Niska samoocena

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 31 sty 2008, 19:08
Ja przez ostatni rok często miałam uczucie że jestem nikim... A i teraz nie widzę zbytnio perspektyw dla siebie. Często czułam się po prostu jak śmieć, na którym się inni wyżywali. Czasem miałam tego naprawdę dość, chciałam skończyć ze sobą, a czasem myślałam że dobry chrześcijanin powinien być pokorny, widać chyba źle pojmowałam to pojęcie.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez julie 31 sty 2008, 23:10
Zimabwe
Jakbym słyszała siebie-choć z wyżywaniem się innych na mnie to jednak nigdy nie doszło do skutku, bo swego czasu (jak nostalgicznie to brzmi) byłam bezczelna i walczącą o swoje; a teraz dałam się stłamsić przez poczucie bezwartościowości i beznadzieji->mój psychiatra doradził mi znaleźć nowego chłopaka (żeby Panią dowartościował (tragikomedia), ja na to do niej, że ta wartość musi wypływać ze mnie samej a nie z zewnątrz...
Chrześcijanką nigdy nie byłam zagorzałą, zresztą przejawia się u mnie kompletny krytycyzm wobec wszystkiego, wszystkich (oczywiście zaczynając od samej siebie a świecie kończąc). Ostatnio wpędziłam się nawet w większy pesymizm stwierdziwszy, że człowiek jako taki nie ma wolnej woli->z każdej strony jesteśmy zdeterminowani, a to przez urodzenie, położenie w strukturze społeczenej, wygląd, kontakty, i inne pierdoły. Marks mówił, że byt określa świadomość i zgodzę się z nim zupełnie; Człowiek jest z każdej strony osaczony-nauka nie pozostawiła na nas suchej nitki->"dajcie człowieka a znajdzie się paragraf", każdego można zaszufladkować, opisać, etc. Wszystko stało się tak racjonalne, instrumentale że aż obrzydliwe; Mam wrażenie a nawet pewność, że w dzisiejszym świecie nie ma miejsca dla ludzi wrażliwych, nie mówiąc już o zagubionych i poszukijących swojej tożsamości-jeśli nie jesteś człowiekiem sukcesu, lub tym, który do niego dąży nikt (większość) nie chce z tobą mieć do czynienia;
Często- gęsto wolałabym, żeby mnie już tutaj nie było ;)

pzdr
Ostatnio edytowano 01 lut 2008, 14:44 przez julie, łącznie edytowano 1 raz
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez .Tomek 01 lut 2008, 14:49
anand22 napisał(a):julie masz podobne poglądy do moich, nawet te odnośnie wykształcenia. Studia w Polsce są "psu na budę potrzebne", nie dość, że człowiek się tam niczego przydatnego nie nauczy oprócz wkucia kilku tysięcy definicji, to dyplom też nic nie da, bo 90% społeczeństwa też go otrzyma Rolling Eyes . Mi ukończenie studiów nic nie dało, mógłbym robić to samo co teraz będąc nawet po podstawówce, jedynie w tym co robię przydaje mi się prosta matematyka i znajomość tego, czym się zajmuję. Trzeba po prostu być w czymś dobrym.


Ja tu widzę error w rozumowaniu. Po pierwsze studia w Polsce nie są złe. Tylko trzeba robić to co się lubi bo inaczej to do dupy, robimy coś na siłę i potem mamy pretensje do siebie, do innych i zwalamy na studia, na siebie itepe.

"Mi ukończenie studiów nic nie dało," Zapytaj sam siebie na ile się przyłożyłem i w jakim stopniu lubiłeś to co robiłeś na studiach.

I jeszcze jedno ode mnie, myślimy, że studia w Polsce są "psu na budę potrzebne" ale to nie ze studiami jest problem ale z pracą w Polsce. Trochę się trzeba postarać, albo spadać za granicę, albo pomęczyć się w kraju i znaleźć jakąś pracę w końcu. Nic łato nie przychodzi.

"Trzeba po prostu być w czymś dobrym" W tym co się na prawdę lubi zawsze można być dobrym. Jeden warunek trzeba to lubić. Wien coś o tym :)

Pozdrawiam.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez julie 01 lut 2008, 15:07
.Tomek napisał(a):
W tym co się na prawdę lubi zawsze można być dobrym. Jeden warunek trzeba to lubić. Wiem coś o tym :)



Mądrze powiedziałeś, ale wielu ludzi goni właśnie na studia bo nie wie co ze sobą zrobić-mają za mało praktyki i nie wiedzą tak de facto co by ich naprawdę pasjonowało; a studia powinny przygotowywać do pracy; póki co jeśli nie kończysz medycyny, inforamatyki, etc. czy czegoś konkretnego co da Ci fach w ręku (jeśli sam z siebie go nie masz) to studia są bez sensu (pomijając rozwinięcie osobowości i takie tam frazesy)...wychodzą później wykształciuchy z dyplomem (krąży taki przykry dowcip:
A:"dyplomaci"-dyplom macie a co umiecie?
B: Eeeee... )
na stronie Kamila Cybulskiego był fajny filmik w którym jego współpracownik mówi:
"Nie interesuje nas czy skończyłeś Technikum Górnicze czy Harvard ale co Ciebie jeszcze da się nuczyć"
Nie chcę nikogo oceniać, bo jestem na to zwyczajnie "za mała", ale takie bynajmniej mam odczucie...

Ale wracając do punktu wyjścia-fakt, jeśłi naprawdę coś się lubi, to można być w tym dobrym. Większość ludzi to jednak szara masa (włączając w to mnie) a na same studia to ponoć (nie pamiętam gazety) nadaje się niewielki % każdego społeczeństwa

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 01 lut 2008, 15:37
julie był okres kiedy chciałam przerwać edukację w liceum, bo tak bardzo źle się czułam (i czuję się tak nadal, ale już nie aż tak jak wcześniej). Chamstwo, obłuda, układy... Moja psychika nie lubi tego. I doszłam do wniosku, że jeśli jakiś temat mnie interesuje, to niestety na szkołę w tym względzie nie mogę liczyć, bo nauczyciele tylko uczą pierdółek i definicji, tylko tego co jest w podręcznikach - takie klapki na oczy. Z tego powodu od przyszłego roku rezygnuję z historii sztuki - uczy nas taka nawiedzona baba, której tylko starożytna Grecja w głowie (a ileż można słuchać o porządkach architektonicznych?), i skutecznie obrzydza mi ten przedmiot. Taka jest prawda, że jeśli chcemy się rozwijać intelektualnie, to albo książki albo Internet (choć w necie nieraz też bztedy piszą).
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

przez .Tomek 01 lut 2008, 15:44
julie napisał(a):ale wielu ludzi goni właśnie na studia bo nie wie co ze sobą zrobić-mają za mało praktyki i nie wiedzą tak de facto co by ich naprawdę pasjonowało

Dlatego pasje się znajduje przed życiem dorosłym, co by wiedzieć gdzie się chce dalej doskonalić i kształcić. Co prawda nie zawsze się da doskonalić w tym co się lubi ale można strzelić mix, np. ja za 1,5 roku idę na chemię a studia, w wieku 22 lat je już skończę (chemia i Edynburgu (hopefully) co lubię bardzo) i wracam do Polski żeby rozpocząć pracę w Policji (po prostu nad życie uwielbiam wszystko co związane ze służbami mundurowymi) no i mam nadzieję pracować w jakimś wydziale antynarkotykowym jako chemik analityk chyba się przydam nie? ;) Tak więc trzeba robić czasami mixy żeby pogodzi pasję z pracą ;) Tylko odrobinę trzeba pomyśleć i planować :)

Regards ;)

Ps.
zimbabwe napisał(a):Taka jest prawda, że jeśli chcemy się rozwijać intelektualnie, to albo książki albo Internet (choć w necie nieraz też bztedy piszą).

Jeżeli coś nas interesuje to tylko i wyłącznie samokształcenie bo ze szkoły na temat Ciebie interesujący dużo nie wyciągniesz. Więc się zgodzę ;)

Pozdrawiam.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez julie 01 lut 2008, 15:49
zimbabwe napisał(a): Chamstwo, obłuda, układy... Moja psychika nie lubi tego. I doszłam do wniosku, że jeśli jakiś temat mnie interesuje, to niestety na szkołę w tym względzie nie mogę liczyć, bo nauczyciele tylko uczą pierdółek i definicji, tylko tego co jest w podręcznikach - takie klapki na oczy.


(Nie)Stety też jestem wyczulona na chamstwo i obłudę...Nie wiem ile w tym prawdy a ile wytworu mojego chorego umysłu, ale mam wrażenie że chamstwo, obłuda i sztuczność otacza mnie z każdej strony; Doszłam do wniosku, że dla nas, ludzi wrażliwych nie ma miejsca w dzisiejszym świecie, do bólu racjonalnym i wyrachowanym; albo grasz w te klocki i wygrywasz (i wszyscy cię podziwiają) albo nie i jesteś na marginesie;
:arrow: czy można czuć się niewolnikiem własnego życia?
Można-ja się tak właśnie czuję :shock:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 01 lut 2008, 15:51
Z jednej strony wrażliwość bywa darem, a bywa też przekleństwem... Ja w pewnym momencie nienawidziłam siebie za tą wrażliwość.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez julie 01 lut 2008, 15:56
.Tomek napisał(a):Dlatego pasje się znajduje przed życiem dorosłym, co by wiedzieć gdzie się chce dalej doskonalić i kształcić.


Gratuluję samoświadomości i dojrzałości (życzyć jej wszystkim młodym ludziom), której mi nistety w twoim wieku zabrakło; Zbyt często kierowałam się emocjami, ale cóż;
Powodzenia bo cel i wytrwałość już jak widzę masz ;)

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez Pstryk 01 lut 2008, 21:32
Najcenniejszą wiedzę człowiek zdobywa przez doświadczenie, tak więc jeśli czegoś sobie odmówisz ponieważ ulegniesz poczuciu bezsensu tego z uwagi na panującą sytuację polityczną czy gospodarczą (czytaj: pomocnik budowlany z magistrem ;) ) czy z uwagi na panującą tendencję myślową w tej dziedzinie nie dowiesz się, jak jest naprawdę.
Osobiście kierunek studiów wybrał mi ojciec, ponieważ faktycznie nie bardzo wiedziałam, co jest moją pasją zawodową (czyli dawałoby mi i pieniądze i spełnienie). Pisząc licencjata natomiast poznałam tą pasję i na tym poprzestałam edukację w kierunku handlu i cła i zostałam samoukiem pijaru. Papierek mam jak co a pijar mogę w każdej chwili zacząć studiować ale póki co nie ma takiej potrzeby bo i bez papierku pracuję w pewnym sensie w pijarze.
I tu sedno sprawy: gdybym nie poszła na studia nie dowiedziałabym się, co chcę robić z przyjemnością do emerytury ;)
Pstryk
Offline

przez .Tomek 01 lut 2008, 21:44
bethi napisał(a):I tu sedno sprawy: gdybym nie poszła na studia nie dowiedziałabym się, co chcę robić z przyjemnością do emerytury Wink

Trzeba widzieć dobre w złym :) racja ;)a przez to pędzenie do najlepszego myślimy, że tkwimy w gównie bo nie mamy tego co chcemy. A przecież zawsze jest coś dobrego w tym złym ;)

Btw. ładna historia bethi. Jak to wszystko może się odkręcić nie? :)

Pozdrawiam.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

przez Pstryk 01 lut 2008, 22:49
Jak to mówi pewne mądre przysłowie: nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :P A tak naprawdę, to kwestia nastawienia - pozytywnego lub negatywnego. Bo jeśli nastawienie jest negatywne, wówczas wszystko, co się w Naszym życiu wydarzy będziemy interpretować negatywnie.
Pstryk
Offline

przez marmarc 02 lut 2008, 19:13
kiedy tak czytam nasze wypowiedzi to myślę sobie jak różni ludzie trafiają na to forum. Od zupelnie "nieumiejscowionych", ludzi bez planów nt. swego życia, bez konkretnych celów, po osoby ściśle nakierowane, przekonane, ba specjalistka od PR-u nawet jest. Przykro mi, ale specjalistek od PR-u nie cierpię - są dla mnie kwintesencją zakłamania, wciskania kitu, sztuczności - chyba ta sztuczność najbardziej mi przeszkadza. Oczywiście, czasem trzeba, w obronie własnej, ale zawodowo...(Chyba, że tak na prawdę zazdroszczę im tej swobody w kontaktach z ludźmi, wyczuwania ich odczuć, dostosowywania się. Pewnie tak...w głębi mego serca pragnę być takie jak one)
Napisałem o "nieumiejscowionych" - taki wyraz przypomniał mi się, kiedyś wyczytałem to w dzienniku jednego amerykańskiego księdza - odwiedził w Nowym Jorku mistrza zen. Po spotkaniu z nim odczuwał, że wiele spraw w jego świadomości się upożądkowało, że odnalazł swoje "umiejscowienie w świecie". Myślę, że to ciekawy pomysł, że może chodzi właśnie o to - o umiejscowienie, żeby w danych w codzienności warunkach czuć się dobrze, mieć swoje miejce. Na to może się składać wiele spraw - cała codzienność.
bethi i .Tomku z całym szacunkiem, życzymy wam jak najlepiej, ale wasze rady brzmią trochę jak ta, że najlepiej jest być pieknym, młodym i bogatym. Ok - jeśli są na forum ludzie kilkunastoletni - oni mogą z tej rady skorzystać, ale z drugiej strony - czy na razkaz można znaleźć sobie pasję na całe życie? chyba nie - to musi przyjść samo. Niezależnie od tego, niektórzy są już poprostu za starzy....
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do