Co zrobić by się nie zabić? Pomóżcie, bardzo proszę

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Co zrobić by się nie zabić? Pomóżcie, bardzo proszę

przez mickey180 14 lis 2006, 01:35
Witam wszystkich! Pewnie moderator usunie tego posta, ale zaryzykuję. Poszukuję pomocy i niestety wszyscy znajomi uciekają od problemu.Ja jestem chory na depresję,to już wiem na 100%.Problemy z nią się zaczeły kiedy w wieku 20 lat jak zaczynałem studia zginął mój tata i zostałem sierotą(mama zmarła jak miałem 11 lat).Wtedy oczywiście nastąpiły początki choroby,ale przy pomocy psychiatry i cioci,która choć mieszka daleko ode mnie robiła wszystko,bym to przetrwał - przetrwałem.Podjąłem również pracę.Mimo myśli samobójczych potrafiłem się mobilizować, osiągac dobre wyniki na studiach, wszystko dla rodziców.W 2003 dodatkowo poznałem dziewczynę i choć z daleka układało nam się naprawde super.Po roku chodzenia z nią lekarz stwierdził, że nie potrzebuję leczenia i pozwolił odstawić lek,ja też zresztą widziałem, że już się nie denerwuje i nie dołuję. Dziś mam 26 lat,do niedawna byłem wesołym,szczęśliwym człowiekiem,ambitnym,mającym określone cele w życiu i chcącym je zreazlizować. Jeździłem do niej na weekendy i w wolne dni,a ona do mnie.Owa dziewczyna o 5 lat młodsza,nagle z dnia na dzień zostawiła mnie.Nigdy nie mówiła,że coś ją boli, poza odległością nas dzielącą,ale umówiliśmy się że już w styczniu jak zda maturę to przyjdzie i zamieszka ze mną i zobaczymy jak będzie dalej.Dodatkowo przy odejściu potraktowała mnie jak nieznaczące 0,mówiać zę ona nigdy nie chciała się uczyć,zdać matury.To że się uczyła to była moja wina,bo wywierałem na nią presję psychiczną. Nigy tego wprost ani mnie ani siostrze ani mamie nie mówiła,sama mówiła to dobrzę ze mnie mobilizujesz,że chcesz bym zdobyła lepsze wykształcenie.Dodatkowo przy odejściu powiedziała,że w moim życiu nie ma miejsca dla dziewczyny,bo chce się uczyć i podjąłem kolejne studia podyplomowe,a kiedy spotkania kiedy zabawa?Po cóz to ciągle się uczyć, kobieta potrzebuje czułości ciepła dotyku, a ja tego nie potrafię dać.Czy to tak źle że chcę się uczyć, że chcę znaleźć lepszą pracę by można było normalnie żyć a nie wegetować?Nagle poznałą tego gościa i z dnia na dzieńsobie po porstu odeszła i zrównała mnie do 0.Bolą mnie jej słowa.Od wtedy kompletnie się załamałem. Dodatkowo przez cały ten okres aż do minionego weekendu dawała mi nadzieję, pisząc na gg,że może wróci i wogóle.W weekend powtórzyła jednak wszystko, że jestem bezwartościowym człowiekiem,bo nie potrafię docenić co ona daje,tylko widzę wykształcenie myśląć o przyszłości.Dodatkow powiedziała,że te lata nie miały żadnego znaczenia dla niej, po prostu nikt się nią nie intersował i się dobrze bawiła,a teraz bawi się znacznie lepiej i choć nowego faceta nie kocha to on jest o wiele lepszy bo potrafi docenić kobietę.Wszyscy wokół,cała rodzina tłumaczy mi,że ta dziewczyna ma umysł nastaloatki,że się tak zachowuje chce po prostu poszaleć.PRzyjaciół nie mam,miałem tylko jej znajomych,bo na swoiuch przyjaciołach zawiodłem się po śmierci taty.Ja ją jednak bardzo kochałm i kocham.Nie potrafię się odkochać.Gdzie wyjdę widzę ją, myślę o niej.jak siedzę w domu i próbóję się czymś zająć dzieje się to samo.Dodatkowo cały się trzęsę, serce mi kołacze i kłuje, poce się - typowe dla deprsji.Lekarz psychiatra przepisał ten lek co kiedyś,ale nie ma żadnej poprawy, a wręcz przeciwnie gorzej.Mam myśli samobójcze praktycznie codziennie,rodzina tylko mówi weź się w garść, nie przesadzaj,przytaczają inne problemy.Ale moja psychika jest jaka jest.Naprawdę chciałbym normalnie żyć,ale te myśli o niej cały czas wracają,lek na uspokojenie nic nie daje.Dodatkowo to,że cały czas myślę choć nie chcę powoduje iż w pracy nie funckjonuje normalnie i mam już 2 ustne upomnienia od kierownika.Następna będzie nagana i może wyrzucenie z pracy.Teraz rozumiem dokładnie młodych, którzy targnęli się na swoje życie, to nie jest prawda że samobójca nic nie mówi.W wielui wypadkach ta jak ja szukają pomocy,ale każdy co Ty gadasz i wogóle.Mam już 140 leków nasennych i planuję poważnie się zabić,napisałem też listy pożegnalne. Wciąż jednak jest we mnie jeszcze troche tego silnego dawnego ja(może i dzięki lekom)i wierzcie mi jednak,że wolałbym żyć,ale jak bez przyjaciół,wsparcia ze strony rodziny?Pomożecie mi jakoś?ja możecie to napiszcie również do mnie na mojego maila,może się zaprzyjaźnimy, może jak będę miał z kim pogadac,popisać to będzie zupełnmie inaczej.Proszę pomóżcie.To nie jest użalanie się nad sobą a wołanie o pomoc człowieka
Pozdrawiam i przepraszam że się rozpisałem
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 lis 2006, 10:24
Lokalizacja
łódzkie

Re: co zrobić by się nie zabić - pomóżcie bardzo proszę

przez dżinks 14 lis 2006, 10:00
Powiem Ci tak! Moze nie mialam AŻ takich przygotowań do mojej śmierci ale też chxialam popelnic samobójstwo.Byla jednak we mnie zbyt wielka sila i chęć życia by to zrobic. Moze panika ze juz nie zobacze wiosny, zapachu lasu i takich tam. Poprostu musisz WYJŚĆ z domu (czasem na siłe tak jak ja czasem) i dostrzec piękno życia. Na jednej kobiecie świat się nie konczy.Skoro tak o niej pamietasz mimo jej wad (kobieta która mówi takie rzeczy nie zasługuje na to by tak o niej pamietac) to chyba jestes bardzo sentymentalny. Pomysl ile jest kobiet na swiecie.Skoro sie w niej zakochales to zanczy ze potrafisz zakochać sie w innej. Bez TWOJEGO wysilku nic nie poradzisz. Musisz sie zmobilizowac zeby isc dalej. Wiem co mowie. Miesiac temu zmarła moja Mama i do dzisiaj nie moge sie z tym pogodzic ale wiem ze na pewno by nie chciala gdybym sie non stop dolowala. Niestety nie potrafie bo czasem nie idzie mimo ze mam przyjaciol. Czesto musze sie sama zmobilizowac by gdzies z nimi pojsc. Prosze, nie rezygnuj ze swych marzen a na pewno nie raz bedziesz dziekowal BOGU ze tego nie zrobiles. W zyciu jescze bedziesz szczesliwy choc TERAZ zapewne jeszcze w to nie wierzysz ale spokojna głowa! Jesli dasz sobie szanse bedzie lepiej a decyzja o nie popelneniu samobojstwa bedzie pierwszym krokiem ku temu by bylo lepiej!!!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
13 lis 2006, 14:30

Avatar użytkownika
przez korres1 14 lis 2006, 16:56
cześć. Wiem jak to jest, wierz mi. Oczywiście mówienie, że wszystko będzie dobrze niczego nie zmieni, ale za kilka miesięcy będziesz mógł spojrzeć na to inaczej. Wiem, że z takiego zawodu trudno jest się podnieść ludziom słabym psychicznie - samam najlepszym przykładem. MI to zajęło jakiś rok, chociaż do tej pory jak o tym pomyślę, to coś mnie kłuje, choć minęło 8 lat.
Nie będę się wywnętrzać na forum. Jak chcesz pogadać, napisz do mnie na PW (maila). pozdrawiam.
Acha! I odstaw te tabletki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kum_pela 14 lis 2006, 17:37
wiem ze cokolwiek napisze teraz do ciebie i tak bedzie mialo niewielkie znaczenie. pisze tylko dlatego zebys wiedzial ze nie jestes sam...ze sa ludzie ktorzy poznali twoje problemy i chca ci pomoc. choc z drugiej strony pisze byc moze dlatego ze sama nie jestem w najlepszej formie i tym badziej cie rozumiem. roznice sa tylko takie ze moi rodzice zyje natomist moja mama od kilunastu lat jest chora na depresje. z roku na rok jest coraz gorzej <jesienia oczywiscie jest masakra>. ja nie moge sobie poradzic z jej choroba i strasznie to znosze...czasem zastanawiam sie czy ja tez nie jestem na cos chora bo nie ma dnia zebym nie ryczala z byle blachego powodu. do tego ostatnio zostawil mnie chlopak ktorego tak bardzo kocham i potrzebuje. po 3 tygodniach ciszy napisal tylko ze nie chce abym byla jego sumieniem i ze dalsza znajomosc ze mna bylaby dla niego zbyt trudna....wiec jak sam widzisz doskonale cie rozumiem...i prosze...nie rob sobie krzywdy-nie warto!! pozdrawiam. 3maj sie
ps.jesli bedziesz chcial pogadac to bardzo chetnie z toba porozmawiam np.na gg.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 lis 2006, 13:31

Avatar użytkownika
przez korres1 15 lis 2006, 00:36
witaj kumpelo. Nie wiem co Ci doradzić, ale wiedz, że Cie rozumiem i popieram. Mam podobne doświadczenia. Więcej na pw jakby coś.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez ewa125 15 lis 2006, 01:24
mickey czasami ludzie nawet nie zdaja sobie sprawy jak krzywdza druga osobe.rozumiem ze cierpisz z powodu straty ukochanej, widzisz ja wszedzie gdziekolwiek sie ruszysz..zawsze tak jest jak ktos zostaje porzucony. zastanawiajace jest to ze widzi wtedy i wspomina tylko te cudowne chwile, zapomina o tych zlych, nie mysli o tych okrutnych slowach ktore ci powiedziala. widac ze jest bardzo niedojrzala. nikt nie powinien na sile byc z drugim czlowiekiem ale zerwac trzeba z wyczuciem i szacunkiem dla czasu spedzonego razem i szacunkiem dla samej osoby.widac ze powodem zerwania bylo to ze znalazla sobie innego, nie to ze ty sie uczysz a ona nie. to tylko wymowki. rozstanie zawsze boli. ale wierz mi czas leczy rany. to przyslowie stare jak swiat bedzie zawsze tak samo aktualne.mimo ze w pewnym momencie czlowiekowi sie wydaje ze nie ma sensu zyc bez niej, ze nigdy jej nie zapomni, prawda jest taka ze zapomnisz. z czasem zapomnisz i bedziesz umial kochac na nowo kogos kto na to zasluguje.bedziesz szczesliwy.nie rezygnuj z tego co daje zycie. potrafi byc okrutne ale potrafi tez byc cudowne.jestes silnym czlowiekiem, wiele wycierpiales, zycie dalo ci porzadnego kopa.ale pamietaj w przyrodzie panuje rownowaga. kiedys los wynagrodzi ci te zle chwile.znajdz sobie cel w zyciu. moze masz jakies hobby na przyklad karate - poswiec sie temu calkowicie, stawiaj sobie codziennie poprzeczki i je pokonuj, walcz a zobaczysz ze wszystko sie odwroci. jestes mlody ambitny madry wrazliwy, przed toba tyle lat...zarabiaj pieniadze zebys mogl podrozowac, zwiedzic inne kraje, przepiekne krajobrazy, inne kultury, cieszyc sie sloncem na piaszczystej plazy, kapac sie w cieplym morzu.pomysl ile wspanialych rzeczy ma zycie do zaoferowania.zyj tak zeby twoi rodzice ktorzy patrza na ciebie byli z ciebie dumni. jak jest ci zle pomodl sie i rozmawiaj z nimi, oni gdzies tam sa i cie slysza.a milosci w zyciu jeszcze prawdopodobnie niejednej zaznasz. czas leczy rany pamietaj. to co boli dzisiaj, jutro bolalo bedzie juz mniej.trzymaj sie. jak chcesz pogadac to napisz na priva.wierze w ciebie!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez Adas30SK 15 lis 2006, 02:06
Kiedy smierc zaglada w oczy dostajesz nagła chec zycia...26 lat dopiero masz wiele cie jeszcze czeka...wiele dobrego bo gozej byc juz nie moze...ja przestałem pic,bo chce zyc...zycie mnie bije ja wstaje i ide dalej...bo raz kiedys smierc mi w oczy zajrzała...mineło juz 9 lat,przezyłem wiele,i upadków i wzlotów ale wiem jedno-trzeba zyc bo zycie jest piekne...dzis mam wielkiego doła,ale to chwilowe,bo bedzie lepiej...a wiec wyrzuc tabletki tak jak ja alkohol bo moze doprowadzic do złego...chcesz porozmawiac?napisz na PM.Pozdrawiam serdecznie...
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
14 lis 2006, 20:24

przez mickey180 15 lis 2006, 10:41
Witajcie wszyscy!
Dziekuję za to, że się zainteresowaliście tym co napisałem. Postaram się do każdego z osobna odpisać. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, co piszecie, ze nie warto, że będą lepsze dni i wogóle.W końcu już tyle przeszedłem ciężkiego. To mnie jednak wciąż przerasta, nie mam jeszcze na tyle siły bywyrzucić te cholerne tabsy. Ponoć "Samobójstwo nie jest kwestią wyboru, następuje, gdy cierpienie przekracza siły do walki z nim" a teraz tak jest u mnie.Co prawda nie przekracza jeszcze i dzięki wam mam nadzieję że nie przekroczy. Naprawdę potrzebuję teraz wsparcia, muszę mieć komuś się wygadać, wyżalić, bo inaczej będzie źle.A naprawdę nie mam tu żadnych znajomych, a poprzez rodzinę nie moge liczyć że kogś poznam, bo już dawno próbowałem. chciałbym nie tylko móc napisać maila wyżalającego, ale i pogadać przez gg czy telefon czy też smsa, tylko dzięki temu mógłbym przetrwać ten cholerny ciężki czas, a wierzcie mi że wczoraj to normalnie wychodziłem z siebie. Gdybym miał inne towarzystwo w pracy, ale mam kobitki po 50 które nie bardzo rozumieją co jest grane i wogóle. No więcej nie będe się rozpisywał. Po prostu chcę was poznać, zaprzyjaźnić się skądkolwiek jesteście bo tylko w was już nadzieja. Oczywiście ja też chętnie wysłucham i może coś doradzę, gdyż zawsze byłem otwarty na 2 człowieka i jak widać płacę za to wysoką ceną nie mając przyjaciół, znajomych, dziewczyny.Wracam codziennie do 4 pustych ścian i totalna pustka.nie tak prosto zająć się nauką czy czymkolwiek. Ale już dzięki wam wierzę i liczę na was. Zmykam tymczasem do pracy, mam nadzieję że będzie dziś lepiej,bo wczoraj wiele nie pracowałem, a jedynie płakałem i się cały pociłem z nerwów. Czekam na kolejne sygnały od was
Pozdrawiam wszystkich
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 lis 2006, 10:24
Lokalizacja
łódzkie

przez Adas30SK 15 lis 2006, 12:06
Jesli masz tylko 4 sciany to staraj sie tam tylko spac,przebywaj z przyjaznymi ludzmi,i wyrzuc tabsy nie beda Ci potrzebne,nie trzymaj ich bo to jest tak jakbys bawił sie odbezpieczonym granatem a zycie jest piekne tylko trzeba nauczyc sie cieszyc z małych rzeczy z tego ze sie jest.Pozdrawiam.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
14 lis 2006, 20:24

Proszę Cię, nie rób tego!!!

Avatar użytkownika
przez pokahontaz 15 lis 2006, 13:15
Proszę Cię, nie rób tego! Nie warto, nawet jeśli teraz sądzisz, że to jedyne wyjście.

Ja też chyba powoli popadam w depresję, jestem tegoroczna maturzystką, od października miałam zacząć nowe życie, studia w Toruniu. 120 km dalej miałam zostawić rodziców, kochanego brata i chłopaka. Moim marzeniem były studia dzienne psychologii, ale ponieważ w na UMK takich nie ma, postanowiłam iśc na socjologie lub pedagogikę. W ostatni dzień składania papierów i wpłacania wpisowego mama stwierdziła, że nie ma nawet tych 80 zł do wpłaty. Akurat wtedy mieliśmy ciężką, nieprzewidzianą sytuację finansową. Płakałam jak małe dziecko, ale ponieważ, jak pewnie każdy, miałam wyjście awaryjne, jeśli chodzi o szkołę. Była to PWSZ w Ciechanowie, którą wybrałam właśnie tak "na wszelki wypadek" . Powoli godziłam się z tym, że moje marzenia przepadają i tłumaczyłam sobie, że w tamtej szkole też może być fajnie. Aż pewnego wrześniowego dnia dzwoni do mnie koleżanka z liceum, że ma załatwione pół-darmo mieszkanie w Toruniu, może zdecydowałabym się na studiowanie tam zaocznie i szukanie pracy. Myślałam, że spadła mi z nieba, słyszałam, że najlepsi na zaocznych mogą starać się o przeniesienie na dzienne. Był tylko jeden problem- terminy na większości kierunków minęły... Pozostało tylko kilka, m. in. filologia polska, na którą, do tej pory nie wiem dlaczego, się zdecydowałam. Nadszedł w końcu 6 października, dzień wyprowadzki. Przyjechałam do Torunia z Marcinem, zestresowana i zdenerwowana, zamiast podekscytowanej i zadowolonej. Następnego dnia miałam rozpoczęcie, wszystko było w porządku do momentu, w którym zdałam sobie sprawę, że nikogo tu nie znam, w mieszkaniu zostałam sama, wszyscy najbliżsi są tak daleko. Spanikowałam i następnego dnia po wykładach spakowałam torbę i wróciłam do domu. Wtedy jeszcze myślałam, że wrócę do Torunia, że to taki pierwszy szok, że wszystko się ułoży. To była sobota, 7-ego. W środę wróciłam do Torunia, przecież w weekend miałam następny zjazd. Koleżanka Z liceum, z którą zamieszkałam, okazała się nieznaną mi w ogóle osobą, liczyłam, że jeszcze bardziej będziemy trzymać się razem. Jak się myliłam... Ilona nawet do mnie nie próbowała zagadywać, nie jadła ze mną w kuchni, tylko szła do swojego pokoju, ciągle powtarzała, czego to ona sobie nie życzy, jeśli chodzi o stan mieszkania. Po pewnej kłóni miałam dość. Mam problemy z sercem, więc to się bardzo na mnie odbiło. Pokłóciłyśmy się, ona wyszła na wykłady, a ja zaczęłam pakować ostatecznie walizki, zadzwoniłam po mojego kochanego chłopaka, który po mnie przyjechał. Gdy Ilona wróciła, ja byłam już gotowa na wyjście, ona zamknęła się w swoim pokoju, widać było jej to bardzo na rękę. Wróciłam do domu, w weekend miałam kolejny zjazd i to właśnie po tym zjeździe zdałam sobie sprawę, że wybór kierunku był bardzo pochopny, że kierowałam się głownie wizją mieszkania w większym mieście z koleżanką itd. Ponieważ były to studia zaoczne, za które co miesiąc płaciłam 370 zł, zrezygnowałam. To jedyna decyzja, jakiej nie żałuję, wiem, że filologia nie jest dla mnie i jej kontynuacja byłaby jeszcze gorszym posunięciem. Do tego liczyłam, że utrzymam kontakty z ludźmi z liceum, ale bardzo się myliłam... Oni też zaczęli studia w większych miastach , logicznie, tym byli teraz zajęci. Tak więc zostałam sama jak palec, bez pracy, z roczną przerwą w nauce, bez ani jednej znajomej duszy, tylko mama, brat i chłopak... Zamknęłam się w czterech ścianach, w których się duszę... Wszystko wydało mi się bez sensu, bez celu, nic mnie nie cieszy, każdy dzień jest taki sam, ciągle sprzątanie domu, prasowanie i zbijanie czasu. Sama sobie nie poradzę, to już wiem, prosiłam o pomoc najbliższych, ale oni nie widzą istoty rzeczy, tylko małe załamanie, bo "taka pogoda"... Ostatnio po raz kolejny bez powodu płakałam, mój chłopak ma mnie już chyba dość, bo powiedział, że to nie sztuka się mazać, że mi chyba to pasuje, że przesadzam, jak sama będę wiedziała, co mi jest, to dopiero mam się do niego zgłosić... Kolejna osoba, która mnie rani... Nie wierzyłam, w to, co usłyszałam, to naprawdę podcina skrzydła, a już tym bardziej komuś, kto sam nie ma siły ich podnieść... Też myślałam o samobójstwie, ale ponieważ wierzę w Boga, wiem, że samobójcy są potępieni, nie otrzymują zbawienia, z resztą nie mam odwagi tego zrobić... Marzyłam, żeby zachorować na coś nieuleczalnego. Ale, chociaż ciężko mi w to wierzyć, nie warto tracić życia... Szkoda go, choć to ono tak daje nam w kość. Wierzę, że są sposoby na wyleczenie z tego takich ludzi jak Ty, czy być może ja... Pamiętaj: iskierka nadziei umiera ostatnia... I choć Tobie może się wydawać, że ona też już zgasła, to tak nie jest, bo Ktoś czuwa nad Tobą, Kogoś interesujesz, Ktoś cieszy się z Twoich sukcesów i cierpi razem z Tobą. Możliwe, że teraz nie czujesz Jego nieobecności, ale On jest bez przerwy przy Tobie, On bez Ciebie nie istnieje... Uwierz w to, bo naprawdę jeszcze wiele w życiu jest do osiągnięcia.
On Ci pomoże, Twój Anioł Stróż.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 lis 2006, 11:45
Lokalizacja
Z Głębi Duszy

Avatar użytkownika
przez korres1 15 lis 2006, 14:33
witaj pocahontaz.
Nie zamykaj się w cztrech ścianach. Znajdż sobie jakieś zajęcie, nawet jakąś dorywczą pracę. MOże byłaś dobrym uczniem i mogłabyś udzielać korepetycji dzieciakom z podstawówki albo gimnazjum? Nie stracisz kontaktu z nauką, to ważne.
Jeśli Twój chłopak Cię kocha, postara się zrozumieć. Oczywiście od "zwykłego", zdrowego człowieka też nie można zbyt wiele wymagać. pzdr
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez kum_pela 15 lis 2006, 15:11
wlasnie uswiadomilam sobie ze moj poprzedni post jest swojego rodzaju moim wolaniem o pomoc...i czuje sie jeszcze gorzej z ta mysla!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 lis 2006, 13:31

przez mickey180 15 lis 2006, 23:23
Adas30SK napisał(a):Jesli masz tylko 4 sciany to staraj sie tam tylko spac,przebywaj z przyjaznymi ludzmi,i wyrzuc tabsy nie beda Ci potrzebne,nie trzymaj ich bo to jest tak jakbys bawił sie odbezpieczonym granatem a zycie jest piekne tylko trzeba nauczyc sie cieszyc z małych rzeczy z tego ze sie jest.Pozdrawiam.


Madrze piszesz Adas - przebywaj z przyjaznymi ludzmi, tylko ze problem w tym ze ja takich wogole nie mam. Nie mam z kim przebywac, pogadac, tylko Wy i to forum mi zostaliscie:( Internet to caly moj swiat. Czuje sie znacznie lepiej,ale tylko dzieki tabsom uspokajajacym no i tez dzieki temu co tu czytam i ze niektorzy z was napisali do mnie jeszcze na priwa i gadaja ze mna przez gg.I to sa te male rzecz z ktorych sie ciesze:) Ale jak wyjde z pustych scian sam to wszystko prsyka,wracaja mysli i wogole.Wciaz jestem w punkcie wyjscia i oddalbym wszystko by sie ruszyc do przodu
Pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 lis 2006, 10:24
Lokalizacja
łódzkie

przez Adas30SK 15 lis 2006, 23:33
Zacznij poznawac na nowo,to jest ZAJECIE dla Ciebie,tylko nie siedz w domu i wyrzuc tabsy.Pozdrawiam.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
14 lis 2006, 20:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do