Niska samoocena

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez groza 08 gru 2007, 14:12
anand22 napisał(a):to jest naprawdę rzadka cecha wśród kobiet, które są o wiele mniej inteligentne od facetów, tzn. w nauce są lepsze, łatwiej wkują na pamięć, ale myśleć nie potrafią(i to nie jest moje widzimisię, tylko rzeczywiście tak jest i proszę tego nie negować).


No i musisz mnie tak zadrażniać? :D Facet w takim razie też nie myśli. Albo nieee, nie tak chcę.

Ja uważam, że kierowanie się w życiu stereotypami jest--- ważne jak cholera. Nie uważam, by było źle, że ludzie się zbytnio nie wgłębiają w innych, w to co ktoś może naprawdę myśleć, czym się kieruje. Czemu robi tak, że ja cierpię. Czemu nie zastanawia się, co naprawdę byłoby dla kogoś dobre. Jestem przekonana, że stereotypy bardzo ułatwiają życie - do tego stopnia, że uważam: natura zrobiła BARDZO DOBRZE, że stworzyła ludzi z natury płytkimi, powierzchownymi i nie myślącymi nad głębszym sensem.

Hmm, jakby to wyjaśnić. Gdybyś rozumiał dokładnie wszystkich ludzi, którzy cię otaczają, byłoby ci ciężej żyć. Dlaczego? Bo wiedziałbyś, jaki krok im zaszkodzi, a jaki pomoże. A co w tym złego? To, że ograniczyłbyś siebie. A nie każdemu to w smak. Jak ktoś nie ma takiej natury - to takie ograniczenie więcej mu zaszkodzi, niż pomoże. A jakie ograniczenie? Więcej byś myślał nad każdym swoim krokiem i słowem. Nie dziwiłbyś się, że sąsiadka obrabia ci tyłek, koleżanka ma z ciebie pośmiewisko, kolega znów cię rąbnął. Patrzyłbyś na nich i byś sobie mówił: cholera, wcale im sie nie dziwię. Nie miałbyś do nikogo złości - takiej prawdziwej złości, która by rozładowała twoją frustrację na zastaną kolej rzeczy. Mógłbyś się tylko złościć na wychowanie, na naturę ludzką, nigdy nie mógłbyś obwinić nikogo. A bez obwiniania kogoś, zwalania na kogoś winy jest BARDZO ciężko żyć. Jakbyś się nad tym zastanowił, to byś mi przyznał rację. Dorosłość poznaje się po tym, że ktoś bierze na siebie całą odpowiedzialność za swoje czyny. Popatrzysz na ludzi i zauważysz, że pod tm względem prawie wszyscy---są dziećmi. Ale nie w złym sensie. Dla nich to bardzo dobrze, że tak jest. Spróbuj kiedyś choć przez miesiąc nikogo nie obwiniać: że ta jest głupiutka, bo na ciebie leci, ze tamten jest idiotą, bo koleś z toba chodzi na imprezy, bo chce mieć towarzystwo do zdobywania lasek, a tak naprawdę to ma cię głęboko. Spróbuj tego przez choćby przez dwa dni, a będziesz wiedział o czym mówię. Kiedy człowiek nie obwinia innych - łamie swoją naturę. i to w najczulszym punkcie: bo musi sobie powiedzieć 'ja jestem taki sam, ale w najwyszukańsze sposoby mydlę sobie oczy, że tak nie jest". Najtrudniej właśnie siebie zobaczyć takim jakim się jest, że nie jest się perłą wśród wieprzy :smile: Ale to nie uczy człowieka tylko złego patrzenia na siebie. Wręcz przeciwnie! Jeśli dobrze się w to wgłębisz, to nie będziesz miał ani sobie - ani innym nic do zarzucenia od razu i na dzień-dobry. Ja wcale nie uważam, że jestem niczym. Ale tak samo nie uważam tak o innych. Kiedy zrozumiesz, co tobą kieruje: będziesz bardziej wyrozumiale patrzył i na innych. Tyle, że ceną będzie to, że nie będziesz juz tak wszystkiego całkowicie pewien.

Hmm, kiedy mówisz, ze baby w większości lecą na status/urodę i kasę, to mam dla ciebie świetny przykład, jak złamać w sobie taki stereotyp! Taki, który do ciebie przemówi. Zastanów się nad takim oto przypadkiem: czy.... twoja matka poleciała na twojego ojca z powodu statusu i kasy? Odpowiedz na takie pytanie. Czy posądzisz ją o to?

A wtedy zadaj sobie kolejne pytanie: czy ona jest wyjątkiem? A wszystkie inne kobiety są zawsze interesowne? W taki właśnie sposób ja łamię w sobie takie śmieszne stereotypy :smile:


EDIT-----------------------------------
Ależ możesz nadal być pewien tego, że tak jest i już. Ale jak dobrze się wgłębisz w to pytanie, to musiałbyś przestać szanować i swoją matkę. A nie o to tu chodzi. Po co łamać również to, co jest dla ciebie jedynym wyznacznikiem normalności - tylko za cenę, by mieć zawsze rację, by dowieść, że twoje przekonanie się sprawdza? Ludzie są bardziej skomplikowani. Ty też jesteś bardziej skomplikowany. Nie jesteś takim samym tłumokiem, jak reszta, bo ty też lecisz za długimi nogami, urodą i byle baba ci koniecznie pasowała, bo jak nie to spadówa. Jeśli dokładnie przyjrzysz się sobie - zrozumiesz, że i inni nie są tłumokami, bo tak robią.

A stwierdzenie: tak jest i już, takie są czasy, a czemu ja mam się tak diametralnie różnić od innych? Czemu mam nie robić tego, co oni? To jest (jak dla mnie) wymówka.

Mogę ci powiedzieć, od czego to się u mnie zaczęło. Dużo lat temu, miałam pewnie 17 lat, ale kto to tam pamięta, pokłóciłam się strasznie z matką. Dostałam aż spazmów, bo nie mogłam zrozumieć, czemu ona mnie za nic nie chce słuchać. Ja jej mówię, jakie mam problemy, wreszcie jej mówię, co mnie trapi, a ona sie poszła położyć spać :smile: Wtedy naszła mnie taka myśl - i od niej się zaczęła ogromna przemiana w moim życiu. Ta myśl zabrzmiała tak: "chcę, żeby inni mnie wysłuchali. Może sama zacznę innych wysłuchiwać, to zobaczę jak to jest. Bo może sama też nie słucham, a wymagam, ŻĄDAM tego od innych". To co było później, to było piekło na ziemi. Ja słuchać nie umiem, nadal tak jest zresztą, nie taka moja natura, ale zmusiłam siebie do tego. Zaczęłam słuchać, co ktoś do mnie naprawdę mówi, co kryje się za jego słowami. Stopniowo przerodziło się to w to, ze prawie nic nie mówiłam, a tylko zadawałam odpowiednie pytania: a ludzie zaczęli my wyjawiać, co im na sercu leży. Oczywiście dawałam im rady. I nie takie, że 'będzie lepiej, nie łam się!' Takich rad nigdy nie umiałam dawać, to może mój błąd. Rozpatrywałam sytuację czyjąś na każdy możliwy sposób: z innego punktu widzenia, z mojego, z tej osoby. Jak ktoś do mnie przyszedł z problemem: 'mój mąż to jest o kant dupy potłuc!', to wychodził z moją odpowiedzią: wcale tak nie jest. :smile: Dlatego też uważam, że przyjaźń ze mną to nie jest jakieś wielkie coś. Bo ludzie chcą się wyżalić, by ktoś im przyznał rację - a ja tego nie umiem :smile:

A kiedy zaczęłam tak słuchać innych, to dochodziłam do wniosku, ze ludzie wcale nie są źli. Mają rozterki - i często im się zdarza wybrać nie tą drogę co trzeba. Ale to nie czyni ich złymi i perfidnymi. Ludzie nagminnie uważają "mam się zmienić? niech inni zaczną!". Ja spróbowałam innej drogi: najpierw zmieniłam siebie, a potem... heheh, trafiłam na opór, bo inni nadal nie chcieli się zmieniać :smile: Ale przynajmniej wiem, że wymagać od kogoś zmiany to gruszki na wierzbie. Że kosztuje to tyle łez, zgrzytania zębami, świętej cierpliwości, łamania siebie, że może i dobrze, że inni się nie zmieniają. Nie muszą? Niech tego nie robią. Ich życie będzie o bardzo dużo uboższe - ale będzie prostsze. A to jest ważne: by sobie nie komplikować zanadto życia. Mam nerwicę, to wiem, że czasami wolałabym normalne życie od tego, które mam. Ale tylko czasami :smile:
Ostatnio edytowano 08 gru 2007, 15:01 przez groza, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

przez snaefridur 08 gru 2007, 14:57
To mam rozumiec, ze jak facetowi sie powinie noga i np go z roboty wyrzuca...to go zostawisz?? Bo nie bedzie umial o siebie zadbac...Dla mnie pieniadze wypaczaja zwiazki i kierowanie sie gotowka w jakikolwiek sposob jest dla mnie bezsensowne...


Nie.Będe starała się pomóc ,bo na tym polega związek partnerski i uczucie do drugiej osoby.Mówiłam,że pieniądze nie są tym kryterium,jakim się kieruję.
Nie rozumiem lasek,które leżą i pachną,całkowicie uzależniając się finansowo od partnera.To cholernie niebezpieczne,widzę jaki błąd popełniły niektóre kobiety w moim otoczeniu i sama nigdy do tego nie dopuszczę.
Na kasę nie patrzę,bo będę mieć swoją w ilości mam nadzieję wystarczającej ;),ale z drugiej fajnie by było mieć w mężczyźnie oparcie.
Mam nadzieję,że rozumiesz o co mi chodzi.


Zresztą jeśli faceci w moim wieku mają pieniądze,to są to przeważnie pieniążki rodziców,więc na to w ogóle nie warto zwracać uwagi :mrgreen:.
Patrzę na inteligencję,zaradność życiową...
Zresztą tak naprawdę,to wcale się nie wybiera ;).

A tak w ogóle to taaaaaaaaaki OffTop :mrgreen: .
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 08 gru 2007, 15:15
groza napisał(a):jak złamać w sobie taki stereotyp!

Po co łamać stereotypy ?
Wg mnie stereotyp, to skrajny, ale jakże wyraźny portret ludzki. A skoro skrajny, to na pewno nie jest normą. Zatem, jeśliby tylko znaleść "stereotyp przeciwny", to mamy wyznaczone granice ludzkich zachowań w pewnych sytuacjach. ;)

PS. grozo, jeszcze kilka Twoich postów, a powstanie Twój fanklub :mrgreen:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Zahn 08 gru 2007, 19:36
Ciekawa dyskusja... tylko do czego to prowadzi? Że niby kobiety są wyrafinowane i lecą na kasę, czy są zaradne i chcą znaleźć partnera, który zapewni byt ich dzieciom? A co z nami facetami? Lecimy na panie z wielkim biustem, bo chcemy, żeby nasza partnerka miała czym wykarmić nasz dzieci, czy po prostu mamy rozum między nogami?
Ach te słodkie stereotypy... i żeby była jasność!! Jako mężczyźnie, chodzi mi tylko i wyłącznie o dobro moich dzieci...
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

Avatar użytkownika
przez fiufiu 08 gru 2007, 21:13
Zahn napisał(a):Jako mężczyźnie, chodzi mi tylko i wyłącznie o dobro moich dzieci...

I tak powinno byc. Ale niestety tacy faceci sa postrzegani u wiekoszosci kobiet jako frajerzy....
"Oddaję się morzu,
Pozwalam się ponieść fali,
Niech mnie obmyje.
W obliczu strachu,
Pewnego razu uwierzyłem.
Łzy smoka,
Dla Ciebie i dla mnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
13 lis 2007, 17:39

Avatar użytkownika
przez fiufiu 09 gru 2007, 10:00
anand22 to wlasnie jest powazny problem o ktorym piszesz. Mnie jednak jakos rodzice wychowali zdaje mi sie na dobrego czlowieka...w szkole nie bylem jakims popychadlem i potrafilem przylozyc. Uczyc sie tez dobrze uczylem (mozna powiedziec nawet bardzo dobrze). Slabszych nie glebilem bo bym nie potrafil. Trzeba wlasnie znalezc ten zloty srodek w kwestii wychowania dzieciaka....zeby bylo lubiane a przedwszystkim aby ono potrafilo lubic innych.
"Oddaję się morzu,
Pozwalam się ponieść fali,
Niech mnie obmyje.
W obliczu strachu,
Pewnego razu uwierzyłem.
Łzy smoka,
Dla Ciebie i dla mnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
13 lis 2007, 17:39

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 09 gru 2007, 10:28
anand22 napisał(a):Co z tego, że będę powtarzać dziecku, żeby nie paliło papierosów, trawki, żeby nie piło alkoholu, jak z takiego kogoś w szkołach się śmieją, że jest maminsynek? I co mam powiedzieć mu, żeby się w szkole z nikim nie bił? Wtedy będą nim pomiatać, bo zawsze za ofiarę upatruje się kogoś, kto się nie broni.
(...)
I weź tu człowieku przyjmij dobrą postawę wychowawczą .

Dzieciaki od swoich najmłodszych lat uczą się najwięcej od rodziców. I to bynajmniej nie z ich komunikatów (próśb, nakazów), ale z ich czynów.
Nie ma bardziej komicznej sytuacji "wychowawczej", kiedy rodzic mówi do dziecka "nie pal, bo to straszny nałóg i szkodzi zdrowiu", a jednocześnie zapala papierosa. Dziecko w takich sytuacjach "traci głowę", bo co innego widzi, a co innego słyszy. Ale zawsze weźmie przykład z rodzica i prędzej czy później sięgnie po tego papierosa.

Najlepsza postawa wychowawcza to taka, gdy własnym przykładem uczy się dziecko reagowania na "świat".
I tak samo, jak Ty obecnie reagujesz na to, co Ci się nie podoba, tak Twoje dziecko może przejąć taką samą postawę. Jeśli będziesz tylko się irytował i nic poza tym, tak postąpi zapewne i Twoje dziecko. A jeśli zademonstrujesz mu inną drogę życiową, która polega na obstawaniu przy swoich zasadach... takie może się stać i ono.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

brak poczucia własnej wartości

Avatar użytkownika
przez julie 26 sty 2008, 01:48
Przyczyn depresji może być mnóstwo, jednak tyle co zauważyłam tym zasadniczym (od którego all się zaczyna) jest właśnie kwestia poczucia własnej wartości. Moja depresja wzięła się właśnie stąd->mam wrażenie, że wszyscy wokół są świetnie, zabawni, piękni, a co najgorsze pewni siebie i w ogóle "naj" a ja z kolei vice versa. Wiem, że jest to chore myślenie, ale nie mogę go zmienić, bo napwawdę nie mam silnego fundamentu na którym mogłabym to zrobić, tzn, nie ma takiego konika, w którym byłabym najlepsza->niestety jestem perfekcjonistką i chciałbym być w czymś po postu "naj, albo at least świetna (co oczywiście nie oznacza, że traktowałabym innych z góry bo nie o to mi chodzi!)...czuję się przez to totalnym dnem i idiotką, szarą masą i jedną wielką śmierdzącą kupą zanieczyszczającą tylko otoczenie; również fakt, że nie wiem co tak naprawdę chciałabym robić w życiu a mam 22 lata! (i tu doszłam do wniosku że jestem życiowym nieudacznikiem) Zazdroszę ludziom pasji i faktu, że wiedzą czego konkretnie chcą, bo to jest wszystko...Można mieć wielu kochanków, ale nie oszukujmy się to właśnie praca zabiera lwią część naszego życia i jeśli człowiek NAPRAWDĘ lubi to co robi to chyć tyle jego pociechy z życia bo robi to dobrze i przyczynia się jakoś do ogólnego dobra. Można nie mieć groszą przy duszy a byż artystą i cieszyć się życiem; Na tej bazie można budowć swoją pewność siebie; A ja tego nie mam i czuję wyraźny ból istnienia...A jak jest z wami? Jesteście pewni swojej drogi życiowej, studiów, kariery, tego co aktualnie robicie itp.? Napiszcie, plz :roll:
Mam też wrażenie (a nawet pewność), że nie nadążam za światem i że wszytko kręci się za szybko; Różnie idiotyczne poradniki doradzają cieszyć się każdą chwilą, etc, ale wszytko gna tak szybko, że nie ma nawet czasu na pozanie samego siebie; Bo kiedy? Jeśli nie ma się kasy to w przypadku przeciętnego człowieka (np. ja) nie możesz pozwiedzać, np innych krajów, czy choćby dobrze Polski by lepiej poznać siebie (nie to żebym była szarą myszką z rustykalnych okolic która nie była nigdy w wielkim mieście czy za granicą, bo sama jak palec wyjechałam po maturze do Anglii i sama dawałam sobie tam świentie radę)... A wiadomo, że sami siebie poznajemy najlepiej w kontaktach z innymi i im więcej doświadczeń tym lepiej. Tyle że w dzisiejszych czasach nie ma czasu na takie cuda-co powinniśmy robić to: szkoła->studia->kariera i dopiero później poznanie świata.
W szkołach tylko zakuwanie terorii, na studiach to samo; Byłoby lepiej, gdyby te nasze parszywe polskie szkoły uczyły więcej praktyki (nie piszcie mi tylko, że mogłam iść do zawodówki a nie liceum!); Sama zrezygnowałam ze studiów, bo zdały mi się sztuką dla sztuki i absolutnie nie było tam pasji czy miłości do taj pracy o której mi się marzyło;/ Gdyby tak każdy robił coś z powołania na pewno nie byłoby tylu nieszczęśliwych ludzi... A tak zdarzają się: lekarze-nieudacznicy, księża pedofile i inni "ludzie nauki"
Człowiek, który nie ma już marzeń jest martwy; ("You have to have dreams to just hold on")
Nic, tylko "walnąć samoboja" :cry: :cry: :cry: Nie pomoże żaden deprim ani prozac, no cóż drogie firmy farmaceutyczne, na kim jak na kim ale na mnie nie zarobicie ;)

Co o tym all sądzicie i jeśli brak poczucia własnej wartości jest waszą przyczyną depresji to na jakim dokadne tle?
Napiszcie plz!
greets 2 you all
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez Fiolka 26 sty 2008, 12:42
julie nie musisz być najlepsza w "czymś" by mieć poczucie własnej wartości. To nie o to chodzi żeby być najlepszym, ale żeby być po prostu sobą. Mój chłopak powiedział mi kiedyś, że mnie pokochał za wnętrze, za to że jestem jaka jestem i tego nie ukrywam, że jestem jedyna w swoim rodzaju. Trzeba być sobą i umieć samego siebie zaakceptować, a jeśli jest coś w Tobie czego nie akceptujesz, co wydaje Ci się zbędne po prostu postaraj się to zmienić.
Co chcesz robić w życiu? Kim jesteś? Te pytania dręczą wszystkich młodych ludzi. Bo przecież trzeba sobie w tym świecie znaleźć swój własny prywatny kąt, swoją niszę "ekologiczną" ;) Wiem kim chciałabym być, wiem jaka chciałabym być i moim celem jest dążenie do tego, ale jednocześnie muszę myśleć racjonalnie, czy jestem w stanie dokonać tego czy owego, pewnie jestem, więc muszę się o to postarać. A jeśli nie jestem? Cóż, bez żalu trzeba sobie powiedzieć, że w życiu nie zawsze się wygrywa. Trzeba szukać sobie dróg i rozwiązań. Trzeba iść do przodu.
Wg mnie praca służy dwóm rzeczom: zarabianiu pieniędzy (za coś trzeba żyć), ale praca musi też służyć innym ludziom - pracujemy po to by ktoś inny mógł sobie np. wypożyczyć film (pracuję w wypożyczalni DVD :) ) Więc nasza praca jest potrzebna, to już jest powód do tego żeby znać swoją wartość. Na początek jest mały, potem z czasem będzie większy. Nic na siłe i nie wszystko naraz.
W życiu nie można być pewnym niczego. I to jest właśnie piękne, że zaczynając dzień nigdy nie wiem jak się skończy, że możemy odkrywać każdy dzień. NIe jestem pewna tego że skończę studia, ani tego że będę mieć dobrą pracę w przyszłości, jestem pewna tego że muszę iść do przodu, i to się liczy.
Czy nadążam za światem? NIe, absolutnie nie, jest wiele spraw w którym jestem absolutną ignorantką i dobrze mi z tym, bo nie można robić i wiedzieć wszystkiego, jesteśmy tylko ludźmi.
Jestem przeciętnym człowiekiem, który robi nie przeciętne rzeczy ( :twisted: wierzcie mi naprawdę nieprzeciętne :twisted: hi hi hi ) Każdy człowiek jest wojownikiem zmagającym się z życiem i z przeciwnościami losu. Każdy człowiek jest przeciętny i jednocześnie wszystcy są nieprzeciętni, każdy człowiek jest jedyny w swoim rodzaju i to jest piękne, dzięki temu świat nabiera kolorów.
"dopiero później poznanie świata" bzdura, no chyba że poprzez poznanie świata rozmumiesz tylko i wyłącznie podróże i zwiedzanie. Poznać świat to poznać ludzi, poznać mechanizmy które światem i ludźmi rządzą, a to można robić na swoim małym okolicznym podwórku. Trzeba tylko umieć obserwować, umieć wsłuchać się w ludzi i świat. Podróże, jasne, fajnie jest podróżować - sama bym chciała kawałek świata zwiedzić - i zwiedzam, narazie przez TV i książki, a przyjdzie czas że na żywo. Cierpliwość i stanowczość w dążeniu do celu jest cnotą.
Szkoła nie uczy Cię praktyki? Ucz się sama, kto Ci zabrania? Hm... Nie masz czasu? Więc zrób coś żeby czas mieć.
"Człowiek, który nie ma już marzeń jest martwy" 100 % racji, to jest właśnie sedno sprawy. Trzeba marzyć i nie wolno pozwolić by ktoś odebrał nam te marzenia, a marzenia możemy odebrać tylko sami sobie, godząc się na coś co naszym pragnieniom nie odpowiada. Każdy jest kowalem własnego losu.
Moja depresja wzięła się z poczucia winy, jak się okazuje wcale nie powinnam czuć się winna. Słabe poczucie własnej wartości - z tego że całe życie moja rodzina nabijała mi do głowy, że nie jestem nic warta. Ale pokazałam im że jestem, osiągnęła w życiu więcej niż moim rodzice i rodzeństwo razem wzięte. Ale jestem im wdzięczna, bo dzięki temu jestem zahartowana i silna, choć przez moment wydawało mi się, że wcale tak nie jest.
Grunt to się nie poddawać. Mam nadzieję, że moje wypociny na coś się przydadzą, mam nadzieję że znajdziesz w tych moich słowach coś dla siebie, nitkę która Cię poprowadzi, światełko nadziei.
Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
19 gru 2007, 01:43

Avatar użytkownika
przez NatłokMyśli 26 sty 2008, 13:02
julie Musimy po prostu wytaczać sobie cele i i starać sie je zdobywać używając odpowiednich środków. Nie załamujmy się przy niepowodzeniu, bo powinno nam być szkoda naszego cennego życia by spędzać je w tak gówniany sposób.
Łatwiej jest siąść na dupie i płakać, że tak ma być niż zacisnąć zęby i z podniesionym czołem iść przez życie. Dużo łatwiej zgrywać ofiarę, oczekiwać współczucia niż podjąć walkę i nie zważać na przeciwności. Wiem, że przy naszych chorobach i problemach jest to niezmiernie trudne, ale tak własnie musimy postepować!
Musimy po prostu regularnie sobie tłumaczyć, że jest inaczej, że wszystko jest w porządku i zmuszać się do adekwatnego do takiej auto - agitacji zachowania i postawy na codzień.
A marzenia są tylko nasze i nikt nie może ich nas pozbawić :smile:
Trzymaj sie ciepło.
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty mojego życia.
Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
23 sty 2008, 12:17
Lokalizacja
łódzkie

przez marmarc 27 sty 2008, 20:50
nie jestem pewny swojej drogi życiowej. Nie czuję powołania do tego co robię zawodowo. Model życia, jaki na dzień dzisiejszy realizuję, nie odpowiada mi, choć tak na 100% to nie wiem jak powinno wygladać moje życie. Popadam w skrajności w moim myśleniu. Choć to wszstko traci coraz bardziej na znaczeniu. Mam już ponad 30 lat, i coraz bardziej dociera do mnie świadomość, że trzeba będzie jakoś dożyć do końca życia, starając się zarobić tzw. parę groszy na mieszaknie, jedzenie, łącze do netu, i jakieś wczasy raz w roku i tyle. Póki dam radę będę coś tam czytał, słuchał muzyki, interesował się tym i owym. Ale wiem, że nie będę wykładowcą, znanym autorem, że się pewnie nie ożenię, ani nie oksiężę, że nie będę aktorem. Że będę sobie nikim. Że z uwagi na obecne warunki mieszkania i pracy, na otoczenie i własne predyspozycje, nie spotkam już tak ciekawych ludzi jak na studiach. Ale cieszę się, że teraz raczej nie mam depresji, I staram się tym za bardzo nie przejmować, żeby znów nie wpaść w te stany.
Ja nie miałem odwagi zmienić kierunku studiów, próbować, wybierać, szukać swojego miejsca. A z drugiej strony ulegałem różnym iluzjom, autosugestiom, które w sumie sprowadziły mnie na manowce.
Ale niska samoocena to też mój problem. Założyłem taki wątek w dziale psychologia.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez kamyk78 31 sty 2008, 17:45
Ja nie czuję zadnego powołania,nie mam marzeń...czuję się pusta w środku.To sprawia ,że czuję sie jak zero,jak cos co nie powinno chodzic po tym swiecie.Mam nawet wielkie opory żeby tu pisać bo boję się,że większość od razu mysli ,że wypisuje głupoty,albo że mnie nie lubi itp.Poczucie mojej wartości po prostu pełza... :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
13 sty 2008, 20:06
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do