Niska samoocena

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Mona75 10 kwi 2007, 10:24
Tylko wtedy kiedy robisz to co lubisz robisz to dobrze. A papierek? Dla prawdziwych przyjaciół nie jest ważny, dla nich jesteś zawsze kimś wyjątkowym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Mona75 10 kwi 2007, 10:33
Masz nas, ludzi z forum. My mamy te same problemy więc dobrze Cię rozumiemy. Próbowałaś wizualizacji?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

przez Endru 10 kwi 2007, 11:43
Cześć KrzysztofT,chłopie...sądzę że Twój problem to nie brak wykształcenia tylko ojciec.Wyobraź sobie że ojciec przychodzi któregoś dnia do Ciebie i mówi:..synu, przepraszam że własne kompleksy z powodu braku wykształcenia ,rekompensuje na tobie. Ja w tej rodzinie czuje się gorszy...gorszy od wujka, gorszy od ciotek.Ja jestem,,robolem'', a oni .....oni są wykształceni.Nigdy nie mogłem sobie z tym poradzić, nawet świadomość że tak wiele osiągnąłem.....twoja(wykształcona)matka jest przy mnie, mam Ciebie, nawet to nie mogło mnie wyswobodzić z tego cholernego poczucia niższości.Dlatego tak ślepo pragnąłem żebyś ty miał to, czego brak dla mnie jest taką udrękom. Kocham Cię i dlatego chciałem ci oszczędzić podobnych kompleksów, a nieświadomie sam je w tobie wywołałem.Chciałem żebyś miał wykształcenie, żebyś nie czuł się tak jak ja.A teraz ty czujesz się gorzej niż ja, bo ja swoją niższość sam sobie wmawiam.A ty dodatkowo słyszysz o niej odemnie, ja ją w tobie pielęgnuje.Wybacz..lub chociaż sprobuj zrozumieć tą ,,toksyczną miłość''. Teraz znów ja-Endru,...widzisz chłopie możliwe że nigdy nie usłyszysz tych słów od Staruszka.Ale jestem pewien(nie pytaj dlaczego),jestem pewien że on tak właśnie myśli.Ty mu bardzo siebie przypominasz, on Ciebie z sobą utożsamia. Sądzi że Ciebie będzie bolało to samo co jego. Jego intencje są szlachetne, tyle że sposób realizacji do dupy.On musi zrozumieć że i bez wykształcenia jest kimś.....kimś dla Ciebie. Ze może być dla Ciebie autorytetem, że możesz Ci coś dać (i nie musi być to wykształcenie).No ale przecież Ty kochasz swojego staruszka, możesz pisać że masz go w d.... , ale przecież im bardziej nam na kimś zależy tym bardziej ten ktoś nas może zranić.Tym większy czujemy żal i bardziej cierpimy.A tobie pewnie nie wychodziło z tym wykształceniem, bo za bardzo Ci zależało żeby nie zawieść.Może też miałeś żal, że dla bliskich liczysz się tylko przez pryzmat papierka. Ale to nie tak, ...ambicje często zaślepiają.Sam musisz decydować co chcesz robić w życiu, z czego czerpać satysfakcję, w jakiej pracy itp. A że to sprawia Ci trudność? a komu nie? Wybory zawsze są trudne, dla większości ludzi.Nie jesteś z tym sam, wybieraj tylko...dla siebie.Powodzenia ps a staruszkowi(i tym samym sobie)pomóż zrozumieć że od wykształcenia w życiu liczy się bardziej np zaradność.Proś go o pomoc, o wskazówki, o radę. Może i to fajne mieć coś do powiedzenia np o Jałcie, Układzie Warszawskim czy o wyższości pól minowych nad zasiekami.Ale na kiego grzyba ci ta wiedza dla poczucia własnej wartości jeśli nie umiesz wymienić uszczelki w kranie czy naprawić kontakt(to też może wpędzać w kompleksy, ale nie Twojego ojca) :P
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 mar 2007, 21:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez EwkaEwka 10 kwi 2007, 11:58
Ja na terapi poznaję po woli metodę NLP. Jakos sceptycznie do tego podchodzę, bo sama nazwa 'programowanie umysłu' mnie odstrasza. Ale to dopiero początek, uczyliśmy się wchodzić w dobry nastrój przez przypomnienie sobie przyjemnej sytuacji i ogólnie jakie bodzce mogą zmieniać nasz nastrój.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 17:48
Lokalizacja
Gdańsk

Problem z samoakceptacją.

przez Aaaata 03 maja 2007, 00:35
Hej!!

Mam problem ktory nie jest związany ani z otyłością ani z miłością czy też z trądzikiem... otóż chodzi o moje dziwne zachowanie...przez które nie mam już sił na dalsze życie (nie pomyślcie sobie że jestem jakąś desperatką czy coś w tym stylu... po prostu nie akceptuje samej siebie)..często mam wybuchy płaczu...zachowuje się aresywnie w stosunku do innych... w ogóle nie można ze mną normalnie porozmawiać bo zaraz się złoszczę... nic mnie nie cieszy nie mam ochoty na żadne zabawy (może dlatego że wmówiłam sobie że nie potrafię tańczyć ) mam 17 lat więc to chyba nie jest normalne... coś czuje że jak tak dalej pójdzie to zostane starą panną !

Nie za bardzo mi wychodzi nawiązywanie nowych znajomości... zwłaszcza z chłopakami (wydaje mi się że jestem głupia i nudna). Krępuje się w ich obecności i zupełnie nie mam pojęcia o czym moge z tą istotą rozmawiać w ogóle jak się zachowywać (jestem sztywna).

Zwierzyłam się kiedyś przyjaciółce z tego że mam napady płaczu itd... powiedziała że to pewnie stres związany z nową szkołą ale dam sobie rade! jej słowa nie bardzo mnie pocieszyły... bo to nie jest problem związany ze szkoła.. tylko ze mna... 2 kol powiedziałam o tym że często nie wiem jak mam sie zachowywać co powiedzieć w obecności chłopaka... odpowiedziała że ona tego nie rozumie i że jestem jakaś dziwna... wydaje mi się że ma racje..

Kolejny problem jest w tym że poprostu czuję się gorsza od innych! i to jest najbardziej denerwujące i bolesne :cry: ... Muszę przyznać że zawsze prędzej czy póżniej mam to czego chcę i tu rodzi się następny problem.. co z tego że mam to czego chciałam jak cieszę się tym tylko chwilę... bo jeżeli jest to chłopak który od dawna mi się podobał to szybko odtrącam go od siebie...

Ech poradźcie mi coś... co o tym sądzicie? jestem nienormalna prawda??
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 maja 2007, 00:14

Avatar użytkownika
przez GRACJA 03 maja 2007, 01:36
Witaj Aaaata. Widzę że jesteś troszkę znerwicowaną osóbką. Ten płacz, agresja, złość, brak ochoty na zabawę - no coś w tym napewno jest. Spróbuj porozmawiać o tym z rodzicami, Oni chyba widzą te twoje zmiany nastroju, Jesteś w takim okresie że człowiek może mieć takie chwiejne nastroje ale warto to sprawdzić czy w Twoim przypadku jest tak napewno.Może rozmowa z psychologiem pomogłaby znaleźć przyczynę takich zachowań i jak temu zaradzić. Nie zostawaj z tym problemem sama poproś kogoś o pomoc -rodzice, psycholog. Dasz radę. Powodzenia.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez cinnamon_inspiration 03 maja 2007, 09:33
Ja jestem zwolenniczka afirmacji, to znaczy pisania lub powtarzania sobie okreslonych zdan, ktore chcielimysmy, zeby bylo prawda. Np. Staję się częśliwa, Kocham siebie, Jestem odważna itd. Pamietaj, zeby tworzac afirmacje nie uzywac slkowa NIE, bo podziala to w odwrotna strone. Np nie mow: Nie jestem niesmiala, bo podswiadomosc nie rozumie slowa nie.

To naprawde dziala, ja stosuje afirmacje i od paru dni zapomnialam co to jest depresja. Bardzo polecam ksiazke "POTEGA PODSWIADOMOSCI" Murphy'ego.
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Avatar użytkownika
przez agapla 03 maja 2007, 18:42
No to Cinamon witaj w klubie bo ja stosowałam afirmacje na lęki i dzięki temu i jeszcze innym metodom poradziłam sobie z nerwica lękową.Naprawde polecam ! Aaaata już myślisz o staropanieństwie? nie za wcześnie? Co do facetów to zawsze jest kłopot z nimi sie dogadać bo przecież my jesteśmy z Wenus a oni z Marsa ;) , co do tańca zapisz sie na kurs zaszokujesz wszystkich pozdr
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Pstryk 03 maja 2007, 18:57
Hm, Aaaata, Twoje problem jest poważny i coraz gorzej sobie z nim radzisz. Myślę, że powinnaś jak najszybciej skorzystać z fachowej pomocy, np. psychologa w szkole lub - jak radzi Gracja - poproś rodziców aby poszli z tobą do poradni. Nie bagatelizuj tego, co się z Tobą dzieje. Sama czujesz, że coś jest nie tak. Z tego co piszesz, naprawdę coś złego się dzieje. Nie zwlekaj.
Powodzenia Kochana.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez bini 05 maja 2007, 16:37
Zgadzam sie z wypowiedzia bethi powinans isc do psychologa tak jak radzily ci tutaj dziewczyny porozmawiaj z rodzicami ja czytajac twoja wypowiedz to tak jak czytalabym o sobie dokladnie tak samo czulam sie za nim zaczelam leczenie nie odwlekaj tego powodzenia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
02 maja 2007, 23:33

Avatar użytkownika
przez jevii 05 maja 2007, 19:00
Aaaatka, jakkolwiek, być może porównujesz się z kimś (nieświadomie)- np.
jakąś koleżanką, która w jakiś sposób wzbudza/wzbudzała podziw u innych.

Czasami jest tak, że nie zdając sobie sprawy próbujesz zaczerpnąć
tego czyjegoś pomysłu na to by być też akceptowaną np.w towarzystwie.
Niekiedy może się okazać, że ten czyjś pomysł nie jest skuteczny
w naszym przypadku, pomnożyć to przez kilka podobnych zabiegów;
wówczas może być poczucie takiego wewnętrznego rozdarcia.

Może też być tak, że urodził się jakiś czas temu lęk ze znanych tylko
Tobie powodów...

Spróbuj porozmawiać o tym np. z rodzicami.

Pozdrawiam ciepło.
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

re

Avatar użytkownika
przez Homer Simpson 06 maja 2007, 17:42
No coz, ludzie sa rozni, ladni, brzydcy... Ja jak widze kogos brzydkiego to nie przejmuje sie wcale jego uroda lub jej brakiem, ide sobie dalej i o niej nie mysle... i tak pewnie robi wiekszosc innych ludzi. Ludzie maja swoje problemy i raczej sie nimi zamartwiaja niz zeby sie zastanawiac nad czyims wygladem. Poza tym, moze wcale nie jestes brzydki? Moze Ci sie tylko tak zdaje, a nawet jesli tak jest to sprobuj to zaakecptowac i byc dumny z tego. Wiem, ze to glupio brzmi, ale ja np. w grach rpg jak tworze sobie postac to tworze taka jak ja. Uwzgledniam wszystkie zalety i wady i jestem z nich dumny :)
Doh...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
07 sie 2006, 12:27

przez Pstryk 06 maja 2007, 17:50
Na to czy ktoś nam się podoba czy nie ma wpływ wiele czynników, na które na ogół nie mamy wpływu. Zostały one odziedziczone, wrodzone, ustalone podczas okresu wychowywania i dla każdego są to czynniki indywidualne. Na pewno znajdzie się szeeeeeeeeeerokie grono Twoich wielbicieli Aaaatka, pomimo że Ty jeszcze sama nie wiesz kim chcesz być a mimo to oni już są Twoimi wielbicielami. Musisz być sobą Kochana - tą jedną jedyną w swoim rodzaju Aaaatką. Posłuchaj swojego serca - ono Ci powie, kim jesteś i pozwól sobie na bycie sobą. Nie zważaj Kochana na to, że inni przyciągają tłumy. Lepiej mieć mało przyjaciół ale żeby byli prawdziwi. Bądź sobą. I rozejrzyj się czasem wokół siebie. Na pewno zauważysz wiele interesujących ludzi wokół siebie. Ludzi, z którymi się zrozumiesz i którzy pokochają Cię za to, jaka jesteś.
Pozdrawiam cieplutko
Pstryk
Offline

przez Amy Lee 06 maja 2007, 19:58
To na prawdę straszne jak nasze lęki czy stany psychiczne wpływają na samoocenę.

Parę miesięcy temu miałam problemy na studiach i problemy rodzinne, wtedy uciekałam myslami w świat sławnych osób, myślałam o tym, że jak będę ładniejsza, to będę szczęśliwsza... Nakupiłam masę kosmetyków, trochę ciuchów, chodziłam na solarium, chciałam robić brzuszki, generalnie bardzo nie podobało mi się moje ciało (mierzyłam, mierzyłam i jak nic wychodziło 78/78/90 i celulit), nos bym sobie zoperowała, biust powiększyła, różne rzeczy.

Potem chciałam trochę uporządkować moje życie i teraz nagle wiem, że podobam się komuś, na kim mi zależy, ale boję się, że obydwoje jesteśmy zbyt słabi psychicznie, żeby być razem i zaczynam się zastanawiać raczej nad swoim wnętrzem niż nad wyglądem, ale też dochodząc to negatywnych wniosków. Zastanawiam się czy jestem dobrym człowiekiem, czy zasługuję na szczęście, czy moje relacje z ludźmi wyglądają właściwie i z rosnącym przerażeniem czekam, kiedy i czy w ogóle ten chłopak będzie gotowy ze mną porozmawiać.

Chodzę do łazienki, do przedpokoju, patrzę w lustro i myślę tylko o tym jaka ja jestem śliczna, kiedy jestem smutna. Przestraszone oczy, podpuchnięte od placzu usta... Nawet nie wiedziałam, że można mieć taką samoocenę przy kiepskich stanach psychicznych... Teraz prawie w ogóle się nie maluję i cały czas się dziwię, że jestem ładna.
Amy Lee
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do