ot

Hasiok.

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez NN4V 10 sie 2016, 09:44
iiwaa napisał(a):....Im mniej dyscypliny i zajec, tym gorsze samopoczucie. Najlepsze samopoczucie jak nie ma czasu na nic, tak ze jedna reka myje zeby a druga szczotkuje kota, a maluje sie w aucie ;) i szczerze Ci polecam

Nietrudno w ten sposób zrobić się bezrefleksyjnym automatem.
Myślę, że jak w niemal wszystkim, najlepsza jest równowaga - czyli coś pomiędzy.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4526
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Zbigniew Stonoga

przez ego 10 sie 2016, 11:00
iiwaa napisał(a):Wiekszosc osob postrzega srodowisku naukowe jako hermetycznie odizolowane od innych i z wielkim zadeciem
To postrzeganie jako zadęcie, to się właśnie bierze ze świadomości obecności zakłamania wśród tych "wyższych" sfer. Bo gdyby te profesory , doktory itd faktycznie masowo takie porządne były, a nie tylko na zewnątrz afiszujące się ze swoją porządnością, to można by ich nawet traktować jako wzór cnót do naśladowania, a tak to jak mirunia napisała, jest fałsz , obłuda, zakłamanie. A niektóre doktory, to się czują już takie porządne, że nawet wprost się z tym obnoszą...sama byłam świadkiem, jak jedna pani doktor ulała studentkę, nie dlatego bo ta nie umiała( bo umiała), tylko dlatego bo zdała już wcześniej wszystkie egzaminy na sesji, więc jeden może sobie poprawić ( dokładnie tak jej powiedziała) :lol:
A tak swoją drogą, czy ja teraz nie znieważyłam wyższych sfer, a iiwaa jak pisze, że to towarzystwo chleje? A jak ktoś pisze publicznie, że Stonoga jest głupi?

Jestem soba ;)
A miałam cichą nadzieję, że może jednak nie..czyli się jednak znów pomyliłam, sądziłam, że ta Twoja skłonność do nabijania się z ludzi, czy to mniej wykształconych, czy to mających takie czy inne problemy psychiczne czy innych życiowych nieudaczników, to tylko taka maska...ale skoro mówisz, że to jesteś prawdziwa Ty.. no cóż, mylić się jest rzeczą ludzką, a nadzieja umiera ostatnia :)

atic, a ja tam myślę, że nawet taki profesorek miałaby spore szanse na integrację z chłopkiem wsiowym, wprost proporcjonalnie zależne od ilości promili we krwi ...
No a wyższosferowa iiwaa rozmawiając ze mną, jakby nie patrzeć integruje się ze zdziwaczałym wsiowym babochłopkiem, nieudacznikiem życiowym bez wykształcenia i perspektyw życiowych i to nawet bez udziału alko :mrgreen: To myślisz atic, że mi do twarzy wśród wyższych sfer?
iiwaa, musiałam o tym tu napisać, żebyś sobie zawczasu uświadomiła w co wdeptujesz, ja nie chcę żebyś przeze mnie miała jakieś problemy z domyciem, jeszcze mi potem sprawę założysz o naruszenie czci czy co, a ja przecież kompletnie niewypłacalna jestem. :bezradny:
ego
Offline

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 10 sie 2016, 13:55
Refren no przecież dziś dzwoniłem,to mojej psycholog,do koleżanki.A Ty jesteś samotna,czy masz kogoś ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17116
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

ZABURZENIA

przez iiwaa 10 sie 2016, 20:45
NN4V napisał(a):
iiwaa napisał(a):....Im mniej dyscypliny i zajec, tym gorsze samopoczucie. Najlepsze samopoczucie jak nie ma czasu na nic, tak ze jedna reka myje zeby a druga szczotkuje kota, a maluje sie w aucie ;) i szczerze Ci polecam

Nietrudno w ten sposób zrobić się bezrefleksyjnym automatem.
Myślę, że jak w niemal wszystkim, najlepsza jest równowaga - czyli coś pomiędzy.


Kwestia podzielności uwagi. Mogę myśleć myjąc zęby i szczotkując kota ;)
Chodzi nie o myślenie, a o rozczulanie się nad sobą. Kiedy myślenie idzie w tym kierunku, należy je przerwać jaką mocno absorbującą aktywnością. Najlepiej zjechanie się fizycznie tak, że ma się ochotę wypić wodę nawet z psiej miski :D (moja metoda).
Nie bez przyczyny osoby regularnie uprawiające sport o wiele rzadziej cierpią na depresję.
Zresztą takie rozmyślanie i niechęć do działania jest oznaką słabości i bezsilności, a to najgorsze co może być. Złość, gniew, nienawiść są już lepsze, bo rodzą działanie - trzeba je tylko właściwie ukierunkować. Zresztą dlatego zazdroszczę Wam testosteronu (a mam niski poziom estrogenu ze względu na tryb życia i sposób odżywiania, a i tak zazdroszczę ;) ) i dlatego wolę Wasze towarzystwo, niż - często powodujące "dołki" przez te bezsensowne rozmyślanie nad tym, co jest źle - towarzystwo innych kobiet.
iiwaa
Offline

Zbigniew Stonoga

przez iiwaa 10 sie 2016, 21:16
T
o postrzeganie jako zadęcie, to się właśnie bierze ze świadomości obecności zakłamania wśród tych "wyższych" sfer. Bo gdyby te profesory , doktory itd faktycznie masowo takie porządne były, a nie tylko na zewnątrz afiszujące się ze swoją porządnością, to można by ich nawet traktować jako wzór cnót do naśladowania, a tak to jak mirunia napisała, jest fałsz , obłuda, zakłamanie. A niektóre doktory, to się czują już takie porządne, że nawet wprost się z tym obnoszą...sama byłam świadkiem, jak jedna pani doktor ulała studentkę, nie dlatego bo ta nie umiała( bo umiała), tylko dlatego bo zdała już wcześniej wszystkie egzaminy na sesji, więc jeden może sobie poprawić ( dokładnie tak jej powiedziała) :lol:

Mój mąż co roku puszcza 30 procent ;) Albo jak wymyślał kiedyś kazus, to musieliśmy wstać o 4 nad ranem na samolot, a on na pobudkę przedstawia mi stan faktyczny i pyta "jak zakwalifikujesz?". Kiedy odpowiedziałam, że o tej porze nijak (stan faktyczny był bardzo pogmatwany), to stwierdził, że da to na egzaminie :D
Ten rok był jakiś wyjątkowo niepokorny i na pierwszych konsultacjach po ogłoszeniu wyników chyba ze czterdziestka ich stała na tym małym korytarzu, ledwo się dopchałam do gabinetu. Genialne - nie zdać i zdenerwować swojego wykładowcę. Ku trudniejszej poprawce ;)

Nie o zachowanie chodzi, moja droga. O wiedzę i wykształcenie. Zachowanie jest bardzo zróżnicowane. Znam dobrze osobiście profesora lat 80. Pije za dużo, potrafi nas odwiedzać bez zapowiedzi o godzinie 7 rano w niedzielę, gapi się na kobiety (acz nigdy nie przekracza granicy natarczywego gapienia się, więc jest nieszkodliwy), robi sobie zdjęcia z młodymi kobietami na jakimś studenckim balu tej prywatnej uczelni, na której teraz wykłada (u nas jest na emeryturze).
Ale to moją rolą jest wiedzieć, jak zachować się wobec 80-letniego profesora i nic innego o tej 7 rano nie przechodzi mi przez gardło, jak grzeczne "dzień dobry panie profesorze, może kawy?". Bo profesor ma tyle zasług dla nauki, zresztą bez niego nie byłoby ani mojego męża, ani mnie (mówię oczywiście o uczelni).

A, jeszcze jedno - umiejętność zachowania się i przyjecia pewnych zasad. A jak to mówią - wpuść chłopa do biura, to atrament wypije. I chcą za wszelką cenę pokazać, że są ważni, tak samo jak stary ceniony profesor, co mnie w życiu by nie przyszło do głowy. Każdy powinien znać swoje miejsce w szeregu.
Zresztą - byłaś kiedyś na "głośnej" rozprawie? Oglądałaś ją w tv chociaż? Widziałaś jak się "lud" zachowuje? Gwiżdże, krzyczy. Dlaczego? Bo NIE POTRAFI wyartykułować swojego zdania. Jak mi się coś nie podoba, to nie drę japy, tylko proszę sąd o udzielenie głosu. Nie PIJĘ WODY na rozprawie. Nie ŻUJĘ GUMY. Ich tego nikt nie nauczył. I sędzia się tylko denerwuje...



A tak swoją drogą, czy ja teraz nie znieważyłam wyższych sfer, a iiwaa jak pisze, że to towarzystwo chleje? A jak ktoś pisze publicznie, że Stonoga jest głupi?

Znieważenie to troszkę co innego. A Stonoga jest osobą publiczną.

A miałam cichą nadzieję, że może jednak nie..czyli się jednak znów pomyliłam, sądziłam, że ta Twoja skłonność do nabijania się z ludzi, czy to mniej wykształconych, czy to mających takie czy inne problemy psychiczne czy innych życiowych nieudaczników, to tylko taka maska...ale skoro mówisz, że to jesteś prawdziwa Ty.. no cóż, mylić się jest rzeczą ludzką, a nadzieja umiera ostatnia :)

Nabijanie się a konstatacja faktu to co innego.

a ja tam myślę, że nawet taki profesorek miałaby spore szanse na integrację z chłopkiem wsiowym, wprost proporcjonalnie zależne od ilości promili we krwi ...

Raczej nie. U niektórych ten dystans jeszcze bardziej się wówczas poglębia.

No a wyższosferowa iiwaa rozmawiając ze mną, jakby nie patrzeć integruje się ze zdziwaczałym wsiowym babochłopkiem, nieudacznikiem życiowym bez wykształcenia i perspektyw życiowych i to nawet bez udziału alko :mrgreen: To myślisz atic, że mi do twarzy wśród wyższych sfer?
iiwaa, musiałam o tym tu napisać, żebyś sobie zawczasu uświadomiła w co wdeptujesz, ja nie chcę żebyś przeze mnie miała jakieś problemy z domyciem, jeszcze mi potem sprawę założysz o naruszenie czci czy co, a ja przecież kompletnie niewypłacalna jestem. :bezradny:

1. Nie uważam się za wyższosferową
2. Sama siebie tak nazywasz
3. To chyba normalne, że ludzie przebywaja przede wszystkim w swoim środowisku
4. rozmowa a integracja to zupełnie co innego
iiwaa
Offline

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez Michellea 10 sie 2016, 21:18
Eh... iiwaa, muszę Ci powiedzieć, że trochę przesadzasz. Często się nie zgadzam z NN4V, ale tym razem muszę przyznać mu rację. Na Ciebie może to działa, na innych nie musi. Są ludzie, którzy czerpią siłę życiową z intensywnej aktywności, są tacy, którzy ją czerpią z mniej intensywnych działań. Człowiek, który ma depresję, myśli samobójcze itd. oczywiście potrzebuje podejmować jakąś aktywność, ale zaharowywanie się może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Już nie mówiąc o tym, że niektórzy dostają depresji z przepracowania.

iiwaa napisał(a):Chodzi nie o myślenie, a o rozczulanie się nad sobą.
(...)
Zresztą takie rozmyślanie i niechęć do działania jest oznaką słabości i bezsilności, a to najgorsze co może być.

Depresja może dopaść każdego, silnego i słabego. "Rozczulaniem się nad sobą" bym tego nie nazwała, tak to można nazwać zwykły dołek, który dopada każdego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2581
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Zbigniew Stonoga

Avatar użytkownika
przez Hans 10 sie 2016, 21:50
iiwaa, masz wyższe wykształcenie w pierwszym pokoleniu?
Feed your head
Feed your head

Poza tym uważam, że Ukrainę należy zniszczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3644
Dołączył(a)
28 lis 2008, 09:30

ZABURZENIA

przez iiwaa 10 sie 2016, 21:53
Michellea napisał(a):Eh... iiwaa, muszę Ci powiedzieć, że trochę przesadzasz. Często się nie zgadzam z NN4V, ale tym razem muszę przyznać mu rację. Na Ciebie może to działa, na innych nie musi. Są ludzie, którzy czerpią siłę życiową z intensywnej aktywności, są tacy, którzy ją czerpią z mniej intensywnych działań. Człowiek, który ma depresję, myśli samobójcze itd. oczywiście potrzebuje podejmować jakąś aktywność, ale zaharowywanie się może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Już nie mówiąc o tym, że niektórzy dostają depresji z przepracowania.

iiwaa napisał(a):Chodzi nie o myślenie, a o rozczulanie się nad sobą.
(...)
Zresztą takie rozmyślanie i niechęć do działania jest oznaką słabości i bezsilności, a to najgorsze co może być.

Depresja może dopaść każdego, silnego i słabego. "Rozczulaniem się nad sobą" bym tego nie nazwała, tak to można nazwać zwykły dołek, który dopada każdego.



Ale to, że osoby regularnie uprawiające sport są mniej narażone na choroby psychiczne, to nie mój wymysł, tylko wynik badań naukowych.
iiwaa
Offline

Zbigniew Stonoga

przez iiwaa 10 sie 2016, 21:55
Hans napisał(a):iiwaa, masz wyższe wykształcenie w pierwszym pokoleniu?


pochodzę z patologii, to nie jest moja rodzina. moją rodziną jest mój mąż, jego siostrzeniec i siostrzenica.
iiwaa
Offline

Zbigniew Stonoga

przez ego 10 sie 2016, 22:00
iiwaa napisał(a):Mój mąż co roku puszcza 30 procent ;)
Tylko co w związku z tym? tam gdzie ja studiowałam, po pierwszym roku wyleciała połowa, a po drugim może z 40% procent w stosunku do stanu początkowego zostało. Bynajmniej nie było to "wyjątkowe" prawo.

Nie o zachowanie chodzi, moja droga. O wiedzę i wykształcenie. Zachowanie jest bardzo zróżnicowane.
Jeśli mowa o zadęciu, nadęciu do zawsze chodzi o zachowanie. Bo samą wiedzą można dzielić się z innymi zarówno w sposób nadęty, jak i pokorny. Bynajmniej samo posiadanie dużej wiedzy nie czyni człowieka nadętym, już prędzej właśnie raczej pokornym, bo mu uświadamia ile jeszcze nie wie.

Znieważenie to troszkę co innego. A Stonoga jest osobą publiczną.
No właśnie, czyli można go chyba tym bardziej znieważyć nazywając głupim? :P Pytam serio, jak to jest z tymi zniewagami, mógłby Stonoga to zgłosić jakby przeczytał i poczuł się urażony? są jakieś podstawy?

Nabijanie się a konstatacja faktu to co innego.
Opinie o kimś, to nie fakty. Faktem to może być co najwyżej samo wyrażenie przez kogoś opinii, a nie ona sama.

1. Nie uważam się za wyższosferową
A za jaką?

2. Sama siebie tak nazywasz
No, stwierdzam fakty ;)

3. To chyba normalne, że ludzie przebywaja przede wszystkim w swoim środowisku
Trudno żeby przebywali w nie swoim...zwłaszcza, gdy mogą sobie wybrać i przebywać tam gdzie się po prostu dobrze czują :)

. rozmowa a integracja to zupełnie co innego
Czyli nie chcesz się jednak ze mną integrować? eh przywykłam już do odrzuceń, może jakoś i to przeboleję :bezradny:
ego
Offline

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez NN4V 10 sie 2016, 22:14
iiwaa napisał(a):
NN4V napisał(a):...
Nietrudno w ten sposób zrobić się bezrefleksyjnym automatem.
Myślę, że jak w niemal wszystkim, najlepsza jest równowaga - czyli coś pomiędzy.


Kwestia podzielności uwagi. Mogę myśleć myjąc zęby i szczotkując kota ;)
Chodzi nie o myślenie, a o rozczulanie się nad sobą. Kiedy myślenie idzie w tym kierunku, należy je przerwać jaką mocno absorbującą aktywnością. Najlepiej zjechanie się fizycznie tak, że ma się ochotę wypić wodę nawet z psiej miski :D (moja metoda).
Nie bez przyczyny osoby regularnie uprawiające sport o wiele rzadziej cierpią na depresję.
Zresztą takie rozmyślanie i niechęć do działania jest oznaką słabości i bezsilności, a to najgorsze co może być. Złość, gniew, nienawiść są już lepsze, bo rodzą działanie - trzeba je tylko właściwie ukierunkować. Zresztą dlatego zazdroszczę Wam testosteronu (a mam niski poziom estrogenu ze względu na tryb życia i sposób odżywiania, a i tak zazdroszczę ;) ) i dlatego wolę Wasze towarzystwo, niż - często powodujące "dołki" przez te bezsensowne rozmyślanie nad tym, co jest źle - towarzystwo innych kobiet.

U mnie niestety myślenie jest ściśle powiązane z działaniem - jest jego fundamentem. Dlatego zupełnie obcy jest mi Twój punkt widzenia. Sport jest nudny - można zajmować się wieloma bardziej wkręcającymi zajęciami.
No i mój kot jest zdecydowanie mało chętny do współpracy przy szczotkowaniu. :D
__regvar __no_init volatile unsigned char flags Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4526
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

ZABURZENIA

Avatar użytkownika
przez Michellea 10 sie 2016, 22:29
iiwaa, ale ja się do kompletnie czego innego odniosłam. Sama aktywność fizyczna jest dobra, jej nadmiar jest zły. Zależy też, jakie kto ma możliwości, wydolność. Gdybym ja robiła tak jak Ty:

Najlepiej zjechanie się fizycznie tak, że ma się ochotę wypić wodę nawet z psiej miski :D (moja metoda).

To wcale bym się lepiej nie czuła, a wręcz gorzej. Nie na każdego to działa. Trzeba dostosowywać wysiłek do swoich możliwości.

A chodziło mi przede wszystkim o to, że wyjście z depresji nie jest takie proste, że jak chcesz, to wstaniesz i wszystko będzie ok. Skoro ja nie mam ciężkiej depresji i czasem mi się trudno funkcjonuje, to wyobrażam sobie jak ci, którzy ją mają muszą się czuć i jak muszą mieć pod górkę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2581
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

ZABURZENIA

przez ego 10 sie 2016, 22:38
iiwaa napisał(a):Ale to, że osoby regularnie uprawiające sport są mniej narażone na choroby psychiczne, to nie mój wymysł, tylko wynik badań naukowych.
Zgadza się, ale to jeszcze nie dowodzi związku przyczynowo-skutkowego, bo może po prostu być tak, że to osoby mniej skłonne do depresji, bardziej energiczne itd, chętniej sięgają po sport. Popatrz z resztą na autorkę tematu, jej sport przed wpadnięciem w dół nie uchronił, ani Justyny Kowalczyk, mnie z resztą też nie, a wierz mi, że w przeszłości życia sobie bez tego nie wyobrażałam( bez sportu, bo teraz nie wyobrażam sobie bez doła i bez moich "rozczulań" ) owszem, ja nie mówię, że sport nie pomaga, ale bywają takie sytuacje, że nie pomaga.
A swoją drogą, jakby nie ta ludzka skłonność do "rozczulania", wyszukiwania tego co złe, to do dziś siedzielibyśmy w jaskiniach i wpieprzali jakie upolowane..no mamutów, to teraz już nie, to może te dzisiaj czesane koty ?
ego
Offline

ZABURZENIA

przez iiwaa 10 sie 2016, 22:56
ego napisał(a):
iiwaa napisał(a):Ale to, że osoby regularnie uprawiające sport są mniej narażone na choroby psychiczne, to nie mój wymysł, tylko wynik badań naukowych.
Zgadza się, ale to jeszcze nie dowodzi związku przyczynowo-skutkowego, bo może po prostu być tak, że to osoby mniej skłonne do depresji, bardziej energiczne itd, chętniej sięgają po sport. Popatrz z resztą na autorkę tematu, jej sport przed wpadnięciem w dół nie uchronił, ani Justyny Kowalczyk, mnie z resztą też nie, a wierz mi, że w przeszłości życia sobie bez tego nie wyobrażałam( bez sportu, bo teraz nie wyobrażam sobie bez doła i bez moich "rozczulań" ) owszem, ja nie mówię, że sport nie pomaga, ale bywają takie sytuacje, że nie pomaga.
A swoją drogą, jakby nie ta ludzka skłonność do "rozczulania", wyszukiwania tego co złe, to do dziś siedzielibyśmy w jaskiniach i wpieprzali jakie upolowane..no mamutów, to teraz już nie, to może te dzisiaj czesane koty ?


Gdyby nie upór, odwaga i chęć działania, to tym bardziej byśmy siedzieli w jaskiniach. Ba, nawet mamuta by nie było, bo wszyscy by tylko płakali, że głodni, a polowanie na mamuta niebezpieczne.
Twierdzę, że tu nie o skłonność do rozczulania chodzi, a o dostrzeżenie potrzeby - czyli braku czegoś - i o działanie w kierunku wyeliminowania tego braku. Ergo, gdy ktoś rozczula się, że nie ma pieniędzy, to jeszcze nie powoduje, że stan konta mu wzrośnie. Gdy zauważa potrzebę i idzie do pracy, to nawet bez rozczulania jego stan się potrafi.
Związku przyczynowo-skutkowego dowodzi wydzielanie endorfin w trakcie wysiłku fizycznego.

Michellea, ja nie uważam że ktoś ma się rzucać na trening dla zaawansowanych, jeśli nigdy nie ćwiczył ;) Jedynym skutkiem tego będzie pewnie niemożność poruszania się przez następnych kilka dni ;) wysiłek fizyczny trzeba dostosować do poziomu zaawansowania ;)
iiwaa
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do