Niska samoocena

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Brak samoakceptacji moim problemem

Avatar użytkownika
przez barrt 22 paź 2006, 00:15
witam, bylbym wdzieczny za jakiekolwiek odpowiedzi.

wszystko zaczelo sie od pewnego wydarzenia, bardzo nieprzyjemnego 3,5 roku temu, koledzy ktorych uwazalem za bardzo fantastycznych ludzi okazali sie kompletnymi idiotami, od tamtego momentu nie moge odnalezc sie w srod ludzi, jestem cichy spokojny, malomowny w jakim kolwiek towarzystwie, nie lubie zartowac i smiac sie z byle czego, kiedy jestem w srod znajomych ktos zazartuje na moj temat to szlak mnie trafia, nie potrawie nic odpowiedziec, wybronic sie, mam ochote wtedy zrobic glupia rzecz ktorej bym zalowal, raz po wypiciu sporej dawki alkocholu dosc powazne pobilem sie z jednym z najlepszych kumpli za to ze delikatnie ze mnie zadrwil, uwazam sie za osobe naprawde odmienna niestety w negatywnym sensie, interesuje sie rzeczami ktorymi interesuje sie co setna osoba, nie lubie sportu, mam wrazenie ze znajomi uwazaja mnie z kompletnego debila, beztalencie. staram sie zminic, na sile zmienic moj charakter, niestety niewychodzi, przyszedl czas na nowa szkole, nowi znajomi itp a ja ciagle pozostalem taki sam, boje sie ze wsrot nowych znajomych znow wypadne nienajlepiej. ciagle przesladuje mnie mysl zeby nie wypasc zle, boje sie mowic, rozmawiac ze wyjde na idiote, nie wiem czemu tak mi sie p*********o w glowie, mam przez to mase kompleksow, zaczolem chodzic na silownie, zminic swoj wyglad na lepszy, kupywac sobie dobre ciuchy, obecnie wygladam bardzo dobrze, czasem slysze nawet komentarze ze swietnie wygladam, ze jestem bardzo przystojny ale to nie pomaga, problem tkwi gleboko w mojej psychoce i tak mocno sie zakorzenil ze nie moge prawidlowo funkcjonowac w spoleczenstwie, zaczolem przywiazywac bardzo duzo role na przedmioty, telefon komputer, stalem sie pedantem z grobej pulki, ie przywiazuje uwagii na przyjazn, milosc ktorej nie moge nawet zaznac tylko na rzeczy materialne, naprawde ciezko mi sie zyje, czuje sie jak odludek, nie mam sklonnosci samobujczych itp, wrecz przeciwnie kocham zycie, chce zyc, tylko pragne sie zmienic, nie moge zniesc siebie, swojej osobowosci, boje sie wyzwan co jest bardzo duzym problemem, wszystko odkladam na bok i wmawiam sobie ze zrobie to pozniej, mam maksymalna slaboocene prosze o pomoc, pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 paź 2006, 23:44

Re: I hate myself

Avatar użytkownika
przez korres1 22 paź 2006, 00:24
Liz napisał(a):Czuję się beznadziejnie!I nie wiem na ile sposobów można tak o sobie mówić.Na wiele. Oszukiwanie samego siebie nie jest fajne,ale na szczęście ktoś wymyslił lustra.Ono zawsze prawdę mi powie.Mam ochotę rzucić się z mostu,a zarazem pragnę,by ktoś mnie ocalił.Żeby komuś tak cholernie na mnie zależało.Ale jak może zależeć komuś,skoro ja nie istnieje?Bardzo,bardzo znów boli. :cry:


witaj Liz
Jeśli jednak myslisz o tym, żeby ktoś Cię uratował, to nie jest tak źle - trzyamsz się tego padołu pazurami i dobrze.
Swoją drogą - doskonale rozumiem o czym mówisz.
Jesli jednak wyglądasz tak jak na tym obrazku, to się nie martw - na pewno ktoś skoczy za Tobą z tego mostu:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 22 paź 2006, 11:56
Witaj na forum :D
Postaraj się zaakceptować siebie takim, jakim jesteś.
Spróbuj spojrzeć na siebie z dystansu, zwłaszcza na kompleksy (które pewnie w wielu przypadkach nie mają potwierdzenia w tym, jak widza Cię inni).
Te rzeczy materialne, dzięki którym chcesz się przypodobać sobie i innym nie spowodują u Ciebie samoakceptacji. To tylko detale, dzięki którym wyglądasz i czujesz się lepiej, ale i tak ludzie cenią Ciebie, nie te "błyskotki".
Postaraj się spojrzeć na siebie z dystansu, bez zbędnych emocji, bez agresjii pod swoim adresem.
Bedzie dobrze. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez anonim 22 paź 2006, 12:26
Barrt, twój problem przypomnina mi nieco mój, też czuje się samotny i nie mam przyjaciół(choć ty piszesz że jakiś tam masz). Sam chciałem jak ty iść na siłownie i zmienić swój wygląd,ale niestety zdrowie nie pozwala na to :( Jednak nie wygląd powoduje to czy jesteśmy lubiani czy nie(no nie wliczajmy jakiś skrajnych przypadków),ale to czy jesteśmy do nich otwarci czy nie. Twoje reakcje na temat żartów są takie same jak moje. Na zewnątrz jestem spokojny, ale tam gdzieś w środku mówię sobie: ja wam jeszcze wszystkim pokażę, jeszcze o mnie usłyszycie i wtedy pożałujecie. Na szczęscie nauczyłem się opanowywać nerwy i na pocisk odpowiadać pociskiem. Ale mimo to w środku mam tą całą złość, którą chciałbym wyrzucić z siebie. Wcześniej używałem siły ponieważ chciałem pokazać wszystkim, że jednak daję radę. Może zwykłe drwiny nie są dla mnie zbyt dokuczliwe, ale powiedzenie mi, że nie dam rady, czegoś nie zrobie rani moją dumę(a raczej jej resztki) i wtedy za wszelką cenę chce uświadomić wszystkim, że jest inaczej. Cóż tyle tylko napisze, chciałem Ci uświadomić, że nie jesteś osamotniony ze swoim problemem.
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

Avatar użytkownika
przez Neśka 22 paź 2006, 12:58
Trochę głosu żeńskiego w tej sprawie....choć wiadomo baby mają czasem urojone problemy...ale właśnie ja byłam inna i przez to, że ich nie miałam czuję się i zachowuje tak, jak Ty Barrt....

Tyle, że atakuję złością, albo płaczem.
Żle się czuję z tym wszytskim, jak idiotka, która musi się dostosować. Też sądze, że powaliło mi się we łbie;) Przez to nie potrafię normalnie zachować się w towarzystwie...

God's top 10 mówisz o samoakceptacji...to prawda, że to nie wygląd jest najważniejszy, bo tak czy tak po czymś innym ocenia się człowieka. Nie wiem, jak jest u Ciebie, ale uwierz, że gdy ktoś naprawdę wyróżnia się wśród innych, a nie ma stabilnego poczucia własmej wartości, co więcej - pragnie żyć, to jest katastrofa.
Nie wiem, jak Barrt, ale ja czuję, że przez tą papraninę straciłam poczucie własnej tożsamości, więc jak można zaakceptować coś, co gdzies zniknęło.

Barrt dużo mnie łączy z tym, o czym mówisz i czuję dosłownie to samo. Źle się czuję we własnej (niewłasnej) skórze. Pisałeś, że ubierasz się, jak inni, jesteś przystojny facet, a mimo to nie czujesz tego, co wg. innych powinieneś. To po prostu nie jest Twoje...
Zapewne Twoje towarzystwo różni się od Ciebie pod względem chociażby zainteresowań... skąd ja to znam? Wiecznie inna, ale ta inność nie dodaje uroku, bo jest to inna inność:)

Wierzcie, czy nie, ale to naprawdę się zdarza.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 22 paź 2006, 13:25
Neśka, kilka miesięcy temu byłem u psycholożki. Wygadałem się... i wyszedłem zniesmaczony, bo "nie powiedziała mi jak mam żyć". A dodatkowo pozostał mi ten niesmak po tej wizycie, kiedy tylko zabłysnęły jej oczy po tym, jak sięgnąłem po portfel.
3 tygodnie temu sięgnąłem dna (ja to tak określam), potem trafiłem na forum. Pierwsze, co mnie uderzyło, to fakt, że w wielu tematach przewijał się motyw brania steru własnego życia we własne ręce. Wtedy takie prozaiczne i proste odkrycie było dla mnie szokujące. Jak to ja mam zacząć kierować własnym życiem ? Ja ,"taki.... siaki... owaki" mam nim kierować ? TAK. To moje życie ! Nie mam wpływu na to, czy rąbnie we mnie piorun, czy potrąci samochód, ale mam wpływ na to, co i jak czuję.
Od tych 3 tygodni jest coraz lepiej. I chociaż czasem moja depresja "tańczy jakiś desperacki taniec", by odzyskać nade mną swoje wpływy, to i tak ja wygrywam coraz częściej nad nią. A kiedyś powiem jej "spadaj" i to będzie jej koniec. :twisted:
Dlatego nie bój się podjąć odpowiedzialności za siebie i swoje życie. Bo jest lżej, nieporównywalnie lżej. Zacznij budować to poczucie własnej wartości, znjadź w kimś oparcie, podejmij to wyzwanie, zacznij postrzegać wszystko z większym dystansem. I po prostu zacznij życie od nowa. Uda Ci się :D
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez anonim 22 paź 2006, 13:30
Źle się czuję we własnej (niewłasnej) skórze. Pisałeś, że ubierasz się, jak inni, jesteś przystojny facet, a mimo to nie czujesz tego, co wg. innych powinieneś. To po prostu nie jest Twoje...
Zapewne Twoje towarzystwo różni się od Ciebie pod względem chociażby zainteresowań... skąd ja to znam? Wiecznie inna, ale ta inność nie dodaje uroku, bo jest to inna inność:)


Tak właśnie jest kiedy człowiek boi się ukazać swoje zainteresowania,styl i nie chce się wyróżniać od innych, żeby nie zostać zobaczonym, wyśmianym...
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

Avatar użytkownika
przez barrt 22 paź 2006, 14:41
dziekuje wszystkim za te slowa, co do ostatniej wypowiedzi to doskonale sie zgadzam, ukrywanie zainteresowan wplywa negatywnie na sposob postrzegania nas przez inne osoby. jednak jest mi bardzo trudno, jak wypadne w oczach innych mlodych ludzi gdzie goruje pilka nozna i samochody, moje zainteresowania to astronomia i militaria, nikt z mojich znajmoch nie ma o tym zadnego pojecia, chyba ze ukrywaja to heh, domyslam sie jak bedzie wygladalo napakniecie przezemnie jakiegos pojecia, zdania czy ciekawostki z danej dziedziny, beztalencie przeczytalo jakis fragment z gazety czy uslyszalo w TV i sie chwali a tak naprawde nie ma o tym pojecia, innaczej wygladalo by to jakbym posiadal duza wiedze np o sporcie, oczywiscie najlepiej jak swoj trafi na swojego, ale to czesto jest niemozliwe, pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 paź 2006, 23:44

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 22 paź 2006, 15:13
barrt napisał(a):moje zainteresowania to astronomia i militaria

Z takimi rzadkimi zainteresowaniami nie musisz czuć się samotny. Naprzeciw ludziom z takimi zainteresowaniami wychodzą internetowe fora. Np. forum Odkrywca http://www.odkrywca-online.com/. Tam ludzie mają podbne pasje.
Ja aż boje się tam zalogować i czytać wszystko, bo chyba przestałbym już żyć, tyle ciekawych informacji tam jest. :lol:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez Liz 22 paź 2006, 15:23
God's Top10 dzięki za słowa pocieszenia..:)
Radison no już nie przesadzaj z tym moim wyglądem:)
Korres 1 niestety to nie ja,to fotka Salmy Hayek:)
Pozdrawiam wszystkich
Liz
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
06 paź 2006, 15:48

Avatar użytkownika
przez barrt 22 paź 2006, 15:24
jestem uzytkowniekiem bardzo wielu forum na te tematy, tam nie mam problemy z samym soba :lol: , wirtualne zycie wyglada calkiem inaczej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 paź 2006, 23:44

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 22 paź 2006, 16:15
Wirtualne życie wygląda inaczej, ale nikt nie broni Ci jeździć na "zjazdy", czy "złazy" ludzi, którzy mają takie same pasje, a tym samym porozmawiać w realu, o tym, co Cię "kręci". ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez Neśka 22 paź 2006, 17:14
Wirtualne życie wygląda inaczej... dokładnie!

Ja jako 14 - latka zajęłam się... politykowaniem i filozofowaniem na tematy bliżej nieokreślone, ale dotyczące narodu. Polityczne książki, ideologia.
Inspiracji do "tworzenia sobie siebie" znajdowałam w necie.
Gdy koleżanki uganiały się za chłopakami i ciuchami, oglądając romansidła, ja obmyślałam, co zrobić dla tego naszego kraju :D
Planowałam przyszłość tak, by móc przysłużyć się społeczeństwu.
Ludzi o podobnych zainteresowaniach w okół siebie nie miałam, bo były one zbyt "poważne" (hehe, dalej są) :twisted:
Kilka razy spotkałam się z ludźmi z innych miast, bo sama o spotkanie poprosiłam. Ale właśnie samotnośc w tej kswestii rozbroiła mnie.
W liceum nie mogłam znaleźć wspólnego języka z ludźmi, bo dla mnie zwykła nauka miała być krokiem do doskonalenia siebie....
Ech, długa historia.

Poszłam na studia, na polonistykę, bo chciałam zostać nauczycielką. Zrobiłam coś po swojemu, porwałam się na szerokie wody i zamieszkałam w Krakowie bojąc się tłumu iwielkich miast.
I na tym etapie ropoczął się proces niszczenia emocjonalnego przez mojego chłopaka - też długa historia, dziś już nieważna.

anonim...
Po mnie było widać. Dziś, ludzie którzy mnie znają, a nie znali wcześniej nie uwierzyliby, że to byłam ja. Dziś jestem inną osobą, powiedzmy nie-sobą. Dawniej nie ukrywałam siebie, żyłam tak jak chciałam. Dziś jest inaczej...

Barrt... My chyba musimy jakoś być sobą...nie wydaje Ci się?
Hehe:) Dla pocieszenia powiem Ci, że gdyby nie chłopak byłabym w szkole wojskowej, a ostatnio zaczęłam się interesować wpływem księżyca na życie ludzkie. W takim razie jesteśmy już we dwoje dziwakami:)
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 22 paź 2006, 17:33
Neśka, nie twierdzę, że chęć przysłużenia się społeczeństwu czy ojczyźnie , jest czymś złym. Twierdzę, że to chyba najlepsza droga dla kogoś, kto ma "niezniszczalną" psychikę, lub ogormne oparcie w bliskich.
Twoja choroba nie wzięła się raczej z bolesnych (emocjonalnie) relacji z chłopakami, a z braku poczucia własnej wartości.
Narzuciłaś sobie taką metodę dowartościowywania siebie. Zrób coś dla siebie, nie dla innych. Uwierz w siebie już teraz, a nie gdy zaczniesz dopiero uczyć i "naprawiać świat". Uwierz, jesteś wartościową kobietą. Odszukaj w sobie te wartości, które niewątpliwie masz.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do