NADZIEJA/Co daje nam nadzieje ?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez a.nia 09 paź 2007, 09:38
Polina!

Masz rację, przyzwyczaiłam się do przygnębienia itp. Właściwie to tak byłam kształtowana przez rodzinę(nigdy nie zapomnę, kiedy śmieliśmy się z braćmi w drugim pokoju, a tata przychodził nas uciszyć, bo byliśmy za głośno!Jak można za głośno się śmiać..)
Czuję, że stałam się egoistką, ponieważ był okres kiedy nie było po kilkuletnich okropnych walkach i przeżyciach mamy z całą rodziną, Ona wyjechała i tym razem dopadła ją depresja...Chciałam dogadać się z Nią,a że wszyscy Ją opuścili i nie miał Jej kto przynieść kawałka chleba(nie wstawała z łóżka, była chora) to jej po kryjomu przed tatą przynosiłam. Starałam się zapomnieć o wszystkich przykrościach, o traumie...W końcu wyjechała. Zaczęłam od nowa. Myślałam o sobie. Byłam zadowolona z życia. Sporo się modliłam... I wtedy NAPRAWDE interesowałam się losem innych ludzi, tak ze szczerego serca, potrafiłam wiele zrozumieć i godzinami z kimś rozmawiać, żeby tylko pomóc. Potem mama wróciła i odpłaciła mi za pomoc ciężką ręką..Zaczęło się na na nowo piekło, tuż przed maturą. To wszystko przywaliło mnie na łopatki. No i tak od 4 lat na nowo próbuję się pozbierać, jednak już nie jestem tka jak kiedyś. Moje serce stwardniało..chciałabym żeby ktoś obudził we mnie tą dobroć, którą kiedyś tak chętnie okazywałam.

Dużo by opowiadać. Ale chodzi mi głównie o to żebyście nie myśleli o mnie błędnie. Nie chcę :oops: z siebie robić dobrej, kiedy jestem zła.
Dzięki za odpowiedzi
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 paź 2007, 18:36
Lokalizacja
honolulu ;)

Avatar użytkownika
przez indigo.boy 09 paź 2007, 12:12
Naprawde uwazasz, ze jestes zla?? Przezylas tak wiele zlych rzeczy, takie doswiadczenie zmienia czlowieka. Ale ty nie zmienilas sie na gorsze, po prostu stworzylas ochronna skorupe przed swiatem. Pomagalas mamie i zostalas zraniona. Teraz nie chcesz okazywac dobroci, bo boisz sie, ze znow ciebie ktos zrani. To jest zupelnie normalne. Kiedy masz tyle na glowie, a sa to powazne problemy, nic dziwnego, ze pochlaniaja twoja uwage. Nie powinnas sie za to obwiniac. Nie martw sie, wszystko mozna jeszcze naprawic. Tez uwazam, ze rozmowa z psychologiem mogla by tobie pomoc.

Nie mozesz przez cale zycie matkowac twojej rodzinie. Musisz zajac sie swoim zyciem. A jezeli chodzi o twojego chlopaka, musisz cos zrobic. Zaslugujesz na szacunek, a jezeli po tym co zrobil zostaniesz z nim, nie mozesz na to liczyc z jego strony. Wedlug mnie powinnas sprobowac pozostac przy nim jedynie jako przyjaciel.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 23:47
Lokalizacja
Bydgoszcz

przez hoyka 09 paź 2007, 12:30
ja też mam chorą mame.. i też najczesciej ja zajmuję sie domowymi sprawamia . moim zdaniem radzisz sobie naprawdę świetnie.. wiem jakie to obciążenie zajmowac sie domem.. mimo wszystko ja uważam, że powinnaś zacząć myśleć o sobie.. może powinnaś wyjechać poszukać pracy,.. odłączyć sie trochę od rodziny, bo skoro ojciec stwarza taką atmosfere w domu itd to może lepiej żebyś zaczeła żyć swoim życiem na nowo.. z nowym nastawieniem do świata.
Kwestia chłopaka.. jeśli zdradził raz.. zrobi to kolejny.. hmm ale to już Twoja decyzja.. wiele lat z nim byłaś i na pewno jesteś strasznie przywiązana i zakochana.. lecz waryo sie zastanowć czy z tego związku wyniknie wiecej radości czy przykrości?
Czy to moralne, żeby ich zostawić samym sobie???
to normalne że z czasem sie usamodzielniamy.. Twoja rodzina da sobie radę, a wydaje mi sie, że Ty odżyjesz zaczynając nowe życie :]
póki śmiech tłumi łzy, cieszą nas zwykle dni... warto żyć :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 22:55
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez a.nia 09 paź 2007, 12:38
indigo.boy!

tak uważam że mogłabym poradzić sobie lepiej. Przeszkadza mi w tym moja wrażliwość.. Boję się odważnych ruchów, tak jak np. zerwanie z chłopakiem. Kiedyś zapytałam Go co by zrobił, gdybym to ja Go zdradziła, odp. że nie mógłby z tym żyć. To zdarzyło się już dawno, bo w maju, wciąż Go usprawiedliwiam, nie spał z nią przecież, tylko flirtował, pocałował. To nasza przyjaciółka, na której ślubie się bawiliśmy..Wcześniej kilkakrotnie ze swoją byłą, również nie do końca.. Powiedziałam Mu że jeśli to zdarzy się jeszcze raz, to z nami koniec, ale słowa nie dotrzymałam. Po tym wydarzenie On nie chciał rozmawiać ze mną o tym, powtarzał tylko że On już to przeżył i ciężko Mu o tym mówić. A ja nie miałam z kim pogadać o tym, bo mi nie pozwalał z nikim rozmawiać o "naszych sprawach"to trudne dla mnie. Całkowicie się pogubiłam, ale naprawdę nie potrafię Go zostawić, jest mi najbliższą osobą. Interesuje się mną i chce być ze mną. Zresztą znamy się dobrze, w pewnych swerach bardzo do siebie pasujemy, w innych nie. Ale już taka jestem że jak kogoś pokocham to nie potrafię odrzucić, zranić. Z drogiej strony to byłby niezły sprawdzian, gdybym zostawiła Go, czy chciałby zostać przyjacielem, czy może nie chciał by utrzymywać kontaktu..Niestety nie znam odpowiedzi i boję się ją poznać..

Wyjazdu zaczęłam się bbbbbaaaardzo bać!!! szukam stancji i pracy i nic :cry: :cry: a jak nie zdołam się tam utrzymać i oszczędzić na naukę hmm kolejna porażka

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:44 pm ]
hoyka!

no niestety z ojcem nie potrafię znaleźć wspólnego języka..Wczoraj kiedy pytałam Go właściwie o pozwolenie na opuszczenie domu to bałam się gorzej niż przed egzaminie hi hi i tak jest przed każdą naszą rozmową. Boję się tylko że mydlę sobie oczy marząc że w Gdańsku czeka mnie nowe życie...Boję się że wcale nie będzie lepsze..

Dziękuję za krzepiące :smile: słowa
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 paź 2007, 18:36
Lokalizacja
honolulu ;)

Avatar użytkownika
przez indigo.boy 10 paź 2007, 01:17
Ja niestety nic nie wiem jezeli chodzi o sprawy sercowe. Mowie jedynie co mi rozsadek podpowiada. Nie potrafie tobie powiedziec jak poradzic sobie w takiej sytuacji, ale czy naprawde uwazasz, ze on cie kocha, kiedy zrobil takie rzeczy?

Mysle, ze zmiana otoczenia tobie pomoze, tylko musisz przestac zaprzatac sobie glowe tym, jak twoi bracia i ojciec sobie radza. Zadbaj o siebie i swoje zycie, troche wiecej pozytywnego egoizmu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 23:47
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez a.nia 10 paź 2007, 09:08
indigo.boy!

Właśnie w tym problem że wierzę że mnie kocha(może jest dobrym aktorem) ;) Ale zrobiłam coś, czego jeszcze nie pisała. Piotrek chciał mi się oświadczyć, i dawał mi różne sygnały.. Wiedziałam że jak przyjadę z Niemiec to to zrobi. Więc powiedziałam mu żeby tego nie robił, bo odpowiem nie. To Go bardzo zabolało, al ja już nie widzę nas na ślubnym kobiercu, odważyłam się podjąć taką decyzję. Dziękuję za te słowa, bo utwierdzają mnie, że moje obawy są uzasadnione. Jeszcze nie wiem co zrobię, chcę być pewna..

Pozdrawiam :smile:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:07 am ]
Witam!!

Chciałam podzielić sie z wami moimi smutkami. Przeprowadziłam się do tego Gdańska, ale jednak moje obawy się potwierdziły i źle się tu czuję :( Mieszkam z siostrą, ale Ona choć ją kocham jest egoistką i sprawia że raczej gorzej się tu czuje niż lepiej. Nie potrafię chyba nigdzie się dobrze czuć, ta zmiana miała spowodować wzrost szczęścia a tym czasem nic się nie poprawiło tylko pogorszyło. Nie wiem co jest grane ze mną. Może to ja sama stwarzam sobie problemy...Chciałambym porozmawiać z kimś kto chciałby mnie wysłuchać ze szczerym sercem...Nie potrafię sobie ułożyć życia, znaleść szczęścia..Czy ktoś mógłby mi dać iskierkę nadziei? Proszę o pomoc

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:32 pm ]
muszę to komuś powiedzieć, chociaż będę miała za to wiele słów krytyki ale w pełni na nie zasługuję!!! Przedwczoraj zdradziłam swojego chłopaka:(:( myślałam że mnie to nie spotka bo wiele razy potrafiłam się oprzeć dużym pokusom no i przede wszystkim w związku z uczuciami do mojego chłopaka..Ale zrobiłam to, co gorsza byłam pijana.. i żałuję tego bardzo. Oczywiście powiem Mu ale jak się spotkamy na żywo..Mieszkamy daleko od siebie. Na drugi dzień od razu Mu powiedziałam że coś się stało.. Tylko teraz zastanawiam się co mam zrobić..Co to oznacza.. Ponieważ już wcześniej zastanawiałam się czy jesteśmy sobie pisani..On zdradził mnie kilka razy ja Go teraz też..Jesteśmy ze sobą długo naturalnie mimo problemów byliśmy razem, wiele przeżyliśmy i jesteśmy sobie bliscy bardzo. Kocham Go i zawsze będę tylko nie wiem jaką miłością..Może nie jak do mężczyzny tylko jak do przyjaciela.....Z nami było to tak że nie znaliśmy się i zaprosił mnie na swoją studniówkę, ale że mi się nie podobał to nie chciałam udawać...Nalegał więc poszłam. Starał się o moje względy pół roku aż poznałam Go lepiej i uznałam że wygląd to nie wszystko. Jest przystojnym mężczyzną nawet bardzo, ale nie w moim typie upss. Było wiele pięknych chwil było szczęście było cierpienie, ale zawsze razem byliśmy i mieliśmy razem zostać mimo wszystko.. Ale jak to po latach ludzie się zmieniają. W domu nie ma łatwo ma strasznie nerwowych rodziców i w końcu nie krępował się okazywać swoje nerwy przede mną, a ja przed nim swoją depresję...Nie pasujemy też w sumie do siebie wrażliwością ja jestem bardzo emocjonalna i nie pewna wszystkiego, lęliwa On jest twardy i nieufny żyje rzeczywistością ja tworze sobie swój świat..Potrzebuję dużo cierpliwości której nie może mi dać ale ja to rozumiem i nie oczekuję od Niego wiele.. Przyzwyczaiłam się tak jak On do pewnych faktów. Tylko na ile tak można.. Chciałabym żebyśmy mieli wspólne pasje..Ale nie mamy. Nie mam nikogo bliższego od Niego, pomógł mi w wielu sprawach, za nic w świecie nie chcem Go skrzywdzić ale zdrada to fakt na to że może rzeczywiście i On i ja mamy inne przeznaczenie ...? On mnie zdradził 5 razy ale lajtowo jakieś tam pocałunki troszkę dotykania ja Go teraz drugi raz. Boję się że mogę żałować jeśli się zdecydujemy na rozstanie, a On jest taki uparty że nie przyzna się do cierpienia i myśle że nie pozwalała by Mu godność żeby do mnie wrócić ewentualnie. W sumie nie wiem czy ze mną teraz zerwie.. Ja Mu miałam już nie wybaczyć po ostatnim razie to miał być koniec, ale po prostu nie mogłam Go zostawić. Od tamtego momentu a minęło już parę miesięcy moje uczucia zmniejszały się w równi pochyłej, już nie mogłam na przeciw wszelkim staraniom kochać Go taką samą miłością bezwarunkową...No i stało się teraz ja Go zawiodłam na maxa!!:(( Sama się po sobie nie spodziewałam(co gorsza znam tego chłopaka krótko, poprostu działaliśmy na siebie hormony nam szalały dziwnie jak ze sobą przebywaliśmy, nic mi się takiego wcześniej nie zdażyło..?) Poradźcie mi jak możecie co myślicie, co powinnam zrobić... :(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:31 pm ]
ja po prostu nie wierzę że ktoś inny oprócz Niego może mnie pokochać taką...Ajj dlaczego jestem taka niezdecydowana..:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 paź 2007, 18:36
Lokalizacja
honolulu ;)

Co daje nam nadzieje ?

przez hoyka 10 paź 2007, 16:12
Zazwyczaj czyta sie na forum smutne historie.. straszne opowieści.. a ja wpadłam na taki pomysł, że może napiszemy co w naszym życiu daje nam nadzieje, co pozwala odczuwać szczęście, co sprawia, że na naszej twarzy pojawia się uśmiech ? Czy mozna odnaleźć nadzieje w trudnych sytuacjach?
póki śmiech tłumi łzy, cieszą nas zwykle dni... warto żyć :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 22:55
Lokalizacja
Śląsk

przez Goplaneczka 10 paź 2007, 16:47
Mi taką nadzieje daje wyjazd, który niestety jakoś się we mgle chwilowo rozpływa...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:51 pm ]
I oczywiście kontakt z innymi ludźmi, piękne chwile, przyroda, moje zwierzaki.
A najbardziej daje mi szczęście, jak mojej karmie się przypomni, że się urodziłyśmy pod szczęśliwą gwiazdą i wszystko zaczyna wchodzić we właściwy tor i nieprawdopodobnie dąży do dobra ;) Wtedy przypomina mi się jak to wyglądało przed deprą.
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez luthien 10 paź 2007, 18:06
Jedno słowo MIŁOŚĆ (tylko jak ją znaleźć???) 8)
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez Sorrow 10 paź 2007, 18:28
Black Metal :twisted: !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez GRZEŚ 777 10 paź 2007, 19:15
Mi nadzieję daje myślenie typu::::::::::::

"Jutro będzie lepiej"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
29 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Południowa Polska

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 10 paź 2007, 19:33
Nadzieja,marzenia są utkane z tej samej pajęczyny co rzeczywistość...
Czasami o tym zapominam
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 10 paź 2007, 23:30
Czasami nadzieją napełnia nas doprowadzenie jakiejś sprawy przez nas do końca albo jak coś po prostu się udaje..
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Avatar użytkownika
przez morpheus 11 paź 2007, 00:58
heh dziwnie zabrzmi ja lubie grac na gitarze ale poza nia lubie śmigać po miescie w uniesioną glowa sluhac przy tym muzyki i popatrzec dookola bo przecierz jest pieknie, spojrzec jakiejs fajnej, normalnej dziewczynie w oczy usmiechnac sie zawstydzeniem i widziec jak Ona toodwdziecza wtedy czuje ze moge wszystko (nienormalna dziewczyna to taka wymalowana pinda co chodzi ubrana w to co wiekszosc bo taka moda no i z glowa w chmurach nie spogladajac na Ciebie bo uwaza iz jestesmy jej nie warci ale to tak naprawde nie patrzy na nas bo wie ze to ona nie jest nas warta pamietajcie to ;) )
"...Gdyby były same piękne chwile, nie wiedział bym że żyłem..."

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
261
Dołączył(a)
05 sie 2007, 03:21
Lokalizacja
Fantazja

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do