Niska samoocena

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez smutasek43 11 lut 2007, 11:33
Moim problemem jest również niska samoocena, ten stan trwa już bardzo długo ale starałam się nie zwracać na to uwagi wiedziałam że tak jest, ale nie umiałam i w dalszym ciągu nie umnie tego zmienić. Ostatnio częściej o tym myślałam a to dlatego że mój przyjaciel cały czas mi powtarza że moja samoocena jest za niska, próbował to zmienić ale mu się nie udało, a dokładniej udało mu się tylko na chwile i wszystko wróciło do tego jak było wcześniej. Podobnie jak v0024 mam problemy w nawiązywaniu nowych znajomości i boje się tego, przyjaciel ciągle namawia mnie do tego żebym gdzieś wyszła i zaczeła poznawać ludzi ale mi brakuje na to siły i boje się tego. Z jednej strony bardzo chciałabym poznać kogoś a z drugiej wmawiam sobie że nie zasługuje na nikogo, bo nikt nie byłby w stanie wytrzymać ze mną, tej mojej huśtawki nastrojów, której nie można w żaden sposób przerwać. Zawsze jak komuś mówie że nikogo nie mam to jest bardzo zdziwiony, nie wiem czemu.
Bardzo chciałabym kogoś poznać, byłoby wtedy o wiele łatwiej, ale brakuje mi do tego odwagi i siły. Ciągle powtarzam sobie że to zmienie ale czas mija a ja nic nie robie.
A wy jak radzicie sobie z samotnością?????

Pozdrawiam
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
04 lut 2007, 20:13

Avatar użytkownika
przez Justynka 11 lut 2007, 13:18
no z samotnością jest ciężko.............. ;) najgorsze jest, jak sobie uświadamiam, że to w większiści moja wina, że czuję się sama, bo sama się izoluję. Ale niestety to jest ciągle błędne koło-masz taką potrzebę bliskich kontaktów, że wydaje ci się, że zaraz umrzesz z braku kogoś, ale niestety jak zdarza się okazja by coś zmienić, bierzesz nogi za pas i nikt nie ma nawet szansy, by do ciebie dotrzeć. Czasem wydaje mi się, że to się nigdy nie zmieni, że nigdy nie przezwycięże lęku, by być z kimś blisko.........wtedy oblewa mnie zimny pot i................szkoda gadać :( także ja już nie wiem czasem jak radzić sobie z samotnością, wcale sobie z nią nie radzę :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Mam niską samoocenę, to wpływa na każdy aspekt mojego życia

przez efka83 12 lut 2007, 22:37
czekam na wizyte do lekarza,na talefon i juz nie moge,nie radze sobie totalnie,kolejny dzine w pracy jutro napawa mnie lękiem,gdybym tylko mogła nie iść,nie radze sobie z niską samoocene a to wpływa na kazdy aspekt mojego zycia,nie moge sie uczyc bo sie nie moge skupic,kazda porazka napawa mnie przygnebieniem,moje lęki mnie ograniczają,jak myslec pozytywniej,wszyscy mnie drażnią,jak komentują cokolwiek co dotyczy mnie złosci mnie to dziisjan ie wytryzmalam i sie poryczałam,jest mi trudno niesamowicie, a mialam zupelnie inne zycie:(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
31 gru 2006, 19:53
Lokalizacja
poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez cinnamon_inspiration 12 lut 2007, 22:43
czuje sie podobnie.. ten lęk przed ludzmi... ze ktos mi zrobi krzywde... co do samooceny, ja ci mowie, ze jestes fajna i masz w to wierzyc ;)))))
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Avatar użytkownika
przez 331ania 12 lut 2007, 22:56
dolączam sie do mego przedmowcy w 100%.Glowa do gory,bedzie lepiej! a wiesz dlaczego?bo trafilas na najlepsze forum ze wszystkich,trafilas tu gdzie twoja wypowiedz nie pozostanie bez echa,kazdy cie zrozumie i wiele osob pomoze w jakis sposob-chocby to mialo byc tylko przyslowiowe poklepanie po ramieniu:)pozdrawiam cie cieplutko!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez hyte 12 lut 2007, 23:17
ja tez zapewniam cie ze bedzie lepiej zobaczysz!331ania ma racje!
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

przez Yoanna 13 lut 2007, 02:05
Tez sie dzisiaj poryczalam, ale potem poczulam sie lepiej...

Efka, nie znam Cie, ale nie mam powodów, żeby nie sądzic, ze jestes cudowna kobieta. Są ludzie, ktorzy o Tobie myślą, dlatego wypowiadają się na Twoj temat. Masz pewnie fascynująca osobowosc, tak wiec budzisz w ich komentarzach czasem pewne kontrowersje. Mezczyzni na Twoj widok przestają kontrolować ruch gałek ocznych, a kobietom odpadają tipsy z zazdrosci. Pracujesz, zarabiasz. Czasami trudno Ci sie skupic na nauce, bo przecież jest tyle innych fascynujacych spraw do przemyślenia... szczegolnie dla ludzi z fantazja. Ale na pewno wiesz, ze jak chcesz, to jednak mozesz sie skupic. Kazdy moze. Zeby Ci sie nie nudzilo i aby miec urozmaicony zyciorys, czasem odnosisz cos w rodzaju porazek, ale szybko zauwazasz, ze im głebsze dno tym wyzej sie odbijasz:)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 lut 2007, 00:58

Re: Mam niską samoocenę, to wpływa na każdy aspekt mojego ży

przez Grzesiek28 13 lut 2007, 09:43
Mam to samo, mimo że względnie mam lepsze wykształcenie i języki brak pewności siebie sprawia, że czuję się sparaliżowany i o wiele gorszy od innych ludzi, nie potrafię zabierać się za coś np. naukę bo wiem że to i tak nie wypali, też mam brak koncentracji, pisma w pracy są pełne błędów (a to data zła a to podpis inny itd. itp.) Nie podejmuję już dyskusji na żaden temat bo boje się że nie starczy mi argumentów. To wszystko generuje straszne napięcia, wszystko co się rodzi dusze w sobie każde napięcie mięśnia, kiedyś w przedszkolu można było kogoś za zniewagę poczęstować kopniakiem i niestety często to robiłem były na mnie non stop skargi, dzisiaj przy znacznie większym stopniu ucywilizowania oraz pożałowania godnym braku asertywności cały gniew i napięcie gotuje się we mnie jak w kotle i ja nie mam na to już siły, terapia niedługo - to chyba jedyne wyjście mam nadzieję że cos się zmieni.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
24 sty 2007, 15:22

przez efka83 14 lut 2007, 00:18
Yoanna!
dziekuje za to to miłe słowa,mysle ze zupelnie traicznie nie jest bo gdyby było mialam bymodwage zeby skonczyc.
taka niska samoocena spowodowała u mnie depresje,zawzse ja mialam nawet jak schudłam 25 kgbylam niby super laską pewna siebie ładną itp.
potem chorobliwa zazdrosc o chłopaka,nie dostanie sie na wymarzone studia i koniec od roku tkwie w próżni,denerwuej sie mocno wsyztskim,wali mi serce i nie moge sie skupić,teraz czekam na te ostatnia szanse...
nigdy nie bede tak ładna jak wsyztskie laski kazda bedzie zawzse łądniejsza ode mnie

w ogole wsyztskim dziekuje,poczułam ze ktos mnie rozumie i ze nie przesadzam z niby banalnymi problemami,dzieki
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
31 gru 2006, 19:53
Lokalizacja
poznań

Avatar użytkownika
przez wielokropek 14 lut 2007, 10:01
dołączam...
teraz do nienawiści własnej dołączyły myśli samobójcze,ale wydaje mi się, że chwilowo leki je spowodowały.
czuje sie jak nie ja:( jak jakaś osoba w obcym ciele
chciałbym być kimś innym
obudzić się w nie swoim łóżku, w obcym mieszkaniu, z zupełnie innym widokiem z okna
chciałbym wziąć prysznic i myć nie swoje ciało


:-| ale wspieram Was. Też czasem próbuje sobie z tym radzić nie jedząc czy np paląc papierosy czy pijąc alkohol. Trując osobę , której nienawidzę, ale już wiem, że nie tędy droga kochani! Musimy się jakoś pogodzić ze sobą, bo na tej zgodzie buduje się wszystkie inne związki i wartości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
14 sty 2007, 13:01

przez wiatr 14 lut 2007, 10:16
wielokropek napisał(a):już wiem, że nie tędy droga kochani! Musimy się jakoś pogodzić ze sobą, bo na tej zgodzie buduje się wszystkie inne związki i wartości.
ja też tak sądzę .Masz 100% racji. Wspólnie damy radę ;) Glowa do gory.Pozdrwaiam.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Niska samoocena, niezadowolenie z siebie powodem depresji

przez Torry 24 mar 2007, 01:42
Na samym wstepie chcialbym sie ze Wszystkimi goraco przywitac jako nowu uzytkownik. Na Wasze forum natrafilem przypadkowo, szukajac czegos w internecie, i znalazlem tu sporo ciekawych tematow i problemow z ktore w mniejszym lub wiekszym stopniu dotycza rowniez mnie. Dlatego postanowilem sie zarejstrowac i sprobowac wyrzucic z siebie to, co gryzie mnie juz od dluzszego czasu i byc moze otrzymac jakas porade lub diagnoze moich problemow. Tak wiec juz od kilku lat moje zycie z roku na rok zaczalem postrzegac w coraz ciemniejszych barwach. Zaczelo sie juz na etapie pierwszych klas podstawowki (do przedszkola nie uczeszczalem, bo przed kazda proba zaprowadzenia mnie zaczynalem ryczec bez przerwy, i byc moze ten fakt przyczynil sie do dalszego rozwoju sutuacji). Bylem bardzo wstydliwy i delikatny. Kazde zwrocenie na mnie uwagi powodowalo placz. Niestety rodzice z niewiadomych mi powodow nie przywiazywali dostatecznej wagi do mojej nauki (a powodow do narzekan naprawde nie mialem, bylem wrecz rozpieszczany). W dalszych klasach sytuacja zbytnio sie nie zmieniala, nadal pozostawalem cichym dzieckiem, ktore prawie nigdy nie szlo do tablicy i wstydzilo sie odpowiedziec na najprostsze pytania. No ale podstawowka kiedys musiala sie skonczyc, i pomimo tragicznych ocen w porownaniu do rowiesnikow tak tez sie stalo. Nadeszly czasy gimnazjum. Tutaj juz doszczetnie zbuntowalem sie na nauke. Zadan domowych prawie w ogole nie mialem, z materialu przerabianego na lekcjach kompletnie bylem zielony. Jako ze jestem w miare spokojny to pod wzgledem zachowania na lekcjach nie sprawialem problemow, w klasie nie mialem zadnych wrogow i bylem uznawany za "luzaka". Jednak zaczalem dostrzegac, ze procz kolegi z lawki i klasowego rozbawiacza nic nie znacze. Mialem wiele zagrozen na koniec roku, obiecalem sobie ze sproboje to nadrobic, poprawic sie. Ale nic z tego nie wyszlo, przez co bylem zly na siebie i nie potrafilem (i nie chcialem) podejmowac zadnych wyzwan, konsekwencje mojego postepowania nie byly w stanie mnie przerazic. Dzieki znajomosciom matki udalo sie mnie przepchnac przez to gimnazjum i zalatwic 'przepustke' do ogólniaka (brakowalo mi kilku pkt, do liceum ogolnoksztalcacego). Tutaj ponownie bylem zbuntowany przeciwko nauce, moje podejscie znowu sluzylo do rozbawiania klasy. Nie mialem zadnych wrogow, wsrod nauczycieli tez nie bylem postrzegany jako jakis margines. Az pewnego dnia stalo sie, zostalem wyrzucony za moje oceny (na polrocze wystawione prawie ze wszystkiego jedynki). Przeniesli mnie do Liceum Profilowanego (oddalonego juz troche od mojego domu) gdzie chodzi niezbyt ciekawe towarzystwo. Ale niesmialosc i kompleksy skutecznie mnie powstrzymaly od pojscia tam w pierwszy dzien. Postanowilem przewagarowac caly tydzien, w weekend przemyslec to sobie i juz od poniedzialku zaczac chodzic. Jednak na postanowieniach sie sonczylo, przewegarowalem drugi tydzien, trzeci, czwarty az w koncu teraz mija piaty.


Tak sie prezentuje moja "kariera" szkola w skrocie, aby dac jakis poglad na sprawe. Teraz przejde do spraw ktore skutecznie zaburzaja moje funkcjonowanie, odbieraja mi chec zycia.

Pierwsza rzecz to to, ze jak juz wspomnialem jestem dosyc wstydliwy, a teraz przerodzilo sie to w pewnym sensie w strach przed ludzmi. Gdy wchodze np. do autobusu lub sklepu mam wrazenie, ze wszyscy sie na mnie patrza, ze sie wyrozniam. Zaczynam sie stresowac, wtapiam wzrok wzrok w podloge i zapominam po co w ogole przyszedlem. Oczywiscie czasami sie to objawia silniej, czasami slabiej a czasami w ogole nie czuje sie zle przybywajac w tlumie. Problemy zaczynaja sie gdy mam przeprowadzic krotka rozmowe np. z kasierka a za mna stoi kolejka. Zacinam sie, czasami przejezyczam co mnie jeszcze bardziej dobija. Sprawa ma sie podobnie z wykonaniem telefonu do obcej osoby.

Do powyzszego punktu przeczynia sie pewnie to, ze mam kompleksy na punkcie swojego wygladu. Strasznie mnie denerwuje, ze jestem dosyc chudy, mam odstajace lopatki, dziecinna twarz...moglbym jeszcze wymieniac. Staje przed lustrem i nie potrafie siebie zaakceptowac.

Do tego wszystkiego dochodzi brak zainteresowan, brat celow, brak wiary w siebie, niska samoocena. Nawet nie dobrnalem do najprostszego celu jakim bylo wyrobienie karty motorowerowej. Mam teraz strach i wielka niechec do podejmowania jakichkolwiek wyzwan. Moja sytuacja w szkole jeszcze bardziej mnie utwierdzala w przekonaniu, ze do niczego sie nie nadaje, ze kazdy proba zakonczy sie niepowodzeniem.


Na pewno mozna by o wiele bardziej rozwinac powyzsze punkty, ale mysle ze tyle wystarczy zeby rzucic swiatla na problemy ktore mnie dotykaja. Hustawki nastroju to raczej nie sa, bo mecza mnie te rzeczy juz od dawna i tylko nasilaja sie z czasem. Zastanawiam sie czy nie skorzystac z pomocy jakiegos psychologa, czy to przypadkiem nie sa objawy nerwicy...tak czy owak tragicznie sie z tym czuje, ale dla otoczenia raczej stwarzam pozory, ze nie jest tak zle. Ciezko opisac to co czuje slownie, a tymbardziej na forum internetowym. Cos w rodzaju wegetacji, wstaje zeby przebrnac jakos przez dzien i znow polozyc sie spac. Moze ktos z Was czuje sie podobnie, lub moglby mi cos poradzic...wszelkie komentarze mile widziane. Napisalem tego posta zeby nie tlamsic tego w sobie, podzielic sie problemami. Moze i niezbyt ciekawie to napisalem, ale staralem sie jak moglem :smile:

Za samo doczytanie do konca serdecznie dziekuje.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 mar 2007, 00:11
Lokalizacja
Wrocław

przez Artemizja 24 mar 2007, 08:23
Witaj Torry
Udało mi sie przetrwac i przeczytac twoj post (ktory byl dosc dl). Mysle ze musisz byc naprawde bardzo niesmialy. Ale da sie to zmienic.. musisz zaczac pracowac nad soba... wyznaczac sobie jakies malutkie cele i takie ktore mozesz szybko zrealizowac... i cieszyc sie kiedy dotrzesz do nich.. takimi powolutkim kroczkam.. a dasz rade... nabierzesz pewnosci siebie.. zrozumiesz, ze potrafisz i zobaczysz ze jednak cos potrafisz..

Pozdrawiam cieplutko..
Artemizja
Offline

przez marmarc 24 mar 2007, 20:47
Witaj na forum.
Sądząc po Twojej wypowiedzi - nie bardzo rozumiem skąd się biorą twoje problemy w nauce - pisanie wychodzi ci całkiem nieźle.
Szkołę trzeba zaliczyć, jakkolwiek głupich i niepotrzebnych rzeczy by tam wymagano.
Nie oznacza to że dzięki temu skończą się problemy z nieśmiałością - ja nawet po skończeniu studiów nie poczułem żadnego wzrostu poczucia pewności siebie, i mi to nie pomaga w sytuacjach typu telefon do obcej osoby czy "konfrontacja" z kasjerką. To trudne doświadczenia, ale unikanie tych sytuacji i "wagary" to chyba najgorsze, co można w tym wypadku robić.
Szkołę trzeba zaliczyć - to musi być Twój cel na najbliższe miesiące. I nie możesz wycofywać się z życia.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Frozen21 i 15 gości

Przeskocz do