ot

Hasiok.

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

przez ego 23 sie 2016, 15:43
iiwaa napisał(a): Nie powołuj się na prawo, skoro go nie znasz.
Ty też go niezbyt znasz, raptem tutaj kiedyś wciskałaś mi kit, że spadkobierca nie ma nic do zasiedzenia, co jest prawniczą herezją, bo jak najbardziej spadkobierca może zasiedzieć spadek.
A w kontekście oszustwa to już w ogóle się nie znasz. Wciskałaś mi wyłudzenie, którego nigdzie nie było :]

Oszustwo polega tylko i wyłącznie na tym, że ktoś w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem, wprowadzając ją przy tym w błąd lub już istniejący błąd wyzyskując, czy też wykorzystując niezdolność drugiej osoby do należytego rozumienia własnego działania.
No i co mi powiesz, że te wypindrzone niunie polujące wszędzie na facetów nie prowadzą ich do niekorzystnego rozporządzenia majątkiem? :P

Albo posługujemy się językiem potocznym, albo przestajesz chrzanić od rzeczy.
No weź, czy w języku potocznym czy tow prawniczym, trwałość efektu oszustwa , nie ma znaczenia czy do oszustwa doszło.

Wiesz, ciężko dostrzegać żart, kiedy ktoś kilka razy dał "popis" rozumowania i elokwencji.
O moje rozumowanie, to Ty się martw. Na Twoim miejscu bardziej bym się martwiła o swoje
A i jeszcze coś apropo tego "dziecka" co mnie nim nazwałaś- wolę być dzieckiem niż staruchą...Widzisz? też umiem być wredną zołzą :lol: ;)
ego
Offline

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez refren 23 sie 2016, 15:50
iiwaa napisał(a):2. Czyli jeżeli nikt jej małżeństwa nie unieważni, to staje przed dylematem - być samotną albo grzeszyć?


Niestety tak.

iiwaa napisał(a):Nie analizowałam zbyt dokładnie tej książki, więc nie wiem czy były nieścisłości, ale wierzę Ci na słowo


Ja też nie, ale ktoś jej wytknął, jeśli dobrze pamiętam, to chodziło o trzymanie płodu po aborcji w formalinie przez jej koleżankę. Ale mogę coś źle pamiętać, a nie chcę wracać do tej lektury.
Co do kostiumów jednoczęściowych - jestem świadoma ich istnienia ;) Jak dla mnie są zbyt wycięte na dole, odpowiadałyby mi krótkie nogawki, czułabym się swobodnie. Ostatnio widziałam coś takiego jak "spodenki kąpielowe", muszę obczaić. Zachęcam kobiety, które nie chcą pokazywać krocza i pośladków do buntu modowego. :pirate:

iiwaa napisał(a):Znajomy - ten bardzo wierzący - mówił kiedyś, że nawet małżeństwo idąc ze sobą do łóżka powinno myśleć o "celach wyższych" (i nie miał na myśli tylko prokreacji) niż tylko o sobie.


Nie wiem co miał na myśli i chyba nie chcę wiedzieć. ;) Są różne rodzaje miłości, niektórzy nazywają je np. eros i agape i nie należy mylić jednej z drugą. Ale też w żadnej rzeczy nie należy myśleć tylko o sobie, więc jest perspektywa inna niż własna przyjemność. Choć nie można tu też zakłamywać natury seksualności, czyli zmuszać się czy udawać. Seks ma budować więź między mężem i żoną i wspierać trwałość małżeństwa. Jeśli się z tym kłóci (np. oglądanie pornografii i otwieranie się na "trójkąt"), to jest wypaczony.
Ostatnio edytowano 23 sie 2016, 15:54 przez refren, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3357
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez Michellea 23 sie 2016, 15:51
refren napisał(a):Według niego mężczyzna powinien się uczyć, by nie traktować kobiety jak obiekt seksualny, to kwestia jego dojrzałości. Zasłanianie ciała jest w islamie, a i tak traktują kobiety przedmiotowo. Mówił też, że skromność trzeba rozpatrywać w kontekście obowiązujących norm społecznych.

Też tak uważam. Można być zasłoniętą muzułmanką, a zachowywać się prowokująco. Trzeba zachować umiar, większość ludzi jednak wie jak wypada się ubrać.

Jednak z tego co mówią faceci, to jest to dla nich problem, np. kiedy widzą latem dwudziestolatki w spodenkach za pupę i też "obcisłe spodnie" naprawdę niektórych podniecają czy odsłonięte dekolty i ramiona (ale kto ich latem nie odsłania).

Pytanie co to są obcisłe spodnie. Większość dżinsów jest obcisła. No chyba, że chodzi o cienkie legginsy spod których widać majtki, to już jest spora przesada.

W tej broszurce chodziło nie o samą pielęgnację ciała, ale o nadmierną koncentrację na tym, kult własnego ciała i spłycenie innych wymiarów życia. Z tego co ta kobieta pisała mam wrażenie, że wcześniej była narcystyczna.

Też mam takie wrażenie, ale niektóre przykłady były absurdalne.

Nawet jeśli to naprawdę się wydarzyło, to nie wszystko musiała wiernie opisać, mogą być jakieś nieścisłości (zresztą były odnośnie faktów rzeczywistych), poza tym trzeba moim zdaniem wziąć pod uwagę, że sąd może być dostosowany do indywidualnej osoby i to było jej doświadczenie subiektywne.

Tak sobie myślę, czy ona mogła przeżyć ten sąd ostateczny. No bo przecież on jest po śmierci, a ona tak naprawdę nie umarła. Przyznam szczerze, że sceptycznie podchodzę do tych wszystkich objawień prywatnych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2576
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez Michellea 23 sie 2016, 15:57
iiwaa napisał(a):Znajomy - ten bardzo wierzący - mówił kiedyś, że nawet małżeństwo idąc ze sobą do łóżka powinno myśleć o "celach wyższych" (i nie miał na myśli tylko prokreacji) niż tylko o sobie.

Trudno powiedzieć o co mu chodziło. Poza prokreacją głównym celem jest umacnianie więzi. Może o to chodziło, żeby nie myśleć tylko o samym sobie i swojej przyjemności, ale też o żonie/mężu.

Btw możecie się nie kłócić na temat prawa w tym wątku?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2576
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

przez iiwaa 23 sie 2016, 15:58
ego napisał(a):
iiwaa napisał(a): Nie powołuj się na prawo, skoro go nie znasz.
Ty też go niezbyt znasz, raptem tutaj kiedyś wciskałaś mi kit, że spadkobierca nie ma nic do zasiedzenia, co jest prawniczą herezją, bo jak najbardziej spadkobierca może zasiedzieć spadek.
A w kontekście oszustwa to już w ogóle się nie znasz. Wciskałaś mi wyłudzenie, którego nigdzie nie było :]

W tamtej sytuacji - zobrazowanej przez Ciebie - nie mógł zasiedzieć. Nie zamierzałam Ci pomóc, wiesz dlaczego? Bo napisałam Ci numerek artykułu, który był całą odpowiedzią na Twoje pytanie, a nie raczyłaś do niego zajrzeć. Oczywiście, że spadkobierca CO DO ZASADY może zasiedzieć, jednakże w powyższym przypadku BIEG TERMINU zasiedzenia nie rozpocznie się od momentu, w którym zaczął zamieszkiwać w tamtej nieruchomości. Nigdy nie napisałam, że spadkobierca w ogóle nie może nabyć własności w drodze zasiedzenia. Jeśli masz jakieś wątpliwości - przeczytaj jeszcze raz. Nie udzieliłam Ci odpowiedzi wprost, bo co do zasady nie lubię pomagać.
Nie ma w prawie polskim przestępstwa wyłudzenia. Słowa "wyłudzać" użyłam potocznie.
Robisz błędy gramatyczne.
Mogę się nie znać - nie zalezy mi na Twojej opinii, wszak sama sobie wystawiłaś najlepszą laurkę - osoby nieambitnej i leniwej. Nie szanuję takich ludzi co do zasady.

Oszustwo polega tylko i wyłącznie na tym, że ktoś w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem, wprowadzając ją przy tym w błąd lub już istniejący błąd wyzyskując, czy też wykorzystując niezdolność drugiej osoby do należytego rozumienia własnego działania.
No i co mi powiesz, że te wypindrzone niunie polujące wszędzie na facetów nie prowadzą ich do niekorzystnego rozporządzenia majątkiem? :P

Wprowadzają ich przy tym w błąd, wyzyskują w błąd lub wykorzystują niezdolność do należytego pojmowania własnego działania? W znaczeniu prawnym? Nie.

Albo posługujemy się językiem potocznym, albo przestajesz chrzanić od rzeczy.
No weź, czy w języku potocznym czy tow prawniczym, trwałość efektu oszustwa , nie ma znaczenia czy do oszustwa doszło.

Owszem, nie ma. Acz makijaż nie jest oszustwem. Botox również nie.

Wiesz, ciężko dostrzegać żart, kiedy ktoś kilka razy dał "popis" rozumowania i elokwencji.
O moje rozumowanie, to Ty się martw. Na Twoim miejscu bardziej bym się martwiła o swoje
A i jeszcze coś apropo tego "dziecka" co mnie nim nazwałaś- wolę być dzieckiem niż staruchą...Widzisz? też umiem być wredną zołzą :lol: ;)

Rzecz w tym że ja nie jestem staruchą.
Pisze a (z taką francuską kreseczką na górze, której nie mogę tutaj "zrobić") propos. a propos. Czytamy a propo.
Naucz się chociaż tego.
iiwaa
Offline

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez refren 23 sie 2016, 16:00
Michellea napisał(a):Tak sobie myślę, czy ona mogła przeżyć ten sąd ostateczny. No bo przecież on jest po śmierci, a ona tak naprawdę nie umarła. Przyznam szczerze, że sceptycznie podchodzę do tych wszystkich objawień prywatnych.


Może jej Bóg zrobił w promocji chwilę prawdy. Ale że podchodzisz sceptycznie, to chyba słusznie, bo takie objawienia nie są podstawą naszej wiary. Większość objawień prywatnych jest fałszywa.
Ostatnio edytowano 23 sie 2016, 16:02 przez refren, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3357
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

przez iiwaa 23 sie 2016, 16:01
Michellea napisał(a):
iiwaa napisał(a):Znajomy - ten bardzo wierzący - mówił kiedyś, że nawet małżeństwo idąc ze sobą do łóżka powinno myśleć o "celach wyższych" (i nie miał na myśli tylko prokreacji) niż tylko o sobie.

Trudno powiedzieć o co mu chodziło. Poza prokreacją głównym celem jest umacnianie więzi. Może o to chodziło, żeby nie myśleć tylko o samym sobie i swojej przyjemności, ale też o żonie/mężu.

Btw możecie się nie kłócić na temat prawa w tym wątku?


Ok, ja już nic nie mówię ;)

Jemu chodziło raczej o to, że seks ma służyć też rozwojowi duchowemu, a nie tylko związkowi. I że zawsze trzeba się otwierać na nowe życie, nawet jeśli to są dni niepłodne (???). Mój mąż skomentowal, że takie myślenie to chyba najlepszy sposób na całkowitą abstynencję :D

Majtki wystające spod legginsów są niesmaczne! NIezależnie od wyznawanej wiary lub jej braku.
Nie wiem, kogoś to może pociągać?
iiwaa
Offline

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez Michellea 23 sie 2016, 16:17
iiwaa napisał(a):Jemu chodziło raczej o to, że seks ma służyć też rozwojowi duchowemu, a nie tylko związkowi. I że zawsze trzeba się otwierać na nowe życie, nawet jeśli to są dni niepłodne (???). Mój mąż skomentowal, że takie myślenie to chyba najlepszy sposób na całkowitą abstynencję :D

Hm... Ogólnie to koncepcja jest taka, że małżeństwo powinno służyć rozwojowi wiary. Może to się jakoś w to wpisuje.
W dni niepłodne teoretycznie nie ma szans, ale nigdy nie można powiedzieć, że na 100%, całkowitą pewność daje tylko szklanka wody zamiast. Chodzi o to, że jak już się uprawia seks to powinno się zakładać, że w razie wpadki godzimy się z tym, a nie dokonujemy aborcji.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2576
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Czy osoby,bezdzietne są gorsze ?

Avatar użytkownika
przez anka szklanka 23 sie 2016, 17:19
iiwaa napisał(a): Nie sprzątaliśmy z mężem - ona też nie sprzątała. Za to skoro wszyscy zawsze odkładamy rzeczy na miejsce, to wszyscy.


U mnie było podobnie - nie musiałam sprzątać, nie musiałam gotować. W niegotowanie zaangażowałam się tak, że (chyba 3 lata temu) podczas próby uwarzenia posiłku dla lubego spaliłam (stopiłam?) cały sufit w kuchni.
Musiałam się sama nauczyć utrzymywać porządek, choć mam dalej z tym problem. A do sprzątaczek jestem do tego stopnia uprzedzona, że wolę sprzątać sama (pani przegrzebała mi całą szafę, a akurat ubrania mam uporządkowanie na tip-top, więc zauważyłam od razu).

Dziecko upuściło soczek. Mamusia: "kur*** mać".


Dlatego rodzicielstwo dla niekarych powinno być przywilejem :?
No i właśnie - z jednej strony rodzice mają wielkie oczekiwania, uważają że dziecko po powrocie ze szkoły słuchać będzie Paganiniego i zaczytywać się w literaturze klasycznej, do tego wysławiać lepiej niż prof. Miodek a sami komunikują się na zasadzie "podaj mi /cenzura/ ziemniaki". Poza tym wielu dorosłych (a przez to ich dzieci ) nie widzi nic złego np. piciu wódki w święta, przy dzieciakach.

Kiedyś miałam okazję zostać zaproszoną (bo w moim domu święta religijne nie mają racji bytu) do szefa z byłej pracy na wigilię i szczęka opadła mi gdzieś w okolice kolan - wóda się leje, dzieci biegają. Jak zapytałam czy dzieci nie powinny iść spać czy przynajmniej bawić się w innym pokoju, bo tu atmosfera za bardzo się "rozluźnia" usłyszałam, że przesadzam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
699
Dołączył(a)
27 sie 2015, 00:56

Czy osoby,bezdzietne są gorsze ?

przez iiwaa 23 sie 2016, 17:53
anka szklanka napisał(a):U mnie było podobnie - nie musiałam sprzątać, nie musiałam gotować. W niegotowanie zaangażowałam się tak, że (chyba 3 lata temu) podczas próby uwarzenia posiłku dla lubego spaliłam (stopiłam?) cały sufit w kuchni.
Musiałam się sama nauczyć utrzymywać porządek, choć mam dalej z tym problem. A do sprzątaczek jestem do tego stopnia uprzedzona, że wolę sprzątać sama (pani przegrzebała mi całą szafę, a akurat ubrania mam uporządkowanie na tip-top, więc zauważyłam od razu).


Hehe :D Siostrzenica sobie radzi całkiem nieźle, ale jada na mieście.
My akurat (ja zwłaszcza) mamy świra na tym punkcie, żeby wszystko było poukładane, ale nie robimy takich rzeczy jak mycie okien, odkurzanie, mycie podłóg, ścieranie kurzy, szorowanie łazienki, kuchni, garażu, bo po prostu nie mamy na to czasu. Jak ktoś ma mieszkanie albo dom do 100 metrów to łatwo mówić, ale naprawdę niemożliwością jest pracować więcej niż 8 godzin dziennie i sprzątać to to - nawet raz w tygodniu. A mamy kudłate zwierzaki.
A z paniami sprzątającymi to mieliśmy przeboje, od zafarbowanych i skurczonych koszul po świśnięcie zegarka. Teraz jest w miarę ok.


Dlatego rodzicielstwo dla niekarych powinno być przywilejem :?
No i właśnie - z jednej strony rodzice mają wielkie oczekiwania, uważają że dziecko po powrocie ze szkoły słuchać będzie Paganiniego i zaczytywać się w literaturze klasycznej, do tego wysławiać lepiej niż prof. Miodek a sami komunikują się na zasadzie "podaj mi /cenzura/ ziemniaki". Poza tym wielu dorosłych (a przez to ich dzieci ) nie widzi nic złego np. piciu wódki w święta, przy dzieciakach.

Kiedyś miałam okazję zostać zaproszoną (bo w moim domu święta religijne nie mają racji bytu) do szefa z byłej pracy na wigilię i szczęka opadła mi gdzieś w okolice kolan - wóda się leje, dzieci biegają. Jak zapytałam czy dzieci nie powinny iść spać czy przynajmniej bawić się w innym pokoju, bo tu atmosfera za bardzo się "rozluźnia" usłyszałam, że przesadzam.


No cóż, niektórzy nie mają żadnych zasad w wychowywaniu... Dzisiaj też podskoczyłam do Rossmanna - matka się drze na cały sklep: "Zooooosiaaaa, Zoooosiaaaa". Jakby nie mogła jej pilnować, zamiast gadać przez telefon.
iiwaa
Offline

Czy osoby,bezdzietne są gorsze ?

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 23 sie 2016, 18:57
ego napisał(a):Arhol, hahah i 20 stron teraz kosz :twisted:


Nie !!! To mój temat i nikogo proszę nie wyrzucać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17112
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Czy osoby,bezdzietne są gorsze ?

Avatar użytkownika
przez anka szklanka 23 sie 2016, 18:59
iiwaa napisał(a): Jak ktoś ma mieszkanie albo dom do 100 metrów to łatwo mówić, ale naprawdę niemożliwością jest pracować więcej niż 8 godzin dziennie i sprzątać to to - nawet raz w tygodniu. A mamy kudłate zwierzaki.

Na szczęście puki co mieszkam w mieszkaniu i pracuję w domu, wiec mam więcej czasu na tzw "ogarnianie powierzchni życiowej". Ale niedługo przeprowadzimy się do uroczego wiejskiego domku i już oczami wyobraźni widzę ten nieład i piękny ogród, w którym skutecznie zabiję kwiatki by chwasty mogły żyć swobodnie :shock:

No cóż, niektórzy nie mają żadnych zasad w wychowywaniu... Dzisiaj też podskoczyłam do Rossmanna - matka się drze na cały sklep: "Zooooosiaaaa, Zoooosiaaaa". Jakby nie mogła jej pilnować, zamiast gadać przez telefon.


A innym zwraca się uwagę na zbyt głośne zachowanie ;)
Kiedy osoba bezdzietna zwróci uwagę tej dzietnej na niewłaściwe postępowanie i tak usłyszy "nie masz dzieci, nie znasz się".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
699
Dołączył(a)
27 sie 2015, 00:56

Czy osoby,bezdzietne są gorsze ?

przez iiwaa 23 sie 2016, 19:17
anka szklanka napisał(a):
iiwaa napisał(a): Jak ktoś ma mieszkanie albo dom do 100 metrów to łatwo mówić, ale naprawdę niemożliwością jest pracować więcej niż 8 godzin dziennie i sprzątać to to - nawet raz w tygodniu. A mamy kudłate zwierzaki.

Na szczęście puki co mieszkam w mieszkaniu i pracuję w domu, wiec mam więcej czasu na tzw "ogarnianie powierzchni życiowej". Ale niedługo przeprowadzimy się do uroczego wiejskiego domku i już oczami wyobraźni widzę ten nieład i piękny ogród, w którym skutecznie zabiję kwiatki by chwasty mogły żyć swobodnie :shock:

No cóż, niektórzy nie mają żadnych zasad w wychowywaniu... Dzisiaj też podskoczyłam do Rossmanna - matka się drze na cały sklep: "Zooooosiaaaa, Zoooosiaaaa". Jakby nie mogła jej pilnować, zamiast gadać przez telefon.


A innym zwraca się uwagę na zbyt głośne zachowanie ;)
Kiedy osoba bezdzietna zwróci uwagę tej dzietnej na niewłaściwe postępowanie i tak usłyszy "nie masz dzieci, nie znasz się".


Zróbcie sobie trawę i iglaki - i macie spokój ;) Ewentualnie drzewa owocowe, przy nich też robić nie trzeba.

A, powiem Ci, że mnie i tak najbardziej razi nie to wszystko, ale to, jak obecnie żywi się dzieci.
I nikt mi nie powie, że to kwestia BIEDY, bo za komuny bieda była, półki puste, a spaślaków na ulicach tylu nie było. Nie pamiętam, żebym jako dziecko miała w klasie zapasioną koleżankę/kolegę. Mój mąż nie pamięta, żeby tylu otyłych dorosłych chodziło po ulicach. Dziś w sklepie aż specjalnie popatrzyłam na "taśmę" na te produkty - BROWAR, ŻUBRÓWKA, tanie parówki, chrupki, Milky Way (pewnie dla dziecka...).
Kiedyś człowiek otyły był ewenementem, ludzie mieli różne sylwetki, ale mało komu tłuszcz się spod ubrania wprost wylewał, mało kto się toczył, zwłaszcza kobiety były znacznie szczuplejsze i PRZEDE WSZYSTKIM DZIECI I MŁODZIEŻ. A dzisiaj się tak przyjrzałam - no tragedia. De facto co druga osoba, może co trzecia osoba, którą mijałam, była za gruba. Zwróciłam na to uwagę, bo jak sprawdzałam rano wiadomości, to mignął mi nagłówek, że grozi nam epidemia otyłości i że w Polsce (mimo że procentowo otyłych jest mniej niż w USA), to liczba osób otyłych rośnie stosunkowo szybciej niż w USA. Właściwie przodujemy.
Może na mnie zaraz naskoczyć tłum matek-Polek, ale uważam, że pasienie dziecka to robienie mu krzywdy i takie osoby nie powinny tych dzieci mieć.
I nie, droga mamusiu, zupa z wieprzowiną na zasmażce czy śmietanie to NIE JEST zdrowy posiłek. Zdrowy posiłek to wędzona ryba, brokuły, surówka z odrobiną oliwy z oliwek, a nie schaboszczak i ziemniaki.
Ale teraz mamy nagradzanie (!!!) dzieciaka wizytą w fast foodzie. Mamy urodziny w fast foodach. Był grzeczny - pójdą do fast fooda. Tak się wytwarza w mózgu skojarzenie nagroda - niezdrowe żarcie. Tak się hoduje człowieka-prosiaka. I to rodzice, "cudowne, kochające dzieci" matki robią. A potem jeszcze taka człowieka poucza, że nie ma dzieci i taki okropny, bo nie ma. :silence:
iiwaa
Offline

Czy osoby,bezdzietne są gorsze ?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 23 sie 2016, 19:27
I nie, droga mamusiu, zupa z wieprzowiną na zasmażce czy śmietanie to NIE JEST zdrowy posiłek. Zdrowy posiłek to wędzona ryba, brokuły, surówka z odrobiną oliwy z oliwek, a nie schaboszczak i ziemniaki.
Kiedyś ludzie jedli dużo bardziej tłusto niż dziś a byli szczuplejsi. Po prostu więcej się ruszali, pracowali w polu czy fizycznie w fabrykach, dużo więcej chodzili bo auta były rzadkością, no i przesłodzona napakowana pustymi kaloriami żywność też robi swoje. Mimo wszystko do USA czy nawet UK nam jeszcze trochę brakuje.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17256
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do