ot

Hasiok.

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez refren 23 sie 2016, 15:00
iiwaa napisał(a):1. Naprawde w kazdy piatek nie jecie miesa? I naprawde przed swietami macie taki mocny post, ze przez jeden dzien jestescie na jednym posilku bez jakichkolwiek produktow pochodzenia zwierzecego?

2. Jak to jest - zalozmy jest pani A, zona pana B. Pan B nie chce z nia byc, zazadal rozwodu, co w swietle prawa cywilnego jest jasne - rozwodza sie, sa wolni. Domyslam sie, ze w swietle prawa kanonicznego malzenstwo nadal istnieje, pan B popelnil grzech, ale czy w zwiazku z tym pani A moze jakos ulozyc sobie zycie z innym mezczyzna, czy nie powinna?

3. Czytalam kiedys ksiazke, taka broszure, dosc kontrowersyjna, podejrzewam ze wiekszosc katolikow (tych praktykujacych, chodzacych do kosciola) nie stosuje sie do twierdzen w niej zawartych. Ksiazka o kobiecie, ktora trafil piorun i ktora twierdzi, ze widziala niebo i pieklo. Padlo tam stwierdzenie, ze kobieta dbajaca o wyglad, zakladajaca obcisle spodnie (a kto ich dzisiaj nie nosi...) czy bikini na plazy (na plazy!) postepuje zle, bo kusi innych mezczyzn (nieswiadomie) i przez to jest niewierna wlasnemu mezowi i jest w srodku jak prostytutka. Autorka krytykowala nawet pielegnacje urody (kremy, makijaz).
Naprawde tak do tego podchodzicie?


1. Co do piątku, to staram się, ale zdarza mi się zapomnieć. Jeśli też np. zostanie mi obiad z mięsem z poprzedniego dnia, to nie wyrzucam, tylko jem.
Przed świętami mam tyle roboty (zawsze jestem zapóźniona), że nie mam czasu i tak za dużo zjeść. Ale nie jest tak, że można w Wielki Piątek zjeść tylko jeden posiłek, można zjeść trzy, w tym "jeden do syta". Post polega na niejedzeniu mięsa, a nie na niejedzeniu produktów pochodzenia zwierzęcego. Nie stajemy się na jeden dzień weganami. Jem zwykle jakąś rybę, sery.

2. Niestety nie może w świetle prawa kan. Może się starać o unieważnienie małżeństwa. Żal mi takich osób.

3. Też czytałam tę broszurę i też mnie to zastanowiło, nawet miałam trochę natręctw z tego powodu. Zastanawiałam się, co to są te "obcisłe spodnie" i doszłam do wniosku, że w dzisiejszych czasach prawie każde. Ksiądz do którego chodzę w poradni psych. twierdzi, że kobieta ma prawo być atrakcyjna i ubranie musi być dostosowane do okoliczności. Na plaży wiadomo, że się jest w kostiumie. Według niego mężczyzna powinien się uczyć, by nie traktować kobiety jak obiekt seksualny, to kwestia jego dojrzałości. Zasłanianie ciała jest w islamie, a i tak traktują kobiety przedmiotowo. Mówił też, że skromność trzeba rozpatrywać w kontekście obowiązujących norm społecznych.
Jednak z tego co mówią faceci, to jest to dla nich problem, np. kiedy widzą latem dwudziestolatki w spodenkach za pupę i też "obcisłe spodnie" naprawdę niektórych podniecają czy odsłonięte dekolty i ramiona (ale kto ich latem nie odsłania). Na plaży nagość jest aseksualna, bo jest jej dużo.
W tej broszurce chodziło nie o samą pielęgnację ciała, ale o nadmierną koncentrację na tym, kult własnego ciała i spłycenie innych wymiarów życia. Z tego co ta kobieta pisała mam wrażenie, że wcześniej była narcystyczna. Niemniej nie jest to żaden tekst objawiony ani nauka Kościoła.
Nawet jeśli to naprawdę się wydarzyło, to nie wszystko musiała wiernie opisać, mogą być jakieś nieścisłości (zresztą były odnośnie faktów rzeczywistych), poza tym trzeba moim zdaniem wziąć pod uwagę, że sąd może być dostosowany do indywidualnej osoby i to było jej doświadczenie subiektywne. Ale trochę to mnie niepokoi, poza tym, ze już nie jestem specjalną atrakcją gdy jestem rozebrana, ma się już swoje lata, zdecydowanie lepiej wyglądam w spodniach/spódnicach do kolan. Osobiście bardzo chętnie bym chodziła w kostiumie kąpielowym zasłaniającym więcej ciała, wręcz nie mogę uwierzyć, że nie ma za bardzo takich modeli, bo z pewnością inne kobiety też by chętnie coś ukryły, kostium według mnie wymusza zbyt dużą nagość. Ale to kwestie estetyczne, nie moralne, jak byłam młodsza i super zgrabna, to nie miałam z tym problemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Czy osoby,bezdzietne są gorsze ?

przez ego 23 sie 2016, 15:09
Arhol, hahah i 20 stron teraz kosz :twisted:
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez refren 23 sie 2016, 15:23
wiejskifilozof napisał(a):Kobieta bez makijażu,wygląda naturalnie.Taka jaka jest z natury.


Ameryki nie odkryłeś. Przeciwieństwem kobiety w makijażu jest kobieta z wyglądem, jaki natura dała. To oczywiste. Tak samo każdy rozumie znaczenie słowa "naturalnie" i nie musisz wyjaśniać w kolejnym zdaniu. Nie pisz, byle tylko coś napisać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez iiwaa 23 sie 2016, 15:24
ego napisał(a):
iiwaa napisał(a):Zastanawiam się, jak bardzo trzeba uderzyć się w głowę, żeby głosić takie herezje.
A ja się teraz zastanawiam jak mocno trzeba się uderzyć, żeby każdą rzecz jaką się przeczyta w internecie, która jakoś zaszokuje, traktować śmiertelnie poważnie i uruchamiać histerię :]
Akurat w kontekście wiary katolickiej żadnej herezji nie ma.

Każde ubranie, niezależnie czy damskie, czy męskie, ma na celu ukazanie sylwetki w jak najkorzystniejszym świetle.
A to najkorzystniejsze światło to takie które podkreśla walory sylwetki, u kobiet uwydatnia piersi( co nie oznacza one muszą być na wierzchu-uprzedzam Twoją ew.naditerpretację) i wąską talię, u mężczyzn męski rys sylwetki. A czy każde..czy sutanna ukazuje sylwetkę męską w możliwie najkorzystniejszym świetle? a habit sylwetkę żeńską?
A te linki co podrzuciłaś, to jest właśnie to o czym pisałam, tym panom, to nawet złote garniaki nie pomogą... :lol:

Botoks (którego nigdy nie robiłam i robić nie zamierzam, bo nie interesuje mnie wstrzykiwanie toksyny botulinowej), nie jest oszustwem, bo daje trwały efekt, dziecko drogie. Jak go wstrzykniesz, to nie zmyjesz wraz z codziennym demakijażem.

Z tego co pamiętam botoks nie daje trwałego efektu, żeby efekt się utrzymał trzeba zabieg co jakiś czas powtórzyć, zresztą to i tak bez znaczenia, bo trwałość efektu oszustwa nie decyduje o tym czy jest oszustwo. Karnistka a głosi takie herezje..
Jak sobie zrobisz np. "dmuchane" cycki, to efekt będzie trwały, ale nie sprawi, że te cycki nie będą oszukane :]


Dobra jesteś :D Nie powołuj się na prawo, skoro go nie znasz. Oszustwo polega tylko i wyłącznie na tym, że ktoś w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem, wprowadzając ją przy tym w błąd lub już istniejący błąd wyzyskując, czy też wykorzystując niezdolność drugiej osoby do należytego rozumienia własnego działania.
Albo posługujemy się językiem potocznym, albo przestajesz chrzanić od rzeczy.

Wiesz, ciężko dostrzegać żart, kiedy ktoś kilka razy dał "popis" rozumowania i elokwencji.

Nie interesuje mnie to, jak sutanna pokazuje sylwetkę, bo nie gustuję w księżach.

Co do panów z Bossa - wyraźnie napisałam - abstrahując od urody pana, żebyś skupiła się na kroju garnituru. Bez wątpienia podkreśla atuty sylwetki. Toż to nawet moja koleżanka z gabinetu, jak mój mąż wyszedł, skomentowała: "ty, ty, ale on ma długie nogi". Efekt "slim fitów". Jednak slim fity będą źle wyglądały na mężczyznach, którzy mają więcej ciała, bo są wcięte w pasie i brzuch wyglądałby karykaturalnie.

Owszem, botoks nie daje wiecznego efektu, ale nie jest to efekt, który znika wraz z brakiem makijażu. Więc względnie trwały. Podobnie można potraktować farbowanie włosów.

Najkorzystniejsze światło to takie, kiedy ubiór jest dobrany tak, żeby konkretna sylwetka wyglądała jak najlepiej. Różne są typy budowy. Ja jako bardzo drobna klepsydra będę się ubierać zupełnie inaczej niż pani o budowie typu jabłko. U mnie jest to uwydatnianie talii, podkreślanie biustu i bioder, u niej akcent padnie pewnie na nogi. bo obcisła bluzka wyglądać będzie karykaturalnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2118
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez iiwaa 23 sie 2016, 15:33
refren napisał(a):
iiwaa napisał(a):1. Naprawde w kazdy piatek nie jecie miesa? I naprawde przed swietami macie taki mocny post, ze przez jeden dzien jestescie na jednym posilku bez jakichkolwiek produktow pochodzenia zwierzecego?

2. Jak to jest - zalozmy jest pani A, zona pana B. Pan B nie chce z nia byc, zazadal rozwodu, co w swietle prawa cywilnego jest jasne - rozwodza sie, sa wolni. Domyslam sie, ze w swietle prawa kanonicznego malzenstwo nadal istnieje, pan B popelnil grzech, ale czy w zwiazku z tym pani A moze jakos ulozyc sobie zycie z innym mezczyzna, czy nie powinna?

3. Czytalam kiedys ksiazke, taka broszure, dosc kontrowersyjna, podejrzewam ze wiekszosc katolikow (tych praktykujacych, chodzacych do kosciola) nie stosuje sie do twierdzen w niej zawartych. Ksiazka o kobiecie, ktora trafil piorun i ktora twierdzi, ze widziala niebo i pieklo. Padlo tam stwierdzenie, ze kobieta dbajaca o wyglad, zakladajaca obcisle spodnie (a kto ich dzisiaj nie nosi...) czy bikini na plazy (na plazy!) postepuje zle, bo kusi innych mezczyzn (nieswiadomie) i przez to jest niewierna wlasnemu mezowi i jest w srodku jak prostytutka. Autorka krytykowala nawet pielegnacje urody (kremy, makijaz).
Naprawde tak do tego podchodzicie?


1. Co do piątku, to staram się, ale zdarza mi się zapomnieć. Jeśli też np. zostanie mi obiad z mięsem z poprzedniego dnia, to nie wyrzucam, tylko jem.
Przed świętami mam tyle roboty (zawsze jestem zapóźniona), że nie mam czasu i tak za dużo zjeść. Ale nie jest tak, że można w Wielki Piątek zjeść tylko jeden posiłek, można zjeść trzy, w tym "jeden do syta". Post polega na niejedzeniu mięsa, a nie na niejedzeniu produktów pochodzenia zwierzęcego. Nie stajemy się na jeden dzień weganami. Jem zwykle jakąś rybę, sery.

2. Niestety nie może w świetle prawa kan. Może się starać o unieważnienie małżeństwa. Żal mi takich osób.

3. Też czytałam tę broszurę i też mnie to zastanowiło, nawet miałam trochę natręctw z tego powodu. Zastanawiałam się, co to są te "obcisłe spodnie" i doszłam do wniosku, że w dzisiejszych czasach prawie każde. Ksiądz do którego chodzę w poradni psych. twierdzi, że kobieta ma prawo być atrakcyjna i ubranie musi być dostosowane do okoliczności. Na plaży wiadomo, że się jest w kostiumie. Według niego mężczyzna powinien się uczyć, by nie traktować kobiety jak obiekt seksualny, to kwestia jego dojrzałości. Zasłanianie ciała jest w islamie, a i tak traktują kobiety przedmiotowo. Mówił też, że skromność trzeba rozpatrywać w kontekście obowiązujących norm społecznych.
Jednak z tego co mówią faceci, to jest to dla nich problem, np. kiedy widzą latem dwudziestolatki w spodenkach za pupę i też "obcisłe spodnie" naprawdę niektórych podniecają czy odsłonięte dekolty i ramiona (ale kto ich latem nie odsłania). Na plaży nagość jest aseksualna, bo jest jej dużo.
W tej broszurce chodziło nie o samą pielęgnację ciała, ale o nadmierną koncentrację na tym, kult własnego ciała i spłycenie innych wymiarów życia. Z tego co ta kobieta pisała mam wrażenie, że wcześniej była narcystyczna. Niemniej nie jest to żaden tekst objawiony ani nauka Kościoła.
Nawet jeśli to naprawdę się wydarzyło, to nie wszystko musiała wiernie opisać, mogą być jakieś nieścisłości (zresztą były odnośnie faktów rzeczywistych), poza tym trzeba moim zdaniem wziąć pod uwagę, że sąd może być dostosowany do indywidualnej osoby i to było jej doświadczenie subiektywne. Ale trochę to mnie niepokoi, poza tym, ze już nie jestem specjalną atrakcją gdy jestem rozebrana, ma się już swoje lata, zdecydowanie lepiej wyglądam w spodniach/spódnicach do kolan. Osobiście bardzo chętnie bym chodziła w kostiumie kąpielowym zasłaniającym więcej ciała, wręcz nie mogę uwierzyć, że nie ma za bardzo takich modeli, bo z pewnością inne kobiety też by chętnie coś ukryły, kostium według mnie wymusza zbyt dużą nagość. Ale to kwestie estetyczne, nie moralne, jak byłam młodsza i super zgrabna, to nie miałam z tym problemu.



1. Ja jestem napchana po jogurcie z muesli czy talerzu zupy, więc dla mnie tylko jeden posiłek "do syta" to czysta abstrakcja ;)

2. Czyli jeżeli nikt jej małżeństwa nie unieważni, to staje przed dylematem - być samotną albo grzeszyć?

3. Mnie się nie chciało wierzyć, że ona miałaś ileś tam zabiegów usuwania ciąży. Idiotów z ludzi robią? Jeden, dwa - uwierzyłabym, ale ona tam pisała chyba o wielu :D
Nie analizowałam zbyt dokładnie tej książki, więc nie wiem czy były nieścisłości, ale wierzę Ci na słowo ;)
Są kostiumy jednoczęściowe. Dziewczyny które pływają chodzą tylko w takich.


Znajomy - ten bardzo wierzący - mówił kiedyś, że nawet małżeństwo idąc ze sobą do łóżka powinno myśleć o "celach wyższych" (i nie miał na myśli tylko prokreacji) niż tylko o sobie.
Szczerze mówiąc to mnie ubawiło, nie potrafię tego pojąć :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2118
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

przez ego 23 sie 2016, 15:43
iiwaa napisał(a): Nie powołuj się na prawo, skoro go nie znasz.
Ty też go niezbyt znasz, raptem tutaj kiedyś wciskałaś mi kit, że spadkobierca nie ma nic do zasiedzenia, co jest prawniczą herezją, bo jak najbardziej spadkobierca może zasiedzieć spadek.
A w kontekście oszustwa to już w ogóle się nie znasz. Wciskałaś mi wyłudzenie, którego nigdzie nie było :]

Oszustwo polega tylko i wyłącznie na tym, że ktoś w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem, wprowadzając ją przy tym w błąd lub już istniejący błąd wyzyskując, czy też wykorzystując niezdolność drugiej osoby do należytego rozumienia własnego działania.
No i co mi powiesz, że te wypindrzone niunie polujące wszędzie na facetów nie prowadzą ich do niekorzystnego rozporządzenia majątkiem? :P

Albo posługujemy się językiem potocznym, albo przestajesz chrzanić od rzeczy.
No weź, czy w języku potocznym czy tow prawniczym, trwałość efektu oszustwa , nie ma znaczenia czy do oszustwa doszło.

Wiesz, ciężko dostrzegać żart, kiedy ktoś kilka razy dał "popis" rozumowania i elokwencji.
O moje rozumowanie, to Ty się martw. Na Twoim miejscu bardziej bym się martwiła o swoje
A i jeszcze coś apropo tego "dziecka" co mnie nim nazwałaś- wolę być dzieckiem niż staruchą...Widzisz? też umiem być wredną zołzą :lol: ;)
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez refren 23 sie 2016, 15:50
iiwaa napisał(a):2. Czyli jeżeli nikt jej małżeństwa nie unieważni, to staje przed dylematem - być samotną albo grzeszyć?


Niestety tak.

iiwaa napisał(a):Nie analizowałam zbyt dokładnie tej książki, więc nie wiem czy były nieścisłości, ale wierzę Ci na słowo


Ja też nie, ale ktoś jej wytknął, jeśli dobrze pamiętam, to chodziło o trzymanie płodu po aborcji w formalinie przez jej koleżankę. Ale mogę coś źle pamiętać, a nie chcę wracać do tej lektury.
Co do kostiumów jednoczęściowych - jestem świadoma ich istnienia ;) Jak dla mnie są zbyt wycięte na dole, odpowiadałyby mi krótkie nogawki, czułabym się swobodnie. Ostatnio widziałam coś takiego jak "spodenki kąpielowe", muszę obczaić. Zachęcam kobiety, które nie chcą pokazywać krocza i pośladków do buntu modowego. :pirate:

iiwaa napisał(a):Znajomy - ten bardzo wierzący - mówił kiedyś, że nawet małżeństwo idąc ze sobą do łóżka powinno myśleć o "celach wyższych" (i nie miał na myśli tylko prokreacji) niż tylko o sobie.


Nie wiem co miał na myśli i chyba nie chcę wiedzieć. ;) Są różne rodzaje miłości, niektórzy nazywają je np. eros i agape i nie należy mylić jednej z drugą. Ale też w żadnej rzeczy nie należy myśleć tylko o sobie, więc jest perspektywa inna niż własna przyjemność. Choć nie można tu też zakłamywać natury seksualności, czyli zmuszać się czy udawać. Seks ma budować więź między mężem i żoną i wspierać trwałość małżeństwa. Jeśli się z tym kłóci (np. oglądanie pornografii i otwieranie się na "trójkąt"), to jest wypaczony.
Ostatnio edytowano 23 sie 2016, 15:54 przez refren, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez Michellea 23 sie 2016, 15:51
refren napisał(a):Według niego mężczyzna powinien się uczyć, by nie traktować kobiety jak obiekt seksualny, to kwestia jego dojrzałości. Zasłanianie ciała jest w islamie, a i tak traktują kobiety przedmiotowo. Mówił też, że skromność trzeba rozpatrywać w kontekście obowiązujących norm społecznych.

Też tak uważam. Można być zasłoniętą muzułmanką, a zachowywać się prowokująco. Trzeba zachować umiar, większość ludzi jednak wie jak wypada się ubrać.

Jednak z tego co mówią faceci, to jest to dla nich problem, np. kiedy widzą latem dwudziestolatki w spodenkach za pupę i też "obcisłe spodnie" naprawdę niektórych podniecają czy odsłonięte dekolty i ramiona (ale kto ich latem nie odsłania).

Pytanie co to są obcisłe spodnie. Większość dżinsów jest obcisła. No chyba, że chodzi o cienkie legginsy spod których widać majtki, to już jest spora przesada.

W tej broszurce chodziło nie o samą pielęgnację ciała, ale o nadmierną koncentrację na tym, kult własnego ciała i spłycenie innych wymiarów życia. Z tego co ta kobieta pisała mam wrażenie, że wcześniej była narcystyczna.

Też mam takie wrażenie, ale niektóre przykłady były absurdalne.

Nawet jeśli to naprawdę się wydarzyło, to nie wszystko musiała wiernie opisać, mogą być jakieś nieścisłości (zresztą były odnośnie faktów rzeczywistych), poza tym trzeba moim zdaniem wziąć pod uwagę, że sąd może być dostosowany do indywidualnej osoby i to było jej doświadczenie subiektywne.

Tak sobie myślę, czy ona mogła przeżyć ten sąd ostateczny. No bo przecież on jest po śmierci, a ona tak naprawdę nie umarła. Przyznam szczerze, że sceptycznie podchodzę do tych wszystkich objawień prywatnych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2224
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez Michellea 23 sie 2016, 15:57
iiwaa napisał(a):Znajomy - ten bardzo wierzący - mówił kiedyś, że nawet małżeństwo idąc ze sobą do łóżka powinno myśleć o "celach wyższych" (i nie miał na myśli tylko prokreacji) niż tylko o sobie.

Trudno powiedzieć o co mu chodziło. Poza prokreacją głównym celem jest umacnianie więzi. Może o to chodziło, żeby nie myśleć tylko o samym sobie i swojej przyjemności, ale też o żonie/mężu.

Btw możecie się nie kłócić na temat prawa w tym wątku?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2224
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez iiwaa 23 sie 2016, 15:58
ego napisał(a):
iiwaa napisał(a): Nie powołuj się na prawo, skoro go nie znasz.
Ty też go niezbyt znasz, raptem tutaj kiedyś wciskałaś mi kit, że spadkobierca nie ma nic do zasiedzenia, co jest prawniczą herezją, bo jak najbardziej spadkobierca może zasiedzieć spadek.
A w kontekście oszustwa to już w ogóle się nie znasz. Wciskałaś mi wyłudzenie, którego nigdzie nie było :]

W tamtej sytuacji - zobrazowanej przez Ciebie - nie mógł zasiedzieć. Nie zamierzałam Ci pomóc, wiesz dlaczego? Bo napisałam Ci numerek artykułu, który był całą odpowiedzią na Twoje pytanie, a nie raczyłaś do niego zajrzeć. Oczywiście, że spadkobierca CO DO ZASADY może zasiedzieć, jednakże w powyższym przypadku BIEG TERMINU zasiedzenia nie rozpocznie się od momentu, w którym zaczął zamieszkiwać w tamtej nieruchomości. Nigdy nie napisałam, że spadkobierca w ogóle nie może nabyć własności w drodze zasiedzenia. Jeśli masz jakieś wątpliwości - przeczytaj jeszcze raz. Nie udzieliłam Ci odpowiedzi wprost, bo co do zasady nie lubię pomagać.
Nie ma w prawie polskim przestępstwa wyłudzenia. Słowa "wyłudzać" użyłam potocznie.
Robisz błędy gramatyczne.
Mogę się nie znać - nie zalezy mi na Twojej opinii, wszak sama sobie wystawiłaś najlepszą laurkę - osoby nieambitnej i leniwej. Nie szanuję takich ludzi co do zasady.

Oszustwo polega tylko i wyłącznie na tym, że ktoś w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem, wprowadzając ją przy tym w błąd lub już istniejący błąd wyzyskując, czy też wykorzystując niezdolność drugiej osoby do należytego rozumienia własnego działania.
No i co mi powiesz, że te wypindrzone niunie polujące wszędzie na facetów nie prowadzą ich do niekorzystnego rozporządzenia majątkiem? :P

Wprowadzają ich przy tym w błąd, wyzyskują w błąd lub wykorzystują niezdolność do należytego pojmowania własnego działania? W znaczeniu prawnym? Nie.

Albo posługujemy się językiem potocznym, albo przestajesz chrzanić od rzeczy.
No weź, czy w języku potocznym czy tow prawniczym, trwałość efektu oszustwa , nie ma znaczenia czy do oszustwa doszło.

Owszem, nie ma. Acz makijaż nie jest oszustwem. Botox również nie.

Wiesz, ciężko dostrzegać żart, kiedy ktoś kilka razy dał "popis" rozumowania i elokwencji.
O moje rozumowanie, to Ty się martw. Na Twoim miejscu bardziej bym się martwiła o swoje
A i jeszcze coś apropo tego "dziecka" co mnie nim nazwałaś- wolę być dzieckiem niż staruchą...Widzisz? też umiem być wredną zołzą :lol: ;)

Rzecz w tym że ja nie jestem staruchą.
Pisze a (z taką francuską kreseczką na górze, której nie mogę tutaj "zrobić") propos. a propos. Czytamy a propo.
Naucz się chociaż tego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2118
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez refren 23 sie 2016, 16:00
Michellea napisał(a):Tak sobie myślę, czy ona mogła przeżyć ten sąd ostateczny. No bo przecież on jest po śmierci, a ona tak naprawdę nie umarła. Przyznam szczerze, że sceptycznie podchodzę do tych wszystkich objawień prywatnych.


Może jej Bóg zrobił w promocji chwilę prawdy. Ale że podchodzisz sceptycznie, to chyba słusznie, bo takie objawienia nie są podstawą naszej wiary. Większość objawień prywatnych jest fałszywa.
Ostatnio edytowano 23 sie 2016, 16:02 przez refren, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez iiwaa 23 sie 2016, 16:01
Michellea napisał(a):
iiwaa napisał(a):Znajomy - ten bardzo wierzący - mówił kiedyś, że nawet małżeństwo idąc ze sobą do łóżka powinno myśleć o "celach wyższych" (i nie miał na myśli tylko prokreacji) niż tylko o sobie.

Trudno powiedzieć o co mu chodziło. Poza prokreacją głównym celem jest umacnianie więzi. Może o to chodziło, żeby nie myśleć tylko o samym sobie i swojej przyjemności, ale też o żonie/mężu.

Btw możecie się nie kłócić na temat prawa w tym wątku?


Ok, ja już nic nie mówię ;)

Jemu chodziło raczej o to, że seks ma służyć też rozwojowi duchowemu, a nie tylko związkowi. I że zawsze trzeba się otwierać na nowe życie, nawet jeśli to są dni niepłodne (???). Mój mąż skomentowal, że takie myślenie to chyba najlepszy sposób na całkowitą abstynencję :D

Majtki wystające spod legginsów są niesmaczne! NIezależnie od wyznawanej wiary lub jej braku.
Nie wiem, kogoś to może pociągać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2118
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez Michellea 23 sie 2016, 16:17
iiwaa napisał(a):Jemu chodziło raczej o to, że seks ma służyć też rozwojowi duchowemu, a nie tylko związkowi. I że zawsze trzeba się otwierać na nowe życie, nawet jeśli to są dni niepłodne (???). Mój mąż skomentowal, że takie myślenie to chyba najlepszy sposób na całkowitą abstynencję :D

Hm... Ogólnie to koncepcja jest taka, że małżeństwo powinno służyć rozwojowi wiary. Może to się jakoś w to wpisuje.
W dni niepłodne teoretycznie nie ma szans, ale nigdy nie można powiedzieć, że na 100%, całkowitą pewność daje tylko szklanka wody zamiast. Chodzi o to, że jak już się uprawia seks to powinno się zakładać, że w razie wpadki godzimy się z tym, a nie dokonujemy aborcji.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2224
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Czy osoby,bezdzietne są gorsze ?

Avatar użytkownika
przez anka szklanka 23 sie 2016, 17:19
iiwaa napisał(a): Nie sprzątaliśmy z mężem - ona też nie sprzątała. Za to skoro wszyscy zawsze odkładamy rzeczy na miejsce, to wszyscy.


U mnie było podobnie - nie musiałam sprzątać, nie musiałam gotować. W niegotowanie zaangażowałam się tak, że (chyba 3 lata temu) podczas próby uwarzenia posiłku dla lubego spaliłam (stopiłam?) cały sufit w kuchni.
Musiałam się sama nauczyć utrzymywać porządek, choć mam dalej z tym problem. A do sprzątaczek jestem do tego stopnia uprzedzona, że wolę sprzątać sama (pani przegrzebała mi całą szafę, a akurat ubrania mam uporządkowanie na tip-top, więc zauważyłam od razu).

Dziecko upuściło soczek. Mamusia: "kur*** mać".


Dlatego rodzicielstwo dla niekarych powinno być przywilejem :?
No i właśnie - z jednej strony rodzice mają wielkie oczekiwania, uważają że dziecko po powrocie ze szkoły słuchać będzie Paganiniego i zaczytywać się w literaturze klasycznej, do tego wysławiać lepiej niż prof. Miodek a sami komunikują się na zasadzie "podaj mi /cenzura/ ziemniaki". Poza tym wielu dorosłych (a przez to ich dzieci ) nie widzi nic złego np. piciu wódki w święta, przy dzieciakach.

Kiedyś miałam okazję zostać zaproszoną (bo w moim domu święta religijne nie mają racji bytu) do szefa z byłej pracy na wigilię i szczęka opadła mi gdzieś w okolice kolan - wóda się leje, dzieci biegają. Jak zapytałam czy dzieci nie powinny iść spać czy przynajmniej bawić się w innym pokoju, bo tu atmosfera za bardzo się "rozluźnia" usłyszałam, że przesadzam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
613
Dołączył(a)
27 sie 2015, 00:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do