ot

Hasiok.

Zbigniew Stonoga

przez ego 10 sie 2016, 22:00
iiwaa napisał(a):Mój mąż co roku puszcza 30 procent ;)
Tylko co w związku z tym? tam gdzie ja studiowałam, po pierwszym roku wyleciała połowa, a po drugim może z 40% procent w stosunku do stanu początkowego zostało. Bynajmniej nie było to "wyjątkowe" prawo.

Nie o zachowanie chodzi, moja droga. O wiedzę i wykształcenie. Zachowanie jest bardzo zróżnicowane.
Jeśli mowa o zadęciu, nadęciu do zawsze chodzi o zachowanie. Bo samą wiedzą można dzielić się z innymi zarówno w sposób nadęty, jak i pokorny. Bynajmniej samo posiadanie dużej wiedzy nie czyni człowieka nadętym, już prędzej właśnie raczej pokornym, bo mu uświadamia ile jeszcze nie wie.

Znieważenie to troszkę co innego. A Stonoga jest osobą publiczną.
No właśnie, czyli można go chyba tym bardziej znieważyć nazywając głupim? :P Pytam serio, jak to jest z tymi zniewagami, mógłby Stonoga to zgłosić jakby przeczytał i poczuł się urażony? są jakieś podstawy?

Nabijanie się a konstatacja faktu to co innego.
Opinie o kimś, to nie fakty. Faktem to może być co najwyżej samo wyrażenie przez kogoś opinii, a nie ona sama.

1. Nie uważam się za wyższosferową
A za jaką?

2. Sama siebie tak nazywasz
No, stwierdzam fakty ;)

3. To chyba normalne, że ludzie przebywaja przede wszystkim w swoim środowisku
Trudno żeby przebywali w nie swoim...zwłaszcza, gdy mogą sobie wybrać i przebywać tam gdzie się po prostu dobrze czują :)

. rozmowa a integracja to zupełnie co innego
Czyli nie chcesz się jednak ze mną integrować? eh przywykłam już do odrzuceń, może jakoś i to przeboleję :bezradny:
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez NN4V 10 sie 2016, 22:14
iiwaa napisał(a):
NN4V napisał(a):...
Nietrudno w ten sposób zrobić się bezrefleksyjnym automatem.
Myślę, że jak w niemal wszystkim, najlepsza jest równowaga - czyli coś pomiędzy.


Kwestia podzielności uwagi. Mogę myśleć myjąc zęby i szczotkując kota ;)
Chodzi nie o myślenie, a o rozczulanie się nad sobą. Kiedy myślenie idzie w tym kierunku, należy je przerwać jaką mocno absorbującą aktywnością. Najlepiej zjechanie się fizycznie tak, że ma się ochotę wypić wodę nawet z psiej miski :D (moja metoda).
Nie bez przyczyny osoby regularnie uprawiające sport o wiele rzadziej cierpią na depresję.
Zresztą takie rozmyślanie i niechęć do działania jest oznaką słabości i bezsilności, a to najgorsze co może być. Złość, gniew, nienawiść są już lepsze, bo rodzą działanie - trzeba je tylko właściwie ukierunkować. Zresztą dlatego zazdroszczę Wam testosteronu (a mam niski poziom estrogenu ze względu na tryb życia i sposób odżywiania, a i tak zazdroszczę ;) ) i dlatego wolę Wasze towarzystwo, niż - często powodujące "dołki" przez te bezsensowne rozmyślanie nad tym, co jest źle - towarzystwo innych kobiet.

U mnie niestety myślenie jest ściśle powiązane z działaniem - jest jego fundamentem. Dlatego zupełnie obcy jest mi Twój punkt widzenia. Sport jest nudny - można zajmować się wieloma bardziej wkręcającymi zajęciami.
No i mój kot jest zdecydowanie mało chętny do współpracy przy szczotkowaniu. :D
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4338
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez Michellea 10 sie 2016, 22:29
iiwaa, ale ja się do kompletnie czego innego odniosłam. Sama aktywność fizyczna jest dobra, jej nadmiar jest zły. Zależy też, jakie kto ma możliwości, wydolność. Gdybym ja robiła tak jak Ty:

Najlepiej zjechanie się fizycznie tak, że ma się ochotę wypić wodę nawet z psiej miski :D (moja metoda).

To wcale bym się lepiej nie czuła, a wręcz gorzej. Nie na każdego to działa. Trzeba dostosowywać wysiłek do swoich możliwości.

A chodziło mi przede wszystkim o to, że wyjście z depresji nie jest takie proste, że jak chcesz, to wstaniesz i wszystko będzie ok. Skoro ja nie mam ciężkiej depresji i czasem mi się trudno funkcjonuje, to wyobrażam sobie jak ci, którzy ją mają muszą się czuć i jak muszą mieć pod górkę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

ZABURZENIA

przez ego 10 sie 2016, 22:38
iiwaa napisał(a):Ale to, że osoby regularnie uprawiające sport są mniej narażone na choroby psychiczne, to nie mój wymysł, tylko wynik badań naukowych.
Zgadza się, ale to jeszcze nie dowodzi związku przyczynowo-skutkowego, bo może po prostu być tak, że to osoby mniej skłonne do depresji, bardziej energiczne itd, chętniej sięgają po sport. Popatrz z resztą na autorkę tematu, jej sport przed wpadnięciem w dół nie uchronił, ani Justyny Kowalczyk, mnie z resztą też nie, a wierz mi, że w przeszłości życia sobie bez tego nie wyobrażałam( bez sportu, bo teraz nie wyobrażam sobie bez doła i bez moich "rozczulań" ) owszem, ja nie mówię, że sport nie pomaga, ale bywają takie sytuacje, że nie pomaga.
A swoją drogą, jakby nie ta ludzka skłonność do "rozczulania", wyszukiwania tego co złe, to do dziś siedzielibyśmy w jaskiniach i wpieprzali jakie upolowane..no mamutów, to teraz już nie, to może te dzisiaj czesane koty ?
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez iiwaa 10 sie 2016, 22:56
ego napisał(a):
iiwaa napisał(a):Ale to, że osoby regularnie uprawiające sport są mniej narażone na choroby psychiczne, to nie mój wymysł, tylko wynik badań naukowych.
Zgadza się, ale to jeszcze nie dowodzi związku przyczynowo-skutkowego, bo może po prostu być tak, że to osoby mniej skłonne do depresji, bardziej energiczne itd, chętniej sięgają po sport. Popatrz z resztą na autorkę tematu, jej sport przed wpadnięciem w dół nie uchronił, ani Justyny Kowalczyk, mnie z resztą też nie, a wierz mi, że w przeszłości życia sobie bez tego nie wyobrażałam( bez sportu, bo teraz nie wyobrażam sobie bez doła i bez moich "rozczulań" ) owszem, ja nie mówię, że sport nie pomaga, ale bywają takie sytuacje, że nie pomaga.
A swoją drogą, jakby nie ta ludzka skłonność do "rozczulania", wyszukiwania tego co złe, to do dziś siedzielibyśmy w jaskiniach i wpieprzali jakie upolowane..no mamutów, to teraz już nie, to może te dzisiaj czesane koty ?


Gdyby nie upór, odwaga i chęć działania, to tym bardziej byśmy siedzieli w jaskiniach. Ba, nawet mamuta by nie było, bo wszyscy by tylko płakali, że głodni, a polowanie na mamuta niebezpieczne.
Twierdzę, że tu nie o skłonność do rozczulania chodzi, a o dostrzeżenie potrzeby - czyli braku czegoś - i o działanie w kierunku wyeliminowania tego braku. Ergo, gdy ktoś rozczula się, że nie ma pieniędzy, to jeszcze nie powoduje, że stan konta mu wzrośnie. Gdy zauważa potrzebę i idzie do pracy, to nawet bez rozczulania jego stan się potrafi.
Związku przyczynowo-skutkowego dowodzi wydzielanie endorfin w trakcie wysiłku fizycznego.

Michellea, ja nie uważam że ktoś ma się rzucać na trening dla zaawansowanych, jeśli nigdy nie ćwiczył ;) Jedynym skutkiem tego będzie pewnie niemożność poruszania się przez następnych kilka dni ;) wysiłek fizyczny trzeba dostosować do poziomu zaawansowania ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2003
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez Monster6 10 sie 2016, 23:20
iiwaa napisał(a):
Michellea napisał(a):



Ale to, że osoby regularnie uprawiające sport są mniej narażone na choroby psychiczne, to nie mój wymysł, tylko wynik badań naukowych.


Nie do końca.Owszem na pewne choroby/zaburzenia zdrowy tryb życia,regularna aktywność fizyczna ma wpływ.Np. uprawiając sport są mniejsze szanse że taka osoba wpadnie w depresje.Jednak są pewne choroby psychiczne sctricte choroby na które nie ma to zupełnego wpływu.Bo decyduję biochemia mózgu oraz genetyka.Znam wiele osób jak również sam byłem osobą uprawiającą sport od kiedy pamiętam.Mimo to nie przeszkodziło mi to w zachorowaniu na chorobę dwubiegunową.Grałem mecz w klubie piłkarskim by za kilka miesięcy w obłędzie już leżeć w szpitalu psychiatrycznym 4x pod rząd.Tyczy się to zarówno zawodowych sportowców jak i amatorskich.Często choroba psychiczna właśnie chcąc nie chcąc przerywa kariery.Choroba nie wybiera.
Tak z twojej czy tam twojego meża branży również : http://wyborcza.pl/1,76842,14718035,Pro ... _musi.html
Choroba afektywna dwubiegunowa typ I
''Odważni nie żyją wiecznie lecz ostrożni nie żyją w ogóle.''
Avatar użytkownika
Offline
Posty
968
Dołączył(a)
01 maja 2016, 17:52

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez kotek em 10 sie 2016, 23:28
Kolejny wątek-śmietnik :/
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4148
Dołączył(a)
28 wrz 2014, 01:29

Zbigniew Stonoga

Avatar użytkownika
przez iiwaa 11 sie 2016, 00:03
ego napisał(a):
iiwaa napisał(a):Mój mąż co roku puszcza 30 procent ;)
Tylko co w związku z tym? tam gdzie ja studiowałam, po pierwszym roku wyleciała połowa, a po drugim może z 40% procent w stosunku do stanu początkowego zostało. Bynajmniej nie było to "wyjątkowe" prawo.

Po pierwsze nie uważam, że prawo jest wyjątkowe. Kiedyś może było, teraz nie. Ale cechą tych studiów jest konieczność 1) poświęcenia czasu 2) opanowania dużej ilości materiału. A wykładowcy są czepialscy. Ja akurat nie tak bardzo, bo chcę mieć spokój, więc 3 dam, ale widzę po innych. Nie jak na komunikacjach wizerunkowych, "pijarach" czy innych dyrdymałach.
A, widzisz, u nas nie wylatują, ale płacą za warunki. Dzięki temu i nowa winda jest, i nowe łazienki, i gabinet mi wyremontowali, i łączniki robią, cobym się nie musiała w zimie ubierać i latać z budynku do budynku. Nasz wydział jest najnowocześniejszy ze wszystkich na tej uczelni ;) tablice interaktywne, projektory i komputery w każdej sali, No i coraz więcej sal jest już klimatyzowanych. A im więcej warunków.... Żartuję oczywiście ;)

Nie o zachowanie chodzi, moja droga. O wiedzę i wykształcenie. Zachowanie jest bardzo zróżnicowane.
Jeśli mowa o zadęciu, nadęciu do zawsze chodzi o zachowanie. Bo samą wiedzą można dzielić się z innymi zarówno w sposób nadęty, jak i pokorny. Bynajmniej samo posiadanie dużej wiedzy nie czyni człowieka nadętym, już prędzej właśnie raczej pokornym, bo mu uświadamia ile jeszcze nie wie.

Między zadęciem a pokorą jest jeszcze wiele stanów pośrednich.

Znieważenie to troszkę co innego. A Stonoga jest osobą publiczną.
No właśnie, czyli można go chyba tym bardziej znieważyć nazywając głupim? :P Pytam serio, jak to jest z tymi zniewagami, mógłby Stonoga to zgłosić jakby przeczytał i poczuł się urażony? są jakieś podstawy?

Moim zdaniem 23/24 k.c. Acz to nie jest znieważenie.

Nabijanie się a konstatacja faktu to co innego.
Opinie o kimś, to nie fakty. Faktem to może być co najwyżej samo wyrażenie przez kogoś opinii, a nie ona sama.

Zależy o które z moich słów konkretnie Ci chodziło.

1. Nie uważam się za wyższosferową
A za jaką?

Jedynie za wykształconą.
Do "wyższych sfer" mi daleko.

2. Sama siebie tak nazywasz
No, stwierdzam fakty ;)

To też sama mówisz.

3. To chyba normalne, że ludzie przebywaja przede wszystkim w swoim środowisku
Trudno żeby przebywali w nie swoim...zwłaszcza, gdy mogą sobie wybrać i przebywać tam gdzie się po prostu dobrze czują :)

A więc po co chcesz na siłę integrować kogoś z pijakami? Wystarczył mi ojciec nierób i alkoholik, dziękuję.

. rozmowa a integracja to zupełnie co innego
Czyli nie chcesz się jednak ze mną integrować? eh przywykłam już do odrzuceń, może jakoś i to przeboleję :bezradny:


Żeby się integrować, to trzeba kogoś poznać twarzą w twarz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2003
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez iiwaa 11 sie 2016, 00:06
Monster6 napisał(a):
iiwaa napisał(a):
Michellea napisał(a):



Ale to, że osoby regularnie uprawiające sport są mniej narażone na choroby psychiczne, to nie mój wymysł, tylko wynik badań naukowych.


Nie do końca.Owszem na pewne choroby/zaburzenia zdrowy tryb życia,regularna aktywność fizyczna ma wpływ.Np. uprawiając sport są mniejsze szanse że taka osoba wpadnie w depresje.Jednak są pewne choroby psychiczne sctricte choroby na które nie ma to zupełnego wpływu.Bo decyduję biochemia mózgu oraz genetyka.Znam wiele osób jak również sam byłem osobą uprawiającą sport od kiedy pamiętam.Mimo to nie przeszkodziło mi to w zachorowaniu na chorobę dwubiegunową.Grałem mecz w klubie piłkarskim by za kilka miesięcy w obłędzie już leżeć w szpitalu psychiatrycznym 4x pod rząd.Tyczy się to zarówno zawodowych sportowców jak i amatorskich.Często choroba psychiczna właśnie chcąc nie chcąc przerywa kariery.Choroba nie wybiera.
Tak z twojej czy tam twojego meża branży również : http://wyborcza.pl/1,76842,14718035,Pro ... _musi.html


Ha ha. Faktycznie, dobra sytuacja dla obrony ;)
Owszem, acz w tym wątku jest chyba mowa o depresji. Zobacz, autorka odrzuciła aktywność fizyczną i skarży się na tarczycę. Więc można zacząć od zbadania jej stanu fizycznego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2003
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez Michellea 11 sie 2016, 00:50
Związku przyczynowo-skutkowego dowodzi wydzielanie endorfin w trakcie wysiłku fizycznego.

Skoro ćwiczenia powodują wydzielanie endorfin, czy fenyloetyloaminy, to niedziwne, że powodują polepszenie nastroju. Co nie oznacza, że jak ktoś podniesie się z łóżka i zacznie codziennie ćwiczyć, to wyleczy się z depresji.

Zobacz, autorka odrzuciła aktywność fizyczną i skarży się na tarczycę. Więc można zacząć od zbadania jej stanu fizycznego.

Skoro wie, że ma niedoczynność, to zapewne bierze leki. Jeśli ma dobrze dobraną dawkę, to szukałabym gdzie indziej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez iiwaa 11 sie 2016, 01:29
Michellea napisał(a):
Związku przyczynowo-skutkowego dowodzi wydzielanie endorfin w trakcie wysiłku fizycznego.

Skoro ćwiczenia powodują wydzielanie endorfin, czy fenyloetyloaminy, to niedziwne, że powodują polepszenie nastroju. Co nie oznacza, że jak ktoś podniesie się z łóżka i zacznie codziennie ćwiczyć, to wyleczy się z depresji.

Zobacz, autorka odrzuciła aktywność fizyczną i skarży się na tarczycę. Więc można zacząć od zbadania jej stanu fizycznego.

Skoro wie, że ma niedoczynność, to zapewne bierze leki. Jeśli ma dobrze dobraną dawkę, to szukałabym gdzie indziej.


Zapobiegają raczej :) Ale mogą pomóc na tzw. stany depresyjne. No i wspomóc leczenie.
O tych lekach nie wspominała, miejmy nadzieję, że dobrze zdiagnozowana. W ogóle bardzo dużo młodych ludzi ma problemy z tarczycą :(

Ja bym szukała winy "chłopa" ;) (to oczywiście pół żartem - pół serio).

Powinna iść do psychologa, niekoniecznie do psychiatry - bo oni potrafią przepisać leki zdrowej psychicznie osobie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2003
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Zbigniew Stonoga

Avatar użytkownika
przez NN4V 11 sie 2016, 09:14
Czyli jeśli mój pradziadek był baronem, to ja jezdem wyższa sfera. :mrgreen:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4338
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Zbigniew Stonoga

przez ego 11 sie 2016, 10:58
iiwaa, ja z tą integracją to półżartem, doskonale sobie zdaję sprawę, że nawet jeśli się o tym nie mówi głośno, to w społeczeństwie istnieje taki niepisany podział na klasy lepszych i gorszych, bardziej wykształconych i mniej, biednych i bogatych, ludzi z klasą i bez klasy, a przed wszystkim na tych którzy coś osiągnęli w wymiarze czy to społecznym czy osobistym oraz nieudaczników i wielu tym grupom nie po drodze, żeby się integrować. Natomiast dla mnie osobiście brakiem klasy jest, żeby wchodzić na forum gdzie pisze cała ma ludzi z problemami psychicznymi, drwić sobie z ich wydumanych problemów tylko głowie, nie rozumiejąc ich. Bo ja rozumiem, że ktoś może tego nie rozumieć i dlatego może go to nawet śmieszyć, że dla kogoś osiągnięciem jest wstanie z łóżka ( bo przecież dla niego samego, to jest takie oczywiste i łatwe) ale gdyby miał odrobinę taktu, to zamknąłby dziób na kłódkę, a nie infantylnie takie coś komentował. Ogólnie naprawdę nie mam nic do Ciebie i jestem zaskoczona, bo całkiem znośnie mi się z Tobą rozmawia i naprawdę jak dla mnie możesz sobie do woli ujadać na Stonogę, czy innych nieudaczników życiowych w Twoich oczach, masz pełne prawo żeby sobie tworzyć własne drabinki społeczne i wyznaczać własnymi opiniami innym miejsce w szeregu, ale serio znajdź w sobie chociaż tę odrobinę taktu i od tych ludzi z problemami w głowie się po prostu odczep, tym bardziej, że jak sama piszesz tego nie rozumiesz :smile:

Żeby się integrować, to trzeba kogoś poznać twarzą w twarz.
Oj to wtedy już na pewno byśmy się nie zintegrowały ;)

Moim zdaniem 23/24 k.c. Acz to nie jest znieważenie.
Dlaczego to nie jest znieważenie?
art.216 § 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
To kiedy zwyzywanie kogoś w internecie przy użyciu pejoratywnych epitetów, tylko pod Kc podpada a kiedy pod Kk?
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

ZABURZENIA

przez ego 11 sie 2016, 11:03
iiwaa napisał(a):Zapobiegają raczej :)
Tylko widzisz, jak ktoś ćwiczył a pomimo tego nie zapobiegło, to raczej nikłe szanse, że wyleczy się w taki sposób.
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do