół do kwadratu.
Chora dziewczyna i zdrowy opiekuńczy, cierpliwy i wyrozumiały chłopak juz prędzej ale też jest to ciężki związek.
Chory chłopak ze zdrową dziewczyną na dłuższą metę nie ma szans, bo naturalną koleją rzeczy jest to, że silniejszy samiec wspiera "słabszą" kobietę. Jak jest na odwrót to jest to patologia. Najlepsza opcja jest gdy ta zdrowa połówka przeżyła kiedys depresję i wie ocb a druga połówka wyzdrowieje. Wtedy związek ma bardzo silne fundamenty.
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
13 gru 2006, 16:50
Lokalizacja
Dolny Śląsk

przez personata 24 gru 2007, 00:16
Radek napisał(a):Moim zdaniem chory z chorym to dół do kwadratu.


nie do konca. moj byly tez byl chory, ale przez to doskonale rozumielismy swoje nastroje i moglismy odpowiednio na siebie oddzialywac. nawet kiedy bylo bardzo kiepsko (do moich napadow wzywano karetki, a on byl tylko niewiele "gorszy") to zawsze potrafilismy znalezc ten punkt zaczepienia, zeby w jakis sposob sobie pomoc. bo nam zalezalo. no, ale to nie bylo to, rozeszlismy sie. pozostala wiez "choroby". moj obecny chlopak jest wybitnie zdrowy, co sprawia duze problemy, ale tez sporo jest zalet. tez nam zalezy. dlatego sie staramy. to jest chyba najwazniejsze- chciec i starac sie. i nie poddawac.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
14 gru 2007, 23:26

przez Goplaneczka 24 gru 2007, 11:22
Radek napisał(a):Chory chłopak ze zdrową dziewczyną na dłuższą metę nie ma szans, bo naturalną koleją rzeczy jest to, że silniejszy samiec wspiera "słabszą" kobietę. Jak jest na odwrót to jest to patologia.

Taak? Jakoś często jest odwrotnie. Samce teraz jakieś słabsze, kobiety już dawno nauczyły się obchodzić bez męskiej opieki. To kobiety są silniejsze psychicznie. Podam jeden przykład-dlaczego tak niewielu facetów opiekuje się swoimi kalekimi dziećmi, czemu odchodzą, nie wytrzymują? Obawiam się, że związek z chorym na depresję szybciej wytrwałaby kobieta, niż facet.
Natomiast faktycznie-dwie osoby chore-to złe rozwiązanie...
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Radek 24 gru 2007, 11:31
Wiem że często jest odwrotnie, bo wogóle mało jest w dzisiejszych czasach prawdziwych mężczyzn. Napisałem tylko jak to powinno wyglądać i jak było od wieków.

Goplaneczka napisał(a):Obawiam się, że związek z chorym na depresję szybciej wytrwałaby kobieta, niż facet.

Ogólnie chyba masz rację ale są różne kobiety i różni faceci.
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
13 gru 2006, 16:50
Lokalizacja
Dolny Śląsk

przez Goplaneczka 25 gru 2007, 11:28
To też racja.
W każdym razie myślę, że każda płeć w pewnym momencie ma dość bycia oparciem, marudzenia, ciągnięcia za sobą "koślawego" partnera...
Dlatego większość z nas jest sama. Mnie bardziej intryguje inne pytanie: czy jesteśmy sami, bo mamy depresję czy też mamy depresję, bo jesteśmy sami?
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Radek 25 gru 2007, 11:51
Ja nie chciał bym być z kobietą, dla której byłbym ciężarem (o ile by któraś chciała być ze mną). Oczywiście, że każdy miałby w końcu dość. Tylko zależy o jakim związku jest tu mowa, bo jak ktoś zostawia partnera np. po 3 latach związku, bo ten ma problemy to jest to nie moralne.


Goplaneczka napisał(a):czy jesteśmy sami, bo mamy depresję czy też mamy depresję, bo jesteśmy sami?

Myślę, że większość na forum jest samotna z wyboru, bo jest chora :(
Ci którzy się dołują, bo nie mają dobrych relacji z ludźmi są w sumie sami sobie winni. To jest po prostu słabość psychiczna i wymaga to pomocy psychologa a nie lekarza dlatego ja nie uznaje tego za depresję.
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
13 gru 2006, 16:50
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Avatar użytkownika
przez nierzeczywista 25 gru 2007, 12:30
Radek napisał(a): Tylko zależy o jakim związku jest tu mowa, bo jak ktoś zostawia partnera np. po 3 latach związku, bo ten ma problemy to jest to nie moralne.
Mnie to przytrafiło się już dwukrotnie. Nie ma recepty. Mam przyjaciela z depresją endogenną (ale już zdrowego), jedyny człowiek, który rozumie, o czym ja do niego mówię. Nasza relacja utrzymuje się, bo jest absolutnie platoniczna i nikt nie ma na niej zamiaru czegokolwiek budować. Ta niemoc zabrania się za cokolwiek, wyolbrzymianie problemów, fakt, że najdrobniejsza przeszkoda urasta do wagi nie do pokonania - partner albo przestaje to wytrzymywać, albo przestaje się przejmować. W każdym z przypadków, związek sypie się w przeciągu kilku tygodni.
Relacja z osobą chorą byłaby dla mnie chyba gwoździem do trumny, ja potrzebuję kogoś, kto mi będzie chciał pomóc stanąć na nogi, a nie przytakiwać, że rzeczywiście życie nie ma sensu.

Goplaneczka napisał(a):czy jesteśmy sami, bo mamy depresję czy też mamy depresję, bo jesteśmy sami?

Moja depresja po raz pierwszy objawiła się, gdy byłam w bardzo dobrze prosperującym związku, z zewnątrz patrząc nie miałam prawa do czegokolwiek się przyczepić. Wiecie doskonale, że z zewnatrz patrząc można dużo bzdur naoglądać.
Oczywiście wiadomo, że depresja reaktywna ma prawo mieć swoje korzenie w rozpadzie związku. Ale tę chorobę stosunkowo łatwo się leczy (w porównaniu).

Radek napisał(a):Myślę, że większość na forum jest samotna z wyboru, bo jest chora :(
Ci którzy się dołują, bo nie mają dobrych relacji z ludźmi są w sumie sami sobie winni. To jest po prostu słabość psychiczna i wymaga to pomocy psychologa a nie lekarza dlatego ja nie uznaje tego za depresję.

Depresja nie jest się dołowaniem. Jedno z drugim niewiele ma wspólnego.
black flowers blossom
feathers on my breath
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
25 gru 2007, 05:10
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez dlugi 25 gru 2007, 13:35
Radek napisał(a):Ja nie chciał bym być z kobietą, dla której byłbym ciężarem (o ile by któraś chciała być ze mną). Oczywiście, że każdy miałby w końcu dość. Tylko zależy o jakim związku jest tu mowa, bo jak ktoś zostawia partnera np. po 3 latach związku, bo ten ma problemy to jest to nie moralne.


A po 10 latach?
Trudno powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna.Kto wisiał nad przepaścią, powinien już umieć się huśtać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 gru 2007, 00:34
Lokalizacja
Warszawa

przez Goplaneczka 25 gru 2007, 13:44
Zostawienie kogoś, bo ma problemy po iluś tam latach nie jest niemoralne!
Weźcie pod uwagę, że ta druga, normalna osoba też coś czuje... Wiem po sobie, że są momenty, w których bardzo trudno się ze mną dogadać, kiedy mam za złe całemu światu, że jest jak jest... I nie dziwiłabym się komuś, że traci cierpliwość.
Dla mnie depresja poniekąd wiąże się z samotnością. Jeśli Wam tak świetnie układają się relacje międzyludzkie, to gratuluje. Ale jakoś w to nie wierzę.
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Radek 25 gru 2007, 15:01
Nie mówię, że mi się świetnie układają relacje z ludźmi (pomimo tego, że nie jestem chory). Nie mam dziewczyny, ze starymi kolegami sie nie zadaję, bo ćpają i piją, nie łatwo nawiązuję nowe znajomości, nie chodzę na imprezy, większość czasu wolnego spędzam przed kompem.
Nie twierdze, że taka sytuacja jest łatwa. Jest to frustrujące i przygnębiające. Twierdze tylko, że brak apetytu, bezsenne noce, ciągłe stękanie i płakanie czy samookaleczenia i zapijanie smutków z tego powodu to już lekka przesada i trzeba się leczyć. Poza tym nie jest to sytuacja bez wyjścia i można to zmienić.
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
13 gru 2006, 16:50
Lokalizacja
Dolny Śląsk

przez Goplaneczka 25 gru 2007, 15:30
A jednak...
Ja nie twierdzę, że samotność jest motywem przewodnim.
Ale jest...
Goplaneczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do