moje natrectwa

Hasiok.

moje natrectwa

przez haft 24 cze 2007, 11:36
doktor wreszcie przystapil do doswiadczen. wiezien byl w stanie niemal calkowitej katatonii, jednak byl przytomny i w pelni wladz umyslowych.

wiezien mial wlozona gruba rure w usta, caly byl namoczony zelem do defibrylacji elektrycznej. pierwsze doswiadczenie polegalo na przytknieciu kilku elektrod trzech polaczonych ze soba defibrylatorow do klatki piersiowej.

doktor, przed doswiadczeniem rozcial wiezniowi lekko klatke piersiowa, tak, ze widac bylo slad po cieciu nozem, w konkretnym celu, ale to juz za chwile. najpierw zakladal mu elektrody defibrylatorow na klatke. juz zaklada kable, juz podlacza je do urzadzenia, juz naciska guzik...

to, co bylo pozniej, bylo trudne do wyobrazenia. wiezien czul sie tak, jakby mu wyjebali z wielkiego mlota prosto w serce. na chwile stracil obraz z oczu, widzial tylko cos, co przypominalo zaklocenia w telewizorze, potem byla juz tylko ciemnosc. jeden raz, drugi, caly zanurzal sie w potwornej esencji czystego bolu i uderzen wywolanych przez potezne napiecie elektryczne przeplywajace przez jego cialo. bol byl tak silny, ze az stracil przytomnosc...obudzil sie wrzeszczac, odczuwajac bol jeszcze bardziej potworny, ale tym razem byl calkowicie przytomny, nie mogl po prostu zemdlec. otoz napiecie elektryczne, i zwiazany z tym skurcz miesni spowodowal, ze naciecie na klatce piersiowej, ktore zrobil doktor, poglebilo sie znacznie osiagajac 6-7 centymetrow glebokosci i ukazujac jego narzady wewnetrzne, czyli bijace serce, oboje pluc i polamane zebra ostre jak szpikulce, kaleczace jego tkanki miekkie i wbijajace sie w nie, powodujace dosc pokazny krwotok...

ale to nie koniec doswiadczen. doktor tym razem kazal polknac wiezniowi trzy elektrody razem z kablami, ktore to kable wychodzily z jego ust i byly dalej przzytwierdzone do defibrylatorow...

pierwsze uderzenie pradu elektrycznego wywolalo u wieznia dojmujace uczucie goraca, jakby napil sie kilku litrow wrzatku, albo polknal jakis kwas siarkowy czy cos...potem nadszedl bol, bol jeszcze gorszy, krzyk wieznia byl tak glosny, i tak dlugi, ze do cna pozrywal mu struny glosowe, powodujac nadzerke gardla. otoz jego narzady wewnetrzne najpierw opanowal skurcz, skurcz tak mocny, ze scisnal je wszystkie na miazge, a nastepnie, wraz z kolejnymi uderzeniami pradu elektrycznego jego wewnetrzne narzady zaczely sie rozrywac na strzepy, kawlek po kawalku. krwotok opanowal cale jego cialo; jego wnetrznosci przypominaly salatke z tunczyka pomieszana z owocami. wypluwal krew i kawalki flakow, jego jelita trafily do odbytnicy, potem je wydalil na zywca...doktor, widzac to, kazal wiezniowi je spozywac, surowe kawalki wlasnych flakow nie powodowaly ani skurczow wymiotnych, ani biegunki, bo jego uklad pokarmowy przestal praktycznie istniec. kwas zoladkowy, ktory normalnie jest tylko w zoladku i reszte organizmu chroni gruba blona zoladkowa, teraz zaczal sie przesaczac do innych organow, wypalajac je i potegujac bol wywolany zgnieceniem flakow na miazge. z jego ust zaczal wydobywac sie dym, najpierw slaby, potem coraz silniejszy; samozaplon wywolany pradem elektrycznym i kwasem zoladkowym (HCl) objal praktycznie wszystkie czlonki jego ciala, oprocz glowy. wiezien plonal jak pochodnia, spalajac sie baardzo powoli. nie musze chyba mowic, ze podczas wszelkich oparzen calego ciala bol jest tak silny i potworny, ze moze sam w sobie wywolac SMIERC. wiezien byl juz w stanie agonalnym; nie mogl mowic, nie mogl krzyczec, nie mogl rbic nic, tylko drgal konwulsyjnie, co chwila wypluwajac kawalki wlasnych, zweglonych wnetrznosci. smierc nastapila dopeiro kilka minut pozniej. doktor opisal wszystko w notatniku, po czym kazal czym predzej posprzatac ekipie sprzatajacej jego sale, aby moc przeprowadzac w niej kolejne doswiadczenia...
Offline
zbanowany
Posty
1
Dołączył(a)
21 cze 2007, 14:07

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do