ot

Hasiok.

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez Monster6 10 sie 2016, 23:20
iiwaa napisał(a):
Michellea napisał(a):



Ale to, że osoby regularnie uprawiające sport są mniej narażone na choroby psychiczne, to nie mój wymysł, tylko wynik badań naukowych.


Nie do końca.Owszem na pewne choroby/zaburzenia zdrowy tryb życia,regularna aktywność fizyczna ma wpływ.Np. uprawiając sport są mniejsze szanse że taka osoba wpadnie w depresje.Jednak są pewne choroby psychiczne sctricte choroby na które nie ma to zupełnego wpływu.Bo decyduję biochemia mózgu oraz genetyka.Znam wiele osób jak również sam byłem osobą uprawiającą sport od kiedy pamiętam.Mimo to nie przeszkodziło mi to w zachorowaniu na chorobę dwubiegunową.Grałem mecz w klubie piłkarskim by za kilka miesięcy w obłędzie już leżeć w szpitalu psychiatrycznym 4x pod rząd.Tyczy się to zarówno zawodowych sportowców jak i amatorskich.Często choroba psychiczna właśnie chcąc nie chcąc przerywa kariery.Choroba nie wybiera.
Tak z twojej czy tam twojego meża branży również : http://wyborcza.pl/1,76842,14718035,Pro ... _musi.html
Choroba afektywna dwubiegunowa typ I
Bezlekowo
Odważni nie żyją wiecznie lecz ostrożni nie żyją w ogóle.
Niemożliwe nie istnieje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1201
Dołączył(a)
01 maja 2016, 17:52

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez kotek em 10 sie 2016, 23:28
Kolejny wątek-śmietnik :/
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4183
Dołączył(a)
28 wrz 2014, 01:29

Zbigniew Stonoga

przez iiwaa 11 sie 2016, 00:03
ego napisał(a):
iiwaa napisał(a):Mój mąż co roku puszcza 30 procent ;)
Tylko co w związku z tym? tam gdzie ja studiowałam, po pierwszym roku wyleciała połowa, a po drugim może z 40% procent w stosunku do stanu początkowego zostało. Bynajmniej nie było to "wyjątkowe" prawo.

Po pierwsze nie uważam, że prawo jest wyjątkowe. Kiedyś może było, teraz nie. Ale cechą tych studiów jest konieczność 1) poświęcenia czasu 2) opanowania dużej ilości materiału. A wykładowcy są czepialscy. Ja akurat nie tak bardzo, bo chcę mieć spokój, więc 3 dam, ale widzę po innych. Nie jak na komunikacjach wizerunkowych, "pijarach" czy innych dyrdymałach.
A, widzisz, u nas nie wylatują, ale płacą za warunki. Dzięki temu i nowa winda jest, i nowe łazienki, i gabinet mi wyremontowali, i łączniki robią, cobym się nie musiała w zimie ubierać i latać z budynku do budynku. Nasz wydział jest najnowocześniejszy ze wszystkich na tej uczelni ;) tablice interaktywne, projektory i komputery w każdej sali, No i coraz więcej sal jest już klimatyzowanych. A im więcej warunków.... Żartuję oczywiście ;)

Nie o zachowanie chodzi, moja droga. O wiedzę i wykształcenie. Zachowanie jest bardzo zróżnicowane.
Jeśli mowa o zadęciu, nadęciu do zawsze chodzi o zachowanie. Bo samą wiedzą można dzielić się z innymi zarówno w sposób nadęty, jak i pokorny. Bynajmniej samo posiadanie dużej wiedzy nie czyni człowieka nadętym, już prędzej właśnie raczej pokornym, bo mu uświadamia ile jeszcze nie wie.

Między zadęciem a pokorą jest jeszcze wiele stanów pośrednich.

Znieważenie to troszkę co innego. A Stonoga jest osobą publiczną.
No właśnie, czyli można go chyba tym bardziej znieważyć nazywając głupim? :P Pytam serio, jak to jest z tymi zniewagami, mógłby Stonoga to zgłosić jakby przeczytał i poczuł się urażony? są jakieś podstawy?

Moim zdaniem 23/24 k.c. Acz to nie jest znieważenie.

Nabijanie się a konstatacja faktu to co innego.
Opinie o kimś, to nie fakty. Faktem to może być co najwyżej samo wyrażenie przez kogoś opinii, a nie ona sama.

Zależy o które z moich słów konkretnie Ci chodziło.

1. Nie uważam się za wyższosferową
A za jaką?

Jedynie za wykształconą.
Do "wyższych sfer" mi daleko.

2. Sama siebie tak nazywasz
No, stwierdzam fakty ;)

To też sama mówisz.

3. To chyba normalne, że ludzie przebywaja przede wszystkim w swoim środowisku
Trudno żeby przebywali w nie swoim...zwłaszcza, gdy mogą sobie wybrać i przebywać tam gdzie się po prostu dobrze czują :)

A więc po co chcesz na siłę integrować kogoś z pijakami? Wystarczył mi ojciec nierób i alkoholik, dziękuję.

. rozmowa a integracja to zupełnie co innego
Czyli nie chcesz się jednak ze mną integrować? eh przywykłam już do odrzuceń, może jakoś i to przeboleję :bezradny:


Żeby się integrować, to trzeba kogoś poznać twarzą w twarz.
Offline
Posty
2924
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

ZABURZENIA

przez iiwaa 11 sie 2016, 00:06
Monster6 napisał(a):
iiwaa napisał(a):
Michellea napisał(a):



Ale to, że osoby regularnie uprawiające sport są mniej narażone na choroby psychiczne, to nie mój wymysł, tylko wynik badań naukowych.


Nie do końca.Owszem na pewne choroby/zaburzenia zdrowy tryb życia,regularna aktywność fizyczna ma wpływ.Np. uprawiając sport są mniejsze szanse że taka osoba wpadnie w depresje.Jednak są pewne choroby psychiczne sctricte choroby na które nie ma to zupełnego wpływu.Bo decyduję biochemia mózgu oraz genetyka.Znam wiele osób jak również sam byłem osobą uprawiającą sport od kiedy pamiętam.Mimo to nie przeszkodziło mi to w zachorowaniu na chorobę dwubiegunową.Grałem mecz w klubie piłkarskim by za kilka miesięcy w obłędzie już leżeć w szpitalu psychiatrycznym 4x pod rząd.Tyczy się to zarówno zawodowych sportowców jak i amatorskich.Często choroba psychiczna właśnie chcąc nie chcąc przerywa kariery.Choroba nie wybiera.
Tak z twojej czy tam twojego meża branży również : http://wyborcza.pl/1,76842,14718035,Pro ... _musi.html


Ha ha. Faktycznie, dobra sytuacja dla obrony ;)
Owszem, acz w tym wątku jest chyba mowa o depresji. Zobacz, autorka odrzuciła aktywność fizyczną i skarży się na tarczycę. Więc można zacząć od zbadania jej stanu fizycznego.
Offline
Posty
2924
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez Michellea 11 sie 2016, 00:50
Związku przyczynowo-skutkowego dowodzi wydzielanie endorfin w trakcie wysiłku fizycznego.

Skoro ćwiczenia powodują wydzielanie endorfin, czy fenyloetyloaminy, to niedziwne, że powodują polepszenie nastroju. Co nie oznacza, że jak ktoś podniesie się z łóżka i zacznie codziennie ćwiczyć, to wyleczy się z depresji.

Zobacz, autorka odrzuciła aktywność fizyczną i skarży się na tarczycę. Więc można zacząć od zbadania jej stanu fizycznego.

Skoro wie, że ma niedoczynność, to zapewne bierze leki. Jeśli ma dobrze dobraną dawkę, to szukałabym gdzie indziej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2533
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

ZABURZENIA

przez iiwaa 11 sie 2016, 01:29
Michellea napisał(a):
Związku przyczynowo-skutkowego dowodzi wydzielanie endorfin w trakcie wysiłku fizycznego.

Skoro ćwiczenia powodują wydzielanie endorfin, czy fenyloetyloaminy, to niedziwne, że powodują polepszenie nastroju. Co nie oznacza, że jak ktoś podniesie się z łóżka i zacznie codziennie ćwiczyć, to wyleczy się z depresji.

Zobacz, autorka odrzuciła aktywność fizyczną i skarży się na tarczycę. Więc można zacząć od zbadania jej stanu fizycznego.

Skoro wie, że ma niedoczynność, to zapewne bierze leki. Jeśli ma dobrze dobraną dawkę, to szukałabym gdzie indziej.


Zapobiegają raczej :) Ale mogą pomóc na tzw. stany depresyjne. No i wspomóc leczenie.
O tych lekach nie wspominała, miejmy nadzieję, że dobrze zdiagnozowana. W ogóle bardzo dużo młodych ludzi ma problemy z tarczycą :(

Ja bym szukała winy "chłopa" ;) (to oczywiście pół żartem - pół serio).

Powinna iść do psychologa, niekoniecznie do psychiatry - bo oni potrafią przepisać leki zdrowej psychicznie osobie.
Offline
Posty
2924
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Zbigniew Stonoga

Avatar użytkownika
przez NN4V 11 sie 2016, 09:14
Czyli jeśli mój pradziadek był baronem, to ja jezdem wyższa sfera. :mrgreen:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4490
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Zbigniew Stonoga

przez ego 11 sie 2016, 10:58
iiwaa, ja z tą integracją to półżartem, doskonale sobie zdaję sprawę, że nawet jeśli się o tym nie mówi głośno, to w społeczeństwie istnieje taki niepisany podział na klasy lepszych i gorszych, bardziej wykształconych i mniej, biednych i bogatych, ludzi z klasą i bez klasy, a przed wszystkim na tych którzy coś osiągnęli w wymiarze czy to społecznym czy osobistym oraz nieudaczników i wielu tym grupom nie po drodze, żeby się integrować. Natomiast dla mnie osobiście brakiem klasy jest, żeby wchodzić na forum gdzie pisze cała ma ludzi z problemami psychicznymi, drwić sobie z ich wydumanych problemów tylko głowie, nie rozumiejąc ich. Bo ja rozumiem, że ktoś może tego nie rozumieć i dlatego może go to nawet śmieszyć, że dla kogoś osiągnięciem jest wstanie z łóżka ( bo przecież dla niego samego, to jest takie oczywiste i łatwe) ale gdyby miał odrobinę taktu, to zamknąłby dziób na kłódkę, a nie infantylnie takie coś komentował. Ogólnie naprawdę nie mam nic do Ciebie i jestem zaskoczona, bo całkiem znośnie mi się z Tobą rozmawia i naprawdę jak dla mnie możesz sobie do woli ujadać na Stonogę, czy innych nieudaczników życiowych w Twoich oczach, masz pełne prawo żeby sobie tworzyć własne drabinki społeczne i wyznaczać własnymi opiniami innym miejsce w szeregu, ale serio znajdź w sobie chociaż tę odrobinę taktu i od tych ludzi z problemami w głowie się po prostu odczep, tym bardziej, że jak sama piszesz tego nie rozumiesz :smile:

Żeby się integrować, to trzeba kogoś poznać twarzą w twarz.
Oj to wtedy już na pewno byśmy się nie zintegrowały ;)

Moim zdaniem 23/24 k.c. Acz to nie jest znieważenie.
Dlaczego to nie jest znieważenie?
art.216 § 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
To kiedy zwyzywanie kogoś w internecie przy użyciu pejoratywnych epitetów, tylko pod Kc podpada a kiedy pod Kk?
ego
Offline

ZABURZENIA

przez ego 11 sie 2016, 11:03
iiwaa napisał(a):Zapobiegają raczej :)
Tylko widzisz, jak ktoś ćwiczył a pomimo tego nie zapobiegło, to raczej nikłe szanse, że wyleczy się w taki sposób.
ego
Offline

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez Stracona100 11 sie 2016, 11:24
Gadanie ze ślepym o kolorach :105:
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1430
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Zbigniew Stonoga

Avatar użytkownika
przez Śmiercionauta 11 sie 2016, 12:53
iiwaa, mam do Ciebie pytanie, ale nie będące tematem wątku. taki mały ofc ;)
Jak wiadomo rząd Polski w sierpniu 1953 zrzekł się reparacji wojennych od Niemiec. Teraz coraz częściej spotykam się z zdaniem, że oświadczenie szefa rządu, wygłoszone podczas obrad sejmu wg sporej części prawników nie jest wiążące w prawie międzynarodowym. Kwestie wzajemnych zobowiązań finansowych powinny być regulowane umowami międzynarodowymi. A takiej umowy nie ma i nigdy nie było. Według Ciebie takie zrzeczenie reparacji jest coś warte, czy nie

A co do Stonogi, to według mnie jest pajac.
"nerwice upaństwowić moderacje wypierdolić"
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
8876
Dołączył(a)
16 sty 2012, 18:55

Zbigniew Stonoga

przez iiwaa 11 sie 2016, 15:07
ego napisał(a):iiwaa, ja z tą integracją to półżartem, doskonale sobie zdaję sprawę, że nawet jeśli się o tym nie mówi głośno, to w społeczeństwie istnieje taki niepisany podział na klasy lepszych i gorszych, bardziej wykształconych i mniej, biednych i bogatych, ludzi z klasą i bez klasy, a przed wszystkim na tych którzy coś osiągnęli w wymiarze czy to społecznym czy osobistym oraz nieudaczników i wielu tym grupom nie po drodze, żeby się integrować. Natomiast dla mnie osobiście brakiem klasy jest, żeby wchodzić na forum gdzie pisze cała ma ludzi z problemami psychicznymi, drwić sobie z ich wydumanych problemów tylko głowie, nie rozumiejąc ich. Bo ja rozumiem, że ktoś może tego nie rozumieć i dlatego może go to nawet śmieszyć, że dla kogoś osiągnięciem jest wstanie z łóżka ( bo przecież dla niego samego, to jest takie oczywiste i łatwe) ale gdyby miał odrobinę taktu, to zamknąłby dziób na kłódkę, a nie infantylnie takie coś komentował. Ogólnie naprawdę nie mam nic do Ciebie i jestem zaskoczona, bo całkiem znośnie mi się z Tobą rozmawia i naprawdę jak dla mnie możesz sobie do woli ujadać na Stonogę, czy innych nieudaczników życiowych w Twoich oczach, masz pełne prawo żeby sobie tworzyć własne drabinki społeczne i wyznaczać własnymi opiniami innym miejsce w szeregu, ale serio znajdź w sobie chociaż tę odrobinę taktu i od tych ludzi z problemami w głowie się po prostu odczep, tym bardziej, że jak sama piszesz tego nie rozumiesz :smile:


Ale to było w zupełnie innym kontekście ;) Jeśli chcesz wiedzieć w jakim - to tylko w tzw. "priv". Nie było to o osobach z depresją, a o 2 osobach - wspomniałam zresztą nie o SUKCESIE wstania z łóżka, a o infantylnym opisywaniu całego dnia (wstałam z łóżka, otworzyłam torebkę, wyciągnęłam batonika Milky Way). Nie zamierzam wskazywać paluchem, o kogo chodzi, acz skoro te osoby (na poziomie rozwoju 6-latka) uważają się za kompetentne do komentowania związków (w których nigdy nie były), to nie uszło to mojej uwadze. To nie są osoby z depresją, dla których wstanie z łóżka jest sukcesem, ale osoby tak infantylne, że opiszą Ci cały dzień tak, jak robi to uczeń zerówki. One problemu ze wstaniem z łóżka nie mają, podobnie jak nie ma 6-latek, on po prostu podkreśli Ci, że jak wstał z łóżka, to założył fajowe kapcie w kształcie piesków, potem zjadł płatki, umył ząbki, a potem pani pochwaliła go za rozwiązanie zagadki w szkole. I o ile u dziecka to oczywiście w pełni zrozumiałe, o tyle u 30latka nie. Są tu osoby chore - np. Michellea - a wypowiadają się jak normalni, dorośli ludzie - zresztą większość się tak wypowiada, a Michellea całkiem na poziomie.

A, co do rozmowy - większość osób twierdzi, że dobrze się ze mną rozmawia, acz mamy z mężem "kontrowersyjne poglądy" ;) Zależy jeszcze jaki temat rozmowy sobie wybierzesz. Tak się złożyło, że wychowałam się w rodzinie chłopo-robotnika-alkoholika, w mieszkaniu socjalnym i mam nie tylko o rodzinie, ale i o otoczeniu jak najgorsze mniemanie.
Stonoga nie jest w moich oczach absolutnie nieudacznikiem życiowym. On sobie właśnie bardzo dobrze radzi. Osoba, która pajacuje, nie musi być nieudacznikiem życiowym. Nieudacznikiem życiowym to jest syn mojej znajomej, który ma 40 lat, mieszka z mamusią, nie ma pracy, nie ma nawet statusu bezrobotnego, bo go w PUPie wykreślili. A Stonoga całkiem dobrze się na tym świecie odnalazł i urządził. Wykorzystał pewnie to, co wykorzystał mój mąż - szansę wczesnych lat 90. Mój maż co prawda miał dobry "start", ale rodzice - nauczycielka i nauczyciel akademicki (brak dodatkowych profesji) - zagwarantują dziecku wykształcenie, ale nie odnalezienie się na wolnym rynku.

To kiedy zwyzywanie kogoś w internecie przy użyciu pejoratywnych epitetów, tylko pod Kc podpada a kiedy pod Kk?

mhm, po pierwsze jedno nie wyklucza drugiego. Zupełnie inne postępowania. Nawet jeżeli oskarżysz kogoś z k.k., możesz mieć roszczenie również z k.c. (co sam k.c. zresztą wprost stanowi).
Przy k.k. zwykle jest większa "tolerancja". Nazwanie kogoś głupim - zwłaszcza gdy jest osobą publiczną - rzadko kiedy zostanie uznane przez sąd karny za znieważenie. Za to nazwanie kogoś "kur..." już tak.
Za to przez sąd cywilny nazwanie kogoś głupim może już zostać uznane za naruszenie dóbr osobistych. Ale to tylko powództwo cywilne - przegrana sprawa nie rodzi konsekwencji w postaci kary, bo prawo cywilne pojęciem kary się nie posługuje.
Nie ma wyraźnej granicy, dużo zależy od interpretacji sędziego.
Offline
Posty
2924
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Zbigniew Stonoga

przez iiwaa 11 sie 2016, 15:36
Śmiercionauta napisał(a):iiwaa, mam do Ciebie pytanie, ale nie będące tematem wątku. taki mały ofc ;)
Jak wiadomo rząd Polski w sierpniu 1953 zrzekł się reparacji wojennych od Niemiec. Teraz coraz częściej spotykam się z zdaniem, że oświadczenie szefa rządu, wygłoszone podczas obrad sejmu wg sporej części prawników nie jest wiążące w prawie międzynarodowym. Kwestie wzajemnych zobowiązań finansowych powinny być regulowane umowami międzynarodowymi. A takiej umowy nie ma i nigdy nie było. Według Ciebie takie zrzeczenie reparacji jest coś warte, czy nie

A co do Stonogi, to według mnie jest pajac.



Problemem jest to, że rząd sowiecki być może- kwestia interpretacji - mial prawo tylko do zrzeczenia się reparacji do NRD, a nie od całych Niemiec, jak to wówczas ujęto w komunikacie.
I to nie jest tak, że Polska nic nigdy nie dostała ;)
A co do umów - ludzie myślą, że umowa to dokument, papier, coś namacalnego. Prawo międzynarodowe nigdzie nie stanowi, że umowa międzynarodowa musi mieć formę pisemną (zresztą w prawie krajowym, naszym, ZASADĄ jest forma USTNA, zawsze bawi mnie, kiedy ktoś mówi - "nie było umowy", gdy nie było formy pisemnej. Nie bez powodu mówimy "forma ZWYKŁA ustna i formy szczególne: forma pisemna i formy pisemne kwalifikowane). To że zwykle umowy międzynarodowe mają formę pisemną nie znaczy, że ustne są z automatu nieważne.

Acz pamiętaj, że ja nie zajmuję się prawem publicznym międzynarodowym i nigdy się nim nie zajmowałam. Wiem tyle, ile ze studiów i ile przy okazji przeczytałam.
Offline
Posty
2924
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

ZABURZENIA

przez iiwaa 11 sie 2016, 15:40
ego napisał(a):
iiwaa napisał(a):Zapobiegają raczej :)
Tylko widzisz, jak ktoś ćwiczył a pomimo tego nie zapobiegło, to raczej nikłe szanse, że wyleczy się w taki sposób.


Niekoniecznie dziewczyna ma depresję, zwłaszcza tą, którą leczyć trzeba farmakologicznie, bo nie wiemy nawet, jak ze stanem jej zdrowia fizycznego.
Ja nie uważam, że na pewno jej NIE MA, uważam jedynie, że powinnam sprawdzić również INNE OPCJE.
Bo pójdzie do psychiatry, nafaszeruje ją otumaniającymi lekami, które niekoniecznie muszą pomóc. A przynajmniej można najpierw WYELIMINOWAĆ inne możliwości. Np. takie, że tarczyca bardziej wariuje. Albo że cierpi na niedobory dopaminy. Albo jeszcze coś innego.
Offline
Posty
2924
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do