Moje ultimatum dla Was

Hasiok.

Avatar użytkownika
przez laven 25 maja 2007, 23:45
Nie każdy ma tyle cierpliwości by czekać latami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

przez nitka 26 maja 2007, 00:17
a kto mowi ze latami? Z takim podejsciem to rzeczywiscie mozna zbierac sie do zycia jak sójka za morze!!!
"To jest szczęśliwy dzień. Bo otworzyłam oczy, poruszyłam ręką, bo mam coś do zrobienia i mogę mówić..."
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

Avatar użytkownika
przez pfompfel 26 maja 2007, 00:19
Drogi autorze tematu - i jak wypadli w Twoich oczach forumowicze?
"boże na wysokości...może to pierwsza i ostatnia modlitwa,w ciemności niewypowiedzianego słowa,braku wiary. Niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę, skoro nie ja tworzę swój dzień i noc..."
A.Czekanowicz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ashley 26 maja 2007, 08:49
ja ja i ja widzę, że Twoje nastawienie i humor zmienily się na lepsze- brawo! :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez Pstryk 26 maja 2007, 18:14
Dołączam się do Laven i dodaję: i siły.
Pfompfel, mnie też to ciekawi.
Ja ja i ja nabierasz kształtu. Czy dalej jest w Tobie tyle złości?
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez laven 26 maja 2007, 18:22
nitka Teraz to już nie wiem o czym mówisz. Jeśli ktoś po 5 latach nie może wyzdrowieć, ma dalej czekać czy zmienić nastawienie (w jaki sposób już nie pytam)...? Twoja ideologia wydaje się być intrygująca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

przez nitka 28 maja 2007, 00:58
laven nie rozumiem dlaczego atakujesz? moze dlatego, że nie mozesz wyzdrowieć? czego wcześniej nie wiedziałam, bo niby skąd......
Jeśli ktoś po pięciu latach nie może wyzdrowieć to nie ma czekać tylko zmienic leczenie: psychiatrę, psychologa, leki, otoczenie, żecie??
i nastawienie też. Takie moje skromne zdanie. Jednym się kości zrastają szybciej innym wolniej. Swoją droga nie wyobrażam sobie pięcio letniej depresji, sama chyba bym ze sobą chciała skończyć. Moja depresja trwała krócej, ale i tak była to katorga. Wiele w życiu przeszłam, ale nie skończyłam ze sobą.
"To jest szczęśliwy dzień. Bo otworzyłam oczy, poruszyłam ręką, bo mam coś do zrobienia i mogę mówić..."
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

Avatar użytkownika
przez laven 29 maja 2007, 18:01
Ależ ja nikogo nie atakuję. Proszę tylko o wyjaśnienie Twych teorii. Gdyż nie do końca wydają się być jasne. Choć chciałabym również sądzić, że jestem w stanie przenieść górę. Realizm mi jednak na to nie pozwala. Czasem mi naprawdę żal tych ludzi, którzy zmagają się z cierpieniem, przez tak długi czas, i nikt ani nic nie jest już w stanie niczego zmienić. Bym chciała być słodką idiotką i uwierzyć, że już nigdy nie pomyślę o śmierci.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

przez Pstryk 29 maja 2007, 22:12
Nitka tylko pozazdrościć charakteru/szczęścia? Niestety nie wszyscy takowe mają. 10 lat męczę się z chorobą to co mam sobie strzelić w łeb? No mam czasem ochotę, ale walczę do dziś. A to że trwa to 10 lat to znaczy że mam się poddać?
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez agapla 30 maja 2007, 12:06
Nitka popieram ,tu nie chodzi o meczenie sie z chorobą ale robienie czegoś zeby z tego wyjść ,wszelkie sposoby są dobre byle nie bezczynność ! jak coś nie pomaga to próbować czegoś nowego az do skutku .Przecież każdy z nas jest inny ,i każdemu co innego pomaga ! Bethi nie poddawaj się ale szukaj nowych rozwiazań pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Pstryk 30 maja 2007, 22:29
No jasne, że szukam. Czasem, jak każdy mam chwile zwątpienia, ale już wiem, że i to minie. A to, czy będę do końca życia żyła z deprechą to mnie już nie przeraża bo wiem, że mimo wszystko sobie z nią poradzę. Cóż, czasem może zdarzą się epizody: samookaleczania, anoreksji, bulimii, myśli samobójczych, ale to będą tylko epizody, z którymi sobie poradzę i nie będę się zadręczać, że się zdarzyły. Z czasem na pewno nauczę się lepiej radzić ze sobą :D Nie potrafiłabym sobie wmawiać, że to koniec, że odtąd będzie już tylko lepiej, bo to tak jakbym nie pozwalała sobie na gorszy dzień. A jak się zdarzy to będę miała większego doła. Rozumiecie.
Pozdrawiam.
Pstryk
Offline

przez nitka 31 maja 2007, 13:09
eeehhhhh
"To jest szczęśliwy dzień. Bo otworzyłam oczy, poruszyłam ręką, bo mam coś do zrobienia i mogę mówić..."
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

Avatar użytkownika
przez Mona75 01 cze 2007, 01:29
Wiesz Bethi, moim zdaniem to jest cholernie zdrowe podejście do tej choroby. W końcu poradzisz sobie, jesteś silna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

przez Pstryk 02 cze 2007, 01:22
Ojoj, zawiało, brrrrr
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do