Niska samoocena

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Torry 25 mar 2007, 21:35
Lilith
Dzieki za dobrniecie do konca mojego postu. Proste cele...mysle, ze to calkiem niezly pomysl, ale mam tendencje do zalamywania sie po kazdym niepowodzeniu i rzucania wszystkiego do czego dotychczas brnalem brnalem.

marmarc
Sam sie zastanawialem dlaczego tak mnie odrzuca od szkoly i nie potrafie sobie poradzic z nauka. Na mysl przychodzi mi jedna rzecz; mianowicie jak wspomnialem w pierwszym poscie rodzice nigdy mnie nie przyciskali do nauki. Na lekcjach czulem sie dosyc skrepowany, co tez nie pozwalalo mi sie wystarczajaco skupic. Do tego dochodzi tez moj charakter: zamiast stawiac czola problemom to ja od nich uciekam i jeszcze bardziej denerwuje sie na siebie, pomimo tego, ze zdaje sobie sprawe (przynajmniej tak mi sie wydaje) jakie sa tego konsekwencje.

Dzięki serdeczne za odpowiedzi i pomoc. Oczywiscie nadal mile widziane Wasze opinie itp.

Podziekowania rowniez dla DarkAngela, za zmienienie nazwy tematu na regulaminowa.

Pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 mar 2007, 00:11
Lokalizacja
Wrocław

przez marmarc 25 mar 2007, 22:26
nie cierpiałem przedszkola, szkoły podstawowej i średniej. Na studiach było trochę lepiej - większy luz i milsza atmosfera. Ale z uczestnictwa w lekcjach i zajęciach też wiele nie wynikało - wolno się uczę, mam słabą pamięć, dodatkowo zwykle na lekacjach byłem spięty- do wszystkiego trzeba było dochodzić w domu, miałem to szczęście, że Mama mogła mi pomóc w przedmiotach ścisłych nawet jeszcze w liceum... żeby nie to, to nie wiem co by ze mną było.
Jeśli chodzi o uciekanie przed problemami, dołowanie się i zniechęcanie byle porażką - cóż - ja też taki jestem - trzeba się z tym męczyć. Jest teoria która mówi że nerwica bierze się z nadopiekuńczości rodziców - gdy młody człowiek wchodzi w dorosłość i musi brać coraz większą odpowiedzialnośc za siebie, nie radzi sobie z tym, bo nie wykształciły się u niego odpowiednie mechanizmy radzenia sobie w różnych sytuacjach.
Najważniejsze - nie wycofuj się, nie wagaruj - nie tylko w zakresie samej szkoły, ale w ogóle - w odniesienu do innych dziedzin życia. Masz trudniej - to na pewno - Twoi rówieśnicy nie szukają pomocy na forum o nerwicach i depresjach. Próbuj się usamodzielniać, decydować o sobie, dokonywać wyboru, ale nie uciekać.Trzymaj się.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez Patris 04 kwi 2007, 08:10
Torry mam identycznie jak Ty, tyle ze ja jestem na studiach i mam 30 lat!! Zaczelam drugi raz, bo za pierwszym razem przestalam chodzic po drugim roku studiow.
Ide dzis do psychologa, jednym z tematow bedzie niechec do szkoly, bo mimo iz jestm na 4 roku, a studia mam fascynujace, to czuje z moge to zawalic, a szkoda by bylo.
Pozdrawiam.
Patris
Mocy przybywaj!!!!!!!!!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 kwi 2007, 15:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ashley 04 kwi 2007, 19:32
[b]Torry[/b] w skrócie o Twojej sytuacji: narazie jest nieciekawie, Twoje życie nie wygląda tak jak powinno, Ty się z tym źle czujesz. Wiesz, że nie tak powinno być. Jak może wyglądać Twoja przyszlość? Możesz poradzić sobie ze wszystkimi problemami, które masz teraz, sprawić, żeby Twoje życie bylo spelnione i szczęśliwe. I Ty sam możesz być szczęśliwy. I zadowolony z siebie. Jestem przekonana, że tak wlaśnie może być. To zależy od Ciebie. Myślę, że sobie z tym poradzisz. I że czas ruszyć z miejsca i zacząć iść naprzód. Bardzo dobrze ktoś napisal, że powinieneś na początku wyznaczyć sobie prost cele. Takie jak: pozbycie się starych problemów, uporządkowanie swojego życia i zadbanie o nie. Zmienienie stosunku do siebie- nie denerwuj się sam na siebie, tylko w siebie uwierz. Na pewno możesz, ale zobacz jak to jest, jeśli wymagasz od siebie a jednocześnie w siebie nie wierzysz to jak masz to osiągnąć. Musisz zacząć myśleć o sobie, jak o kimś, kto może osiągnąć dużo i osiągnie. Oki to tak na wstępie. Teraz mam dla Ciebie kilka rad odnośnie Twoich problemów. Niechęć do nauki. To jest tak, że nauka kojarzy Ci się z przymusem, obowiązkiem i niczym więcej. Postaraj się odkryć swoją pasję, coś co w przyszlości sprawi Ci radość i da satysfakcję, a wtedy zupelnie podejdziesz do nauki. Zrozumiesz, że dla pasji warto się uczyć. Ta pasja w Tobie jest, musisz ją tylko dostrzec. Albo rozwinąć. Czujesz się inny wśród ludzi. Pozytywne jest to, że tylko czasem. Więc przelam się, jak się nie uda od razu to próbuj do skutku i zmień podejście do tego. Zacznij myśleć w ten sposób, że każdy czlowiek jest inny, są bardzo różni ludzie a Ty jesteś jednym z nich. Jeśli poczujesz się normalnym chlopakiem, który ma prawo być sobą tak jak każdy inny to zobaczysz, że inni zaczną Cię odbierać tak, że potwierdzą się Twoje myśli. I już zawsze będziesz się czul jednym z nich. Nieśmialość. Pozytywem jest to, że inni chyba wcale aż tak tego nie widzą. Jesteś luzakiem i potrafisz rozśmieszyć klasę. to jest super cecha. Więc powolutku staraj się przelamywać wlasną nieśmialość. Jesteś fajnym wartościowym czlowiekiem i powinieneś się udzielać w towarzystwie. Nie bój się ludzi, zaufaj mi, że jak zaufasz im i uwierzysz, że mają wobec Ciebie dobre zamiary to oni odbiorą Cię bardzo pozytywnie. Ty tez ich tak odbieraj.
Twoje życie jest w Twoich rękach. Warto się starać, i pracować na to, żeby bylo wartościowe i spelnione, szczęśliwe. No to życzę powodzenia ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez kacha18PK 06 kwi 2007, 01:20
Hej liz ja mam tak samo ale jestem z Toba wrazie do pisz smialo do mnie jakbys chciala sie wyzalic:)
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
28 mar 2007, 19:47

przez EwkaEwka 06 kwi 2007, 13:28
Z tymi przyjaciółmi w depresji to jest dziwnie. Ja nie mam przyjaciół, ale chciałabym mieć, a właściwie na poziomie emocjonalnym wcale nie chcę. Moja teroria jest taka, że mój umysł nie rejestruje już lęku przed relacjami, od razu zaczyna "działać" depresja. Więc odrzucam sama potencjalnych przyjaciół, a potem w domu żałuję, ze nikogo nie mam.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 17:48
Lokalizacja
Gdańsk

przez smutna_panna 08 kwi 2007, 15:57
Czesc. Jestem na forum pierwszy raz. Czytałam Twojego posta i odnalazłam w nim kawał siebie...
Moje życie wygląda podobnie. Nieśmiałość i strach przed publiczną wypowiedzią. Paraliżujący. W sumie jednak od przedszkola byłam jedną z najlepszych. Stawiana za przykład w szkole, czerwone paski i pochwały. Miałam wtedy problemy ze sobą, ale jak patrzę na to z perspektywy czasu, nie miałam takiej świadomości jak teraz.
Teraz jestem w maturalnej. Wagaruję całe liceum. Uciekam od ludzi, od obowiązków, nie radzę sobie. Czasy dobrych ocen i odbierania mnie jako pozytywną osobę w sensie szkolnym, odeszły w zapomnienie. Mało nie wyleciałam. Udało się i za miesiąc matura.
Okres lo to największa szkoła życia jaką przeżyłam. Taką wewnętrzną. Straciłam przyjaciół. Sama, ze swoim charakterem, ze swoją nieśmiałością i przewrażliwieniem musiałam wejść w nowe życie, trudne, tak różne od życia w gim. Nowe miasto, nowi ludzie. I ja sama. Jeszcze bardziej zakompleksiona, jeszcze bardziej zdołowana i utwierdzająca się każdego dnia w przekonaniu o swojej beznadziejności. Uciekłam w wagary. Popadłam wręcz w nałów wagarowania.
Teraz jakoś się trzymam, walczę o oceny, próbóję skupić się na maturze.
Ale psychicznie jestem wrakiem. Nie umiem tego określić. Po prostu nie umiem się odnaleźć w swoim życiu. Nie żyję. Ciągle na coś czekam albo rozpamiętuję w przeszłość. Poza tym problemy z jedzeniem, alkohol już nie jako towarzyski dodatek ale jako sposób, żeby uciec, nie myśleć...
Wiara w siebie, małe kroczki... Wszystko niby wiem. Ale nadal stoję w miejscu. I czekam na cud, na radę, na dzień, gdy samo wszystko się zmini na lepsze... Prawda jednak jest taka, że trzeba zmiany zacząć od siebie, w głowie.
Pewne jest to, że trzeba się zmienić. Po prostu trzeba. Szkoda życia.... Tylko jak...

Sory, że się tak wepchałam ze swoimi problemami na Twój temat, jakoś tak wyszło, nawet nie wiem kiedy się rozpisałam...

Życzę powodzenia. I pozytywnego podejścia mimo wszystko.
I jeszcze raz sory za te moje głupoty
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 15:30

Avatar użytkownika
przez IceMan 08 kwi 2007, 16:22
Witaj Smutna Panno. Też zdaję w tym roku maturę. Myślę, że właśnie na niej powinnaś się skupić. Na razie. Potem dopiero popracujesz nad resztą. Jeśli teraz skupisz się na innych rzeczach, to myślę, że właśnie na maturę zabraknie czasu, a jest bardzo ważna. Też tak jak Ty każdego dnia szukam siebie. Ale na razie trzeba unieść bagaż matury i nie dociążać się innymi rzeczami. Ten pierwszy i tak już jest wystarczająco ciężki. Ale pomyśl o jednym. Nie jesteś sama. Na forum jest co najmniej kilkoro maturzystów (nie wiadomo, ile jeszcze nie napisało ;) ). Damy wszyscy radę. Trzeba to zdać i na razie się na tym skup. Wytrzymasz ten miesiąc? Ja myślę, że tak. Każdego ranka, kiedy się obudzisz powiedz sobie głośno, albo krzyknij: "Ja sobie z tym wszystkim dam radę, jestem Panią swojego losu i nic nie będzie mną rządzić, ja rządzę swoim życiem!". Pozdrawiam serdecznie!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez simplicity 09 kwi 2007, 14:35
Ja zauważyłam u siebie, że kiedy dopada mnie depresja, to zaczynam sama sobie wmawiać, że nie mam nikogo, kto mógłby mi pomóc i robię z siebie taką biedną, niezrozumianą przez nikogo ofiarę. Tak naprawdę to myślę, że znalazło by się parę osób, które w jakimś stopniu byłyby mi w stanie pomóc. Ale jakoś chyba nie potrafię prosić o pomoc, wogóle najczęściej udaję, że wszystko jest OK, nawet kiedy nie jest, bo boję się, że kiedy nie będę zawsze roześmiana i pogodna, to stracę tych parę osób na które mogę liczyć. Błędne koło.

Liz, myślę, że trochę Cię rozumiem. Też kiedyś miałam takie wrażenie, że każdy kto się do mnie odzywa, robi to tylko po to, żeby mnie wyśmiać, wykpić, itp. Chyba to było podświadome zresztą. Bałam się ludzi, nowych kontaktów i byłam chorobliwie nieśmiała. A później trafiłam w gazecie na artykuł, który mówił o tym, że osoby nieśmiałe są tak naprawdę bardzo egoistyczne, bo cały czas myślą o tym, że to JA mogę zostać odrzucona i wyśmiana, że to JA jestem taka wrażliwa, jakby wszystkie osoby, które spotykamy na swojej drodze nie miały nic lepszego do roboty, tylko MNIE odrzucać. I w sytuacjach, kiedy poznawałam nowych ludzi, zawsze starałam się zapominać o sobie i zastanawiałam się co mogę dać innym. Aha i jeszcze wcześniej dłuuuugo pracowałam nad poczuciem własnej wartości. I pomogło! ;) Teraz jest niebo lepiej ;))

I życzę wszystkim bojącym się kontaktów z ludźmi i Tobie Liz żeby udało Wam się to przezwyciężyć :) Trzymajcie się!! :D
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
01 kwi 2007, 19:39
Lokalizacja
Szczecin

przez smutna_panna 09 kwi 2007, 19:45
Ale pomyśl o jednym. Nie jesteś sama.


No właśnie, czytam posty i jestem w szoku, że tyle tu ludzi, tak różnych a jednak z tak podobnymi problemami...

Damy wszyscy radę. Trzeba to zdać i na razie się na tym skup. Wytrzymasz ten miesiąc? Ja myślę, że tak.


W przyplywach lepszego nastroju też tak myślę. Myślę sobie, że jestem silna, że potrafię. Zbyt wiele do stracenia, nie mogę, nie chcę odpuścić... Mimo to tak wiele czasu trwonię na nicnierobienie i dołowanie się czarnymi myślami...

Powodzenia Piotrek,
pozdrawiam
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 15:30

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 kwi 2007, 21:54
Na nic nie robienie ciężko coś poradzić. Dzisiaj właśnie uprawiałem znów ten mało chwalebny sport. Nie dołuję się, ale po prostu nie chce mi się uczyć. Ale jakoś damy radę z tą maturką, bo wyjścia innego nie ma. Pozdrawiam serdecznie i również życzę powodzenia!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Tygryska 09 kwi 2007, 22:25
Moja nerwica zaczeła się objawiać właśnie w klasie maturalnej. Było ciężko. Ciężko chodzic do szkoły, ciężko skupic sie na nauce...To był okropny okres, ale jakoś go przeszłam, zdałam maturę, dostałam się na studia i teraz jestem na V roku. Dacie radę! Trzymam za was kciuki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez 331ania 09 kwi 2007, 22:33
Witam Was.Pewnie ze dacie rade z matura:)tyle ludzi tak jak sami zauwazacie ma ten problem i sie sie tym teraz zamartwia-ale wiecie co?my wszyscy tu na forum bedziemy 3mac kciuki za Was kochani :smile: a to juz polowa sukcesu ;) a reszta to juz pesteczka ;) Jestesmy z Wami!!! ;) pozdrowionka cieplutkie.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez EwaX 10 kwi 2007, 02:19
nie wiem jak Ci krótko napisac to co czuje. Widzisz po niekad jestem w tej samej sytuacji co ty, moja rodzina tak samo uważa ze tylko pamierki dają człowiekowi przyszłość. A to gówno prawda, mozesz byc po studiach informatycznych a nie wiedzec gdzie sie sprawdza pojemnosc dysku bo i takie przypadki znam osobiscie. Jestem po zwodowce, przez jeden semestr chodzilam do szkoly ekternistycznej dla papierka oczywiecie i gdyby nie to ze oboje rodzicow nagle mi zmarlo pewnie bym ja skonczyla. Moja mama ktora byla wspaniala kobieta zawsze mi mowila ze nie wszytscy musza byc po studiach. Ze prawdziwy talent , osobowosc, to jaki m sie jest to nie swiadecto wystawione na koniec roku.
Wiem co czujesz bo mam ciotke pojeba która saczyła trucize w moim umysle przez rok czasu kiedy mnie do siebie przygarnela, wypominajac i wytukajac mi doslownie wszytsko.
W koncu nie wytrzymalam i ucieklam pomogli mi ludzie z internetu obcy ludzie!.
Najgorsze jest to ze co kolwiek zrobisz ich i tak nie przekonasz. Ci ludzie maja tak silne poczucie swojej racji ze nawet jak jej nie maja i beda o tym wiedzieli to i tak nie przyznaja sie, bo to uwłaczy ich godnosci naruszy ich autorytet. Rok czasu rozmawialm z psychologiem zanim to zrozumialam bo ciagle tkwilo we mnie ze ciotce pokaze ze zle mnie ocenila.
To wszytsko nie wazne!!! to naprawde nie jest wazne.
Zacznij szukac przyjacóll ktorzy beda cie akceptowali takim jaki jestes.
Czytajac to co napisales mam wrazenie ze walczysz teraz bardziej z samym soba niz nimi. A tak robic nie mozesz. Siebie zawsze stawiaj na pierszym miejscu, nie wazne co beda mowic inni, jesli ty jestes przekonany ze cos roisz dobrze to nie sluchaj ich.
Pomysl kazdy wielki odkrywca był uwazany za warjata debila , szarlatana itd. a jakims cudem mamy dzis samaloty, telewizje i inne cuda techniki.
Oni nie zwracali na to uwagi. zastanów sie co w twoim zyciu sprawia ci przyjemnisc, jakie sa twoje zainteresowania. Nie rób tego co chca inni, oni kiedys odejda zostaniesz sam i co wtedy?
chesz sie obudic i stwierdzic ze zrobiles bład bo ich sluchales. To twoje zycie, i masz prawo z nim zrobic co chcesz, nawet jesli bedzie to kopanie rowów.
EWA
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 01:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do