Niska samoocena

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez rakken 30 lip 2007, 16:02
Może skype tam sobie można pogadać nawet z kim z bardzooo daleka. Tak na początek zawsze to jakaś forma kontaktu i ćwiczeń.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:05 pm ]
Swoją drogą tylu nas tu jest na tym forum.
Możemy się kiedyś spotkać, pogadać tak na żywo - może byłoby to pozytywne, może poczulibyśmy się trochę lepiej.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:08 pm ]
Z drugiej strony mogłaby wyjść z tego kicha ale w zasadzie nikt na tym nie traci.
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
12 cze 2007, 09:22

Avatar użytkownika
przez moczymordka 31 lip 2007, 00:07
cholera.. skąd ja to znam.. :x pierwsze wrazenie jakie robię na ludziach musi być po prostu totalnie fatalne. Zresztą pożniej też nie lepiej. Zawsze mi się wydaje, że jestem tak głupia, że wolę się wogóle nie odzywać. Ludzie pewnie mają mnie za jakiegoś przemądrzałego buca. Spotkanie ze znajomymi jest dla mnie tak wycieńczające że czasem wole wogóle nie wychodzić z domu. Do dupy z takim czymś
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez Twilight 31 lip 2007, 06:28
moczymordka napisał(a):Zawsze mi się wydaje, że jestem tak głupia, że wolę się wogóle nie odzywać. Ludzie pewnie mają mnie za jakiegoś przemądrzałego buca.


A dostrzegasz paradoks w tych dwóch zdaniach? Ty uważasz się za głupią, a o innych myślisz, że Cię postrzegają jako przemądrzałego buca. Od skrajności po skrajność.

Nie myślisz, że byłoby fajniej, gdybyś mniej skupiała się w kontaktach z ludźmi na sobie, (jaka jestem, jak mnie odbierają, jak w ich oczach wyglądam, etc) a bardziej na ludziach, z którymi te kontakty masz? Co mają o przekazania, zwyczajnie, co mówią, jacy są, po prostu.

W sumie, skoro jest tak źle, to co Ci szkodzi spróbować?

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez samotniczka 31 lip 2007, 11:15
Twilight, wszystko pięknie, nie wszyscy jednak posiadają kontakty z ludźmi, a człowiek osamotniony przez dłuższy czas zaczyna "wariować" i chcąc nie chcąc skupia się na sobie z braku styczności z innymi osobami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Pąkla 31 lip 2007, 14:39
samotniczka napisał(a):Relacje z moja koleżanką wyglądały tak, że ona cały czas gadała, ja słuchałam. Jak mozliwe jest stworzenie prawdziwych więzi przyjaźni na tak wątłych relacjach? Prawdziwa rozmowa polega na dialogu, z czym są duże trudnosci.


No i z tym się zgodzę, jak najbardziej... Z tego co piszesz, wynika, że problem leży też po stronie twojej koleżanki.

Tak sobie myśle... Nie chcę być źle zrozumiana, bo uwierz mi, ja właściwie męczę się z takim samym problemem jak Ty... :lol: Sama cierpie na deficyt znajomych, bo wiele kontaktów się pourywało, kilka sama zakończyłam... :roll: Teraz moim głównym zadaniem jest wyjście do ludzi właśnie, znalezienie sobie nowych znajomych czy to przez internet czy w jakimś innym miejscu. Wiem, że jest to najważniejsza rzecz potrzebna do tego, żeby moje życie uległo poprawie. Samotność od czasu do czasu może i jest przyjemna, ale jednak do szczęścia potrzebni są nam inni ludzie. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie tego.

Nie myślałaś może o szukaniu potencjalnych znajomych gdzieś przez internet albo na jakiś popołudniowych zajęciach, tak żeby wyjść gdzieś dalej...? :mrgreen:
Ja tak właśnie planuje ;) Zobaczymy co z tego wyjdzie.


rakken napisał(a):Może skype tam sobie można pogadać nawet z kim z bardzooo daleka. Tak na początek zawsze to jakaś forma kontaktu i ćwiczeń.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:05 pm ]
Swoją drogą tylu nas tu jest na tym forum.
Możemy się kiedyś spotkać, pogadać tak na żywo - może byłoby to pozytywne, może poczulibyśmy się trochę lepiej.


Moim zdaniem to świetny pomysł, od czegoś w końcu trzeba zacząć. :D

No i jeszcze jedno, to też znam z autopsji :roll:, kiedy wydaje się nam, że ludzie generalnie są do nas negatywnie nastawieni, zwykle swoim językiem ciała też nie pomagamy w nawiązaniu tego pierwszego kontaktu. ;) Trudno nam się do kogoś uśmiechnąć, być miłym, swobodnym, często w swoim zachowaniu jestesteśmy wręcz odpychający dlatego coś czuje, że dużo pracy jeszcze przed mną ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 cze 2007, 19:50

Avatar użytkownika
przez Twilight 01 sie 2007, 01:40
samotniczka napisał(a):Twilight, wszystko pięknie, nie wszyscy jednak posiadają kontakty z ludźmi, a człowiek osamotniony przez dłuższy czas zaczyna "wariować" i chcąc nie chcąc skupia się na sobie z braku styczności z innymi osobami.


A widziałaś kogoś, kto miał kontakty z ludźmi i prawdziwe więzi od urodzenia, albo dostał w spadku? Na to nigdy nie jest za późno, skoro wiesz, że wariujesz i skupiaj się na sobie, to z tym walcz - nie zmienisz na ''pstryk'',ale powoli, powoli... Moi Przyjaciele (całą Trójkę pozdrawiam :D ) mieli ze mna skaranie Boskie, i pewnie nie raz jeszcze mają, a fiksowałem w kontaktach (zwłaszcza na początku) całkowicie. Że byłem straszny, to mało powiedziane, ale jakoś sie poukładało, poza tym, nawet zdrowi ludzie miewają poważne problemy (suprise ;) Żarty żartami, ale czasem popadamy w coś takiego, jakbyśmy to my byli jedyni naznaczeni a reszta wiodła życie mlekiem i miodem płynące ) i wtedy ja wykazywałem sie cierpliwością, dodawaniem otuchy, a czasem kopniakem w tyłek na rozruszanie...

Ot, walczyłem ze swoimi głupotkami i jestem pewien, że Ty też możesz. Pod warunkiem, że naprawdę sa dla Ciebie ważni ludzie, a nie chcesz z nich koniecznie robić ''panienki/chłopców do towarzystwa''.

I nie myśl, że Cię atakuje - wiem po sobie, że czasami dużo debatujemy nad swoim wnętrzem, zamiast po prostu być.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez samotniczka 02 sie 2007, 09:48
Twilight dzięki za mądre słowa. Musisz być bardzo wartościowym człowiekiem, skoro twoi przyjaciele trwali przy Tobie, gdy "fiksowałeś" i trwają nadal.

Chyba zaczyna docierać do mnie bolesna prawda - jestem po prostu beznadziejna jako człowiek, dlatego nikt nie chce się ze mną zadawać. Najgorsze jest to, że wszyscy o tym wiedzą, obgadują moje wady za plecami, a ja tak naprawdę nie wiem, czym (nieświadomie) odrzucam ludzi, bo pewne zachowania stały się nawykiem, lub mam je od zawsze więc skad mogę wiedzieć co im akurat przeszkadza na tyle, że uniemożliwia kontakt.

Mam do Was wszystkich ogromną prośbę: Chciałabym, abyście wypisali tutaj wszystkie te cechy i zachowania, które nastarajają was negatywnie do ludzi, wszystko co was odrzuca (poza tymi oczywistymi czynnikami jak brud i smród, bo jedno wiem-tych dwóch warunków nie spełniam ;)).
Będę bardzo wdzięczna za każdy kolejny post, bowiem częściej porządny "kop w tył" przynosi lepsze rezultaty niż głaskanie i pocieszanie. Świadomość istnienia pewnych defektów i uświadomienie ich sobie powinno przyczynić się do innego postrzegania siebie, umożliwi to przyjrzenie się sobie z dystansu (jeśli to możliwe), zdeterminuje do pracy nad sobą, aby owe negatywne cechy zlikwidować.

No to może zacznę. Oto cechy które mnie odrzucają:
1. Brud i smród (rzecz oczywista)
2. Obgadywanie, wyśmiewanie się z innych
3. Przeklinanie, chamskie zachowanie
4. Wieczne niezdecydowanie
5. Myślenie o sobie jak o pępku świata
6. Powierzchowne ocenianie ludzi
7. Przerywanie innym gdy mówią
8. Całkowity brak zainteresowania rozmówcą
9. Poważne wady wymowy (niestety sama mam, ale pracuję nad tym :) )
10. Fałszywe komplementowanie

To chyba na tyle, jeszcze raz proszę - dopisujcie się, z góry dziękuję.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Twilight 03 sie 2007, 00:27
Ahhh, ze skrajności w skrajność. Piszesz, że doszłaś do wniosku, iż wsio Twoja wina, bo jesteś beznadziejna, taka siaka owaka, etc <tu wkleić dowolny przymiotnik>. Ale cały czas skupiasz się na sobie, jaka Ty jesteś itp. Wiadomo, przyzwyczajenie tyle lat, ale nie ma nic gorszego, niż wyreżyserowane rozmowy, nawet, jeśli reżyseria polega jedynie na usilnym pilnowaniu sie ''tego nie, tamtego nie, a na to uważać''. Lepiej skup się na tym, co może Ci dać rozmowa z drugą osobą, konkretnie, na wartości, jaką ma to, co druga osoba mówi, a nie na tym, jaka jesteś Ty. Na to nigdy za późno.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez rakken 03 sie 2007, 07:45
rakken swoja droga to mnie zaciekawiles ta wypowiedzia bo zawsze mnie zastanawialo dlaczego ludzie w takich stanach depresyjnych chca sie spotykac


Bo nie chcą być sami z sobą i z tym wszystkim, co ich dręczy, chcą się z tego wyrwać, po za tym zawsze to raźniej.. I jest to jakaś próba wyjścia do ludzi a bez prób nic się nie zrobi.
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
12 cze 2007, 09:22

przez Mahadevi 03 sie 2007, 17:31
Cześć Samotniczko

Myślę, że doskonale Ciebie rozumiem. Mam podobnie, towarzyszy mi ciągłe poczucie pustki i osamotnienia, jednak swoim zachowaniem i poświadomym działaniem odpycham wszystkich ludzi.
Jak zdam sobie z tego sprawe potrafię p lakac kilka godzin. Juz od roku nie mam ani żadnych znajomych. Ze swoimi przyjaciókami pokłóciłam sie lata temu...
Rozpaczliwie poszukuję jakieś bratnich duszy. Jak chcesz zawsze mozesz do mnie napisac na gg. Zawsze to jakis kontakt z drugim człowiekiem...
Dobrze Cię rozumiem.
Trzymaj się mocno! Łączę się z Toba w bólu ;-)
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 12 sie 2007, 01:38
Nie mam wokół siebie ani jednej przyjaznej osoby. Dziś pokłóciłam się z JEDYNĄ(!) koleżanką i wiem, że już ją starciłam, a szkoda, bo to jedyna osoba, która chciała ze mną gadać. Gdziekolwiek się pojawię, robię sobie wrogów swoim sposobem bycia - totalna aspołeczność i nieprzystosowanie społeczne nie budzi pozytywnych wrażeń, a tylko negatywne. Nie potrafię utrzymać rozmowy dłużej niż pól minuty, widzę że ludzie nie chcą ze mną gadać, zdradza ich mowa ciała (swoją drogą fascynująca sprawa), no bo niby o czym gadać z takim bucem. Nie potrafię sformułować logicznie brzmiącego zdania, od razu się jąkam lub zmienia się barwa głowu na jakieś dziwne niezidentyfikowane dźwięki nieprzyjemne dla ucha ludzkiego (zresztą nie tylko ludzkiego). Nie radzę już sobie z udręczającym poczuciem odrzucenia

Mam dokladnie to samo tyle że ja w życuu nie miałem koleżanek i kolegów którzy by się do mnie odzywali częściej.
Jestem sam.Nie potrafie gadać z ludżmi bo wtedy jak już coś powiem towłączaą się nerwy i zawsze potem zaczynam bredzić o głupotach...
I do mnie ludzie mówili wprost że nie chcą ze mną gadać albo mówili"sp.....aj debilu"
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Twilight 12 sie 2007, 01:46
To trafiałeś na idiotycznych ludzi. :twisted: Żenada, z ich strony.

Inna rzecz, że jak robisz sobie taki obraz siebie, to pewnie wręcz ''wpychasz'' innym takie postrzeganie Ciebie. Co akurat w żadnym wypadku nie usprawiedliwia, że robili z siebie Lindę "Nie chce mi się z Tobą gadać". To byli idioci. Tak.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 12 sie 2007, 13:16
''wpychasz'' innym takie postrzeganie Ciebie

Powiedz mi jak wpycham,bo nie rozumiem :roll:
Przecież kiedy przychodze do ludzi to zawsze mam nastawienie że napewno dziś będe z kimś gadał,a tymczasem nigdy nic z tego nie wychodzi.A jak już się do kogoś odzywam to albo ta osoba dziwnie się uśmiecha i odchodzi albo zaraz po rozmowie za moimi plecami mówi,że ja jestem jakiś dziwny...kiedyś jedna dziewczyna znała mnie tylko z widzenia<bo się do niej nie odzywalem> i potem jak już z nią gadałem raz to potem powiedziala do swojej koleżanki,że mnie nie lubi...a to naprawdę była w porządku osoba...wszyscy ją lubilii i w ogóle nikt nie mógł o niej złego zdania powiedzieć
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez Goplaneczka 12 sie 2007, 13:36
człowiek nerwica napisał(a):Nie potrafie gadać z ludżmi bo wtedy jak już coś powiem towłączaą się nerwy i zawsze potem zaczynam bredzić o głupotach...

Mhh... Bo wpychasz. Myśląc o tym, jak będziesz przez innych odebrany, cały czas skupiając się na tym, by nie sprawić na nich przykrego wrażenia - blokujesz się. Zapewne mówisz coś neutralnego an początek-widzisz negatywną rekację i w tym momencie tracisz grunt pod nogami, prawda?
Sorry, ale osoba, która po jednej rozmowie stwierdza, że Cię nie lubi-to takie niepoważne... Ja osobiście unikam takich, co to wszyscy lubią -za "słodyczą" charakteru najczęściej kryje się jego brak lub schlebianie otoczeniu.
Moim zdaniem powinienieś zmienić otoczenie, spróbować poznać kogoś, kto nie jest uprzedzony zdaniem Twoich "znajomych". Te dziwne uśmiechy, szepty za plecami... To jest bardzo szczeniackie i dziwne zachowanie, którego ofiarą najczęściej staje się osoba stojąca z boku i traktowana przez grupę jako obiekt kpin.
Goplaneczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 11 gości

Przeskocz do