Niska samoocena

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez lolka812 02 lis 2006, 15:53
Witam wszystkich!
W sumie nie pisze w żadnej konkretnej sprawie tylko tak bo widzę że mam wspólny problem z innymi tutaj. Obawiam się że też mam nerwicę , depresję i wszystko na raz, mam pracę, studiuję, chłopaka ale nie chce mi się życ, wszystko mi w życiu nie wychodzi mam schizy (a może i nie?) ze mój chłopak mnie zdradza i jak mam napad wściekłości to go biję, moja mama jest ciężko chora od kilku lat ma prawdopodobnie zespół korsakowa. Sama uważam że mam przegrane życie, nie pamiętam kiedy coś mnie ostatnio ucieszyło tylko tak żyję nie wiem po co czasem myślę że jestem nikim, zrobiłam w życiu tyle złych rzeczy jest mi za to wstyd i takie jakieś piętno nademną wisi nie umiem się kompletnie pozbierac, jestem bezduszna wobec wszystkich a kiedy to do mnie dociera to płaczę i w sumie płaczę non stop kiedy tylko pomyślę o moim nędznym życiu.....
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 lis 2006, 15:42

Avatar użytkownika
przez Neśka 03 lis 2006, 10:37
No ja tam jestem już "ścia" nie naście hehe:)

Irenko zgadam się z Tobą, że ludzie to ludzie, każdy jest inny i że to nie przeszkadza mieć jakiś znajomych....

Pisałaś, że Twoje dzieci nie mają z tym problemów, choć przeprowadziły się z miasta na wieś...i wyglądają i zachowują sie inaczej.
Może jestem w błędzie, ale wydaje mi się, że zawsze na wsiach ludzie z wiasta byli postrzebani jako Ci lepsi i większość dzieciaków garnęła do nich..Mogę się mylić:)

No, ale to o czym Ty piszesz moim zdaniem nijak ma się do tego, o co nam chodzi.
Bo co innego jest być człowiekiem mieszczącym się w normie ;) (Boże, jak to brzmi), a co innego całkowita indywidualnością w swoim gronie.
A dla mnie osobiście to nie kwestia wyglądu, sposobu ubierania się, a zainteresowań, poglądów i podejścia do życia.
Czasami tylko, gdy ma się dość, to chce się to zamaskować poprzez ubiór i wygląd, bo dzisiaj znaczna część młodzieży przez to postrzega drugą osobę.
Tu chodzi nie tylko o to, o czym Ty piszesz...
Aczkolwiek dużo zależy tez od tego, jakich ludzi się spotyka:)
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

moja historia

przez duskfall 19 sty 2007, 14:09
czesc

Jestem Patryk, mam 18 lat i pochodze z Wroclawia. Ucze sie w trzeciej klasie liceum ogolnoksztalcacego. Choruje na stany nerwicowo-depresyjne. Sam to tak nazwalem, bo lekarze u ktorych bylem nigdy nie wydali mi jednoznacznej diagnozy. Wlasciwie to zadnej mi nie wydali. Jeszcze nawet nie wiem dlaczego. Bylem u dwoch specjalistow. Pierwszy przepisal leki i mnie odeslal-tak to odczulem. Leki nie pomogly. U drugiego bylo nieco lepiej; tez przepisal leki niepomagajace, ale jego slowa byly nieco bardziej przekonujace niz poprzedniego Pana. Wskazal pojsc do psychologa, ale nie poszedlem. Uznaje to za blad, bo teraz jakos nie moge sie zmusic. Boje sie, ze moje zycie spadlo w przepasc, z ktorej nie wyjdzie. Calymi dniami siedze w domu; nie mam ochoty ani sily nigdzie isc, a jak juz gdzies pojde, to zaluje. Mysle o sobie. Porownuje do innych. Zwracam uwage na kazdy szczegol. Widzac u siebie tyle wad chce mi sie plakac.

Zaczelo sie bardziej nerwicowo niz depresyjnie, ale od zawsze mialem problemy na tle depresyjnym.
Moim glownym problemem jest chorobliwe zwracanie uwagi na wyglad, na innych, na siebie. Wszystko wynika z trybu zycia, ktory prowadzilem i w pewnym stopniu z dziecinstwa. W ten sposob zachwiany zostal moj system wartosci. Czasem uwazam, ze zwariuje. Mam takie mysli. Dotyka mnie straszna niechec do zycia; chec smierci. Wszedzie widze lepszych ludzi. Wydajniejszych, atrakcyjniejszych, normalniejszych. Boje sie, ze kazdy sie na mnie patrzy. Boje sie, ze mam za duze oczy, ze jestem idiotyczny, ze jestem najgorszy. Wiem, ze to glupie i niepowazne. Mimo wszystko nie radze sobie z tym. Mam sie za zero i nie widze perspektyw, aby bylo inaczej. Nie chodze do szkoly. Uwazam, ze kazdy ma mnie za smiecia, ocenia. Uniemozliwia mi to normalne funkcjonowanie. Jestem na dnie. Boje sie o moja przyszlosc, boje sie o siebie, boje sie, ze to mnie pochlonie do reszty. Na dzien dzisiejszy nie chce zyc.

pomijam objawy posrednie typu bole somatyczne, bole egzystencjalne, derealizacje, lęki i dziesiatki innych.
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
21 sty 2006, 02:30
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Śmierć 19 sty 2007, 14:15
Witaj, Patryk... bardzo dobrze wszyscy znają takie historie, na szczęscie masz dopiero 18 lat i mówie ci a wręcz rozkazuje idz DO PSYCHOLOGA! jeszcze nic straconego, ja jestem od ciebie stary o 8 lat i wiem, że gdybym poszedł 5,6 lat temu sie leczyć, jak mi kazali, rzeczywistosc wygladala by inaczej, teraz uznaje tyle lat za straconych to straszne, bo w wiku 20 lat, chcialem umrzeć, sądziłem, że to sie stanie na dniach, gdybym widział, że będe się męczył jeszcze tyle lat postępowałbym inaczej, i nie zważał na to co się ze mnądzieje.... ratuj się nie trać czasu, nie przejmuj się innymi, nie przejmuj się wyglądem, tym co robisz, opinią innych tylko działaj, choćbyś miał paść na ulicy! i umrzeć pod naporem swoich lęków, to jest to lepsza śmierć, śmierć w boju, walce niż ta którą z wolna oczekujesz.... wiem co mówie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

przez Yantar 19 sty 2007, 15:43
Patryk zrob tak jak mowi Śmiertek, bo dobrze gada. Wierz mi, po latach takiej golgoty ktora sobie sami czasem szykujemy, najbardziej zal straconego czasu. Bo niemal wszystko mozna odzyskac, procz tej jednej rzeczy. Nie oczekuj od razu, ze zaczniesz przenosic gory, wystarczy, ze podniesiesz najpierw maly kamyk.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

Avatar użytkownika
przez 331ania 19 sty 2007, 18:04
Zgadzam sie z Wami-idz do psychologa-bo moze wystarczy rozmowa z osoba ktora wytlumaczy Ci ze tak naprawde jestes ok! tylko to choroba wciska ci ciemnote ze tak nie jest,przechodzil to kazdy z nas a wielu jeszcze przechodzi wiec nie czekaj tylko zacznij sie leczyc a bedzie dobrze-wierz nam!!! bo wszyscy to przechodzili takie same odczucia.Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez Ellentari 24 sty 2007, 00:18
Brak samoakceptacji- skad ja to znam.. wszedzie lepsi ludzie- lepiej wygladajacy, pewniejsi a ja taka szara mysz, probuje im dorownac a wciaz czuje sie gorsza od nich.. Walcze z tym jak moge ale to nie zawsze pomaga..
Czasem uczepie sie jakiejs durnej mysli, ze dlaczego wszyscy a nie ja.. nie potrafie cieszyc sie z tego, co mam bo zawsze wydaje mi sie ze to jest i tak gorsze.. Mam swoje wzloty i upadki, obecnie chyle sie ku upadkowi (a juz bylo lepiej- nowy rok, nowe nadzieje..), czy tez macie czasem wrazenie ze jak czegos pragniecie tak bardzo to los staje sie przwrotny i rzuca klody pod nogi i nagle wszystko dzieje sie tak, zeby jak najdalej odwlec moment spelnienia tego pragnienia a w chwili kiedy przestajecie o tym myslec- to o czym marzyliscie nagle sie spelnia? Czy to oznacza ze mam przestac marzyc? Ale jak dlugo mozna tak zyc??!!
"Albowiem we śnie (...) człowiek nie kocha. (...) Czas snu jest tedy marnotrawstwem, a przeto grzechem."
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
01 sty 2007, 22:28

Niska samoocena

Avatar użytkownika
przez magosza26 30 sty 2007, 19:59
jak sobie z nią radzić?... ja sobie radzę nie radzę -nie jedząc.. rezygnuje z tego co lubie by się ukarać za swoją niedoskonałość..

...mam niską samoocenę.. od lat... ,potem doszły lęki przed ludźmi ,przed ich oceną..chodziłam na dwie terapie i tylko na chwilę to pomogło..
mam zaburzone relacje z rodziną ,siostra starsza jest faworyzowana przez rodziców i m.in dlatego czuje się gorsza.. nieciekawe doświadczenia z ludźmi z przeszłości gdy byłam b.młoda też robią swoje..

straciłam wiarę w drugiego człowieka..

nie wiem co robić..

nie chce mi sie z tego wszystkiego już żyć ,zmęczona jestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez Eva 30 sty 2007, 20:37
Magosza skoro otoczenie jest nie w porządku wobec Ciebie to dlaczego sama się karzesz? Nie mozesz jesć ? czy nie chcesz ? Co Ci brakuje że rodzina faworyzuje siostrę a Ciebie nie dostrzegają ? może Ciebie w domu nie widać i nie słychać , może nie mówisz głośno o swoich potrzebach . Skoro nie jesteś dostrzegana wsród bliskich czas żeby rozejrzec sie za innymi znajomymi , ale żeby kogos nowego poznać trzeba się przełamać i wyciągnąć rękę .
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez magosza26 30 sty 2007, 20:51
dlaczego się karam?.. dlatego bo szukam powodów dla takiego zachowania innych w mojej osobie.. czy to w wyglądzie ,czy w charakterze...,czuję się winna za taki stan rzeczy,,,...

....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez Eva 30 sty 2007, 21:01
Dziewczyno nie wmawiaj Sobie czegoś . Nie wiesz co myslą o Tobie inni jesli Ci tego prosto w oczy nie powiedzą . Czy Ty mówisz innym co lubisz , czego się obawiasz a co po prostu nie tolerujesz? Każdy Magoszko ma prawo do tego by dokonać wyboru . Trzeba zrozumieć że wszyscy nie musza nas kochać i tolerować . Ale nie można tak samemu się katować i życ nie domagając sie zapewnienia bezpieczenstwa i spełnienie potrzeb emocjonalnych . Jesteś członkiem rodziny masz również potrzeby zacznij coś sama robić domagać się żeby okazywano Tobie szacunek i miłość taką jaką potrzebujesz . Ale to trzeba mówić i czy się to komuś podoba czy nie to to są twoje potrzeby . W domu masz na pewno jakieś zasady i wszyscy ich przestrzegają więc powiedz co Tobie potrzeba i przestań cierpieć w samotności .
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez wiatr 01 lut 2007, 15:16
Witam Cię gorąco magosza 26. :P Napiszę ci trochę o sobie. Przerabialam to okrutne uczucie lata wstecz. Trochę inaczej się karalam .wydaje mi się dzisiaj po latach zbyt okrutnie. Tak mocno sie nienawidzilam że z calych sil drapalam wlasną twarz, ścinałam wlosy bardzo krótko. Chciałam być ktoś zauważyl mnie, że tez jestem że posiadam też jakieś uczucie, też jestem. Ale po tych wszystkich no teraz mogę to nazwać okaleleczeniach.To ja cierpialam a otoczenie jakie bylo takie pozostalo. To mnie bolalo , to ja plakalam , to ja krzyczałam.Tak bylo zemną. Ale tak jak pisze Eva mardzo mądre slowa nie zaslugujesz na to by się tak okrutnie karać. Jesteś napewno wspanialą osobą ,tak więc jak osoba wspaniała może samą siebie karać. Eva napisala te piękne slowa , a ja do tego doszłam zbyt pożno. I uświadomilam sobie czy oni wszyscy są warci mojego cierpienia .Przecież to mnie bolało .Ale bylam naiwna :oops: Przestałam im wszystkim wybaczylam ,a ci którzy byli do mnie zlośliwi, nigdy nic im nie powiedzialam tylko w myślach badrzo mi ich żal że tylko w ten sposob potrafia się dowartościować .Wziełam się ostro za siebie. 1.przestalam ranić wlasną twarz. zapuścilam spowrotem wlosy .Nie marnuj własnej energii na krzywdzenie siebie. Nic nie ma cenniejszego na świecie jak Ty SAMA. ;) Nie trać czasu jak ja go marnowalam Nie warto.Gorąco Cię pozdrawiam i SWszystkich na Forum Pa.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Nienawiść własna, niska samoocena - znany temat

przez v0024 03 lut 2007, 02:10
Czesc, mam podobne problemy.

Ocena wraz z czasem robi sie coraz nizsza.... Jesli chodzi o moje relacje z rodzina, to juz nie wiem co to znaczy rodzina, relacje nie istnieja, ograniczaja sie jedynie do dzien dobry i do widzenia. Wszelkie proby rozmowy sa calkowicie bezproduktywne. Jak pamietam w domu wszystkie problemy rozwiazywane byly "podniesionym glosem", w koncu tak najlatwiej prawda? Powazne traktowanie? Nie pamietam....

Jestem zamkniety w sobie, malomowny, nie potrafie 1. wymyslic tematu, 2.podtrzymac tematu rozmowy i to coraz bardziej. Nie potrafie poznawac nowych ludzi, jesli chodzi o kobiety boje sie powiedziec slowa, z gory zakladam porazke, a jak cos juz probuje, to konczy sie to zawsze zgodnie z zalozeniem nr 1..... Nawet nie odbieram w kategorii sukcesu tego, ze mam dobra prace (w ktora zaczynam ostatnio watpic - w swoje umiejetnosci), zarabiam lepiej niz moi "rodzice", stac mnie na dobre wakacje i mozna by tak dalej wymieniac... glownie przez to, ze nie moge nikogo poznac, jestem samotny i przez to, ze tak naprawde boje sie tego wszystkiego, nawet nic nie probuje zmieniac - totalne bledne kolo. Byc moze moim problemem jest, to ze mimo moich 24 lat w dowodzie osobistym wygladam max na 17. Nawiazujac do mojego wieku i problemow opisanych wyzej - cos takiego jak seks - nie istnieje... Rozwiazan za pieniadze nie chce nawet probowac! Swoje problemy rekompensuje sobie kupowaniem fajnych, drogich ubran, dbaniem ogolnie o higiene itp. Mam calkiem fajny styl wg mnie, przynajmniej tego sie nie wstydze tak naprawde. Nie mowiac o tym, ze na moja CHUDA sylwetke (odzywiam sie normalnie, lekarze tez nie widza problemu, tak juz jest) ogolnie ciezko cos fajnego dobrac, ale ok, z ubieraniem sie jest dobrze, czasem plec piekna sie obejrzy. Co z tego jednak, ze u mnie nastepuje blokada, na podstawie wczesniejszych doswiadczen zakonczonych porazka nie robie pierwszego kroku, jak juz jest jakas rozmowa, to szybciutko sie konczy. Z powodu stresu mam tez problemy z wyslawianiem sie, czesto dlugo milcze.... Ogolnie porazka. Inaczej sytuacja wyglada jak kogos juz (po dlugim, dlugim czasie) poznam na tyle, ze sie przed nim troche otworze.... Niektorym daje do zrozumienia, ze mam takie problemy, ale na tym sie wszystko z reguly konczy.

Co do drugiej osoby, to nie bede tu pisal oferty matrymonialnej, bo nie o to chodzi, ale mam jakies tam swoje wymagania, ktore jesli juz ktos spelnia, to wszystko konczy sie jak wyzej. Czy sa zbyt wygorowane - nie wydaje mi sie. Nie sztuka jest "zaliczanie wszystkiego co sie rusza"....... Bardzo chetnie poznam dziewczyne posiadajaca wlasny styl, wyglad zewnetrzny jest dla mnie oczywiscie wazny oraz charakter normalnej skromnej osoby, bynajmniej nie krolowej dyskotek! Z jednej strony chcialbym wkrotce zalozyc rodzine bo wiem, ze mozna ten temat bardzo fajnie rozwinac, ale po doswiadczeniach w najblizszym moim otoczeniu, boje sie, bo mozna to niezle spieprzyc....!

I tak tkwie w tej samotnosci - blednym kole. Z drugiej strony mam miliony pomyslow w jaki sposob moglbym spedzic czas, co moglbym robic, mozliwosci co do tego jest milion, ale przez to, ze po raz enty mam to robic sam, wole tego w ogole nie robic..... Brakuje mi POWERu na to zeby pomysly realizowac, szukac kogos, z kim je realizowac.....

I faktycznie, to meczy, jest takie uczucie, ze juz sie nie chce tak dalej zyc! Nie wiadomo co robic! A dlaczego uciekam(y) od swoich problemow - bo tak jest najlatwiej. Najgorsze jest to, ze mam tego swiadomosc. Alkoholizm i inne nalogi mi nie groza - akurat z mojej silnej woli w tym temacie jestem dumny!

Warto by jednak bylo te problemy (NASZE WSZYSTKIE) rozwiazac!

Jak macie jakies propozycje piszczie, byc moze ktos pomoze mnie, byc moze ja pomoge komus.

Dzieki!

Pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 lut 2007, 01:34

Nienawiść własna, niska samoocena

Avatar użytkownika
przez Justynka 03 lut 2007, 12:40
magosza26 napisała: "jak sobie z nią radzić?... ja sobie radzę nie radzę -nie jedząc.. rezygnuje z tego co lubie by się ukarać za swoją niedoskonałość.." Myślę, że u mnie jest podobnie, tzn. mój terapeuta sugeruje mi, że swoim niejedzeniem od zawsze próbuję zwrócić uwagę mojej mamy, by zaczęła okazywać mi swoją milość wprost, żeby dawała mi prawdziwą emocjonalną bliskość. Tymczasem ona okazywała mi swoją miłość (paradoks!!) prze ciągłe karmienie mmnie, dożywianie itp. Im bardziej mnie "karmiła" tym bardziej ja nie jadłam. Teraz chociaż nie jestem już dzieckiem-mam 24 lata dalej mam problem z jedzeniem. To jest jakieś chore! Jak jestem głodna nie jem, jak nie jestem głodna jem-jakiś absurd! Ostatecznie wychodzi na to, że ciągle mam niedowagę-odkąd pamiętam. Sama się sobie z tego powodu nie podobam. Podobnie jak u vOO24 trudno mi dobrać na siebie coś, co by nie było za duże, a zarazem podobało mi się. chudośc nie za bardzo wpływa na atrakcyjność fizyczną...Czasami mam też dość uwag innych na temat mojej sylwetki, jak słyszę:"Boże, jaka ty jesteś chuda!!" to mam ochotę udusić tą osobę i powiedzieć jej: "i co z tego idiotko! Czy ja ci mówię jaka ty jesteś beznadziejna!?" Takie te nasze problemy z samooceną i samoakceptacją...Pozdrawiam całe forum!
Justyna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do