Co zrobić by się nie zabić? Pomóżcie, bardzo proszę

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Zuzka25 23 lis 2006, 10:22
Mickey180, przeczytałam Twój post z uwagą i bardzo mnie poruszył. Nie mam takich problemów jak Ty- mam swoje, inne, nie znaczy mniej ważne. Dla każdego jego własna tragedia wydaje się największą i jest to zrozumiałe. Nie jestem w Twojej sytuacji, nie mogę do końca wiedzieć jak się czujesz, ale mogę sobie to wyobrazić. Problem depresji znam, ma go moja mama, ale dopiero w pt idę z nią do lekarza i wiem ,że jej to pomoże. Sama też mam swoje kłopoty, ale wiem ,że muszę być silna, bo ktoś bardziej potrzebuje mojej pomocy.
Bardzo przykre jest to, że jesteś sam. Moja mama nie jest – ma mnie, tatę, mojego brata a i tak sobie nie poradziła z tym, co dzieje się w jej głowie. Mogę domyślać się, wiec co dzieje się z Tobą , kiedy nie masz żadnego oparcia.
Dobre jest jednak to, że zdajesz sobie sprawę z problemu i prosisz o pomoc-to duży +. Bardzo dobrze, że znów poszedłeś do lekarza i chcesz z tym walczyć. Piszesz, że lek, który przepisał nie skutkuje. Z tego, co wiem może zacząć działać dopiero po 3-4 tygodniach, a w tym czasie twój zły stan może się nawet nasilić, włącznie z myślami samobójczymi. Musisz to wytrzymać, jesteś silny to widać. Gdyby nastrój się nie poprawiał może trzeba będzie zmienić lek, ale na pewno Ci któryś pomoże.
Poza tym, rację mają inni- nie powinieneś być sam. Jeśli nie masz nikogo, z kim możesz bezpośrednio pogadać, zastanów się nad psychoterapią. Obawiam się, ze leczenie tylko farmakologiczne w Twoim przypadku może nie pomóc. Nie bój się tego, nie pomyśl o tym negatywnie, zaufaj terapii. Tacy ludzie potrafią naprawdę pomóc. Pomagają odnaleźć sens życia - co samemu może być bardzo trudne. Może terapia w grupie? Wtedy są ludzie blisko Ciebie (a nie tylko przez kompa, jak my), którzy mają ten sam problem i czujesz ,ze nie jesteś sam. Wiem ,że to, co piszę może wydawać się górnolotne i książkowe, ale ja w to wierzę i w ludzi , którzy mają odpowiednią wiedzę i doświadczenie by pomagać innym. Wiem też ,że depresja jest uleczalna a Ty się nie poddasz.
Oprócz leków i terapii, powinieneś znaleźć swój cel w życiu. Zresztą w tym tez może pomóc terapia. Pasję i zainteresowanie, które pomoże Ci czerpać z tego, co robisz radość i da satysfakcję. Ale wiem też ,że bardzo trudno jest znaleźć coś takiego. Może zastanów się co robiłeś wcześniej , co ci sprawiało przyjemność. Lub znajdź coś zupełnie innego. Pochłonie to twoje myśli i zaangażowanie, Może pozwoli poznać ludzi o tej samej pasji. Piszesz, że wracasz sam do pustego domu. Może mógłbyś sobie pozwolić chociaż na psa? Nie zastąpi on człowieka, bo nie porozmawia z Tobą, ale będzie Cię wiernie kochał i zawsze wysłucha. Mnie też w pewnym momencie zabrakło tego czegoś w życiu. Kupiłam cudowną Labradorkę, która jest moim szczęściem. Nawet jak jest mi źle musze się zmusić do wyjścia na spacer( poznajesz przez to miłych ludzi) bo wiem,ze ona tego potrzebuje. Poza tym zawsze czeka w domu i radośnie mnie wita. A kiedy patrzę w jej oczy to widzę całe dobro i piękno tego świata. Zbzikowałam na jej punkcie, ale wiem, że to dobre, bo pcha mnie do przodu. Pomysl o tym , może to nie jest zły pomysł? Ja tak znalazłam swoją pasję, Ty może znajdziesz inną.
Wiem też, że nie użalasz się nad sobą tylko wołasz o pomoc. Proszę zajrzyj jeszcze raz do lekarza, i zainteresuj się psychoterapią. Pomoże Ci zrozumieć wiele rzeczy, nie rozwiąże twoich problemów, ale nauczy jak masz sobie z tym radzić. Przede wszystkim spróbuj zaufać. I odezwij się tutaj, powiedz chociaż jak widzisz to co napisałam? Albo wiesz co nie zastanawiaj się nad tym ,po prostu poproś lekarza o polecenie terapeuty i idź do niego. Ja to wszystko zrobię z moja mamą i wiem ,że i Ty i moja mama wygracie z depresją. :D
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
22 lis 2006, 23:07
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez wariott 23 lis 2006, 16:41
Realizacja największego życiowego celu i szukanie nowych, jeszcze większych. Spójrz na swoje życie z dystansu i pomyśl, jak najlepiej je wykorzystać. Miałem takie problemu już w wieku 16 i gdyby nie realizowanie celów [chociaż nikt nie wierzył, że mi się uda] pewnie bym sobie nie poradził.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
23 paź 2006, 23:22

przez takane 25 lis 2006, 01:27
Nie poddawaj się Mickey! Jesteśmy z Tobą!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
25 lis 2006, 01:20
Lokalizacja
kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 25 lis 2006, 14:37
ODEZWIJ SIĘ DO MNIE!!!!!wiesz o co chodzi!!!!
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

przez mickey180 25 lis 2006, 18:57
wariott napisał(a):Realizacja największego życiowego celu i szukanie nowych, jeszcze większych. Spójrz na swoje życie z dystansu i pomyśl, jak najlepiej je wykorzystać. Miałem takie problemu już w wieku 16 i gdyby nie realizowanie celów [chociaż nikt nie wierzył, że mi się uda] pewnie bym sobie nie poradził.


Hej wariott!!

Problem w tym, że ja realizowałem największy życiowy cel jak byłem z nią i ten fałszywy(z czego juz daje sobie sprawe) powód jej odejscia własnie był moim celem - nauka.Chciałem się uczyć jak najwięcej by coś osiągnąć, by znaleźć dobrze platna prace, by nie tylko egzystowac w tym swiecie, ale moc zyc jak wielu ludzi. Co nie oznacza ze ja zaniedbywalem z powodu tego celu., Jak juz pisalem jej sie to podobalo,ze mysle dobrze o naszej przyszlosci i wogole. Widzisz kiedy teraz ona odeszla i kiedy nie mam znajomych na miejscu, kiedy wpadlem w taki stan to juz nie potrafie a przynajmniej na razie realizowac tego celu.Zbliza sie kolokwium a ja za wiele nie umiem i nie wiem jak bedzie.Choc ostatno czulem sie lepiej i cos tam robilem, a to dzieki temu, ze niektorzy ludzie po przczytaniu mojego posta odezwali sie do mnie. Poki co niestety wciaz nie potrafie w pelni realizowac tego celu. U mnie wrecz przeciwnie do Ciebie, wszyscy wierzyli, ze mi sie uda i udalo po smierci taty skonczyc studia, a teraz nie potrafie z powodu jednej dziewczyny zreazlizowac, czy tez skonczyc plany.Choc wierzyli we mnie to teraz sie wszyscy odwrocili, cala rodzina, bo mysleli ze w ten sposob daja mi konpniaka mnie zmobilizuja,ale wyszlo odwrotnie. No coz zobaczymy co przyniesie czas i wasza pomoc.

[ Dodano: Sob Lis 25, 2006 8:35 pm ]
Hej Zuzko25 i wszyscy!

Przeczytalem wszystko co napisalas Zuzko. Bardzo sie ciesze,ze jestes kolejna osoba ktora wogole zainteresowala sie tym tematem i napisala cos.
Wypadaloby wogole napisac do was wszystkich na czym teraz stoje. Wiec niby czuje sie znacznie lepiej, ale nie do konca. Zaczely chyba wreszcie dzialac leki, ale przedwszystkim to, ze niewiele osob(ale zawsze ktos), ktore nawet nie pisza na mojego posta skontaktowalo sie ze mna i klikaja,czy tez smsuja, a nawet rozmawiaja - nie pozawalajac mi w ten sposob dusic sie w tych 4 scianach i myslec. OCzywiscie wasze posty to tez bardzo duzo, czuje ze nie jestem sam, jednak zrozumcie - te 4 puste sciany i przeczytanie kilkakrotnie tego samego posta nie zawsze pomaga.
Mimo lepszego samopoczucia, tak ze moglem nawet sie troche pouczyc wreszcie i nie myslec o niej,funkcjonowac jakos w pracy, ostatnio miewam coraz czestsze "ataki", kiedy wszystko nagle wraca jak bumerang. Dzieje sie to zwlaszcza kiedy wychodze na ulice idac do sklepu, gdzie widze mlodych ludzi usmiechneitych idacych razem zwarta grupka, czy tez nawet 2 osoby ktore ida razem i ze soba gadaja, kazdy z kims zawsze gada, a ja Jesli nie mam w tym momencie(a zwykle nie mam)z kim pogadac to jest strasznie. Wtedy tylko mysl o smierci i polknieciu tych tabletek daje mi swiety spokoj. I zaczyna sie wewnetrzna walka, a wtedy nie mogac funkcjonowac normalnie wszystko chrzanie. Tak bylo ostatno w pracy, popelnilem powazny blad, ale tylko dzieki pani ktora odchodzi wkrotce na emeryture, nie wylecialem z roboty, bo wziela to na siebie. Tak wogole to wczoraj polknalem na "probe"(bo sie zdenerwowalem probojac pomoc jednej z czlonkow tego forum) 20 Stilnoxow + alkohol, ale dzis sie obudzilem, co prawda bardzo bardzo dlugo spalem a po przebudzeniu okropne bole glowy,brzucha, wymioty. Tak wiec mozg moj dzisiaj za dobrze nie pracuje. To byla glupota,ale nastepnym razem moze byc jeszcze gorzej.
Tak wogole to bylem w miedzy czasie u innego lekarza jeszcze, a ten zmienil mi leki(przy okazji zdobylem kolejne bezno na sen). Ten lekarz z kolei kiedy tak normalnie rozmawialismy i tlumaczylem to co wy tu piszecie, ze rozumiem iz ona nie jest tego wearta i takie tam rzeczy stwierdzil po moich wypowiedziach(a akurat wtedy czulem sie normalnie), ze jednak to nie jest depresja, sa to jedynie ataki stanow depresyjnych, ale trzeba bedzie pobrac leki i przejdzie. No ale te bumerangi kurcze wracaja. sluchajce ja wiem, ze jestem mlodym, inteligentym czlowiekiem, ponoc i przystiojnym(to nie moja opinia!),mam(mialem) cel w zyciu i nie warto, a jednak brak tej 2 strony(nie chodzi o dziewczyne) przyjaciela do ktorego mozna pojsc pogadac,zadzwonic, czy tez pojechac nawet jesli jest daleko i mile spedzic czas to dla mnie w tej chwili jest najwieksza udreka. Piszecie,ze trzeba wychodzic, no i co z tego jak wyjde nawet pojde do jakiego baru czy pubu to po prostu nie potrafie podejsc zamienic slowa z jakas dziewczyna, zreszta wieksaosc jest zajetych albo jest z wlasnym towarzystwem. Ja tez bym tak chcial. No a z kolei co przeciez nie podejde do goscia pijacego piwo i zaczne z nim gadac,by sie wkrecic w jakies grono. To nie jest takie proste. Popatrzcie sami jak wy kogos poznawaliscie, przewaznie gdzies z jakims znajomymi czy 1 znajomym szliscie i jakos w gronie tak razniej inaczej .Kurcze ja tu naprawde nikogo nie mam. Moj jedyny kolega albo nie ma czasu,albo zajrzy tylko na chwile, bo wolny czas spedza z dziewczyna i nie chca nigdzie isc ze mna. Zostaliscie mi wiec tylko Wy, ludzie poznawani przez internet, ktorzy sa otwarci na 2 czlowieka i wierza, ze ten siedzacy po 2 stronie niekonicznie musi byc jakims glupkiem, czy tez bardzo chory. Zrozumcie, po prostu tak mi sie ulozylo zycie - teoretycznie niczego mi nie przeciez nie brakuje, nie moge narzekac , ale jednak chciec pojsc np na kregle, a nie miec z kim, czy wyjsc do kina itp to jest dla mnie problem. Tak wiec zrozumcie moj problem to nie tylko to ze nie mam ukochanej osoby, ze ja utracilem(choc to tez cholernie wciaz boli!) w danej chwili, ale rowniez brak wlasnie przyjaznych dusz, z ktorymi moglbym jakos spedzac czas jak to wszyscy mlodzi. Tak wiec dzis jest weekend i bumerang zaatakowal znowu(ja to w weekendy niezjazdowe), ale piszac tu chwilowo odsuwam swoje czarne mysli, bo wierze, ze mnie wreszcie w pelni zrozumiecie i napewno jakos pomozecie.
Zuzo25 jesli chodzi o pieska juz dawno rozwazalem taka mozliwosc, ale wiesz ja dojezdzam do pracy przeszlo godzine, tak wiec wiekszosc dnia mnie nie ma i nie mialby kto z tym psem wychodzic. PRzeciez jakbym dobral fajna rase i znim wychodzil to sobie zdaje sprawe ze od razu dzieki temu mnostwo fajnych osob moglbym poznac, bo kazdy podszedl cos tam zagadal. Co do twojego pomyslu z psychoterapia to musze ci powiedziec ze probowalem po smierci taty i po 5 sesjach zrezygnowalem, bo nie dawalem rady, choc wszystko co piszesz i wierzysz na jej temat jest napewno dobra - niesetty nie kazdy daje rade przez to przejsc. Jesli chodzi o terapie grupowa to trwa 10 tygodni i jest w szpitalu psychiatrycznym, tak wiec odrzucam ta mozliwosc choc mialem ja juz proponowana. Zbyt dlugie zwolnienie lekarskie, dodatkowo pobyt w takim szpitalu odbije sie na pracy - zaklad moze i pewnie by zwolnil mnie.
Tak wiec sluchajcie piszcie na forum co o tym wszystkim myslicie, ale przedewszystkim zarpaszam na priv.
Z gory dziekuje za wszystko
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 lis 2006, 10:24
Lokalizacja
łódzkie

Avatar użytkownika
przez anita27 25 lis 2006, 23:03
Witaj.Milosc jest bardzo "trudna",nie wystarczy kochac.Trzeba rowniez rozumiec druga osobe.Takie zwiazki jak twoj na odleglosc,zwykle tak sie koncza.Nie ma wtedy poczucia takich wiezow,brak osoby,ktora nie jest na wyciagniecie reki,brak pocalunkow na codzien,brak poczucia bezpieczenstwa itd.Wiem niestety cos o tym i niby jest sie z kims a jakby nie bylo.Ale to nie jest regula,ludzie,ktorzy maja siebie na codzien,tez sie rozstaja.Dlatego,ze cos sie konczy,czegosc zaczyna im w zwiazku brakowac albo maja tego przesyt.Takie jest zycie i tacy jestesmy my ludzie.Jednak nie mozna sobie przez milosc rujnowac calego zycia,takie ucieczki sa nie potrzebne.Musisz zaczac sie uczyc zyc bez niej,bo przeciez nic na sile sie zrobic nie da.Obwiniac kogos czy samego siebie tez zbedne bo przeciez tak bardzo jestesmy rozni od siebie.I choc czasem zycie wydaje sie nam bez sensu zawsze trzeba szukac.Szukac szczescia dla siebie.Wiesz,dobre znajomosci mozna znalesc I tu ,w swiecie wirtualnym.Zawsze znajdzie sie ktos kto wyslucha i wesprze.Jednak warto porozgladac sie wokol siebie,wokol wlasnego otoczenia.Nie mozna sie zamykac,calkowita izolacja od ludzi to tragedia.Trzeba przede wszystkim nauczyc sie zyc dla siebie.
Pozdrawiam i zycze wiele dobrego.
Trzymam kciuki
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

przez marmarc 26 lis 2006, 12:40
Nie umiem podpowiedzieć co zrobić, żeby poznać nowych, fajnych ludzi, bo tego nie potrafię odkąd pamiętam.
Nie wiem co to znaczy przeżyć zawód miłosny, i choć ludzie mówią, że najlepiej się odkochać, to myślę, że na razie powinieneś być raczej ostrożny. Nie podejmuj w takim okresie ŻADNYCH ŻYCIOWO WAŻNYCH decyzji.
Leków nie popija się alkoholem - to zdanie równie prawdziwe, jak fakt że ogień nie jest przyczyną orgazmu.
Piszesz o studiach, teraz o studiach podyplomowych, do tego odpowiedzialna praca - a może ty za bardzo przemęczasz mózgownicę, może trzeba trochę odpocząć, zrobić coś dla siebie, nie dla Rodziców, dziewczyny, czy kogokolwiek innego.
W przeszłości wytrzymałeś trudne momenty, czemu teraz nie miałbyś wytrzymać i tego?
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Samobójstwo - jestem bliska/bliski.

przez Adaś2222 09 gru 2006, 11:17
Sluchajcie mam taki problem otoz pojawilo mi sie takie cos ze strasznie czuje sie nie szanowany w towarzyswie kumpli itd caly czas wydaje mi sie ze sie ze mnie po cichu smieja, ze jestem jakims obiektem zainteresowania przez smiech, i caly czas wydaje mi sie ze robie rzeczy przez ktore trace w ich oczach. Staram sie jak moge dbam o wyglad, chodzilem na silownie, nie probuje robic raczej nic glupiego, kazda wypowiedz przemyslam pare razy zanim cos powiem a mimo wszystko mam to wrazenie straszne, to mnie po prostu dobija! Jak wroce z jakiegos spotkania analizuje kazda wypowiedz i czuje sie nikim! poniewaz wychodzi na to ze jestem nie szanowany i obiektem smiechu! To jest straszne uczucie bo czuje sie jakbym nie mial juz zadnego kumpla (bo moze nie mam) ze juz jestem nikim. Caly czas mysle ze mi sie trafiaja takie rzeczy zeby mnie ponizyc co innym nie ze ja mam pod tym wzgledem gorzej. Dodam jeszcze ze mam nerwice natrectw i nerwice lękowa i polaczyc te wszystkie rzeczy to sie rowna temu co napisalem w temacie bo tego sie NIE DA WYTRZYMAC!

POMOCY

edyt.temat//Jaskowa
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Avatar użytkownika
przez Lusi 09 gru 2006, 11:58
Oj kochany. Zapewniam, że nikt się z Ciebie nie śmieje. Niska samoocena, brak pewności siebie, brak wiary we własne możliwości to wszystko powoduje, że odbierasz wszystko w taki właśnie sposób. Sam sobie wmówiłeś, że tak jest. Nie obraź się, ale moim zdaniem sam siebie nie szanujesz. Musisz zmienić nastawienie względem samego siebie. Wtedy zaczniesz widzieć wszystko inaczej.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez maiev 09 gru 2006, 12:10
Lusi ma rację!!

kazda wypowiedz przemyslam pare razy zanim cos powiem
a może właśnie to jest błąd. Nie analizuj tyle. Tez tak robiłam - dokładnie i nie wyszło mi to na zdrowie. Analizowanie tylko dobija, bo zawsze się można czegoś doszukać co było nie tak. Spróbuj czasem być spontaniczny. Moi znajomi inaczej na mnie spojrzeli, kiedy się okazało że ja też czasem powiem albo zrobię coś głupiego. sama byłam zdziwiona
Mam wrażenie że ludzie krzywo czasem patrzą na ludzi, którzy starają się być idealni. Nie przejmuj się jak czasem coś palniesz - każdemu się zdarza. twoim kolegom pewnie też. Na pewno się z Ciebie nie śmieją. Wiem, że to trudne ale spróbuj nabrac do siebie trochę dystansu - ja też się staram. jako idzie i jest lepiej, czego i tobie życzę. Trzymaj się. Będzie dobrze.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 10 gru 2006, 12:19
Też tak miałam,kiedyś było to bardzo silne.Wysublimowane słowa i w ogóle, potem analiza, co dobrze powiedziałam,a co źle, teraz też sie zdarza,ale staram sie nie analizowac, bo można zwariowac, staram sie rozluźnic i mowie sobie"daj spokoj, to ty tak uwazasz, nie inni" i jest lepiej
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Avatar użytkownika
przez samotniczka 10 gru 2006, 14:32
Suzuki a może problem tkwi nie w tobie, tylko w kolegach? Analizowanie wypowiedzi rzeczywiście może tylko pogorszyć sprawę, wiem to po sobie. Też miałam taki etap w swoim życiu, czułam, ze wszyscy się ze mnie śmieją, dlatego postanowiłam sie odciąć. Zajęłąm sie swoimi zainteresowaniami, olewałam to co mówią o mnie inni. Postanowiłam być sobą mimo wszystko. Z chwilą uświadomienia sobie tego poczułam się o wiele lepiej, dotarło do mnie jednak że jestem coś warta. A znajomi sami się znaleźli, nawet ich specjalnie nie szukałam. Suzuki i nie warto myśleć o samobojstwie!! Skoro jesteś na tym świecie, to znaczy, że Bóg tak chciał i jesteś do czegos stworzony!! Bo mimo wszystko warto żyć i cieszyć się smakiem truskawek z bita śmietaną ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez 331ania 10 gru 2006, 19:33
nie przejmuj sie kolegami,wierz mi jesli sie smieja to poprostu nie sa to twoi koledzy,ale wydaje mi sie ze za mocno sie przejmujesz i popieram Samotniczke-poprostu ich nie bierz do glowy a sam zobaczysz ze inni znajomi-moze madrzejsi-niz ci-sie znajda i to bardzo szybko:)zreszta mysle ze masz problem z samoocena tak jak napisala kolezanka wczesniej-po twej wypowiedzi wynika ze jestes normalny i naprawde sie nie przejmuj!!!glowa do gory i nie "waż" slow tylko poprostu mow co myslisz:)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do