Niska samoocena

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 26 lis 2007, 02:23
Ja jak odpalilem pierwszy raz auto to na pierwszym zakręcie w stakie błoto wjechałem.....nie mogliśmy z bratem zepchnąc tego samochodu tak żeby odpalił z tego błota i przejeżdzający obok ludzie pomogli nam wyciągnąć auto z błota....tak mi było wstyd wtedy... :cry: :cry: :cry: :cry Miałem prawo jazdy robić ale sie boje<właśnie z tego powodu że moge znowu coś nie tak zrobić>.
Tamto zdarzenie jeszcze bardziej mnie przekonalo że jestem do niczego,że nic nie potrafie
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez sredniowieczna_panna 26 lis 2007, 11:57
No ale Ty nie miales prawa jazdy, wiec miales prawo zrobic blad, a ja juz mam i mimo to robie te bledy:/
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 27 lis 2007, 02:51
nie miałemprawa popełnić błędu...to był prosty zakręt...nawet dziecko by na takim zakręcie skręcilo dobrze :cry: :cry: :cry:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez agnes89 27 lis 2007, 11:50
Chciałabym trochę napisać o mojej niskiej samoocenie, jak w temacie. A mianowicie, przyczynę tego odkryłam zupełnie niedawno. Nie mówię, że jest to jedyna przyczyna, bo na to ma też wpływ charakter, ale chyba ważniejsze jest to, jaki wpływ mają na nas ludzie. Moja niska samoocena wynika m.in. z tego, że nigdy nie byłam doceniana przez rodziców. W swoim 18-nastoletnim życiu nie przypominam sobie słów pochwały. Jeśli coś zrobiłam dobrze, to albo mówili, że "Co się stało, że posprzątałaś pokój", albo "Co się stało, że dostałaś 5 z fizyki", albo nic nie mówili. Moi rodzice lubili i lubią się mną chwalić do innych ludzi, wtedy gdy ja tego nie słyszę, a to że się dobrze uczyłam, a to że chodziłam do szkoły muzycznej, że jestem mądra i grzeczna, a jakoś sama od nich tego nigdy nie usłyszałam. Natomiast gdy zrobiłam coś źle, albo dostaławałam trochę złych ocenę w szkole to była awantura, że jestem leń mi się nic nie chce. Czasami nawet jak rozlałam coś albo wysypałam, to słyszałam tekst, że jestem "nieudanym egzemplarzem". Nie chodzi przecież o to, żeby rodzice non stop chwalili swoje dziecko, jakie to ono jest cudowne i wspaniałe. Myślę, że moi rodzice nie chwalą mnie, bo boją się tego, żebym nie spoczęła na laurach. Ale z mojej strony wygląda to tak, że oni jeśli mnie nie chwalą, wiecznie wydaje mi się, że nie potrafie sprostać ich oczekiwaniom, i że zawsze gdy coś robię, to jest źle. Dlatego nawet nie potrafię przyjmować komplementów od ludzi. Dodatkowo zawiodłam się wiele razy na "przyjaciółkach" i chłopakach, co jeszcze bardziej wzmocniło moja niską samoocenę i to, że jestem człowiekiem, który uważa, że nie jest zupełnie nic warty i nie zasługuje na miłość.
F33, G40
Wenlafaksyna 150mg
Trazodon 75 mg
Lamotrygina 200mg
Lewetiracetam 2000mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
26 lis 2007, 18:29

przez Goplaneczka 27 lis 2007, 14:47
Znam to doskonale.
Ja ostatnio niską samoocenę zwalczam ogrooooomnym dystansem do siebie. Wyolbrzymiam śmieszne rzeczy: np dziś jakiś student przed dziekanatem zwrócił się do mnie proszę pani... Mhh, poczułam się staro i zaczęłam snuć jakieś głupoty o liftingu... Natomiast wszystkie poważne myśli, o tym jaka jestem beznadziejna kończę krótkim tekstem do samej siebie: "nie marudź, bo się nudna robisz", "znowu przesadzasz", "ale masz problemy"... W ogle prowadzę ze sobą ostatnio długie monologi ;)
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez makanti 27 lis 2007, 17:05
Po tym co ostatnimi czasy w życiu mnie spotkało (rozstanie z ukochaną osobą) To już w ogóle myślę że jestem do niczego bo tak bardzo się starałem i jak zwykle klapa. Czego się tylko nie tknę to wszystko popsuje i nigdy nie wyjdzie tak jak sobie zaplanuje.
...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
189
Dołączył(a)
04 lis 2007, 08:46
Lokalizacja
<---+--->

przez sorensen 28 lis 2007, 01:16
Zauważyłem że osoby z niską samooceną tak naprawdę nierzadko osiągają sukcesy, choćby małe ale jednak. Zastanawia mnie jednak co zrobić w sytuacji gdy mamy do czynienia z osobą którą matka natura pozbawiła jakichkolwiek zdolności i talentów, wyposażyła w kiepską pamięć i nędzny iloraz inteligencji? Czy w tym przypadku można mówić o czymś takim jak niska samoocena? Wydaje mi się że to chyba będzie trzeźwa ocena własnej osoby. Co nie zmienia faktu że może to być powodem ciężkiej depresji.
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

przez devi 28 lis 2007, 15:43
makanti napisał(a):Po tym co ostatnimi czasy w życiu mnie spotkało (rozstanie z ukochaną osobą) To już w ogóle myślę że jestem do niczego bo tak bardzo się starałem i jak zwykle klapa. Czego się tylko nie tknę to wszystko popsuje i nigdy nie wyjdzie tak jak sobie zaplanuje.


skąd ja to znam?
jestem w dokładnie takiej samej sytuacji.
cokolwiek zrobię, zawsze jest źle. nic nie potrafię. chociaż strasznie się staram... zawsze wszystko zepsuję. x_X
mój facet mnie zostawił. dla innej. widocznie lepszej...
i do tego ta cholernie niska samoocena...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
11 lip 2007, 14:06
Lokalizacja
z absurdu..

Avatar użytkownika
przez luthien 28 lis 2007, 18:45
agnes89 napisał(a): Moja niska samoocena wynika m.in. z tego, że nigdy nie byłam doceniana przez rodziców. W swoim 18-nastoletnim życiu nie przypominam sobie słów pochwały. Jeśli coś zrobiłam dobrze, to albo mówili, że "Co się stało, że posprzątałaś pokój", albo "Co się stało, że dostałaś 5 z fizyki", albo nic nie mówili. Moi rodzice lubili i lubią się mną chwalić do innych ludzi, wtedy gdy ja tego nie słyszę, a to że się dobrze uczyłam, a to że chodziłam do szkoły muzycznej, że jestem mądra i grzeczna, a jakoś sama od nich tego nigdy nie usłyszałam. Natomiast gdy zrobiłam coś źle, albo dostaławałam trochę złych ocenę w szkole to była awantura, że jestem leń mi się nic nie chce. Czasami nawet jak rozlałam coś albo wysypałam, to słyszałam tekst, że jestem "nieudanym egzemplarzem".


Dobrze cię rozumiem, rodzice traktowali mnie dokładnie tak samo. Chwalić się mną umieją przed ludźmi, ale mnie samej nie umieją pochwalić. Nigdy od nich nie usłyszałam, że w czymś jestem dobra, nigdy nie usłyszałam, że mnie kochają. Usłyszałam, że powinnam to wiedzieć. Tylko skąd, skoro oni mi tego nie mówili??? Dlatego teraz mam niską samoocenę, nie potrafię rzetelnie ocenić swojej pracy, strasznie zaniżam tą ocenę. Czuję się po prostu gorsza. A jak coś mi wyjdzie, to zwalam na przypadek, albo litość ludzi.

agnes89 napisał(a): Dlatego nawet nie potrafię przyjmować komplementów od ludzi. Dodatkowo zawiodłam się wiele razy na "przyjaciółkach" i chłopakach, co jeszcze bardziej wzmocniło moja niską samoocenę i to, że jestem człowiekiem, który uważa, że nie jest zupełnie nic warty i nie zasługuje na miłość.


Tak... Mnie się wydaje, że jak ktoś mnie chwali to lituje się nade mną i nic więcej. Włącza się czerwona lampka z napisem "nie zasługujesz na tą pochwałę".
Ale staram się z tym walczyć. Mam spore osiągnięcia na studiach i nie tylko, to mi daje poczucie że jestem jednak coś warta.
Pomaga mi również wiara, bo jestem jedną z cegieł, z których zbudowany jest Kościół, jedną z wielu, ale równie ważną jak pozostałe.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez luthien 29 lis 2007, 15:43
Mnie się często wydaje, że mnie nikt nie lubi, czuję się odrzucona przez innych, chociaż w rzeczywistości pewnie jest inaczej. Wystarczy, że nikt nie zwróci na mnie uwagi i już zaczynam się zamęczać głupimi myślami. Ale walczę z tym, jak z pozostałymi objawami mojej choroby.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

przez Unfathomable Alex 29 lis 2007, 19:56
agnes89 napisał(a):Ale z mojej strony wygląda to tak, że oni jeśli mnie nie chwalą, wiecznie wydaje mi się, że nie potrafie sprostać ich oczekiwaniom, i że zawsze gdy coś robię, to jest źle. Dlatego nawet nie potrafię przyjmować komplementów od ludzi.


Dopiero moja psychoterapeutka powiedziała mi o swoich spostrzeżeniach, które po przemyśleniu uznałam za całkowicie zgodne z prawdą. W moim przypadku chodzi o nietolerancję i brak akceptacji ze strony ojca. W tym, co robię staram się robić to dla niego myśląc, że zyskam dodatkowe punkty i w końcu kiedyś w jego oczach [ a to nie jest realne ] dorównam mojemu bratu, którego wręcz uwielbia. Moja pozycja drugoplanowego, choć najstarszego dziecka odcisnęła ogromne piętno na psychice.

luthien napisał(a):Mnie się wydaje, że jak ktoś mnie chwali to lituje się nade mną i nic więcej. Włącza się czerwona lampka z napisem "nie zasługujesz na tą pochwałę".


Dokładnie tak samo się czuję. No bo cóż takiego mi się mogło udać? Powiedział, bo musiał lub uznał że to stosowne do danego momentu i nie chciał mi zrobić przykrości przy innych..

Goplaneczka napisał(a):Ja ostatnio niską samoocenę zwalczam ogrooooomnym dystansem do siebie.

Tego mi brakuję, dużo na tym tracę.. bo nie potrafię się zdystansować w stosunku do własnej osoby i swojej choroby..
"Każdy z was jest łodzią
w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury,
musi tylko w to uwierzyć!"
Arka Noego Jacka Kaczmarskiego
---------------------------------------------------
Unikat + siła = zdrowie psychiczne.
Posty
34
Dołączył(a)
17 sie 2007, 12:05
Lokalizacja
Bywam z nikąd

Avatar użytkownika
przez luthien 29 lis 2007, 21:50
Unfathomable Alex napisał(a):W moim przypadku chodzi o nietolerancję i brak akceptacji ze strony ojca. W tym, co robię staram się robić to dla niego myśląc, że zyskam dodatkowe punkty i w końcu kiedyś w jego oczach [ a to nie jest realne ] dorównam mojemu bratu, którego wręcz uwielbia. Moja pozycja drugoplanowego, choć najstarszego dziecka odcisnęła ogromne piętno na psychice.


W moim przypadku też chodzi w szczególności o ojca, całe życie uważał mnie za nieudacznika. Teraz studiuję na jednej z najlepszych uczelni w Polsce, mam dobre wyniki, dobrą opinię u prowadzących, a jego zdanie na mój temat przestało mnie obchodzić. Jeszcze niedawno myślałam w tych kategoriach, że udowodnię mu, że jestem wartościowa, a teraz mam to gdzieś, co on myśli. Mój ojciec jest złym człowiekiem, on o nikim nie myśli i nie mówi dobrze, więc dlaczego miałby o mnie mówić inaczej. W dzieciństwie robiłam wszystko, żeby mnie pokochał, ale on chciał mieć syna, ale miał niestety mnie. Ja robiłam wszystko, byłam taką chłopczycą, żeby tylko mu się przypodobać. Teraz dopiero widzę, że to i tak nic nie daje, więc jego zdanie mam głęboko w .... Jeden pozytyw - niektóre prace domowe typu wbijanie gwoździ umiem robić lepiej niż niejeden facet :D
Pomału uczę się swojej wartości, bo JESTEM WARTOŚCIOWYM CZŁOWIEKIEM, jestem dobra, pomagam innym, jestem zdolna, mam wiele talentów i nie boję się już o tym mówić. I wierzę, że Unfathomable Alex też JESTEŚ WARTOŚCIOWA, tylko musisz to sobie uświadomić, tak jak ja. To nie przychodzi od razu, ale trzeba wierzyć, że nadejdzie dzień, że staniesz na ulicy oko w oko z nieznajomym i pomyślisz, że jesteś tak samo wartościowa jak on, a może nawet bardziej. Życzę ci tego z całego serducha.
Nie wiem czy to piętno, które nosimy, piętno "gorszego dziecka" kiedyś zniknie. Ale wierzę, że tak.
Nadal z nim mieszkam, ale nasze ścieżki bardzo żadko się przeplatają. Żyjemy obok siebie, a nie ze sobą. Mnie to nie przeszkadza, wręcz czuję się z tym lepiej. Co innego, jeżeli zobaczę u niego zmianę na lepsze, wtedy może dam mu szansę naprawienia tej krzywdy którą mi wyrządził.

Unfathomable Alex napisał(a):Tego mi brakuję, dużo na tym tracę.. bo nie potrafię się zdystansować w stosunku do własnej osoby i swojej choroby..


Przede wszystkim musisz się zdystansować do jego zachowania w stosunku do ciebie. Zrozumieć, że on nie zasługuje na twoje poświęcenie. Jest tylu dobrych ludzi na świecie, którzy docenią to co potrafisz dać od siebie. On na razie nie potrafi tego docenić.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 04 gru 2007, 16:32
Darek..
Same twoje posty na tym forum już mówią o tym, że nadajesz się do życia między ludźmi :)

No wiesz..
Nie jesteś upośledzony, potrafisz logicznie myśleć, potrafisz zobaczyć swoje wady, chcesz się zmienić, chcesz być lepszy.. Po prostu jesteś wartościowym człowiekiem, który ma wiele do powiedzenia, ale nie potrafi tego wyrazić..
Masz taką barierę, którą trza przełamać i tyle :)

Nie znam Cie, nie wiem na co Cie stać a na co nie.. Sam musisz sobie z tą barierą jakoś poradzić, bo trudno oczekiwać, że ktoś nagle będzie do Ciebie przychodzić i zacznie z Tobą szczerze rozmawiać, nie zważając na Twoje zachowanie...

Ale nam się rodzinnie zrobiło :)
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do