Niska samoocena

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez julie 02 lut 2008, 19:38
marmarc napisał(a): czy na rozkaz można znaleźć sobie pasję na całe życie? chyba nie - to musi przyjść samo. Niezależnie od tego, niektórzy są już poprostu za starzy....


Heh, czuję, jakby to było dokładnie o mnie, a przyznam się, że czuję się o jakieś 22 lata starsza niż jestem :shock:
Ale co do tej pasji, to zgadzam się-incognito czy poprzez doswiadczenie musi przyjśc sama lub wcale; i wtedy pozostaje spełnić się w życiu lub wegetować w przeświadczeniu o własnej beznadziei;

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez Ewawe 02 lut 2008, 22:47
Wrażliwość to dar i przekleństwo. Tak zgadzam się.
Nie mając marzeń ani celów, to tak jak by nas już nie było. Bo celem może być zrobienie kariery albo herbaty rano. Jeśli się nie ma tych najprostszych celow takich jak wyjście z domu zrobie nie czegoś poprawienie swojej sytuacji, to faktycznie osiąga się takie dosć " błogie" wrazenie bycia nikim, tak jak by mnie nie było. Ze wszystkich uczuć to jest jednym z bardziej niebezpiecznych obok chęci odebrania sobie życia.
Tak uważam, bo ja nie mam po co żyć bo mam świadomość 70 letniej osoby pomimo swojego młodego wieku. Po co towarzyszy mi ona terazz przecież mogę ją mieć w wieku siedemdzieśięciu lat na prawdę. Mój mózg i dusza umarły. Nie walcze nie mam celów, jest mi wygodnie z moją depresją.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
08 paź 2007, 18:56
Lokalizacja
WARSZAWA

Avatar użytkownika
przez julie 02 lut 2008, 23:00
Ewawe napisał(a):Nie walcze nie mam celów, jest mi wygodnie z moją depresją.


Wiesz, ze mną jest podobnie, ale gdzieś w podświadomości chciałabym być "normalna", ale zdaje mi się, że nigdy mi się to nie uda-z moją trudną osobowością szybciej się "zarżnę" perfekcjonizmem, krytycyzmem, wymaganiami;
obojętność i depresja pozwala po prostu przeżywać (przewegetować) cichaczem kolejny dzień przy min nakładzie energii -> wiem, że to już po prostu żałosne, ale także nie mam siły i celów :shock:
greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez K. 02 lut 2008, 23:30
julie, jeśli mogę być szczera - z tego co czytam, z Twoich wypowiedzi, Ty mi po prostu nie pasujesz na osobę, która jest chora na depresję.
Po prostu NIE.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 02 lut 2008, 23:54
A jeszcze do poczucia wartości wracając, to czasem trza ją sobie wmówić..
Pozytywne myślenie może być kluczem do rozwiązania wszelkich problemów.
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Avatar użytkownika
przez julie 03 lut 2008, 00:17
K. napisał(a):julie, jeśli mogę być szczera - z tego co czytam, z Twoich wypowiedzi, Ty mi po prostu nie pasujesz na osobę, która jest chora na depresję.
Po prostu NIE.


Dziękuję za szczerość, cenię sobie Twoje wypowiedzi;
Jeśli chodzi o moją pathetic osobę-nie mam zdiagnozowanej depresji (choć jestem osobowością depresyjną), ale uwierz mi, że jestem na dobrej drodze do tego bagna, bo od dłuższego czasu męczy mnie to co 99,9% ludzi na tym forum:
*pustka
*zerowe mniemanie o sobie
*beznadzieja
*brak wiary w cokolwiek
->Nie chcę tutaj narzekać jaka to jestem biedna, bo tak nie jest, ale przyznam Ci się, że na tym forum rozmawia mi się z ludźmi lepiej niź z rodziną; moim największym problemem jest zagubienie się w życiu i (strach przed oceną innych), tylko widzisz, boję się, że się w nim nie odnajdę i to bardzo ale to bardzo mnie dołuje, bo czuję sie już zwyczajnie za stara na odnajdowanie życiowego powołania czy pasji, gdzieś w głębi duszy chciałabym przeżyć to życie dobrze i szczęśliwie (jak każdy...)-muszę pogodzić się z faktem, że jestem szarą masą i nadaję się jedynie by utknąć w jakiejś dead-ends-job
->podziwiam Cię, że udało odnaleźć Ci się "stały ląd", bo połowę sukcesu masz już za sobą ;)
-> mam co prawda przepisane jakieś leki na poprawę nastroju, ale nic nie pomagają i wychodzę z zasady, że jak sama sobie nie poradzę (w ostatecznym rozrachunku), to nikt mi nie pomoże (może nie wszytko stracone)
->swoją drogą zastanawiałam się skąd wzięły mi się te depresyjne inklanacje, i niska samoocena, w końcu rodzice bardzo mnie kochali i wspierali/ją do dziś, więc przyczyn nie mogę szukać w dzieciństwie czy braku miłości
Co na to Twoja wiedza?
greets

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:24 pm ]
Jan Nowak napisał(a):A jeszcze do poczucia wartości wracając, to czasem trza ją sobie wmówić..
Pozytywne myślenie może być kluczem do rozwiązania wszelkich problemów.


:arrow: Z całym szacunkiem, ale tu się nie zgadzam, że własną wartośc trzeba sobie wmówić-ją trzeba po prostu w sobie ukształtować -a na to potrzeba czaaaaaaaasu(...)
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez K. 03 lut 2008, 14:54
Z całym szacunkiem, ale tu się nie zgadzam, że własną wartośc trzeba sobie wmówić-ją trzeba po prostu w sobie ukształtować -a na to potrzeba czaaaaaaaasu(...)


Też się z tym nie zgadzam.
Każdy człowiek jest na swój sposób wartościowy, ale nie każdy potrafi odgadnąć jaką drogą ma się kierować i którą wybrać. A to jest już nieco trudniejsze, niż wmawianie sobie tego, że jesteśmy super. Bo co z tego, jak w końcu wybuchniemy, kiedy po kolejnej próbie znowu coś nam się nie uda ?


ale przyznam Ci się, że na tym forum rozmawia mi się z ludźmi lepiej niź z rodziną


A później napisałaś, że


w końcu rodzice bardzo mnie kochali i wspierali/ją do dziś, więc przyczyn nie mogę szukać w dzieciństwie czy braku miłości



To jak to jest dokładnie ?
Tylko nie mów mi, że nie chcesz ich martwić, czy marudzić ?
Jeśli napisałaś, że lepiej się Tobie rozmawia, to znaczy, że z nimi nie możesz rozmawiać - nie mówię, że dotyczy to wszystkich tematów, ale coś w tym jest.

Wydaje mi się, że czujesz się samotna.
Czy masz kogoś komu możesz się wygadać, wypłakać, pokrzyczeć czasem i tupnąć nogą ? A później ten ktoś też tupnie, pokrzyczy na Ciebie i pośmiejecie się razem ?

Zastanawia mnie ten strach przed oceną innych.
Dlaczego tak bardzo Tobie to przeszkadza, dlaczego martwisz się o to jak patrzą na Ciebie inni ?

Każdy z nas jest szary. A ja nie jestem ?
Też jestem. Tylko fakt - odnalazłam swoją drogę.
Ale dlaczego Ty miałabyś tego nie zrobić ?
Chyba nie chcesz żebym powtarzała to co już pewnie słyszałaś ' jesteś młoda, masz czas .. '

'' Dajmy czasowi czas .. ''


->podziwiam Cię, że udało odnaleźć Ci się "stały ląd", bo połowę sukcesu masz już za sobą Wink


Moja Droga, a myślisz, że ja sama bym się odnalazła ?
Nie. Mam wspaniałych Rodziców, Siostrę, Mojego M. i to oni dają mi siłę. To oni są moją Motywacją. Po co ja sama mam być tutaj ?
Bez Nich, bez Przyjaciół. (których też wielu nie zliczę).
Żyję dla siebie, spełniam marzenia dla siebie, ale muszę mieć kogoś obok.
Może tego Tobie brakuje ?
Kogoś kto 'kopnie w tyłek' ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez julie 04 lut 2008, 00:05
Ewawe napisał(a):Nie walcze nie mam celów, jest mi wygodnie z moją depresją.


Czy chociaż chwilami nie masz przebłysków chęci walki?
Mnie też jest wygodnie i niewygodnie zarazem w tym stanie :shock:
Ale wiem, że wyjdę z tego bo jeśli nie po lepsze życie to choćby po śmierć; ale walka będzie :!:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez michał24 04 lut 2008, 08:36
Moje poczucie niskiej wartości wzięło się od tendencji do porównywania własnej osoby z innymi ludźmi. Jako młody chłopak byłem wesoły, ambitny, rządny wszelkich sukcesów. Stawiając cel zwykle go osiągałem. Dziś jest inaczej. Zawsze czuję się gdzieś na końcu peletonu w ludzkim ,,wyścigu szczurów". Lęk całkowicie odmienił moje życie. Jestem socjofobem, bo od małego rodzice uczyli mnie bać się ludzi i świata, w którym upatrywali wiele złego, a ja uparcie w to wierzyłem. Zacząłem myśleć, że w ogóle nie pasuje do tego świata, który propaguje tylko sukces, władzę i kult pieniądza. Do dziś zastanawiam się czy moja nadwrażliwość to dar czy przekleństwo, bo przecież wiem, że wrażliwość ludzka sama przez się jest czymś dalece dobrym i pięknym, ale w zetknięciu z masową konsumpcją życiową zaczyna tracić sens. Nie znajduje motywacji do dalszych działań. Nic mnie nie interesuje, nic mnie nie bawi, a wszystko wydaje się być takie płytkie poza samotnością, w której wszystko wydaje się być takie bezpieczne, choć bardzo smutne. Boję się przyszłości, usamodzielnienia, tego, że już nikt nie powie mi ,,dobrze mi z Tobą", że ja sam nigdy nie będę zdolny do spontanicznych uczuć. Tracąc wiarę w siebie pozbywam się fundamentu na którym mogę budować swoją przyszłość, w której będzie miejsce na realizację marzeń, akceptację siebie i innych ludzi takimi jakimi są naprawdę. Póki co czuję się gorszy od innych, choć wiem, że tak być nie powinno. Mam nadzieję, że kiedyś odnajdę w sobie to zranione dziecko i drzemiące we mnie pokłady siły (naprawdę czuję, że gdzieś we mnie drzemią), które pozwolą mi kreować moją rzeczywistość według mojego własnego pomysłu - według moich marzeń. Bo przecież gdzieś tam jestem ,,ja”.
,, Kochać i tracić, pragnąć i żałować, upadać boleśnie i znów się podnosić (...).

,,Emocje to nie luksus, lecz wielostrunny instrument wspierający nas w walce o przetrwanie."
Antonio R. Damasio
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
03 lip 2007, 20:38
Lokalizacja
Bełchatów

Avatar użytkownika
przez pyzia1 04 lut 2008, 11:08
Jan Nowak napisał(a):A jeszcze do poczucia wartości wracając, to czasem trza ją sobie wmówić..
Pozytywne myślenie może być kluczem do rozwiązania wszelkich problemów.


Ta cholerna niska samoocena zatruwa mi życie od kiedy pamiętam. Gdy zaczęłam myśleć pozytywnie to było jak objawienie. wreszcie zrozumiałam że ja też zasługuję na akceptację i miłość, innych i swoją. Udało mi się być z siebie zadowoloną przez parę lat a potem, przy kolejnym epizodzie depresji wszystko się rypło. Wciąż wierzę, że pozytywne myślenie może zdziałać cuda i wciąż powtarzam sobie afirmacje ale mimo to kompleksy wciąż dają mi popalić. Wystarczy jedna krytyczna uwaga, niemiłe spojrzenie i już włącza się ten wredny głosik szepczący:to twoja wina, to twoja wina :?
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

przez .Tomek 04 lut 2008, 20:25
michał24 napisał(a):Póki co czuję się gorszy od innych, choć wiem, że tak być nie powinno.

Przynajmniej wiesz jak być powinno a jak nie.
michał24 napisał(a):Mam nadzieję, że kiedyś odnajdę w sobie to zranione dziecko i drzemiące we mnie pokłady siły (naprawdę czuję, że gdzieś we mnie drzemią), które pozwolą mi kreować moją rzeczywistość według mojego własnego pomysłu - według moich marzeń. Bo przecież gdzieś tam jestem ,,ja”.

I my mamy taką nadzieję. Nie wiesz jakbyś mógł sobie pomóc? Jakieś plany, jakieś tipsy? Warto by się było zastanowić nad życiem, dowiedzieć się co chce się zmienić i małymi kroczkami popracować nad sobą. Trochę nie za fajne dzieciństwo miałeś, z rodzicami wpajającymi takie bzdury.

I jeszcze jedno, porównywanie siebie do innych to błąd. Trzeba robić to co się lubi najlepiej jak się potrafi. Inaczej można powpadać w kompleksy a z tego punktu już trudno wyjść. "Fundamenty" się zapadają.

Pozdrawiam.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez julie 04 lut 2008, 22:11
Porównywanie siebie do innych to błąd, ale tak na prawdę ciągle to robimy :roll: osobiście staram się tego wyzbyć i wyzbyć poczucia bycia gorszym, ale to nie łatwe, zwłaszcza jeśli fundamenty już się zapadły a człowiek myśli, że przegrał własne życie (mimo iż jest względnie młody) :cry: ;
heh, mam hope, że jeszcze dokonam czegoś wielkiego i dobrego na miarę moich możliwości...

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez K. 04 lut 2008, 22:22
julie napisał(a):Porównywanie siebie do innych to błąd, ale tak na prawdę ciągle to robimy



Dokładnie.
Czy to zdrowy, czy chory człowiek. Ryzyko jest jednak takie, że przesadne porównywanie siebie do innych powoduje stopniowe zatracenie pewności siebie, a także liczne choroby - między innymi depresję.
Jeśli oceniać - to zdrowo.
Pisałam już kiedyś o tym, że każdy z nas ma swoje problemy. To naprawdę nie jest istotne jakie dany człowiek ma samopoczucie, czy ma dużo pieniędzy czy nie, albo czy ma swoją drugą połowę.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby wyćwiczyć u siebie umiejętność 'zdrowego porównywania'.
np. Inni mają lepiej, bo potrafią robić sweterek na drutach, ale ja także nie mam źle, bo mogę sobie kupić taki sam w sklepie.

Po prostu trzeba nauczyć się doceniać w sobie te małe sukcesy.


I moje ulubione stwierdzenie : ' Zmniejsz poprzeczkę, zwiększysz satysfakcję '
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez sorensen 05 lut 2008, 00:00
Od dłuższego czasu próbuję jakoś zbudować własną samoocenę. Nie piszę tutaj o odbudowaniu bowiem zawsze była zerowa. Niestety nie wychodzi to najlepiej. Jak do ciężkiej cholery można budować samoocenę skoro człowiek nie znajduje w sobie żadnych pozytywów, żadnych plusów, żądnych uzdolnień a jego życie było pasmem porażek i niepowodzeń? Po prostu porównując się do innych, skądinąd ludzi przeciętnych, okazuje się że jestem gorszy, po prostu gorszy. A moja życiowa poprzeczka jest już tak nisko że piesek Paris Hilton z trudem pod nią przejdzie.
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do