chora mama pomocy

Hasiok.

chora mama pomocy

przez osoba 08 mar 2014, 10:48
Bardzo proszę o pomoc bo jestem bezradna i nie wiem co mam robić. Zacznę od tego że moja matka nigdy nie była łatwą osobą ona prakycznie z nikim nie potrafi rozmawiać. Ma tak naprawde 2 twarze dla obcych ludzi i dla domowników czyli dla mnie i mojego taty. Nas całe życie obraża nigdy w życiu nie usłyszłam od niej nic miłego ( normalnego). Tylko ciągle pretensje, wyzwiska i przemoc fizyczna. Tak samo zachowywała się względem taty. Od dziecka jej się poprostu boję bo ona ciągle jest w złym humorze i nigdy nie wiem za co mi się oberwie. Dzień w dzień towarzyszy mi ciągle napięcie. Dla innych ludzi jest "normalna" jednak moi znajomi sami zauwazali że coś jest nie tak bo matka przy każdej osobie mnie wyśmiewa, upokarza. Ok to wsyztsko można uznać za cechy charakteru ( mój tata mówi że ona zawsze taka była) ale to co się teraz dzieje przekracza wszytskie graniece. Otóż pare razy w roku powtarza sie pewien schemat. Kiedy sie z nią pokłoce tak ostrzej (tzn kiedy jej odpowiem cokolwiek) bo jednak mam 25 lat i mam juz dosyc ciaglego upakarzania mnie to wygląda to mniejwiecej tak. Ona zaczyna robic z siebie umierajaca zamyka się w pokoju i lezy tam ( raz 3 tygodnie) NIC NIE JE ANI NIE PIJE CZASEM TYLKO ZWYKLA WODE MINERALNA.Nie da sie jej wtedy nic powiedziec, zachwouje sie jak opętana i ja naprawde nie przesadzam. Krzyczy tylko że mam wyjsc a jak się pytam co ja jej takiego zrobilam to " jak zwykle nic" i ZAWSZE WYGLĄDA TO TAK SAMO. Jako dziecko błagałam ją zeby cos zjadla albo sie do mnie odezwała bo tak okropnie sie bałam. Teraz nadal czuje sie jak dziecko bo nie wiem co ona sobie w tym pokoju zrobi. Od wczoraj własnie lezy zamknieta i nie ma z nią kontaktu. Nic oczywiscie nie jadła. Ja juz jestem na skraju wyczerpania, jestem psychicznym wrakiem. Na ojca nie mam co liczyć, jest tak samo przez nia sterroryzowany. Od zawsze matka wysmiewala go w towarzystwie a on nie umiał sie obronić i w tym wszytskim jest tak samo bezradny jak ja. Nie wiem co mam robić do psychologa ona nie da sie wysłac bo zreszta jak. Znajomi mowia ze mam ja zostawic lezaca w tym pokoju ale tak sie nie da. Wczoraj wykrzyczała jeszcze ze jej serce przezemnie stanie. Ogolnie cale zycie obwinia mnie o swoje wyimaginowane choroby. Ciśnienie mierzy sobie okolo 20 razy dziennie zazywczj po klotni odrazu biegnie mierzyc. Conajmniej raz w roku jest w szpitalu. Chodzi do roznych lekarzy ze swoimi objawami, lekarze niczego nie znajduja to wiec dostaje skierowanie do szpitala na specjalistyczne badania ale ostatecznie nic nie jest wykrywane. POMOZCIE MI CO JEJ MOZE BYC BO ZDROWY CZLOWIEK SIE TAK NIE ZACHOWUJE PROSZE :( Cale moje zycie w tym domu tak wyglada ciagle klotnie i jednak ma to wplyw na mnie w zyciu doroslym. Czuje sie za nia odpowiedzialna szczegolnie ze to ja jestem powodem wszytskich klotni. Zapomnialam napisac ze powodem dla ktorego nie je i lezy non stop jest to ze nie zanioslam talerza do kuchi. POMOCY :(
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
08 mar 2014, 09:49

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do