NADZIEJA/Co daje nam nadzieje ?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Sorrow 15 lis 2007, 18:18
Co to jest nadzieja?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

przez Felicity 15 lis 2007, 22:12
Co mi daje nadzieję? Właśnie w tym problem, że nie mogę tej nadziei znaleźć.
Szukam Nadziei.
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
15 sie 2007, 13:19
Lokalizacja
z bagna

przez edzia 16 lis 2007, 01:13
a mi nadzieję dają moje leki :D po nich czuję się dużo lepiej :D
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
19 paź 2007, 23:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez bezmuzg 16 lis 2007, 12:13
ptaszki k..wa, ptaszki, zbliża sie zima, kupię karmnik
God knows you lonely souls
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
04 maja 2007, 12:47

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 16 lis 2007, 13:11
bezmuzg :D
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Avatar użytkownika
przez makanti 21 lis 2007, 00:29
Do puki jest nadzieja to daje nam wszystko od siły po życie, gdy się kończy to nie daje nam nic poza fałszywym złudzeniem...
...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
189
Dołączył(a)
04 lis 2007, 08:46
Lokalizacja
<---+--->

Czy porzucic falszywa nadzieje

przez Ostatni 09 sty 2008, 16:24
Mysle czy nie warto pozbawic sie zludzen. Wreszcie spojrzec na zycie - takie jakie jest. Zaakceptowac swoje choroby i utrate tak wielu rzeczy. Nie oklamywac sie ,ze bedzie dobrze,ze bedzie tak jak dawniej.

Chcialbym wiedziec jak wy sie na to zapatrujecie. Ja juz czuje bol gdy usiluje sie oklamywac ,ze np polepszy mi sie mocno chory wzrok czy odzyskam naprawde Duze zle zainwestowane pieniadze czy ze znowu bedzie tak jak dawniej . Wszyscy mowia ,ze trzeba zyc nadzieja ,ale ja chcialbym juz troche zoobojetniec. Ta moja falszywa nadzieja jest tylko zrodlem frustracji i strachu. Moze z czyms sie polepszy ( a ma w czym wybierac) ale juz nie chce sobie wmawiac ,ze wszystko sie ulozy. To cale pozytywne myslenie i wmawianie sobie ,ze bedzie okey to tak jakbym nakladal sobie opatrunek na juz odcieta noge.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 lis 2007, 23:31

Avatar użytkownika
przez K. 09 sty 2008, 19:03
Wiesz, to wszystko zależy od człowieka.
Ja osobiście nie przeżyłabym wielu smutnych i dołujących chwil, gdyby nie właśnie to pozytywne myślenie.
Gdy moje finanse nie były w dobrej kondycji patrząc na chociażby wystawy sklepowe mówiłam, że kiedyś i ja będę mogła ot tak sobie kupić spodnie, dobry żel po prysznic czy perfumy. Wtedy było to dla mnie bardzo dużo, a teraz ? Teraz to osiągnęłam i stało się czymś zupełnie normalnym.

Jednak właśnie to 'wmawianie' sobie, że będzie kiedyś lepiej, nawet gdy nie było nadziei na poprawę, doprowadziło mnie do tego punktu w którym jestem teraz.
W innym wypadku byłabym nadal tam gdzie byłam i nadal patrzyłabym na innych i żyła nieco pozorami.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez Brunhilda 09 sty 2008, 20:39
Ciekawy temat..
Na pewno nie warto całkiem odrzucać pozytywnego myślenia. Gdyby stwierdzić, że i tak nic się nie uda, wszystko się źle skończy i nie ma nadziei, to trzeba by było poddać się, usiąść i nic nie robić w kierunku polepszenia sytuacji, bo po co, skoro i tak to nic nie da? I wtedy rzeczywiście nic nie miałoby szansy sie udać. A jeśli wierzymy, że możemy cos zmienić , poprawić i podejmujemy w tym kierunku jakieś działania, to zawsze będzie ta szansa (ale nigdy pewność!), że osiągniemy cel. Chociaz może to się skonczyc frustracją. Ale jednak nie musi.
Czyli warto próbować myśleć pozytywnie (na tyle, na ile się potrafi, bo np w depresji po prostu się nie da!).
Jest nieźle, wreszcie! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
19 gru 2007, 18:33
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez bezmuzg 09 sty 2008, 22:02
ciekawe pytanie: czy mieć nadzieje, która niespełniona może doprowadzić do frustracji i pogorszenia samopoczucia, czy od razy pozbawić się złudzeń? Sam sobie zadaje to pytanie cały czas i nie mam odpowiedzi. Może trzeba znaleść jakąś drogę środka? Wiem, że najgorsze co moge zrobić to się poddać, olać wszystko, i się nad sobą użalać. Trzeba coś robić, dla siebie
God knows you lonely souls
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
04 maja 2007, 12:47

Avatar użytkownika
przez Daria Sz. 09 sty 2008, 22:30
Brunhilda napisał(a):Czyli warto próbować myśleć pozytywnie

jestem z natury realistką, z domieszką pesymizmu, ciężko stąpającą po ziemi, zakładam raczej czarne scenariusze i nie wierzę, że będzie dobrze. Jakoś żyję sobie, żadnych większych osiągnięć w życiu, moje finanse są przeważnie na granicy wyczerpania więc patrzenie na witryny w sklepie i wzdychanie to dla mnie codzienność.
Raz w życiu, mówię Wam, raz w życiu poszłam na całość i postanowiłam że będę myśleć pozytywnie, tzn uwierzyłam, że wszystko się uda. Pomyślałam, że powinnam coś zmienić w swoim życiu. Poszłam na studia i zmieniłam pracę. Radosna i pełna optymizmu i wiary byłam przekonana, że w końcu zmienił się mój los i będzie mi lepiej i będę dobrze zarabiać. Jaki jest koniec tego byle jakiego opowiadania?
Spotkała mnie totalna klęska. Praca okazała się koszmarem (full toxic i mobbing), studia owszem ciekawe, ale nie przyniosły żadnych wymiernych efektów (mam na myśli poprawę moich finansów). Klęska. Przy okazji, jak to w życiu bywa, zwaliło mi się kilka paskudnych spraw na głowę, kilka poważnych aczkolwiek nieplanowanych kryzysów małżeńskich, wypadek samoch.dziecka no i po mnie. Depresja.
Nigdy więcej "HUUUURAoptymizmu". Nigdy. Ktoś pomyśli: słaba jesteś! Pewnie tak. Optymizm to bajeczka dla grzecznych dzieci.
memento mori...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:09

Avatar użytkownika
przez Brunhilda 09 sty 2008, 23:08
Może trzeba znaleźć jakąś drogę środka

Chyba właśnie o to chodzi... Tylko pytanie, gdzie ten środek? Nie optymizm, nie pesymizm, tylko realizm: może się udać, ale może się też nie udać. Tzn dążyć do poprawy, do różnych celów, ale brać pod uwagę możliwość porażki. Tak byłoby najzdrowiej i najbezpieczniej dla psychiki.
Taaa, ja tu się mądrzę, a sama jestem okropną pesymistką. I trudno mi się za cokolwiek zabrać, bo wydaje mi się, że tak nic z tego nie będzie, po co, bez sensu...

Daria Sz. napisał(a):estem z natury realistką, z domieszką pesymizmu, ciężko stąpającą po ziemi, zakładam raczej czarne scenariusze i nie wierzę, że będzie dobrze. Jakoś żyję sobie, żadnych większych osiągnięć w życiu, moje finanse są przeważnie na granicy wyczerpania więc patrzenie na witryny w sklepie i wzdychanie to dla mnie codzienność.


I jak się z tym czujesz? Ja mam cały czas pokusę, żeby sobie odpuścić, żyć sobie jakoś tam, ale kiedy odpuszczam, to czuję sie bardzo źle, dopada mnie niepokój, taki egzystencjalny, który mija, kiedy walczę z tą pokusą i jednak staram się coś robić, do czegos dązyć, przełamywać swoje lenistwo. Wiec muszę walczyć, i chcę, a jednocześnie nie chce mi sie.
Jest nieźle, wreszcie! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
19 gru 2007, 18:33
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do